Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Khadi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Khadi. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 sierpnia 2014

denko... bo juz czas najwyzszy ;)


Nie ma co zwlekac... samo sie nie napisze a od ostatniego denka minelo sporo czasu i jak widac troche sie tego nazbieralo.


Solgar tabletki na wlosy, skora i paznokcie... pisalam juz o nich, dalej lubie i wydyje mi sie, ze jest to jeden z lepszych suplementow. Z tym, ze dzialaja u mnie tylko na wlosy... dzialania na skore i paznokcie nie stwierdzilam.


Wykonczylam takze dwa podklady Guerlain... no moze nie cale dwa, parurka dostalam ale w kazdym razie dobilam dna. Parure Extreme to moja wielka milosc, szkoda ze tak pozno odkryta... podklad juz wycofano. Na szczescie mam jeszcze cala nowiutka butelke, na jakis czas mi wystarczy. Lingerie de Peau tez mi calkiem dobrze sluzyl. Z tym, ze ja sie lubie z podkladami tej firmy i wiekszosc dobrze wspolpracuje z moja skora.


Zacznijmy moze od gory. 
  • Wodoodporny tusz Misslyn mialam ze soba na urlopie i co prawda skoczyl sie dosc dawno ale musial czekac na kolejne denko. Na tegoroczny urlop kupilam dokladnie ten sam tusz. Tym bardziej, ze kosztowal polowe ceny czyli kolo 4,00€. Ja prawde mowiac nie widze roznicy miedzy wodoodpornymi wysokopolkowymi i tanszymi, ogolnie wszystkie sa beznadziejne (hehe...), chyba ze sie takie tusze lubi. Ja nie przepadam ale ten daje calkiem przyzwoity efekt na rzesach. 
  • Guerlain Cils d'Enfer to jeden z moich ulubionych tuszy. Ladnie podkresla rzesy, daje jak wiekszosc wysokopolkowych bardzo naturalny efekt. Calkiem mozliwe, ze kiedys do niego wroce... chyba, ze kupie wklad do trumienki, to bedzie musial poczekac ;)
  • YSL Babydoll to tusz, ktory mnie zaskoczyl. Zarowno pozytywnie jak i negatywnie. Minusem jest zdecydowanie uszczuplona objetosc, ktora skoczyla z 7,5 na 5ml. Cena oczywiscie pozostala bez zmian. Na poczatku mialam obawy co do tej miekkiej silikonowej szczoteczki ale o dziwo jak tusz troche dojrzal, to bardzo go polubilam. Szczoteczka swietnie rozdzielala rzesy. 
  • Burberry Effortless Mascara to kolejny tusz dajacy naturalny efekt na oku ale ja po prostu takie lubie. Z tuszem mozna tak samo przesadzic jak z wszystkim innym. Ten jest bardzo zblizony do mascary Givenchy, ktora mialam jakis czas temu i pewnie jakbym sie miala zdecydowac ponownie, to wzielabym ta z Givenchy, chocby dlatego, ze jest latwiej dostepna... bo efekt daja ten sam. I pewnie cena tej z G. tez jest przyjemniejsza.
Oczywiscie kazdy z tych tuszy ma juz osobnego posta, wiec jak cos to zapraszam, wystarczy pogrzebac w archiwum albo wpisac nazwe w blogowa wyszukiwarke :)


W przypadku produktow do ust nie ma tego duzo ale aktualnie uzywam tyle mazidel w tym samym czasie, ze tego zuzycia nie widac ;)
  • Dior Lip Polish to jedne z moich ulubionych blyszczykow tej firmy i zaluje, ze tak rzadko sie pojawiaja. Uwielbiam i mialam chyba wszystkie jakie byly dostepne... ten jest ostatni.
  • Kolejny to Fever Lip Gloss Lancome jedne z lepszych blyszczydel do ust, niestety juz wycofane... ja ciagle zuzywam moje zapasy, bo mam ich calkiem sporo. Te nowe blyszczyki Lancome jakos mnie nie przekonuja ale zobaczymy, moze kiedys to sie zmieni.
  • Dior Lip Balsam to moja wielka milosc. Odkad sie po raz pierwszy pokazaly, to do tej pory ciagle goszcza w moim kuferku. Jak dla mnie sa to najlepsze balsamy pielegnacyjne i cos w tym musi byc, bo nie pamietam kiedy ostatnio mialam jakiekolwiek problemy z ustami. 
  • na koniec kredka do ust Zoeva... aktualnie tych kredek nie widze. Calkiem mozliwe, ze wypuszcza nowe i mam taka nadzieje, bo bardzo je lubie i chetnie po nie siegam.


Wykonczylam ukochane perfumy Daisy Marc Jacobs i Bvlgari Omnia Cristalline. Oba zapachy bardzo lubie. Lekkie, swieze, dzienne... nie mialabym nic przeciwko temu, zeby ponownie u mnie zagoscily ale jak to przewaznie bywa, potem kupuje cos nowego i zapominam o tym, ze chcialam powtorke ;) 


Zaczynamy pielegnacje... na poczatek ida mazidla do twarzy.
  • TheFaceShop Natural Sun SPF 45/PA +++ to azjatycki filtr do twarzy, ktory bardzo lubilam i chetnie po niego siegalam. Nie wiem czy ponownie u mnie zagosci, bo w miedzyczasie znalazlam inne filtry, ktore sie swietnie u mnie sprawuja.
  • Skin79 The Oriental Lifting Eye Controller to mozna powiedziec brat mojego ukochanego kremu pod oczy ze Skin79. Dzialanie ma podobne ale tamten mimo wszystko jest lepszy. To byl taki maly skok w bok, ktory raczej sie juz nie powtorzy. Aczkolwiek krem tez jest calkiem w porzadku. 
  • Lierac Dwufazowy koncentrat na wszelkiego rodzaju wypryski. Uwielbiam... mam kolejne opakowanie i jak juz pisalam w ulubiencach, zdetronizowal LRP Effaclar A.I.
  • Skin79 Crystal C Mist Toner to taka mgielka z witamina C... prawde mowiac nie mam pojecia czy cos mi dala, uzywalam jako tonera... kupilam kiedys z ciekawosci ale nie jest to cos co trzeba posiadac ;)
  • Vichy Idealia Life Serum to pierwszy od dawna produkt pielegnacyjny z Vichy, ktory szalenie polubilam. Swietnie sprawdza sie na dzien pod makijaz a do tego faktycznie robi skorze dobrze. Na razie mam inne serum z serii Idealia ale do tego na pewno wroce ponownie :)
  • Liz Earle Skin Repair Moisturiser czyli krem z naturalnymi skladnikami. O ile produkt do mycia twarzy lubilam, tonik nie za bardzo... tak ten krem meczylam dlugo, choc w sumie nie jest zlym produktem ale jakos nie moglam sie do niego przekonac. Pomijajac ziolowy zapach, ktory mnie draznil... to raczej nie jest produkt dla mnie. 
  • La Roche Posay Redermic C czyli krem z witamina c. Ja mam wersje do skory mieszanej i bez filtra. Krem bardzo przyjemny i razem z Redermic R stanowia swietny duet. Calkiem mozliwe, ze zima do nich powroce. 
  • Estee Lauder seria Revitalizing Supreme zalicza sie do wiekszych rozczarowan w tym roku. O ile krem pod oczy jeszcze byl calkiem do rzeczy, tak krem do twarzy kompletnie nie chcial ze mna wspolpracowac. Dobrze, ze sa to miniatury. Zaluje bo jak ta seria wchodzila, to sie bardzo na nia napalilam. No coz...
  • Lavera krem pod oczy z biala herbata i olejkiem karanja. Jeden z lepszych kremow za niewielkie pieniadze. Bardzo lubie... to juz jest moje kolejne opakowanie i nastepne mam w szufladzie. Uzywalam go na noc i swietnie sobie radzil.
  • Lierac Diopticreme to dokladnie przeciwienstwo Lavery. Slabiutki krem i cieszylam sie jak sie skonczyl, nie kupie ponownie.


Czas na oczyszczanie
  • La Roche Posey Effaclar H pianka do mycia twarzy. Niby miala byc nawilzajaca a byla calkiem przecietna. Uzywalam ale jak sie skonczyla to odetchnelam z ulga. Ani nie dawala mi tego uczucia, ze moja twarz jest porzadnie oczyszczona ani specjalnie jej nie pielegnowala. 
  • La Roche Posey Effaclar plyn micelarny... nie mam pojecia, ktory to butelka. Uwielbiam i ciagle kupuje kolejne. Z tym, ze tym razem kupilam zwykly micel a nie z serii Effaclar. Ciekawa jestem czy tez bedzie sobie tak dobrze radzil. 
  • La Roche Posey Rosalic zel micelarny do mycia twarzy. To chyba jak do tej pory najwieksze moje rozczarowanie jezeli chodzi o produkty LRP. Straszne dziwadlo. Jak zmywalam wacikiem to pozostawial na skorze lepiaca sie warstwe... jak zmywalam z woda, to nie radzil sobie z usunieciem makijazu. Koszmarek jdnym slowem. 
  • Shiseido Aqualabel olejek do mycia twarzy. Absolutnie uwielbiam. Jest to wersja azjatyka ale potrafil sobie poradzic z kazdym rodzajem makijazu. Na razie mam olejek Lierac ale w przyszlosci na pewno wroce do azjatyckiego, tylko jeszcze nie wiem jakiej firmy. 
  • Khadi woda rozna... smierdziel strszliwy ale swietnie nadawala sie do mieszania z maseczkami Khadi, do samodzielnego uzytku w zadnym wypadku. 
  • Dwufazowka Chanel po prostu genialna... bede to powtarzac za kazdym razem.
  • Estee Lauder Perfectly Clean w wersji mini... polubilam tak bardzo, ze kupilam duze opakowanie, ktore aktualnie uzywam i bardzo sobie chwale. 
  • Jedne z ulubionych mokrych chusteczek Hipp z wyciagiem z migdalow. Chociaz moim numerem 1 sa w dalszym ciagu chusteczki Penaten do twarzy i rak.


Pare produktow do wlosow tez sie znalazlo ;)
  • Liese Smooth Hair Coctail czyli do zanudzenia po raz kolejny moj ulubieniec pomagajacy rozczesywac wlosy, ktory przy tym nie obciaza moich piorek
  • olejek Khadi wspomagajacy porpst wlosow... hmmm... ja w sumie efektow nie widzialam specjalnych, wiec dalam sobie spokoj z olejowaniem
  • Lee Stafford suchy szampon do wlosow ciemnych... kolejny ulubieniec od bardzo dawna, jak dla mnie nie ma lepszego szamponu
  • PhytoKeratine genialny produkt na koncowki, bez silikonow... na pewno ponownie u mnie zagosci
  • Shiseido Adenogene to wcierka dla osob z problemem gdzie wlosy nie tyle wypadaja, co nie odrastaja i z wiekiem ich coraz mniej. Jak dla mnie rewelacyjny preparat, opisalam go juz szczegolowo w osobnym poscie. Pomogl mi, jest bardzo wydajny i zostanie ze mna na dluzej. Teraz uzywam wersji specjalnie dla kobiet, wzbogaconej o dodatkowe skladniki. Jak na razie radzi sobie rownie dobrze. 
  • SeSeDerma azelac to tonik do skory glowy z kwasem azelainowym... bardzo go sobie chwalilam, niestety nie mozna go u mnie juz kupic, ogolnie nigdzie go juz nie widze (w sieci)


Jezeli chodzi o pielegnacje wlosow, to jest tego nieduzo
  • Aussie szampon do wlosow delikatnych i odzywka do farbowanych. Oba produkty dobrze mi sluzyly, aczkolwiek przestawilam sie na pielegnacje firmy Alterna, wiec na razie nie kupuje nic innego. Dla przypomnienia... niemieckie produkty Aussie maja troche inny sklad jak te brytyjskie czy polskie, wiec to moze tez miec wplyw na zadowolenie lub i niezadowolenie przy uzywaniu ;)
  • Alterna Bamboo Volume to szampon, ktory uwielbiam. Ogolnie produkty tej firmy mi sluza... moja fanaberyjna skora glowy je lubi, wiec czego chciec wiecej ;)
  • Lee Stafford maska do dlugich wlosow. Nawilzajaca, stylumujaca porost, chroniaca i odzywiajaca. No coz... na pewno pieknie pachnie ale zeby cos specjalnego mi dala to nie powiem. Pozegnalam sie z nia bez zalu. 


Dwa ulubione peelingi do ciala
  • Organique peeling czekoladowy, ktory zuzylam z wielka przyjemnoscia. Odpowiada mi zarowno konsystencja jak i zapach... plus efekt jaki pozostaje na skorze
  • B&BW Sensual Sensuelle peeling z czarna porzeczka i wanilia. To jest moj absolutny faworyt jak do tej pory. Ten peeling ma tak genialy zapach, ze to jest cos niesamowitego. Do tego tak trwaly, ze cala lazienka mi pachnie a na recznikach zapach utrzymuje sie mimo tego, ze je wypralam. Swietnie zdziera, dobrze nawilza i pielegnuje... i wszystko byloby cacy, gdyby oczywiscie nie to, ze nie mam do niego dostepu :]


Maselka
  • Joanna Naturia maselko waniliowe... uwielbiam za zapach, dzialanie tez w porzadku, choc nie jest to jakis szalony nawilzacz ale w tym przypadku zapach to dla mnie podstawa ;)
  • Alverde maselko o zapachu melona miodowego, co prawda przeznaczone jest do bardzo suchej skory ale watpie zeby sobie z taka poradzilo. Przyjemne... z tego co kojarze to byla LE
  • Mythos maselko oliwka z wanilia i kokosem to bardzo przyjemny produkt, co prawda zapach ma troche inny jak sie spodziewalam ale zuzylam z przyjemnoscia


Rozne takie cudaki ;)
  • CD plyn do higieny intymnej z aloesem... jak wiadomo niemiecki rynek jest ubogi w tego typu produkty, choc teraz jest przynajmniej pare do wyboru. Wspominam milo, dobrze mi sluzyl.
  • B&BW gruszkowy zel do mycia rak z peelingujacymi drobinkami... zapach boski, niestety ja sie zaliczam do osob, ktorym wysusza skore... smuteczek
  • Balea pianka pod prysznic truskawkowa... ogolnie swietny bajer, zapach mi sie podobal ale sama w sobie przy myciu w ogole sie nie chciala pienic i tak po prostu sie myziala
  • Joanna maly peeling myjacy z wanilia, calkiem przyjemny ale wole zwykle peelingi niz takie 2w1 oraz ukochany olejek pod prysznic, tu w wydaniu kawowym. Kocham dozgonnie zarowno ten jak i waniliowy.
  • Soap&Glory Clean on me czyli zel i balsam do ciala w jednym. To jest oczywiscie miniaturka... zuzylam ale jakos specjalnie nie utknal mi w pamieci, znaczy sie nic specjalnego jak dla mnie


I reszta, ktora nigdzie nie pasowala :)
  • La Roche Posay dezodorant w sprayu ktory bardzo polubilam i czesto po niego siegam
  • ukochany od lat zmywacz Astor
  • MAC plyn do pedzli... na razie bede testowac plyn z Zoeva ale jak sie nie sprawdzi, to pewnie pokornie wroce do tego
  • Joanna krem do rak o zapachu wanili... zapach swietny, dzialanie ok
  • Scholl Sensitiv Balsam ulubiony od lat krem do stop
  • Neutrogena Hand&Nagel to krem do rak, ktory tez od lat jest moim faworytem i ciagle do niego wracam... idealny na zime

 ***

Uffff... to byloby na tyle. Dawno tak dlugo nie produkowalam jednego posta ale to naprawde nie bylo latwe hehe... Zanim sie ktos zlapie za glowe to chcialabym tylko przypomniec, ze to nie jest denko miesiaca tylko o ile dobrze pamietam ostatniego polrocza.

sobota, 1 czerwca 2013

dzien paszteta ;)

 Czyli dzien dziecka dla ekhmm... zaawansowanych... 
nie powiem ze wiekowo, bo sie jeszcze ktos obrazi ;)

Nie bede sie wypowiadac co do tego co za oknem, bo ile mozna. Powiem tylke, ze leje... ciagle i nie przestanie jak na razie. Nastraja to szalenie kanapowo i chyba nie wycisne z siebie odpowiedniej ilosci sily, zeby jakos oko zmalowac. No coz...


... za to postanowilam sobie zrobic dobrze. Z okazji tego radosnego dnia. Po tym jak zrobilam sobie kuku pewnym produktem ale o tym bedzie przy okazji, to dzis dla odmiany trzeba bylo cos dla siebie zrobic... tym razem cos dobrego. 

W roli glownej smierdzaca maseczka Khadi Sandalwood z jeszcze bardziej smierdzaca woda rozana Khadi ale czego sie nie robi, zeby wygladac lepiej... i kolagenowe platki pod slepia Crystal... te podobno sa ze zlotem ale nie wiem ile w tym prawdy a ile barwnika nadajacego platkom zloty kolor, jakby nie bylo bardzo je lubie... i ze zlotem czy bez, swietnie wspomagaja delikatna skore pod okiem :)

No i moja skromna osoba :P


Fanaberyjna skore glowy dopieszczal przez cala noc olej kokosowy a teraz potraktowalam wlosy szamponem i kuracja Aussie. O!

ps. wode termalna tez mialam pod reka ale doprawdy nie da sie wszystkiego na raz robic ;)

***

W kazdym badz razie, zycze wszystkim milego dnia... i udanego weekendu.

Buziam :*


wtorek, 15 stycznia 2013

ulubione pielegnacyjne w 2012


Tak do mnie dzis dotarlo, ze nie wrzucilam jeszcze pielegnacyjnego podsumowania roku 2012 a w sumie czas najwyzszy, bo jak tak dalej pojdzie... to obudze sie w czerwcu. 


Na pierwszy rzut zmywanie malunkow wojennych i tu od conajmniej roku kroluje Shiseido Deep Clear Cleansing Oil, na zdjeciu tego nie widac bo butelka lezy ale zostalo mi tak moze z 2 - 3 cm, co na szczescie przy tym szalenie wydajnym produkcie jeszcze na dlugo mi wystarczy. Szczegolnie siegam po niego jak mam mocniejszy makijaz, bo nic nie likwiduje go tak dokladnie a przy tym delikatnie... i jak mi sie skonczy, to na 100% zakupie kolejny olejek, czy bedzie to Shiseido nie wiem... ale calkiem mozliwe. Drugim produktem jest dwufazowka, bez ktorej nie wyobrazam sobie demakijazu oka. Dla mnie to podstawa i tu oprocz tej lancomowej, najlepszym plynem tego typu jest Helena Rubinstein All Mascaras! ... tu na zdjeciu mam kolejne opakowanie ale w lazience wykanczam poprzednie.


La Roche Posey zagoscilo u mnie na stale. I choc nie wszystkie ich produkty lubie to mam swoje perelki i lubie LRP na tyle, ze ciagle testuje cos nowego. Ta trojca to dla mnie tez produkty podstawowe. Pisalam o nich wiele razy. Moj kochany micel Effaclar, rownie dobry jak Vichy ale latwiejszy do zdobycia. Effacalar Duo ktory mi swietnie sluzy (w przeciwienstwie do K) ... i to tez moje kolejne opakowanie, chwilowo szybciej mi schodzi bo slubny mi podbiera :P ... i na ratunek jak cos zaczyna wyrastac Effaclar A.I., ktory w tym przypadku jest niezawodny. Do tych trzech produktow bede wracac ale na zdjeciu z tylu widac dwa nowe... zobaczymy czy z nimi sie polubie. 


Najlepsze chusteczki do demakijazu Penaten. Delikatne bo przeznaczone dla niemowlecych buzi, uzywam ich praktycznie od dwoch lat i jestem bardzo zadowolona. Wole je jak te wszystkie typowo "twarzowe", ktore mnie przewaznie podrazniaja i lepiej je znosze jak te uniwersalne do niemowlecych kuperkow. 


W 2012 uzywalam wiele ciekawych produktow... min. Estee Lauder Advancet Night Repair, zarowno tez do twarzy jak i oczu. Oba produkty bardzo lubie jednak jakbym miala wybrac to zdecydowanie wolalabym Kiehl's Midnight Recovery Serum, pomijajac ze sklad ma bardzo naturalny i swietnie sobie radzi, to jest o polowe tansze. Na dzien moim faworytem jest Clinique Repairwear Laser Focus i mam wielka nadzieje, ze firmie nie przyjdzie do glowy je ulepszac, bo pewnie skoczyloby sie to tragedia jak w przypadku wszystkich ulepszonych produktow np. serum Even Better, ktore po poprawieniu stracilo swoje wlasciwosci :/  ... ostatnim produktem, ktory bardzo polubilam jest mgielka z witamina C z Skin79.


Jezeli chodzi o krem pod oczy, to wygrywa Lancome Renergie Yeux Multi-Lift. Juz pomijajac korektor zawarty w nakretce (jasny i lekki ale o tym kiedy indziej bedzie) ... jest to krem, ktory moja skora wokol slepi po prostu kocha. I mimo dosc wysokiej ceny na pewno do niego wroce bo warto. Idealny krem na zime, gdy skora potrzebuje troche wiecej ale o samym kremie tez powstanie post.


Kuracja Bioderma Matricium to produkt, na ktory pewnie nigdy bym sama nie wpadla i gdyby nie to, ze dostalam ja od Biodermy to dalej zylabym w blogiej nieswiadomosci. Jak dla mnie BOMBA i bede sobie robic dwa razy w roku taka kuracje, po zimie i po lecie. Wydaje mi sie, ze wystarczajaco napisalam w recenzji tego produktu... u mnie zagosci on na stale. Cena jest jak najbardziej przystepna i mam(y) ... bo slubny uzywa ze mna miesiac w ktorym wzmacniamy i odzywiamy nasza skore intensywnie... co widac i czuc a co najwazniejsze efekt sie jak na razie utrzymuje.


Nie moglabym nie wspomniec o ulubionych filtrach... w zaleznosci od pory roku i naslonecznienia uzywam te trzy produkty DHC Platinum, Vichy Capital Soleil, TFS Natural Sun.


Produkty do wlosow... te towarzysza mi dosc dlugo, wiele z nich to kolejne opakowania i cala ta piatka stoi sobie razem w koszyczku, bo sa to kosmetyki, ktore najbardziej lubie. Suchy szampon LeeStafford wersja dla ciemnowlosych, Liese Kao do rozczesywania... jedyny produkt, ktory niesamowicie ulatwia ten proces a przy tym nie obciaza moich cienkich kudelkow, dwa olejki z Khadi... oba uwielbiam i na koniec Phyto(keratine) serum naprawiajace, ktore powoduje ze wlosy sa tak niesamowicie miekkie i trzymaja puszace sie koncowki pod kontrola. Szalenie wydajny produkt, uzywam wiele miesiecy i ciagle jestem w trakcie pierwszego opakowania aczkolwiek juz przy koncu. Kolejne czeka grzecznie w szufladzie.


Jezeli chodzi o szampony to nie mam ulubionego, uzywalam glownie Phyto i jestem zadowolona. Szampony tej firmy mi sluza i nie podrazniaja fanaberyjnego sklapu. Jedynym powiedzmy odkryciem i cos co na stale u mnie zagoscilo to szampony glebloko oczyszczajace Schwarzkopf z serii profesionalnej. Uwielbiam zarowno ten jak i poprzednika, uzywam raz w tygodniu i tak pozostanie.


Na koniec ukochane umilacze kapieli. Naturalne plyny Kneipp o tak boskich i apetycznych zapachach, ze moglabym je zjesc. Do tego daja swietna piane, ktora dlugo sie utrzymuje. Jak dla mnie bajka. Plus sol z arnika na stawy i miesnie (ha ha... raczej na moj brak miesni), w kazdym razie ratunek na zbolale kosci, to juz trzecie opakowanie bo mocze sie w niej namietnie.

***

I to byloby na tyle... jakos tego mniej jak kolorowki ale coz, zrobienie porzadnego malunku wojennego wymaga odpowiednich zabawek ;) ... pielegnacji jest sie przez dluzszy czas wiernym :P

piątek, 28 grudnia 2012

Khadi po raz kolejny... czyli mini zakupy :)

Co prawda kupowanie produktow Khadi w ciemno, to taka kosmetyczna rosyjska ruletka... bo mozna trafic na przyklad na koszmarny olejek, o ktorym pisalam jakis czas temu. Z tym, ze ogolnie firme lubie... po mimo zapaszkow, ktore mi srednio podchodza ale jezeli chodzi o dzialanie, to jestem jak najbardziej na tak. Uwielbiam oba olejki do wlosow i szampon z Alma tez byl swietny... lubie maseczke z drzewa sandalowego ale wode rozana toleruje tylko do rozrabiania maseczki. 

Tym razem sa to znowu trzy produkty do wlosow.


 Delikatny Szampon z Hibiskusem

Posiada certyfikat BDIH, czyli jest w 100% kosmetykiem naturalnym i oznacza, ze w produkcji wykorzystano roślinne surowce z kontrolowanych upraw ekologicznych oraz certyfikowanych dzikich zbiorów (w przypadku Khadi zawierają minimum 20% świeżych ajurwedyjskich ziół), oraz produktu nie testowano na zwierzętach w całym cyklu produkcji kosmetyku, nie stosowano surowców pochodzących od martwych zwierząt (tj. olej żółwi, olej z norki, tłuszcz z świstaka, kolagen zwierzęcy).

Hibiskus i kwiaty azjatyckiego drzewa Palash skutecznie zapobiegają powstawaniu zmian zapalnych. Olejek lawendowy reguluje wydzielanie sebum a Amla, Shikakai i Reetha skutecznie i jednocześnie bardzo delikatne oczyszczą włosy, jak i skórę głowy. Jatropha łagodzi podrażnienia i pomaga w utrzymaniu przyjemnego poczucia chłodu u nasady włosów. Szampony Khadi doskonale nadają się do zmywania olejów z włosów. Szampon aromatyzowany esencjonalnymi olejkiem z lawendy.

Sklad:  woda, gliceryna, poliglukozyd kwasów oleju kokosowego, poliglukozyd laurowy, sodium PCA, hibiskus, butea Monosperma, obwojnik indyjski, kwas cytrynowy, aloe vera, lawenda wąstkolistna, indyjska żywica, ratanjot, sodium cocoyl glutamate, amla, shikakai, sapindus mukurossi, olejek z ryżu siewnego, guma ksantanowa, hydrolizat protein pszenicy, hydrolizat protein słodkich migdałów, Zinc PCA, benzoesan sodu, sorbinian potasu, neem, składowe naturalnego olejku eterycznego: geraniol, linalool, limonen.

Szampon Owocowy

Czysty koncentrat jabłkowy i olejek jojoba w naturalny sposób wzmacniają strukturę włosa i dostarczają cennych składników mineralnych oraz witaminy. Włosy zyskują na objętości i gęstości. Dodatkowo olejek jojoba nadaje włosom jedwabisty połysk.

Sklad: Aqua, Cocamidopropyl Betain, Prunus Persica Extract (Peach), Glycerin, Citric Acid, Acetum (Vinegar), Lanolin, Methylparaben


Organiczna Odżywka do Włosów z Amli 

Puder amla doskonale nadaje się pielęgnacji włosów zniszczonych. Pogrubi i wzmocni je, jednocześnie nadając im blasku. Używając puder Amla możesz stworzyć niespotykane efekty kolorystyczne na twoich włosach. Puder Amla możesz stosować jako odżywkę lub szampon do włosów, ponieważ intensywnie czyści i doskonale odżywia. Proszek Amla jest naturalnym źródłem witaminy C i jest bardzo skuteczny w ochronie przed wolnymi rodnikami. Odżywia cebulki włosów niezbędnymi składnikami odżywczymi. Pomaga zapobiec wypadaniu włosów i siwieniu włosów. Sprawia, że skóra staje się elastyczna. Amla Khadi utrzymuje włosy i skórę świeże i zdrowe.

Sposob uzycia: Wymieszać proszek Amla Khadi z gorącą wodą aż do uzyskania gęstej pasty. Odstawić na noc lub co najmniej 2 godziny w szklanej miseczce lub słoiku.Dla średniej długości włosów należy użyć 4 łyżki proszku. Papkę nałóż równomiernie na włosy i skórę głowy. Pozostaw  na co najmniej 10 minut, na włosach tłustych co najmniej 20 minut. Papkę dokładnie zmyć wodą. Można również użyć pastę na twarz i pozostawić na 10 minut. Następnie przemyć obficie  wodą i spryskać wodą różaną. Amle można również zastosować na całe ciało, które po jej zastosowaniu staje się odświeżone, elastyczne i odżywione.

Sklad: Emblica Officinalis (Organic Amla Powder)

***

To byloby slowem wstepu. O ile pierwszy szampon jest w 100% naturalny, tak drugi jest juz "zwyklym" szamponem... ciekawa jestem jak zareaguje na niego moj fanaberyjny skalpik. Ale na pierwszy rzut pojdzie odzywka do wlosow, bo szalenie mnie interesuje. Na razie bede amle w proszku tylko na wlosy i skore glowy uzywac, bo mam jeszcze dwie inne maseczki tej firmy... jedna uzywam, druga czeka w kolejce. Wydaje mi sie, ze to wystarczy. 

piątek, 7 grudnia 2012

indyjski koszmarek z piekla rodem ;)

 Z indyjskimi produktami to jest tak, ze czasami nawet jak dobrze dzialaja to smierdza tak przeokrutnie, ze mozna zdechnac w locie O.o ... tak tez bylo z tym koszmarkiem. I w zadnym wypadku nie jest to bubel, bo owszem skora po nim byla calkiem przyjemna, lagodzil i pielegnowal. Tylko do cholery dlaczego musi miec tak obrzydliwy zapach. Mowa tu o olejku do twarzy i ciala Khadi z hibiskusem. Dlugo sie zastanawialam co mi przypomina ale podciagnac bym mogla pod stary olej z frytownicy... taki juz wystygniety ale to tez nie jest caly bukiet zapachowy tego potworka. Reszta jest nie do sprecyzowania ale tez dla mnie trudna do zniesienia. I dostalam ataku smiechu jak przeczytalam, ze po uzyciu powinno spryskac sie ich woda rozana, tego bym juz naprawde nie przezyla.


 Wg producenta olejek wykazuje liczne dobroczynne właściwości - nawilża, odżywia, wygładza, regeneruje, łagodzi podrażnienia i pieczenie, uelastycznia, redukuje zmarszczki, działa sebostatycznie i przeciwzapalnie. Ponadto chłodzi skórę, relaksuje ją i odświeża. Po zastosowaniu olejku, cera jest promienna i zyskuje zdrowy wygląd. Aromaterapeutyczne działanie preparatu pomaga odprężyć się i uwolnić od codziennego stresu. Jasneeee... odprezalam sie za kazdym razem jak diabli. Bleee... ale fakt, robilo mi sie na tyle niedobrze, ze na bycie zestresowana nie mialam czasu :]


W butelce mamy 210 ml i przyznaje sie bez bicia, ze zuzylam pol opakowania... reszta nawilzylam i odstresowalam kanal ;) ... ale to bylo naprawde nie do zniesienia a ja nie potrafie uzywac czegos co po prostu smierdzi i ten smrodek sie utrzymuje na skorze i przechodzi na pidzame, bo ja go uzywalam po kapieli na cialo. Na twarz w zyciu bym tego nie nalozyla, to by sie na pewno zle skonczylo.

Chocbym spuchla to nie moge go nikomu polecic, chyba ze sobie wczesniej powacha i stwierdzi, ze mu ten zapach nie przeszkadza to prosze bardzo, bo olejki same w sobie calkiem ciekawe.

Sklad: Oryza sativa oil (olej ryżowy), Sesamum indicum oil (olej z sezamu indyjskiego), Helianthus annuus oil (olej słonecznikowy), Hibiscus rosa sinensis (Hibiscus), Hemidesmus indicus (Sarsaparilla), Vetiveria zizanoides, Tocopheryl acetate (witamina E), Mimosa pudica (mimoza), Santalum album (drzewo sandałowe), Onosma hispidum, Mentha piperita (mięta pieprzowa), Matricaria camomilla (rumianek), Prunus dulcis (migdałowiec zwyczajny), Triticum vulgare (olej z kiełków pszenicy), Daucus carota sativa (Marchew zwyczajna), Geraniol, Linalool, Citronellol, Limonene

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Khadi maseczka sandałowa... pierwsze wrazenia :)

 No coz... pierwszy post szlag trafil, mnie zreszta tez (cholerny blogger), wiec podejrzewam, ze ten bedzie mocno okrojony bo wsciekla jestem nieziemsko a to nie sprzyja inwencji tworczej pffff...

Maseczke z drzewa sandalowego Khadi nabylam przy okazji ostatnich zakupow i przez jakas chwile lezala w szufladzie a ja dojrzewalam do tego, zeby ja uzyc. Musze przyznac, ze mialam obawy... choc glownie chodzilo o wrazenia wechowe. Jak wiadomo ja nie za bardzo potrafie uzywac to co mi smierdzi a z indyjskimi produktami roznie bywa, choc akurat Khadi nie jest zla pod tym wzgledem.


W opakowaniu mamy 50g proszku, ktory mozna zmieszac z woda albo hydrolatem rozanym, ewentualnie przy suchej skorze mieszamy z mlekiem z odrobina miodu. Ja siegnelam po wode rozana, ktora jak dla mnie sama w sobie smierdzi okrutnie i bylam ciekawa co to z tego wyjdzie. O dziwo w polaczeniu z drzewem sandalowym (maseczka sama w sobie ma lekki i w miare neutralny zapach) woda rozana przestala ziac zgnilymi platkami i calosc dalo sie spokojnie nalozyc na twarz. I teraz przynajmniej wiem, ze w ten sposob moge ta wode uzywac, natomiast samodzielnego nakladania na dziob zaprzestane, bo niestety jest to dla mnie droga przez meki.


Wg producenta: Maseczka usuwa nadmiar sebum, oczyszcza zatkane pory, zamykając nadmiernie rozszerzone tym samym skóra odzyskuje zdolność do absorbowania większej ilości tlenu.Drzewko sandałowe jako naturalny środek upiększający ma długą tradycję w Indiach. Usuwa drobne zmarszczki i przebarwienia. Skóra jest miękka i nawilżona. Odżywcza maseczka sandałowa Khadi wnika głęboko w skórę i czyni ją gładką i odmłodzoną. Kurkuma oraz drzewo sandałowe powoduje, że przebarwienia oraz inne niedoskonałości skóry znikają.

Sklad:  Solum Fullonum (Fuller’s Earth) · Calamine · Zincum Oxydatum (Zincoxide) · Santalum album (Sandalwood) · Zedoaria Rose (Curcuma) · Symplocos racemosa (Lodhra) · Azadirachta indica (Neem) · Ocimum sanctum (Tulsi) · Psoralea Corylifolia (Bawachi) · Berberis aristata (Tree Turmeric) · Cinnamomum camphora (Camphor)


Taka ilosc jak na lyzeczce to w sumie za duzo i spokojnie moglabym wysmarowac tym co mi zostalo jeszcze jakis pyszczek ale futerkowe nie wyrazaly checi na zabiegi kosmetyczne. Nakladalam ja moim pedzlem do maseczek ze Skinfood, nadaje sie do tego idealnie. 


Bonusik ;) ... wysmarowalam cala buzie i szyje. 
Maseczka daje przyjemne uczucie chlodzenia.


A potem zastyga... unieruchamiajac nasza twarz, bo po chwili nie moglam mowic a mruganie tez nie bylo takie proste. Trzymalam ja na twarzy wg instrukcji 20 minut i w tym czasie zdazyla wyschnac i popekac ale wcale to nie przeszkadzalo, maseczka sie nie kruszy, trzyma sie porzadnie jak tynk na fasadzie. Pozniej zmylam ja letnia woda.


To byl moj pierwszy raz ale nie bede ukrywac, uwielbiam ta maseczke... po prostu UWIELBIAM !! Buzia idealnie gladka, pory czyste i pozamykane... koloryt wyrownany. Wszelkie zaczerwienienia poznikaly a skora wyglada na wypoczeta. Wiadomo przebarwienia nie znikna po paru uzyciach ale i tak niesamowcie mi sie podoba, to co ta maseczka robi z moja twarza i mam nadzieje, ze tak pozostanie. 


sobota, 28 lipca 2012

Khadi woda rozana... z bliska :)

 Jednym z ostatnich "indyjskich" zakupow byla miedzy innymi woda rozana. Naczytalam sie o jej wlasciwosciach i stwierdzilam, ze cos takiego tez moglabym nabyc. Wszystko byloby fajnie ale niestety zapach mnie drazni. Woda rozana jest produktem ubocznym produkcji olejku rozanego... i tak tez wlasnie mi smierdzi, jak lekko zgnite popluczyny po rozanych platkach. I nie wiem jak jest w przypadku innych firm ale ta ma niezbyt zachecajacy zapach, co pewnie nie ujmuje jej wlasciwosci. No coz... ja jestem dziwadlo zapachowe i mnie ten zapach po prostu odrzuca a do tego jest szalenie trwaly i trzyma sie na skorze jak szalony. W opakowaniu mamy 210 ml.


Wg producenta:  Woda różana znana i ceniona jest ze swych pielęgnacyjnych właściwości: odświeża, tonizuje, nawilża skórę przywracając jej naturalną równowagę. Skóra staje się elastyczna, promienna i jedwabiście gładka. 
  • Woda różana polecana jest zwłaszcza do cery zmęczonej, szarej, bez wyrazu, dotkniętej pierwszymi oznakami starzenia, gdyż dzięki swemu odmładzającemu działaniu przywraca jej witalność, świeżość i naturalny blask. 
  • Polecana zarówno do cery suchej jak i nadmiernie przetłuszczonej. Reguluje nieprawidłowości wydzielania sebum. Dzięki niej cera sucha stanie się doskonale nawilżona, elastyczna. 
  • Posiada również właściwości ściągające i przeciwzapalne – idealne rozwiązanie dla cery tłustej i mieszanej.
Woda różana dba o dobrą kondycję naszej skóry przez cały rok. Latem pomaga złagodzić podrażnienia wywołane zbyt intensywnym opalaniem, a zimą wspiera odbudowę struktury naskórka naruszonego niskimi temperaturami. Woda różana jest idealnym uzupełnieniem maseczek do twarzy z naturalnych składników.

Sklad: woda, Rosa Damascena


Wode ta mozna tez stosowac do pielegnacji wlosow ale nawet nie mam zamiaru probowac, bo jak na wlosach zapach bedzie sie rownie dobrze trzymal, to chyba mnie cos trafi ;) 

Ogolnie z dzialania jestem zadowolona, moja skora ta wode lubi... na pewno robi jej dobrze. Sprobuje tez uzyc ja razem z maseczka, ktora zakupilam. Na razie przemywam skore wacikiem nasaczonym hydrolatem i to przewaznie rano, przed myciem buzi... daje jej jakis czas ale potem myje, bo nie mam ochoty zeby ten zapaszek snul sie za mna przez nastepne godziny. Dolaczony byl takze atomizator ale prawde mowiac lepsza bylaby normalna pompka, bo ta woda w formie sprayu jest mi zbedna a poniewaz jest wydajna, wiec nakladanie wacikiem najbardziej mi odpowiada. Wiadomo trudno stwierdzic jakies szczegolne wlasciwosci, gdyz woda ta jest czescia mojego "programu pielegnacyjnego" ale caloksztalt tego co aktualnie ze soba robie dziala, bo moja cera jest w wyjatkowo dobrym stanie :)


sobota, 21 lipca 2012

Khadi... czyli rozne indyjskie "smakolyki" kosmetyczne :)

 Namasté tak moglabym sie dzis z wami przywitac ;)

Olejku stylumulujacego wzrost wlosow Khadi uzywam juz od jakiegos czasu, poczytac mozna o nim tutaj i w dalszym ciagu jest to zdecydowanie moj ulubiony olejek do wlosow. Przewaznie uzywam na noc ale zdaza mi sie na pare godzin w ciagu dnia nalozyc, jak nie mam mozliwosci umyc wlosow rano. Pachnie ziolowo jak przyprawa do grilla i na szczescie nie ma w nim jakis dodatkowych typowo indyjskich smrodkow, naprawde dziwne maja upodobania zapachowe ale wiadomo co kraj to obyczaj.


Ostatnio przypomnialo mi sie, ze firma Khadi nie tylko ma w ofercie olejek do wlosow ale tez i inne ajurwedyjskie cuda.  W ramach wyjasnienia jakby ktos nie wiedzial: Ayurveda to  system medycyny indyjskiej rozwiniety w starozytnosci. Wg niej „Każdy olejek ajurwedyjski ma właściwości lecznicze, które pomagają pacjentowi wyzdrowieć lub łagodzą objawy chorobowe. (…) Ajurweda to nauka, która pozwala nam wykorzystać zioła do tego, by przeciwdziałać wszelkim problemom".

I tak... ja dziecie chemii nabylam droga kupna pare produktow, ktore mnie zainteresowaly.


 Tym razem podoba mi sie wlasnie to, ze produkty tej firmy maja swietne sklady, bez zadnych dodatkowych = zbednych skladnikow. Skusilam sie na dwa produkty do wlosow, maseczke do twarzy i wode rozana.


  •  Szampon Wzmacniający Amla - Wzmacniający szampon z amlą jest idealna do codziennej pielęgnacji włosów, dodając im objętości oraz zdrowego blasku. Przy regularnym stosowaniu cebulki włosowe wzmacniają się, co zmniejsza wypadanie włosów i stymuluje ich wzrost. (9,90€)
  • Balsam (olejek) Kozieradka i Gorczyca - wskazany przy podraznonej i suchej skorze glowy. Nawilza i zapobiega przesuszaniu sie skory a do tego odzywia i pobudza. (12,90 €)

  • Woda Różana - Odświeża, tonizuje, nawilża skórę. Przywraca jej witalność oraz świeżość. Reguluje nieprawidłowości wydzielania sebum. (9,90 €)
  •  Maseczka Sandałowa - Usuwa nadmiar sebum, oczyszcza zatkane pory, zamykając nadmiernie rozszerzone tym samym skóra odzyskuje zdolność do absorbowania większej ilości tlenu. Kurkuma oraz drzewo sandałowe powoduje, że przebarwienia oraz inne niedoskonałości skóry znikają. (9,90 €)


Do tego dostalam pompke do wody rozanej i mini mydelko Neem Tulsi, ktore jest stworzone dla osób ze skórą problematyczną, wrażliwą, skłonną do wyprysków i wysypek. Ajurwedyjskie zioła Neem i Tulsi są znane ze swoich właściwości antybakteryjnych, łagodzą podrażnienia i przeciwdziałają staną zapalnym.

Oczywiscie jak juz sie blizej przyjrze poszczegolnym produktom i troche je pouzywam, to podziele sie wrazeniami... na pewno zaczne od produktow do wlosow :)


środa, 18 stycznia 2012

Khadi... olejek stymulujacy wzrost wlosow

Dlugo zastanawialam sie nad kupnem kolejnego olejku, z prostego powodu... ciezko mi zniesc ten smrod, bo dla mnie wiekszosc z nich ma okropny zapach. Jedyny z ktorym sie jak na razie polubilam to olejek kokosowy Dabur (czyli "spocony kokos"), ktory jestem w stanie wytrzymac, choc trudno powiedziec, zeby mi sie podobal. Migalowy z Dabur to katastrofa i tak dumam z czym by go tu wymieszac zeby jakos zuzyc. W strone olejku Sesa w ogole nie patrze, opisy walorow zapachowych skutecznie mnie odstraszaja.

Skusilam sie za to na olejek a wlasciwie "zbior" olejkow Khadi Vitalising Hair Oil. Calkiem niedawno pisala o nim Urbi i jak zobaczylam na butelce niemieckie napisy, to stwierdzilam ze to cudo moze bede mogla nabyc, bez sciagania z drugiego konca swiata. I owszem mozna go kupic w de bez problemu, co jeszcze bardziej mnie zachecilo. Kupilam go na amazonie za 13,90 €, w opakowaniu mamy 210 ml. Przyszedl obciagneity folia i z zatyczka, co mi sie spodobalo.



Wg producenta: Olejek stymulujacy porost wlosow i powstrzymujacy wypadanie. Wykonany jest z naturalnych skladnikow ziolowych, na bazie oleju sezamowego, kokosowego i rycynowego.
  • Olej sezamowy wnika w głab wlosa, odzywiajac go od cebulek po konce
  • Olej kokosowy odzywia wlosy
  • Olej rycynowy pobudza i przyspiesza wzrost

Pozostale oleje takie jak Amla, ktora nadaje wlosom polysk, wzmacnia, ochrania przed infekcjami skory, usuwa lupiez, przyspiesza wzrost, zapobiega przedwczesnemu siwieniu i wypadaniu. Bala, ktora wzmacnia oraz nadaje wlosom witalnosc. Olej z nasion marchwi odzywia a z wyciagiem z rozmarynu posiada silne wlasciwosci odkazajace, zapobiega powstawaniu infekcji skory glowy oraz powstawaniu lupiezu. Bhringaraj dziala odzywczo na skore glowy, zapobiega wypadaniu wlosow, lysieniu i siwieniu oraz rozdwajaniu sie koncowek. Brahmi nadaje sprezystosc.

Uzywac go mozna na dwa sposoby. Wmasowac lyzeczke oleju w skore glowy i we wlosy na dwie godziny przed myciem albo gdy chcemy uzyskac wzmocniony efekt, to nakladamy olejek na noc i myjemy wlosy rano. Stosowac mozemy 2 - 3 razy w tygodniu.



Sklad dla zainteresowanych



Moje wstepne wrazenia przede wszystkim wechowe sa pozytywne, bo wiadomo o dzialaniu nic nie moge powiedziec. Postaram sie byc twarda i faktycznie uzywac go w miare mozliwosci przez jakis czas 2 - 3 razy w tygodniu, z tym ze watpie aby udalo mi sie zastosowac ta druga opcje ze spaniem, z prostego powodu... nie mam czasu ani checi rano myc wlosow, co chyba nie jest dziwne przy pobudce o 6 :)

Olejek sam w sobie jak typowy olej, taka tez ma konsystencje. Pachnie hmmm... ja nie wiem na co ale ogolnie kojarzy mi sie z przyprawami do miesa. Co tez nie jest dziwne, skoro to ziolowy olej, to na szczescie pachnie na ziola.

Macie jakies doswiadczenia z tym olejkiem ??