poniedziałek, 26 grudnia 2011

"Python" w akcji... czyli mascara Heleny Rubinstein :)

O tuszu Lash Queen Fatal Blacks Heleny Rubinstein pisalam juz jakis czas temu, przedstawiajac go wtedy jako nowosc, poczytac o tym mozna tutaj. Wtedy bylam mocno zainteresowana szczoteczka i ogole waszymi wrazeniami na temat tuszy tej firmy.



I jak to juz Aliss w komentarzu pod pierwszym postem napisala, udalo mi sie ustrzelic pytona... pouzywac i teraz wam moge napisac co o nim mysle :)

Z ostatnim zamowieniem z dougiego, dostalam wlasnie miniaturke tuszu HR. Oczywiscie z pytonowata szczoteczka, co umozliwilo mi przyjrzenie sie je z bliska.



W pierwszym momencie nie wiedzialam, jak sie do niej zabrac. Bo jednak ten ksztalt to bylo dla mnie cos nowego ale po paru probach, zaczelo mi to coraz lepiej wychodzic i mozna powiedziec, ze oswoilam weza ;) ... choc dla mnie to bardziej kobra jak pyton :P



Wrazenia jak najbardziej pozytywne i teraz gnebi mnie pytanie czy pelnowymiarowka da mi to samo, czy bedzie to zonk. Bo nie zawsze oba produkty ida w parze i niestety bywa, ze mini wydania sa o wiele lepsze.

Jak na razie oceniam ten tusz dobrze ale... no wlasnie niestety jest "ale". Za ta cene, ktora sobie za ten tusz zycza, to ja bym chciala naprawde ten WOW efekt, taki co conajmniej powala. A to co mamy jest po prostu w porzadku. Tusz jest swietny jakosciowo to nie moge nic powiedziec. Na szczoteczce idealna ilosc, nie jest ani za rzadki ani za gesty i bardzo przyjemnie sie go naklada. Trwalosc swietna, caly dzien bez zmian ale brakuje mi tego efektu. Nie ma szalonego pogrubienia, taki efekt osiagne tez innymi tuszami i znajde tez tanszcze tusze, ktore beda mi sie tak dobrze trzymaly na oku.



Na zdjeciu powyzej jedna warstwa. Podoba mi sie jak wyglada na oku ale nie za ta cene i predzej kupie po raz kolejny Singuliera, ktory jest rownie dobry a daje lepszy efekt. Ta miniaturke pouzywam z przyjemnoscia, z tym ze to bedzie raczej moje jedyne spotkanie z tym tuszem.

16 komentarzy:

  1. No wlasnie! to jest ten problem,ze jak mi sie jakas maskara spodoba to musze za nia placic ponad $25-a nie oszukujmy sie,za taka cena mozna juz kupic podklad :)

    OdpowiedzUsuń
  2. też mam miniaturkę Pytonka, ale jeszcze nieotwarty czeka na swoją kolej ;) jak rozmawiałam ostatnio z Panią w Sephorze, to z Helenki bardziej polecała Lash Queen..

    OdpowiedzUsuń
  3. Kupilam pelnowymiarowke tego cuda w wolnoclowym I jestem zachwycona. Bede o nim niedlugo pisac:P ps. Doszedl mom ostatni mail? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę że kształt szczoteczki bardzo podobny do lancome hypnose drama - też taki eSowaty ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. zgadzam się z xbebe18,taka kasa na tusz to trochę za dużo ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jestem zdania jak Marti, z HR najlepsza to panterkowa wersja Lash Queen , wszelkie inne udziwnienia w tym koronka HR jest juz powielaniem mniej udanych schematów innych marek.
    Pozdrawiam swiatecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. xbebe,
    ja juz to zaakceptowalam, ze jak chce naprawde dobry tusz to musze sporo zaplacic :] ... choc wcale mi sie ten fakt nie podoba. Ale ponad 30 € jak w przypadku tej helenki to juz naprawde przesada. W przypadku tanszych tuszy, bo tak mi ostatnio podszedl ten z BeYu, ktory daje swietny efekt na rzesach... niestety czesto kuleje trwalosc a malo co mnie tak irytuje jak to, ze widze po paru godzinach pande w lustrze ;)

    Marti,
    ta zwykla Lash Queen ?? W prostym zlotym opakowaniu bez zadnych ozdob ?? Hmmm... szczoteczke ma taka jak lubie :)

    Urbi,
    nie wiem czy ma mnie to martwic czy cieszyc ;))) ale w sumie tym razem mi tez odpowiada, wiec moze nasza regula ma wyjatki ;D

    ps. maila dostalam

    violet,
    moim zdaniem ta szczotka z helenki jest lepsza, ta od Lancome to juz naprawde szczota do klopa, jak dla mnie jest tragiczna ale ja sie w ogole z tuszami tej firmy nie lubie, wiec obiektywna na pewno nie jestem ;)

    Sylwia,
    tyle to ja tez w poscie napisalam :] ze aktualnie prawie 32 € za tusz to troche duzo :/

    4premiere,
    Marti nie pisala o panterkowej hihi... wlasnie widze, ze to troche mylace bo wszystkie te tusze to lash queen :D ale z tego co widze panterka ma bardzo przyjemna szczoteczke i nie jest tak oblepiona tuszem. Bede musiala sie jej przyjrzec :)

    OdpowiedzUsuń
  8. tak, tak, panterka :) faktycznie one wszystkie Lash Queen ;) ale Pani machała mi przed oczami panterką :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Marti,
    no to teraz juz wiemy :D bo ja tak spojrzalam na ich oferte i troche zglupialam ;D

    w takim razie przy okazji spojrze na panterke :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Trochę mnie przeraża ta szczota :D nie próbowałam tuszy HR może innym razem, ale wolałabym coś spokojniejszego ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawy kształt szczoteczki:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czyli ta jest mniejsza? Z dramą się nie polubiłam bo paciałam się tym tuszem po powiekach. Będę musiała przyjrzeć się HR. ;D (tak, kolejny tusz jest mi BARDZO potrzebny)

    OdpowiedzUsuń
  13. Opakowanie ma nieziemskie! Nie znam tuszy od HR.

    OdpowiedzUsuń
  14. Lyna_sama,
    tez mialam obawy jak ja zobaczylam ale nie jest zla i jak sie juz ja opanuje to jest jak najbardziej w porzadku :D

    Magda,
    :)

    violet,
    jest troche mniejsza i przyjemniejsza w obsludze, moze nawet troche twardsza przez co sie wygodniej maluje, bo ta z lancome to naprawde dziwan jest...

    Bella,
    ja tez do tej pory nie znalam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jaka fajna szczoteczka :) Z chęcią bym wypróbowała ten tusz, ale ta cena..

    OdpowiedzUsuń
  16. Mallene,
    cena jest okrutna ale zawsze mozna kupic sobie miniaturke na testy :D

    OdpowiedzUsuń