Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rouge Bunny Rouge. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rouge Bunny Rouge. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 marca 2014

look... Gabi ;)

 Nie moglam czekac i korzystajac z tego, ze mialam dzis wolne to siegnelam po najnowszy nabytek, czyli paletke Chanel ktora pokazywalam wam wczoraj.
Nakladalam cienie na sucho, wiec efekt jest bardziej delikatny. Zeby uzyskac ta metaliczna poswiate nalezy nalozyc je na mokro ale to bylby typowy makijaz na wyjscie a ja chcialam cos bardziej dziennego.

 208 Tisse Gabrielle bardzo przypadla mi do gustu. Na zdjeciach niestety troche zjadlo kolory i jak nie probowalam to nic z tego nie wychodzilo. Cienie nalozylam na baze NARS i rewelacyjnie sie na niej trzymaja. Minelo ponad 7 godzin a oko wyglada caly czas tak samo.

Cienie sa bardzo przyjemne w uzyciu, dobrze sie lacza i latwo rozcieraja. Nie traca na oku intensywnosci. Na pewno osoby, ktorym przeszkadzalo to, ze poprzednie czworki byly bardzo suche i sie sypaly, teraz beda zadowolone.


Bonusik ;)


Pozatym uzylam
  • Rouge Bunny Rouge Highlighting Liquid 010
  • Guerlain Parure Extreme 02
  • Guerlian Meteorites Bubble Blush 01
  • Chanel Christalline Powder
  • Guerlain Meteorites Teint Beige 02
  • Artdeco Brow Pencil 4
  • Benefit gimmeBrow medium
  • Burberry Effortless Mascara
  • IsaDora inliner kajal 56
  • IsaDora Twist-up gloss Stick 10


wtorek, 14 stycznia 2014

kolejna porcja pustych opakowan ;)


 Zabieralam sie do tego posta od praktycznie dwoch miesiecy i nie moglam... no po prostu nie moglam ale sie spielam i stwierdzilam, ze jak juz zrobilam zdjecia, to je opisze... bo tak to nie wiem, czy w koncu sie ten post pojawi :P

A troche sie tego zebralo :]

  • Mokre chusteczki Uriage... o dosc specyficznym zapachu ale calkiem przyjemne w uzyciu. Chusteczki jak chusteczki calkiem dobrze mi sluzyly ale rownie dobre sa te z firmy Penaten albo Hipp. 
  • Chanel dwufazowka chyba juz nic nie musze pisac... najlepszy produkt do demakijazu oka
  • Skin79 White Vita C Serum calkiem przyjemne serum z witamina C uzywalam razem z kremami, wiec trudno mi cos powiedziec o samym serum. 
  • LRP Effaclar tonik zwezajacy pory i zapobiegajacy ich zapychaniu. Zawiera LHA o dzialaniu mikrozluszczajacym. Bardzo lubie, dobrze robi mojej mieszanej skorze. Porzadnie oczyszcza.
  • LRP micel tez kolejna butelka... swietny produkt, do ktorego chetnie wracam.
  • Biotherm Biosource micelowa pianka do mycia twarzy. Bardzo delikatny produkt a przy tym calkiem dobrze sobie radzi. 
  • Lancome Creme Radiance to produkt do mycia twarzy. Dostalam go jakis czas temu od xbebe i bardzo sie z nim polubilam. Z tym, ze typowo dla takich produktow trzeba uwazac zeby nie dostalo sie do oka ale pozatym swietnie oczyszcza. Swietnie sie spisywal rano. 
  • SeSDerma azelac lotion to produkt, ktory bardzo lubie. Stezenie kwasu to 5% ... niestety chyba zostal wycofany, bo nigdzie go nie moge dostac.
  • LRP Mela - D to krem na dzien majacy zapobiegac powstawaniu przebarwien. Specjalnego wrazenia na mnie nie zrobil ale przynajmniej nie zaszkodzil. Nadaje sie dobrze pod makijaz. Taki lekki kremik jakich wiele...
  • LRP Effaclar Duo i Effaclar A.I. staly zestaw, ktory tez bardzo czesto pojawia sie w moich denkowych postach. 
 
  •  Givenchy Eclat Matissime podklad matujacy, ktory bardzo lubie i calkiem mozliwe, ze jeszcze do niego wroce. Lekki o srednim kryciu dajacy satynowe wykonczenie... dla mnie swietny.
  • Missha Technical up mascara to po prostu katastrofa, myslalam ze jak dojrzeje to bedzie lepiej... nie bylo. Sklejal i rzesy wygladaly tragicznie. Prawde mowiac w ogole nie dojrzal... caly czas byl tak samo mokro klejacy i te wloski ktore zawieral dawaly efekt odwrotny do zamierzonego. 
  • Benefit BADgal lash swietny tusz jak dla mnie. Wiem, ze ma swoje zwolenniczki i przeciwniczki... mi bardzo pasuje, robi mi bajke na rzesach i pewnie zakupie pelnowymiarowke. 
  • Rouge Bunny Rouge korektor w pisaku. Pisalam o nim wiele razy, koloejny czeka na swoja kolej. Jak dla mnie najlepszy, bardzo uniwersalny.
  • Giorgio Armani korektor... kolejny ulubieniec. Jedyny minus to opakowanie, pewnie sporo go pozostalo na sciankach ale niestety nie potrafie sie do tego dostac. Trwaly, dobrze kryjacy.
  • Skin79 Line Cover BB Crem plus to kolejny korektor. Na poczatku roku zaliczal sie do moich ulubionych ale wtedy tez czesciej siegalam po bb kremy. Bardzo bylam zadowolona, jak dla mnie swietny produkt. Idealne uzupelnienie bb kremow.
  • Carmex Moisture Plus to dobry produkt ale ja sie nigdy tak do konca nie polubie kosmetykow do ust z kamfora czy mieta. Uzywalam na noc jako pielegnacje i w tej roli sprawowal sie swietnie. Gdyby nie ten zapach/posmak :]
  • Rapid Brow czyli odzywka do brwi... cos tam bylo widac ale efekt tylka nie urwal, wiec watpie zebym zrobila powtorke. Wydaje mi sie, ze po prostu nie warto. 
  • RevitaLash (napisy mi sie poscieraly) 3,5ml ... kocham, uwielbiam... dzieki tej odzywce znowu mam rzesy. Nie robi mi krzywdy, nie podraznia i pomimo uzywania prawie dwa lata dalej mam efekty, wiec (odpukac) nie ma efektu przyzwyczajenia. 
  • Urban Decay Primer Potion to byla moja ukochana baza pod cienie, dopoki nie zmienili formuly... teraz to jakas porazka ehhh...
  • Sensai baza pod cienie Kanebo. Dno i babelki... kolor troche podciaga ale to wszystko. O przedluzeniu trwalosci cieni mozna zapomniec a cene ma calkiem konkretna :/
 
  •  Guerlain Midnight Butterfly Meteorites Voyage Radiant Butterfly Compact czyli moje kochane prasowane motyle. Wielki smuteczek... co prawda mam jeszcze kulki i tego kolosalnego opakowania w zyciu nie wykoncze ale prasowane meteorki sa o wiele lepsze. Ten puder uwielbialam, genialnie wygladal na skorze, co najlepiej bylo widac na zdjeciach. Teraz pozostalo mi lusterko, ktore sobie zrobilam z puderniczki ;)
 
  •  Alverde mydlo do rak migdal z karmelem. Zapach moze i fajny ale mydlo za rzadkie i ogolnie takie sobie. Ja cudow po mydle nie oczekuje ale te mnie kompletnie nie przekonalo. Ciesze sie, ze sie skonczylo i watpie zebym do niego wrocila.
  • Kneipp plyny do kapieli. Najlepsze na swiecie, moje ukochane... tutaj akurat kakao i maracuja/grejpfrut. Boskie zapachy i swietna piana. Sama przyjemnosc z taplania sie w wannie.
  • Kneipp olejek do kapieli z Arnika (miesnie i stawy) ... jest calkiem w porzadku ale butelczyna malutka 100 ml dosc szybko mi sie skonczyla. Zdecydowanie wole sol do kapieli.
  • Joanna Sweet Fantasy zel pod prysznic wanilia oraz Joanna Naturia olejek do kapieli wanilia i smietanka. Uwielbiam oba produkty najlepsza wanilia pod prysznic jaka spotkalam. Z tym, ze olejek nie jest najprostszy w uzyciu. W gre wchodzi tylko gabka lub rekawica bo jest to na tyle plynny produkt, ze przecieknie przez palce zanim nalozymy na skore. Niemniej kocham oba i mam jeszcze zapas :)
 
  •  Hair Advanced by Revitalash "odzywka" wspomagajaca porost wlosow o zabojczej cenie i malej wydajnosci... owszem skuteczna ale tylko wtedy jak sie jak ciagle stosuje. Niestety...
  • Lee Stafford Dry Shampoo po raz kolejny moj ukochany suchy szampon do ciemnych wlosow
  • Aussie Volume Shampoo bardzo lubie, swietnie mi sluzyl i na pewno kupie ponownie... na razie mam pare innych produktow, w tym jeszcze jeden z Aussie. Ta firma zagoscila na stale w mojej lazience.
  • Schwarzkopf BC Amino cell rebuild ogolnie calkiem przyjemny szampon. Ma zmniejszac wypadanie wlosow, zawiera specjalne serum... przy regularnym stosowaniu ma zwiekszac gestosc/ilosc. Czy tak faktycznie jest nie wiem, nie udalo mi sie go tak regularnie stosowac jak zaleca producent. Z tym, ze ogolnie lubie szampony z tej serii. Dobrze mi sluza.
  • Schwarzkopf BC Fibreforce Shampoo z keratyna ma delikatnie ale skutecznie oczyszczac i wzmacniac. Swietnie sie sprawdzil na urlopie gdzie wlosy wystawiane byly na mocne slonce i mialy czesto kontakt ze slona woda.  
 
  •  Gillete Satin Care (Avocado Twist) jedyny zel tej firmy jaki lubie. I chyba nie tylko ja bo nie tak latwo go trafic w sklepach, wszystkie inne sa... ten oczywiscie nie. Kupuje online w trzypaku i wtedy jeszem na dluzszy czas zaopatrzona. Ja wiem, ze do odklaczania mozna uzywac wszystko co sie pieni ale moja skora najbadziej lubi ten zel.
  • Mythos After Sun Body Milk dobrze sobie radzil z pielegnowaniem mojej pourlopowej skory. Dzieki niemu nie oblazilam jak waz a nadwyrezona sloncem skora z ulga przyjmowala porzadne nawilzenie. Potem uzywalam go po to zeby skonczyc, bo przeciez do nastepnego lata nie bede trzymac i jako zwykly basam do ciala tez sie sprawdzal. Choc zdecydowanie nie jest to produkt "na szybko", bo troche potrzebuje zeby wchlonal.
  • Vichy Destock z kofeina majacy nadac skorze sprezystosci. To akurat na okolice brzucha. Fajnie napina skore i ogolnie przyjemnie sie go uzywalo, aczkolwiek wiadomo ze cudow nie zdziala i jak sie ma talie wypukla to taka tez pozostanie ;)
  • Vaseline Aloe Fresh to nawilzajace mleczko do ciala ktore kupilam na Teneryfie, u mnie produkty tej firmy nie sa dostepne... a szkoda, z tym produktem bardzo sie polubilam.
  • Neutrogena Bodybalsam z malina nordycka... przeznaczony do skory suchej ale nie wiem czy z taka by sobie poradzil. Przy mojej normalnej bylo ok, aczkolwiek zapach moza z czasem stac sie meczacy.
  • Farmona Sweet Secret scrub do mycia ciala wanilia i indyjskie daktyle. Produkt ktory uwielbiam i nastepny czeka na swoja kolej (Mami :*). Specyficzny zapach, porzadne zdzieranie i calkiem wydajny.
 
  • Hansaplast Soft Feeling krem do stop. Slabiutki... nigdy wiecej. Slabo nawilza, zle sie wchlania... takie byle co.
  • Scholl Fuss Balsam to dla odmiany moje KWC uzywam od lat i ciagle do niego wracam. Po prostu najlepszy krem do stop.
  • Neutrogena krem do rak z malina nordycka. Taki sredniak, szalu nie robi... wiecej nie kupie.
  • SyNeo5 to moj ukochany Antitranspirant. Tu wersja w spryskiwaczu, ktora dosc szybko zeszla... teraz mam kulke i jest o wiele lepiej. Swietny dezodorant dzieki ktoremu nie musze martwic sie o plamy pod pachami. Nie podraznia i jest skuteczny. Do tego faktycznie spokojnie moge go uzywac raz na 5 dni. Tak jak zaleca producent. 
  • Garnier mineral Ultra Dry to dezodorant, ktory u mnie tez sie bardzo czesto pojawia. Bardzo lubie zarowno ten jak i kulke. Uzywam odkad sie pojawily i bede dalej po nie siegac :)

środa, 1 stycznia 2014

look... zeszloroczny ;)


Powoli staje sie to juz tradycja na moim blogu, ze wrzucam moj sylwestrowy makijaz (zeszloroczny jest tu), ktory robiony jest w sumie dla samej przyjemnosci machniecia sobie cos mocniejszego na oku... bo nawet na kamapowej imprezie mozna wygladac wystrzalowo ;)

Ja ogolnie nie przepadam za szalonym imprezowaniem akurat w Sylwestra i to w sumie zawsze tak bylo. Jakos ja i ta noc nieszczegolnie sie lubimy i zeby zaoszczedzic sobie kolejnego niewypalu, swietuje go tak jak leci... czyli od jakiegos czasu spokojnie we wlasnym mieszkaniu. Co nie oznacza, ze calkowicie odpuszczam.


Od zawsze potrzebowalam muzyki przy robieniu makijazy, jakos mnie to przy okazji odpreza i lepiej mi sie maluje, wiec puszczamy co tam akurat nam w duszy gra.


Na poczatek maseczka na twarz i pod slepia. Na zrelaksowanej skorze makijaz lepiej sie trzyma. Ja sobie wczoraj przetestowalam masrczke, ktora dostalam od Marti :*


Pozniej w ruch poszla baza Rouge Bunny Rouge Original Skin Primer Genesis, korektor MAC Pro Conceal and Correct Palette (medium i light) i moj ukochany podklad Guerlain Parure Extreme.


Na ustach wyladowal Lancome Fever Gloss 308, na rzesach Guerlain Clis D'enfer Mascara a na lini wodnej kredka z p2 fantastic chrome kajal Purple Light. Brwi zrobilam MUFE Aqua Brow nr 35.


Na policzkach roz MAC Vintage Grape, ktory w opakowaniu wyglada zabojczo ale przy delikatnym nakladaniu na twarzy wyglada potem bosko. Calosc oczywiscie omiotlam moja wersja meteorkow Guerlain Pastel White 04... nic nie nadaje rownie "sniezkowatego" efektu co te kulki.


Siegnelam tez po polowki, wyszlam juz troche z wprawy i nie chcialam sobie komplikowac sprawy calymi rzesiskami. Natomiast Ardell 318 wydaly mi sie jak najbardziej na miejscu ;)


Mikijaz wykonalam paletka Urban Decay 15 Year Anniversary Palette. Uzylam cieni: Junkshow, Omen, Evidence, Vanilla... czarna kreseczke zrobilam cieniem Blackout.  

I tak oto bylam gotowa na kolejnego Sylwestra w kapciach :)


Jeszcze raz zycze Wam wszystkiego dobrego w nowym roku i uciekam spac, bo jutro czeka mnie pracowity dzien. 

Buziam :*

 

środa, 25 grudnia 2013

Male co nieco... Rouge Bunny Rogue :)


 Od jakiegos czasu... w sumie to tak od paru miesiecy, mam w koncu mozliwosc kupienia kosmetykow Rouge Bunny Rouge w Niemczech. Co prawda jest to sklep online ale jest :)

Musialam oczywiscie sprawdzic dziala i przy okazji zrobilam mini zakupy. Akurat wypadly w okresie przedswiatecznym i stad tez wszystko bylo cudnie zapakowane w spore pudelko z typowymi motywami jakie mozna znalezc na kosmetykach RBR.


Same opakowania zawiekszaja chec posiadania tych slicznosci.


Moim glownym celem zakupowym byly te dwa produkty. 


 Moj ukochany korektor w pedzelku Fine Spun Light w kolorze 024 Orionis, pisalam juz o nim na blogu. Co prawda uzywam teraz YSL ale jednak bardziej bylam zadowolona z tego, wiec tak jak juz wczesniej mowilam... wroce do niego. Zawartosc 2,5 ml


Po ostatnich kombinacjach z macowym linerem od Marti, zachcialo mi sie wlasnie czegos mocno czarnego w formie pisaka, co daloby mi intensywne ale cieniutkie kreski.


 Nocturnal Ink wydal mi sie bardzo kuszacy i jestem bardzo ciekawa jak sie ulozy nasza wspolpraca. Czern o nazwie Friesian 079.


 Wydaje mi sie, ze to jest dokladnie to czego szukalam ale to sie okaze z czasem, jak go troche pouzywam. I czy w ogole bedzie mi sie go dobrze uzywac. Do tego ciekawi mnie jak bedzie z wydajnoscia. Zawartosc to 1 ml.


 Przy okazji wzielam temperowke, bo moja z Zoevy jest juz troche wysluzona.


 Do kazdego zamowienia dostajemy spora probke. Na stronie jest podane, co bedzie nasz sloiczek zawieral i tym razem jest to baza Original Skin Pimer - Genesis. Ciekawe... ciekawe... dzis pierwsze testy :)


A przy okazji dorzucili mi breloczek do kluczy. Calkiem uroczy :)
Platnosc paypalem, przesylka przyszla bardzo szybko... ogolnie jestem bardzo zadowolona i obawiam sie, ze bede tam czesciej zagladac :P


piątek, 6 grudnia 2013

troche tradycji i pare nowosci ;)

 Coroczny wypad na noryberski Christkindlesmarkt jest juz w sumie nasza tradycja. Uwielbiam ten klimat i bez wzgledu na pogode trzeba odwiedzic. W tym roku nie bylo zle, co prawd niebo bylo szare ale w miescie nie wialo i nie lalo. Nie bylo tez tlumow... w weekendy przypomina to bardziej zorganizowany koniec swiata ;)


Oczywiscie kroluja norymberskie pierniki, choc mi prawde mowiac srednio smakuja ale ja nie lubie tych wszystkich dodatkow korzennych i roznych przypraw. Dla mnie piernik ma smakowac jak piernik... ale w sumie kazdy znajdzie tu cos dla siebie.


Oczywiscie nie moglo zabraknac Drei im Weggla, czyli trzy norymberskie kielbaski w chrupiacej bulce. To tez produkt regionalny z zastrzezona nazwa.  Nürnberger Bratwürste sa produkowane tylko w Norymberdze. I znowu pierniczki we wszystkich kolorach. A takze wszelkiego rodzaju ozdoby, czesto recznie wykonane i malowane. Takie bombki to ca. 20 - 60€ za sztuke.


 Zywa szopka dla dzieci tez byla...


... oraz inne atrakcje :)


 Ogolnie kompletnie zignorowalam sklepy. Jedyny do ktorego weszlam ale nie ukrywajmy, to tez tym razem byl dodatkowy powod zeby tam jechac... to oczywiscie salon Pandory. Dlaczego chcialam tam wejsc, to pokazalam wam juz wczoraj :)

Ale za to natknelam sie na sklep Make-up Studio. Przy okazji bede musiala mu sie blizej przyjrzec.


 ***

Pare nowosci za to przyszlo poczta. Rouge Bunny Rouge ma w koncu w de sklep online. Co prawda nie mozna placic paypalem tylko przedplata albo kredytowa... mam nadzieje, ze kiedys to sie zmieni. 


 To piekne pudlo i breloczek do kluczy dostalam gratis. Do tego spora probke primera i 10€ rabatu przy nastepnych zakupach.


 W drugiej paczuszcze przyszlo zamowienie z Yankee Candle "Christmas Memories" to 12 samplerow.


Trzy zapachy juz znam ale lubie... reszta to swiateczne nowosci jak dla mnie, dlatego sie na ten zestaw zdecydowalam. To jest najlepszy sposob na testowanie, tym bardziej gdy zamawiam online. Na insta spotkalam sie z opiniami, ze samplery slabo pachna i prawde mowiac bylam mocno zaskoczona. Te co do tej pory mialam pachnialy mi w calym mieszkaniu i zapach utrzymuje sie dosc dlugo po zgaszeniu.


 Trzecia paczka zawierala trzy produkty La Roche Posay. Ostatnio pielegnacja apteczna najlepiej mi sluzy. Przywleklam z Teneryfy jakiegos bakcyla i pewnie w koncu skoncze u dermatologa ale jak na razie sobie radze i LRP swietnie sie spisuje.


To byloby na tyle. Zycze milego weekendu. Ja w koncu tez mam wolny, wiec bede korzystac.

piątek, 2 sierpnia 2013

ulubiency lipca

 Nie jest tego specjalnie duzo ale przy tej piekielnej pogodzie jak sie nie musi, to sie nie chce malowac i ograniczna do minimum. Jednak znalazlo sie pare produktow, po ktore wyjatkowo chetnie siegalam :)


Oczywiscie nie moglo zabraknac kredek Stylo Eyeshadow Chanel. Uwielbiam te cienie i wiadomo smuteczek, ze byla to LE i wiec cieszyc sie moge nimi tak dlugo, dopoki nie zuzyje a potem niestety pozostanie smetnie westchnac i poslac pare niezyczliwych slow w przestrzec, pod adresem tego co ich nie dopuscil do produkcji. Uwielbiam je za wszystko... kolory, nasycenie... ten przyjemny chlodek podczas aplikacji. Za latwosc rozcierania i trwalosc na oku.


Kolejne kredki :) ... tym razem do ust. Wszystki trzy fimy bardzo lubie, choc jakbym miala wybrac jedna to wygralaby ta z Catrice. Nie dosc, ze jest swietna to przy tym tania. Astor i Catrice juz pokazywalam.. Clinique tez sie w koncu pojawi.


Korektor w pisaku Rouge Bunny Rouge. Lekki, jasny i bezdrobinkowy. Swietnie sie trzyma, rozjasnia i bardzo mi sie podoba jak wyglada na skorze. Chetnie po niego w zeszlym miesiacu siegalam. 


Troche koloru zlapalam, trudno bylo nie zlapac przy tej pogodzie ktora mialam w lipcu i w sumie nadal mam. Dlatego czesciej tez siegam po bronzery. Aktualnie na tapecie mam spodek Terra Soleia Guerlain z zeszlego roku. Jedyny bronzer tej firmy jaki mi pasuje.

***

W sumie wszystkie te produkty maja juz swoje wlasne posty. 
Jakby cos was zainteresowalo, to zawsze mozna wyszukac odpowiedni.

Przede mna pracowity weekend w (ach jak przyjemnie) prawie 40 stopniowych upalach, 
wiec trzymajcie za mnie kciuki.

Buziam :*

piątek, 15 lutego 2013

look... minimalistyczny ;)

 Pomijajac, ze lubie miec pomalowane oko i ogolnie dosc czesto cos tam sobie stworze... oczywiscie glownie wtedy jak mam czas i wolne (nie wspominajac o inwencji tworczej)... to przewaznie biegam z minimalistycznym makijazem. Wcale nie trzeba miec pelnego malunku wojennego zeby dobrze wygladac. Cos podobnego bylo juz na moim blogu ale poniewaz ciagle dostaje pytania jak dobrze wygladac rano i najlepiej zeby to nie zajelo zbyt duzo czasu. To pomyslalam, ze moze faktycznie sie komus ten post przyda. Ja wstaje o 6 i naprawde nie mam wtedy sily ani ochoty na zabawe przed lustrem. Wyglada sie wtedy jak sie wyglada... nie ma sie co oszukiwac ale pare produktow bardzo szybko potrafi dac nam swiezy wyglad a nie kosztuje to zbyt wiele czasu.


 Wiadomo na umyta buzie nakladamy ulubiony krem albo baze, w zaleznosci co kto lubi i co komu sluzy. Ja zawsze nakladam lekki krem pod oczy, ostatnio testowalam benefitowy, o ktorym wam jeszcze napisze bo jest bardzo fajny... glownie dlatego, ze lekko chlodzi i robi dobrze niewyspanym slepiom.


 Podstawa to lekkie produkty. Dlatego wszelkie niedoskonalosci lepiej zakryc korektorem. Do rozswietlenia i rozjasnienia najlepsze sa dla mnie korektory w pisakach. Tu firma nie gra roli, kazda z nas ma swoje ulubione i sprawdzone produkty... najlepiej po nie siegac. Do roznych innych niespodzanek i przebarwien uzywam kremowego korektora. Siegam po paletke MAC albo po kremowy z Illamasqua, o ktorym tez juz pisalam.


 Podklad lub BB krem... tez w zaleznosci co sie lubi. Ja na codzien jak pracuje uzywam bebiki, wygladaja bardzo naturalnie, maja dobra trwalosc i swietnie wyrownuja kolor skory. Jezeli mam wolne i robie mini makeup... to przewaznie siegam po lekki podklad. I u mnie sa to przewaznie podklady rozswietlajace.


Utrwalam sypancem... to po ktory siegam zalezy w sumie od nastroju albo tego, ktory mi w rece wpadnie. Glownie nakladam go na strefe T, bo jako mieszaniec potrafie czasami zablysnac a w tym przypadku wiadomo nie jest to raczej efekt wskazany. 


 Poniewaz maluje sie rano w swietle sztucznym, to rzadko siegam po roz... glownie z tego powodu, ze nie chce sobie zrobic krzywdy. Wole rozswietlacz, bo ten dodatkowo doda tego wskazanego blasku, wyglada sie wtedy swiezej. Jak mam wolne i troche wiecej czasu to wiadomo moge te minimum troche podrasowac.


Jezeli zlapie za cien to jest to przewaznie jasny kremowy. Wklepuje na ruchomej powiece, rozcierajac dokladnie palcem przy zalamaniu, zeby przypadkiem nic sie tam pozniej nie zebralo. Wiadomo mozna uzyc bazy... ale bazy i kremowe cienie to tez moze byc roznie a wiele kremowek jak zaschnie to trzyma sie niesamowicie. W sumie cien nie musi byc mocno napigmentowany, glownie chodzi o rozswietlenie oka. Wiadomo mozna jeszcze uzyc cielaka na linie wodna ale ja rano predzej bym sobie oko wydziubala. Jedyna kredka jaka uzywam, to ta do brwi. Bo lepiej nie zapominac o ich podkresleniu, chyba ze z natury ma sie piekne ciemne, to mozna je tylko wyczesac. 

Na koniec tusz... tu tez warto siegnac po ulubiony i sprawdzony. Jasny blyszczyk dopelnia calosci... i gotowe. Tak sie prezentuje i praktycznie nie wymaga poprawek, ewentualnie mozna sobie nosek przypudrowac w miedzaczasie lub odswiezyc usta ;)


Naprawde trudno sobie tu czyms zrobic krzywde. Tym bardzej jezeli siegniemy po sprawdzone kosmetyki. Czasu tez to nie zajmuje duzo i jak sie wpadnie w rutyne, to mozna i na wpol spiaco machnac cos takiego ;) W zaleznosci od czasu jaki mamy mozna cos jeszcze dodac... moze to byc zwykly jasny cien na bazie... kredka, roz, bronzer. W dziennym swietle mozna sobie na wiecej pozwolic ale tez gdy sie ma wprawna reke... ja rano jestem sierota, wiec sie nie porywam z motyka na ksiezyc. Cos takiego mi w zupelnosci wystarcza i nawet gdy jest to 7 dzien pracy, to tego po mnie nie widac :P

***

Milego weekendu zycze,
u mnie on niestety pracujacy...

ale cos nas nie zabije, to nas wzmocni.

Buziam :*