Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maybelline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maybelline. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 maja 2015

BROWsatin Maybelline... moje wrazenia :)


Pewnie w ogole nie zwrocilabym na nia uwagi, gdyby nie to, ze byla dosc intensywnie reklamowana w tv. I tak za ktoryms kolejnym razem zawislo moje oko na polce w sklepie. Postanowilam sie jej przyjrzec blizej. Cena to okolo 8,00€... w sumie calkiem spora jak na drogeryjna kredke. Tym bardziej, ze sam ten cieniutki sztyft ma troche ponad dwa centymetry dlugosci. Ile jest w formie pudru nie da sie sprawdzic ale nie oczekiwalabym szalonej wydajnosci przy codziennym stosowaniu.


Do wyboru mamy trzy odcienie. Ja mam dwa ciemniejsze Medium Brown i Dark Brown. Sredni jest zdecydowanie bardziej ciemny jak ciemny. I zaden nie pasuje mi tak w stu procentach, najlepiej wyglada jak mieszam oba, musze tylko uwazac, zeby nie bylo plamiascie.


Pomysl sam w sobie calkiem ciekawy. Sztyftem rysujemy a pudrem wypelniamy. W praktyce to nie jest takie proste jak na reklamie, musialam troche pocwiczyc zeby mi wyszlo tak jak chcialam. Na zdjeciu ponizej mam kolor Medium... na ostatnim oba wymieszane.


Bonusik ;)


Z tego co ktos napisal na ista, kredka ta albo bedzie albo juz jest dostepna w pl.

Podsumowujac... bo uzywam ja juz jakis czas, to lubie po nia siegac jak mam czas. Na szybki makijaz nie za bardzo, bo nie wychodzi mi tak jak chce... wiec zaczynam sie zloscic i wtedy to juz nic mi nie pasuje :P. Trwalosc jak najbardziej w porzadku, choc ja i tak na wszelki wypadek utrwalam zelem tak zeby wszystko siedzialo na swoim miejscu. 



niedziela, 11 stycznia 2015

co mnie urzeklo i co odkrylam w 2014 roku... podsumowanie :)


Czas na post o ulubionych produktach, ktore uzywalam w 2014. Mamy juz polowe stycznia i jak sie tak dalej bede grzebac, to nic z tego nie bedzie. To w sumie nie tylko ulubione produkty, po ktore najczejsciej siegalam ale takie ktore w zeszlym roku odkrylam.


Zaczne od kolorowki. Kolo tych paletek chodzilam dosc dlugo. Zoeve kocham za pedzle, ktore aktualnie naleza dla mnie do najlepszych za przystepna cene i zupelnie zaspokajaja moje potrzeby aleee... nie o nich mialo byc. Tylko o paletkach. Pierwsza trafila do mnie Naturally Yours, pokazywalam ja jakis czas temu. Cudne dzienne kolory, swietnie napigmentowane i przyjemne w uzyciu. Ostatnio siegam po nia dosc czesto. Na bazie Zoevy trzymaja sie calkiem porzadnie. Ostatnio pojawila sie paletka Smoky i oczywiscie nie moglam sobie darowac. Podoba mi sie zestawienie kolorow. Na blogu jeszcze jej nie pokazywalam ale to dlatego, ze musze sie nia pobawic i dokladniej przyjrzec. Jedno co wiem, to ze na pewno nie sa moje ostatnie paletki z tej firmy.


Opakowania maja kartonowe ale bardzo porzadnie wykonane, zamykane na magnes. 10 cieni po 1,5g. Bez obawy mozna je zabrac ze soba w podroz a do tego taka jedna paletka calkowicie pokrywa zapotrzebowanie, mozna wykonanc nimi zarowno dzienne jak i mocne wieczorowe makijaze. Paletka jest dosc lekka co tez jest plusem gdy chcemy ja wrzucic do bagazu.


Tusze do rzes. No tak... w ostatnich czasach sporo sie tego u mnie przewinelo. I choc bylo pare takich, ktore wspominam milo, to jakos nie ciagnelo mnie aby kupic je ponownie. Do momentu az Marti przekonala mnie do wyprobowania (wtedy) nowych tuszy Dior. Przez dlugi czas mialam do mascar tej firmy mieszane uczucia. Dawno temu wycofano moj ukochany tusz... wlasnie tej firmy a pozniejsze proby zaprzyjaznienia sie z tym co bylo w ofercie, nie przynosilo oczekiwanych efektow. Natomiast Diorshow Iconic Overcurl i Dior Addict It-lash to aktualnie i od dluzszgo czasu moje ulubience. Kolejne opakowania czekaja na swoja kolej. I pewnie pozostanie przy nich dopoki ich nie wycofaja.


Kolejnym ulubiencem, ktorego mozna powiedziec odkrylam ponownie to serum do rzes Diorshow Maximizer. Poprzednia wersja dawala mi efekt odwrotny od zamierzonego. A nowa sprawdza sie zarowno w wersji serum jak i bazy pod tusz. Jak dla mnie rewelacja i na pewno pozostanie ze mna na dluzej :)


W zeszlym roku po raz pierwszy skusilam sie na wysokopolkowy filtr do twarzy Chanel UV Essentiel SPF 50+. Pare razy do niego podchodzilam az w koncu kupilam i byl to strzal w 10. Ideal na lato pod makijaz, bo tak go glownie uzywam. Jako baze z filtrem. Nie bieli i swietnie wspolpracuje z podkladami lub kremami BB. Wydajny i wg mnie godny polecenia.


Jezeli chodzi o typowe bazy pod makijaz to od dlugiego czasu siegam po dwie. W zaleznosci od potrzeb. Jezeli moja skora potrzebuje kopniaczka i wsparcia to biore Hourglass No.28. jest to bardziej serum jak baza, w skladzie ma 28 roznych ziol i robi ze skora cuda. W pozostale dni gdy wystarcza mi rozswietlenie to bardzo chetnie uzywam Le Blanc de Chanel. Slyszalam, ze poprzednia wersja nie byla zbyt dobra ale tej nie mam nic do zarzucenia. Swietny produkt i wygodna aplikacja dzieki pompce. Ta baza pozostanie ze mna na dluzej.


Rozswietlajace pudry sluzace do wykonczenia makijazu to moja kolejna milosc. Nie ma sensu zebym tu po raz kolejny wstawiala meteoryty, bo to ze je kocham dozgonnie i namietnie uzywam, to chyba juz wszyscy wiedza. W zeszlym roku zafascynowal mnie inny produkt, ktory uzywam z rownie wielka miloscia. Hourglass Ambient Ethereal Light puder rozswietlajacy. Niesamowity produkty, ktory daje ten specyficzny efekt "rozswietlenia od wewnatrz".


Anastasia Beverly Hills Clear Brow Gel jak dla mnie najlepszy zel do brwi.


Maybelline Color Elixir to jeden z najlepszych drogeryjnych produktow zeszlego roku. Naprawde nie mozna im nic zarzucic, przyjemnie sie je nosi, rewelacyjnie wygladaja na ustach i dostepne w tylu odcieniach, ze kazda cos dla siebie znajdzie.

***

Pielegnacji bedzie o wiele mniej, wlasciwie chcialam tylko wspomniec o firmach, ktore zawladnely moim sercem ale nie bede sie rozwodzic nad poszczegolnymi produktami, glownie z tego powodu, ze kazdy z nich ma juz swojego posta na blogu i zaden problem wyszucac i poczytac.


Po paru latach powrocilam do produktow Biotherm. Mialam dosc poszukiwan nie wiadomo czego i stwierdzilam, ze rownie dobrze moge uzywac tego co mi juz kiedys dobrze sluzylo. I to byla dobra decyzja... odkrylam Biotherm na nowo. Nowe serie, ktore mi bardzo pasuja. Oby mi jak najdluzej sluzyly.


Vichy Idealia Pro to moj ukochany krem na dzien. Ogolnie ta seria mnie zachwycila a moze nie tyle seria co efekty jakie uzyskalam. Serum, ktore kiedys uzywalam bardzo milo wspominam ale dopiero ten krem sprawil, ze pokochalam i aktualnie trzecie opakowanie czeka na swoja kolej. W koncu moja skora ma jednolity kolor i wyglada bardzo dobrze.


Jezeli chodzi o pielegnacje wlosow, to calkowicie przerzucilam sie na produkty Alterna. Nie sa to tanie produkty, szczegolnie te z serii Caviar ale moje wlosy i moja fanaberyjna skora glowy po prostu je kochaja, wiec nic mi innego nie pozostalo. Lubie zarowno serie Bamboo jak i Caviar.


Ostatni kosmetyk jest rowniez produktem do wlosow. Jest to spray firmy Bumble and bumble, ktory przy regularnym uzywaniu nadaje wlosom objetosci. Zuzylam tez miniaturki szamponu i odzywki z tej serii a pelnowymiarowe opakowania czekaja w szafce. Z tym, ze wlasnie ten spray a wlasciwie serum jak je okresla producent, skradlo moje serce. Oczywiscie o tym serum pogrubiajacym tez juz pisalam, wiec jak ktos jest zainteresowany, to wiadomo... albo po firmie albo przez wyszukiwarke, znelezienie nie powinno byc problemem :)

***

I to byloby na tyle. Oczywiscie ogolnie swietnych kosmetykow bylo o wiele wiecej ale nie ma co tworzyc elaboratow. Te produkty wpadly mi natychmiast do glowy jak pomyslalam o napisaniu takiego posta, dlatego tez te wlasnie sie w nim znalazly :)


piątek, 22 sierpnia 2014

Trzy sztuki ColorElixir Maybelline szukaja nowego domu...

... a wlasciwie trzech domow :)


Poniewaz pisalyscie mi na insta, ze Maybelline nie zamierza na razie (o ile w ogole) wprowadzic tych malych slicznosci, to pomyslalam sobie, ze dam wam mozliwosc przetestowania. Oczywiscie nie jestem w stanie wszystkich uszczesliwic ale przynajmniej (jak na razie) trzy osoby mieszkajace na terenie Polski. Bo jest to jeden z niewielu warunkow jakie trzeba spelnic. W innych krajach sa juz dostepne... lub powoli sie pojawiaja (np. skandynawia, uk).


 Wybralam trzy rozne kolory, bo wiadomo kazda z nas lubi cos innego. I tym razem siegnelam po te mocniejsze kolory, wiec mysle, ze bedziecie zadowolone.


 Tak sie prezentuja. Oczywiscie te trzy sa nowki, oryginalnie zamkniete. Swatche zrobilam w sklepie jak wybieralam dla was kolory i jak robilam swatche calej reszcie :)


Warunkiem oprocz mieszkania na terenie Polski, jest pozostawienie pod tym postem komentarza z wyrazeniem checi posiadania jednego z tych blyszczydel... z zaznaczeniem, ktory kolor wybieracie 710,135 czy 505. 

Koniec imprezy nastapi w poniedzialek 25.08.2014 o 12.00 w poludnie. 
W zalezosci od zainteresowania, wybiore potem losowo po 10 osob do kazdego koloru a to, kto dostanie blyszczyk zadecyduje maszyna losujaca (pewnie ta kudlata ale to zalezy od checi wspolpracy).




niedziela, 17 sierpnia 2014

Maybelline Color Elixir... z bliska :)


Zainteresowaly mnie w momencie, gdy gdzies przez przypadke w sieci zobaczylam opakowania. Wiadomo na co sroka leci ;) ... i jak juz cos w oko wpadnie, to musi sie przyjrzec temu dokladniej. Z tym, ze okazalo sie to niemozliwe. Wtedy jeszcze nie byly dostepne. Wczoraj podczas buszowania po sklepach w Norymberdze, natknelam sie na nie w DM. 

Mayballine Color Elixir dostepne sa u mnie w 11 kolorach, choc mi sie wczoraj wydawalo, ze mniej tego bylo ale wiadomo ja sie glownie na rozowych odcieniach skupilam, wiec reszta mi umknela ;)



 Opakowania wzorowane tak troche na Dior Fluid Stick, ogolnie to bardzo podobny produkt. Okreslany przez producenta jako lakier o wlasciwosciach balsamu pielegnujacego.


 Zdecydowalam sie na trzy kolory i pewnie z ciekawosci wzielabym wiecej, gdyby nie to, ze kosztuja prawie 10€ za sztuke a w opakowaniu mamy 5 ml... co na produkt drogeryjny nie jest mala cena.


 Dwa kolory od lewej zaliczaja sie do rozowych odcieni, ten po prawej to nudziak.


Jak widac do nakladania mamy pacynke. Pigmentacje maja calkiem konkretna i z tego co widzialam nawet te ciemne kolory bardzo fajnie sie prezentuja.


 Blyszczyki maja mikroskopijne i niewyczuwalne drobinki. Czego nie widac gdy patrzymy na opakowanie, bo wyglada to tak jakby to bylo wypelnione farba dla lepszego oddania koloru i zachowania ksztaltu... mi to osobiscie nie przeszkadza ale pewnie by mnie to troche zirytowalo gdybym szukala kompletnie bezdrobinkowych blyszczydel. Na szczescie sa testery i mozna do woli probowac :)


705 Blush Essence


105 Petal Plush


725 Carmel Infused

Na moich jasnych ustach ten nudkowy carmel tez wypada troche rozowawo, ja bym powiedziala, ze to bardziej brudna roza jak carmel... w kazdym badz razie kolor jest piekny i taki bardzo moj.

Po tym jak pokazalam wczoraj na insta i fb, to dziewczyny napisaly, ze one sie kleja. No i kurcze nie rozumiem dlaczego... bo jak dla mnie to one sie nie kleja. Wiadomo ja nie cierpie klejuchow. Te sa jak najbardziej w porzadku. Tak samo zachowuja sie lakiery Shiseido czy wspomniany juz Dior. To juz Cremsheen Glass od MAC klei sie bardziej jak te. Wiadomo one maja byc jak lakiery, wiec powinny byc bardziej trwale i co za tym idzie, zawsze beda mialy troche inna konsystencje jak zwykly typowy blyszczyk. Jedynie zauwazylam, jak robilam swatche... jak wytarlam blyszczyk zeby nalozyc kolejny, to to co siedzialo na ustach, trzymalo sie na nich dosc mocno i w tym momencie faktycznie kleilo sie troche bardziej. Z tym, ze jak nakladam normalnie do noszenia to nie wycieram tego po chwili chusteczka... wiec tego problemu tez nie mam. Zdjecia do posta robilam rano i tak sobie do teraz myziam blyszczydla w celu lepszego poznania i naprawde nie mogle o nich nic zlego powiedziec. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona i przypuszczam, ze bedzie mi sie je bardzo milo uzywalo. 

***

Dodane 19.08 ... swatche zrobilam u mnie w DM ale nie pytajcie mnie jakie to kolory, testowalam z prawej na lewo ale te odcienie co juz mam ominelam. Jak widac jednego koloru w ogole tu nie bylo.



poniedziałek, 12 sierpnia 2013

wakacyjna kosmetyczka :)

 Moj urlop bedzie co prawda we wrzesniu ale wtedy to bedzie tez troche za pozno na prezentowanie wakacyjnej kosmetyczki. A wiadomo przed kazdym wyjazdem stoimy przed dylematem co zabrac, zeby miec wszystko co potrzeba a nie targac ze soba kufra z kosmetykami. Im wiecej ich sie ma tym trudniej sie na mimi zestaw zdecydowac. Dlatego dzis bedzie to co ja ze soba zabieram. Mozna nalezaloby ograniczyc, ze bedzie slonecznie, goraco, sucho, slono... bo wiadomo, jakbym sie wybierala na spotkanie z pingwinami, to kosmetyczna wygladalaby inaczej ;)


Na pierwszy rzut kosmetyki kolorowe. Tu naprawde im mniej tym lepiej, bo potem nie ma sie ani czasu ani ochoty robic sie na bostwo w pelnym malunku bojowym ale tez im czlowiek starszy tym chetniej sie podrasowuje. Tym bardziej, ze ja nie jestem zwierze plazowe... smazenie ograniczam do minimum ale na pewno bede sporo w drodze, no i chcialoby sie jakos wygladac.


O obu produktach Shiseido niedawo pisalam, wiec nie ma sie co powtarzac. Zabieram oba bo nie wiem, ktory bedzie mi bardziej pasowal. Bede mogla przeprowadzic testy ekstremalne. Oba podklady sa wodoodporne i zaiweraja filtry. 


Wodoodporny tusz do rzes. Ja akurat zdecydowalam sie na Misslyn i jestem z niego bardzo zadowolona. Tani i dobry... idelny na urlop, zeby zaznaczyc, ze posiada sie rzesy. Bo latem nie potrzebuje drama look. Cien w kredce Chanel. Co tu duzo mowic... uwielbiam go, jest genialny i nie mogloby go zabraknac. Na wszelki wypadek korektor. Tu jak widac mam z Collection (byle 2000) lasting perfection nr 3. O tych produktach jeszcze nie pisalam ale moze wkrotce sie cos pojawi. Nastepnie mamy kredki. Obowiazkowo... ten produkt to dla mnie podstawa. Tu akurat Clinique i Catrice. Na wypady sa lepsze jak moje kochane blyszczyki. Nic sie do nich nie klei, swietnie pielegnuja i nadaja ustom ladny kolor.


Ewentualnie do podkreslenia policzkow mini bronzer Hoola. I na slepia jeszcze dwa inne cienie w kremie tym razem Color Tattoo... nie wiem czy wezme oba ale ten jasny roz na 100%. 


Jedyna paletka na jakis wyjsciowy (kolacyjny makijaz) ... kokietka Dior. Uniwersalna, niezawodna... wieoczorowy makijaz tez nia machne. 


MUFE Auqa Brow... tego produktu nie moze zabraknac. I moj zestaw podroznych pedzelkow MAC. Tu mam w sumie wszystko co potrzebuje i bardzo fajnie sie ten zestaw sprawdza na takie typowe letnie urlopy. 

***

I to byloby na tyle jezeli chodzi o kosmetyki kolorowe. 

W przypadku pielegnacji tez stawiam na minimalizm i miniaturki.


Od lewej mamy: micelarny zel do mycia buzi Biotherm, micela Effaclar z LRP, krem LRP Hydraphase Intense Legere (na skore spragniona nawilzenia), wode termalna Uriage. Ponizej mimi zestaw Estee Lauder... serum ANR, krem do twarzy Revitalizing Supreme i z tej samej serii kremik pod slepia. Na wszelki wypadek opakowanie chusteczek... tu akurat mam Hipp. I dwa mini produkty do wlosow... moj ukochany suchy szampon Lee Stafford i Alterna Bamboo Kendi Oil Mist, ktory sie swietnie sprawdza w przypadku koncowek.


Cos co jest podstawa i czego nie moze zabraknac to filtry. W tym roku tez stawiam na moje ulubione od dluzszego czasu filtry Vichy. Zarowno ten maly do twarzy, jak i duzy do ciala spisuja sie rewelacyjnie. W tym roku dokupilam jeszcze spray Ladival LSF 30 firmy Stada. Firma ta ma w ofercie przerozne produkty przeciwsloneczne i ogolnie zbieraja one bardzo dobre oceny w testach i bardzo dobre opinie uzytkownikow. Ten spray na filtr 30 i jest glownie przeznaczony dla osob aktywnych (uprawiajacych sport na plazy) oraz dla kudlatych, bo jest to produkt ktory mozna uzywac na owlosione partie ciala i o to wlasnie mi chodzi, bo czesto przysmazam sobie sklapik. Co jest nieprzyjemne i niewskazane. Spray ten nie tlusci, nie klei i jest przezroczysty. Wystarczy spryskac, nie trzeba wsmarowywac. Nie zawiera zadnych konserwantow, perfum, silikonow i olejow mineralnych. I ostatnim produktem jest Ladival Apres Pflege Akut czyli mleczko po opalaniu. Zawiera enzym z algi niebieskiej wspomaga regeneracje zestresowanej i nadwyrezonej skory.

Ladival Apres Pflege Akut Beruhigungsfluid: Aqua, Panthenol, Glycerine, Phenoxyethanol, Plankton Extrakt and Lecithin, Tocopherol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer Sodium, Disodium EDTA.

***

I to na tyle. Pomiajam oczywiscie odstawowe rzeczy jak dezodorant, zel pod prysznic czy szampon/odzywke. Bo to jest akurat mniej istotne i zapakuje, to co tam akurat uzywam.

poniedziałek, 29 lipca 2013

rozowo mi... czyli nowy Color Tattoo w sroczym kuferku :)

 To ze bardzo lubie te cienie to nic nowego. Tanie i dobre a do tego co jakis czas rzuca u nas tez nowym kolorem. Chyba w wiosennej kolekcji znalazl sie wlasnie ten cien, tzn. byly tez jakies inne kolory ale tylko ten wpadl mi w oko. Pare razy kolo niego przechodzilam... az w koncu kiedys pomacalam i natychmiast przygarnelam.


Kolor 65 - Pink Gold

Choc ja dla mnie to glownie pink, bo zlota to w nim za duzo nie widac.


Ogolnie juz chyba wszystkim znane, wiec nie ma co za duzo sie rozpisywac. 


To jak wyglada na skorze mowi samo ze siebie i jak ktos takie kolory lubi, to juz wie, 
ze przy nastepnej wizycie w drogerii blizej mu sie przyjrzy ;)


Wiem, ze ten cien bedzie jednym z nielicznych, ktore pojada za mna na urlop. Swietnie rozswietla i nadaje spojrzeniu swiezosci a przy tym bardzo szybko mozna go zaaplikowac i dobrze sie trzyma.

wtorek, 2 lipca 2013

Maybelline Master Drama Chromatics Kajal... z bliska :)


Podczas ostatnich zakupow w DM wpadly mi w oko kredki Maybelline Master Drama Chromatics. Jak moze czesc z was wie, moimi ulubionymi kredkami tego typu sa Chrome Kajal z p2 i tak sobie pomyslalam, ze wezme dwie dla porownania. 


Duzego wboru nie bylo, wychodzi na to, ze kredki te ciesza sie duzym powodzeniem. Wzielam turkus i fiolet, bo takie tez odcienie mam wsrod moich kredek z p2. 


 Jezeli chodzi o sam sztyft, to kredki te bardziej przypominaja mi te z Avon. Sa miekkie i zelowe. Dla mnie niestety za miekkie. Ja nie umiem sie takimi kredkami malowac. Kolory maja ladne, nasycone i faktycznie metaliczne. Trwalosc. Hmmm... az mi sie pcha pod klawisze, ze za dobra. Kredki te zasychaja chwile po nalozeniu kompletnie. I o ile swietnie to jest jezeli patrzymy pod katem trwalosci, bo trzyma sie tak, ze wcale nie tak latwo tego sie pozbyc ze skory. Tak niestety trzeba dzialac szybko i sprawnie, bo kredka zasyga dosc szybko i na poprawki nie ma szans. Przez co tez nie da sie tej kredki porzadnie rozetrzec, bo zanim zastygnie to ta zelowa konsystencja zostawia smugi a potem jest nie do ruszenia. I to moze byc troche denerwujace, gdy zrobimy babola pod koniec makijazu, kredka ktora nie da sie skorygowac patyczkiem, tylko trzeba wyciagnac porzadny produkt do demakijazu wodoodpornego, co moze zrujnowac czesc posiadanego makijazu a nie tylko poprawic, to co nam nie wyszlo :P


Na wizazu ma ona bardzo dobre opinie i mysle, ze wielbicielki zelowych kredek Avon lub innych tego typu beda sobie potrafily z nia poradzic. Jakby nie bylo zelecam ostroznosc ;)

***

A teraz pare obrazkow :D 


 Maybelline i p2... te drugie sa zdecydowanie bardziej kredkowe i nie ma w nich nic zelowego i ja takie kredki zdecydowanie wole uzywac.


 p2 ma bardziej delikatny kolor na swatchach ale jak moze pamietacie, na lini wodnej prezentuje sie idealnie. I tam o wiele lepiej widac ten metaliczny efekt.


Maybelline jest zdecydowanie za miekka, przez co pewnie nie bedzie tez wydajna... do tego trudno ja temperowac. Nie dosc, ze kredka sama w sobie jest miekka, to ta obudowa jest dosc twarda i trzeba uwazac, zeby kredce nie zrobic kuku. Jak widac na zdjeciu ponizej fioletowa kredka, ktora wykorzystalam do napisania nazwy na rece... starla sie bardzo mocno :/


 Z tym, ze jak juz wspomnialam trwalosc zabija. Po paru minutach kredka jest praktycznie nie do ruszenia bez specjalnego zmywaka, bo taka zwykla mokra chusteczka tez sobie nie poradzila, musialam mocno trzec. O ile p2 jest juz prawie niewidoczna, tak potwierdza sie wodoodpornosc kredki Maybelline.


Jezeli ktos radzi sobie z takimi zelowymi kredkami i zalezy mu na bardzo trwalym produkcie, to jak najbadziej moze siegnac po kredki Maybelline... nie pamietam ile jeszcze kolorow bylo dostepnych ale na pewno byl niebieski i czarny. 

:)