wtorek, 25 grudnia 2012

niekosmetycznie... z zycia wziete, czyli niemieckie tradycje swiateczne :)

 Tak sobie pomyslalam, ze skoro ostatnie posty sa utrzymane w swiatecznym klimacie, to moge stworzyc post, w ktorym przyblize wam troche niemieckie tradycje swiateczne. Bo mimo tego, ze nie sa to duze roznice... to jednak troszke to inaczej wyglada. Wspomoglam sie zdjeciami z internetu, poniewaz akurat moje swieta sa polsko-slaskie a tych nie trzeba nikomu pokazwac :)


Dla wiekszosc Niemcow i powiedzmy, ze ogranicze sie do mojego regionu (czyli Bawarii) okres swiateczny zaczyna sie w pierwsza niedziele adwentu. Wtedy to zaczyna sie wielkie odliczanie i swiateczne szalenstwo wzrasta z kazdym kolejnym dniem. Obowiazkowo... praktycznie w kazdym domu mamy Adventskranz, czyli przystrojony wieniec adwentowy. Moze bym okragly, lub taki gdzie swieczki stoja w rzadku ale zawsze mamy 4 swieczki i kazda kolejna zapalamy w kolejne adwentowe niedziele. Ten zwyczaj bardzo mi sie spodobal, adoptowalam i u mnie tez co roku na stole jest taki wieniec, choc od paru lat nie kupuje gotowych tylko sama "tworze". Tegoroczny pojawil sie na zdjeciach, ktore wrzucilam na instagramie.


Cos co dla wielu osob, jest turystyczna atrakcja... dla wiekszosci Niemcow jest bardzo stara tradycja. Mowa tu oczywiscie o Christkindlesmarkt... czyli jarmarkach swiatecznych. Tu na zdjeciu jeden z najladniejszych i najbardziej znanych, czyli jarmark w Norymberdze. Uwielbiam i staram sie co roku odwiedzac... choc tym razem bylismy w Monachium, ktory temu do piet nie dorownuje. Oprocz tego, ze mozna tam znalezc inspiracje i prezenty na swieta... to jest to tez punkt spotkan i wspolnego swietowania.


 Gdzie oczywiscie nie moze zabraknac Glühwein, czyli grzanego wina. Niestety w wielu przypadkach nie jest to wino dobre gatunkowo ale mozna trafic na porzadne. Ja nie za bardzo przepadam za tymi z budy ale za to bardzo lubie zrobiona w domu Weihnachtsbowle (na zdjeciu po prawej). To zdecydowanie mocnejszy napoj i najlepiej jak sie go przyrzadza w odpowiednim kociolku. Jest to grzane czerwone wino (tu sami decydujemy jakie), do ktorego wrzucamy pomarancze w kawalkach i typowe korzenne przyprawy typu cynamon, gozdziki, kardamon, anyz gwiazdkowy... stozek cukru polewamy wysokoprocentowym rumem i podpalamy... cukier sie topi i spada do kociolka. Mhmm... idealny napoj na swiateczne mrozy (o ile takie mamy). 


Nie mozna tez zapomniec o swiatecznych ciasteczkach wszelkiego rodzaju. Bo tu musze przyznac ilosc a wlasciwie rodzaje... wybor jest niesamowity. Pokazywalam na instagramie moje ulubione Vanillekipferl, czyli rozki waniliowo-orzechowe... dla zainteresowanych przepis jest -> tu. Jezeli kogos interesuja niemieckie wypieki swiateczne, to polecam stone Marions Kochbuch.  


Oczywiscie nie ma swiat bez choinki. Przewaznie w sprzedazy mamy Nordmanntanne, czyli jodle kaukaska... te sa dosc geste, maja ladny ciemnozielony kolor i przede wszystkim nie sa klujace. Strojenie choinki wg uznania ale glownie kroluja bombki.


Prezenty... przynosi oczywiscie Mikolaj i tak jak u nas uklada sie pod choinka i rozdaje w wigilijny wieczor. Mimo, ze jest to tradycja... to mnie troche razi te cale zakupowe szalensto. Na zasadzie prezent musi byc a jak sie nie spodoba, to zawsze mozna oddac. Troche sie to mija z celem i zamast radosnych min, mamy skwaszone... bo kto lubi kompletnie nietrafione prezenty. Czasami mam wrazenie, ze calosc kreci sie tylko wokol prezentow, tak jakby to byl najwazniejszy punkt programu. Ja wole dawac prezenty bez okazji...


Koledy te miedzynarodowe i typowo niemieckie. W okresie przedswiatecznym slychac je wszedzie, czy tego chcemy, czy nie. Oczywiscie jedna z bardziej znanych "Stille Nacht"... ma tez swoj odpowiednik po polsku "Cicha Noc".

***

Chyba jedna z najwiekszych roznic, to potrawy swiateczne. Ja ogolnie nie przepadam za niemiecka kuchnia, nie ma w niej nic porywajacego... ogolnie zieje nuda i tak samo jest w przypadku tego co Niemcy jedza w wigilijny wieczor i pierwszy dzien swiat. 

 Wigilijny wieczor spedza sie w rodzinnym gronie ale takim okrojonym, gdyz gosci zaprasza sie 25.12.


Tak... to co widzicie na powyzszym zdjeciu to typowe/tradycyjne danie wigilijne Würstchen mit Kartoffelsalat. Wystepuje w roznych odmianach jezeli chodzi o kielbaski ale czesto jest to po prostu dobrze nam znana parowka z salatka ziemniaczana. Ogolnie nawet na bardzo katolickiej Bawarii, nie ma 24.12 postu... bo jest to "narzucone" przez kosciol w danym kraju. I tak oto ten kulinarny koszmarek laduje na niemieckich stolach. Prawde mowiac chyba bym sie zaplakala jakby mi ktos co takiego przed nosem postawil. Choc jeszcze gorsza odmiana jest  Saure (Blaue) Zipfel, czyli podawana czesto na Bawarii biala kielbaska gotowana w wodzie z octem i cebula serwowana z chlebem lub bulka. Przez to, ze kielbaski gotowane sa w wodzie z octem, to dostaja takiego niebiesko-sinego koloru. No coz O.o ...


Pierwszy dzien swiat spedza sie takze w gronie rodziny lub przyjaciol... i tu mamy juz troche wieksza impreze.

 
 Choc kulinarnie tez szalu nie robi, bo jest to tradycyjnie ges (jest to biala ges, specjalnie hodowana na swieta), rzadziej kaczka... z knedlem ziemniaczanym (co ja sie przed chwila naglowilam, jak jest Knödel po polsku ehhh...) i czerwona kapusta. Ja ogolnie lubie czerwona kapuche ale ta w niemieckim wydaniu na cieplo to nic dla mnie.

***

To byloby na tyle. Mam nadzieje, ze post bedzie interesujacy i, ze was nie zanudzilam.


:)


74 komentarze:

  1. Ja tez mam śląskie świeta :) ! Macie moczkę i makówki? :D

    Co do niemieckich potraw to ucieklabym z krzykiem widzac cos takiego.... oglnie nie przepadam za takimi parowkami, co dopiero w swieta...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jasne, ze mam... tesciowa robi :P ... choc slubny cos brzdakal, ze musze sie w przyszlym roku zabrac za nauke, zebym wiedziala jak sie robi :]
      dla mnie jedno i drugie nie zalicza sie do rzeczy jadalnych... bo bakali w moczce nie lubie, choc podobno tesciowa robi swietna moczke, bo wszyscy sie zajadaja... a w makowki sa dla mnie takie nijakie z za duza iloscia maku ;)

      ja nie jestem slazaczka, wiec u mnie sie tego nie jadlo... moze gdybym byla, to bym lubila ale teraz to ciezko mi sie przekonac do czegos co nie za bardzo mi podchodzi ;)

      za to mam moj barszcz z uszami i lazanki z kapucha i grzybami :D ... brakuje mi tylko bigosu mojego taty, bo to jest smak z dziecinstwa i zaden inny bigos tego nie zastapi...

      Usuń
    2. Ja i makowki i moczke uwielbiam, ale to dlatego ze jem od zawsze. Jezeli ktos nie zna moczki to bardzo czesto nie chce jej tknac! Poza tym ile rodzin tyle przepisow na moczke i u mnie jest na przykład tak ze ja nie lubie moczki mojego D, a on nie lubi mojej... :)

      Za to co raz chetniej mysle o sprobowaniu innych regionalnych dan polskich. Zamiast makowek chcialabym skosztpwac klusek z makiem, nigdy nie je sie tez u mnie barszczu z uszkami. Nie jadlam tez kutii, o ktorej slyszalam bardzo wiele.

      Usuń
    3. ja probowalam i moczke i makowki ale po prostu to nie moje smaki :) ... ale tak samo nie tkne kapusty z grochem, choc tez probowalam... i ogolnie karpia omijam szerokim lukiem, juz pomijajac osci, to nie lubie ryb slodkowodnych, mi one zawsze jada na mul :]

      Usuń
    4. u mnie w domu (śląskim ) nie je się barszczu, ani grzybowej - je się zupę rybną z karpia z grzankami. Pychota. Najbardziej wyczekiwana zupa roku :) Makówki są, ale jakoś nigdy się za nie nie zabieram - choć postanowiłam ze w tym roku zjem przynajmniej mała porcję. Amatorami moczki też nie jesteśmy :) Wieniec adwentowy tez mamy :)

      Wczoraj ojciec oglądał jakiś program o potrawach wigilijnych na świecie i sprzedał mi info ze w Niemczech je się kiełbachę. Trochę mało świąteczna taka kiełbaska jako potrawa. No i fajny post :)

      Usuń
    5. moi tesciowie i moj maz jedza grzybowa... ja jestem jedyna z barszczem ;) ... ale zupa z karpia tez by mnie nie uszczesliwila, choc na pewno dobrze przyrzadzona i z grzankami moze ciekawie smakowac :)

      Usuń
    6. smakuje jak takie lekki rosołek. Bez grzanek lekko rybą smakuje, ale z grzankami super. Kiedyś eksperymentowałam ( w akademiku) na rosole z kostki i grzankach na maśle z kajzerki - smak prawie identyczny :) w każdym razie - polecam. A barszczyk lubie :) i grzybową :)

      Usuń
    7. ja jednak pozostane przy barszczyku, ryby w ogole mnie nie pociagaja, wiec zupa raczej sie tez nie zachwyce ;D

      Usuń
    8. U mnie święta w są tylko w połowie Śląskie. Mieszkam na śląsku ale korzenie śląskie tylko w 1/4. Makówki są co roku ;) Oczywiście barszcz z uszkami, zupa grzybowa, kapusta z grzybami-moja ulubiona, karp itd.

      To ja bym się nie nadała na gościa wigilijnego w Niemczech, bo nie lubię ani parówek ani kiełbas ;P

      Usuń
    9. najwazniesze, ze ma sie swoje ulubione potrawy :)

      Usuń
    10. shinodka u nas tez jest zupa rybna z grzankami! to moja ukochana zupa i zawsze czekam na nia z ogromnym wytesknieniem :)

      Sroczko kapusty z grochem tez nie lubie, za to z grzybami zajadam garnkami :D

      Usuń
  2. Mam takie szczęście że w tym roku jestem w Polsce na Święta. Nie wiem co to będzie, jak w przyszłym nie uda mi się przylecieć.
    Pewnie zrobię u siebie Wigilię i zaproszę znajomych na Cyprze. Najbardziej brakuje tego polskiego jedzenia, inny smak i zapach. Nie ma to jak Święta w Polsce :) Wesołych sroczko :* Oby wam się lepiej żyło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooo... a jak obchodza swieta na Cyprze ??

      Wesolych Swiat :*

      Usuń
    2. Nie pytaj bo nie wiem :D Nie miałam jeszcze okazji (na szczęście) być sama tam. Drugi rok z kolei w Polsce, i mam nadzieję że tak zostanie :)

      Z cypryjczykami nie mam za dużej styczności, bo takowych znajomych brak. Koleżanki Polki, robią w jednym domu Wigilię, i ta osoba co robi zazwyczaj zaprasza znajomych, i są potrawy polskie tylko często ograniczone w smaku i jakości. Wiadome co innego tam, a tu :)

      Usuń
    3. u mnie tez w sumie okrojone mozliwosci, tym bardziej jak sie przegapi przyjazd polskiego sklepu na kolkach :] ... ale barszcz mozna wszedzie ugotowac... uszka tez mozna wszedzie zrobic... wiec gdzie bym nie byla, to przezyje ;)

      Usuń
    4. Ja mam sklep polski u siebie w miescie wiec gdyby cos trzeba bylo to zaden problem. Chodzi tylko o ceny, bo zwalaja z nog :)
      Zawsze jak jezdzimy tam po kaszki dla babla, to moj maz mowi - Can you take this sweet very nice something? I wiem ze chodzi mu o krowki ciągutki :D

      Usuń
    5. aaaa... krowki to ja moge normalnie w sklepie kupic, bo niemcy tez maja ale kruche a nie ciagutki... z tym, ze smak ten sam. Polskiego sklepu niestety nigdzie w poblizu nie mam ale przyjezdza taka buda, swietnie zaopatrzona, z tym, ze jak sie przegapi to dupa blada ;) ... bo jest tylko raz w tygodniu a zima jak sa zle warunki pogodowe to czasami raz na dwa tygodnie...

      Usuń
  3. Bardzo interesujący! Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  4. przeczytałam z zainteresowaniem :)
    byłam w Norymberdze, bardzo mi się tam podobało, zwłaszcza w starej części ;)
    wesołych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez bardzo lubie norymberska starowke, bo reszta miasta... to jak typowe miasto, zwyczajne ;)

      Usuń
  5. świetnie to opisałaś :)
    I tak jak jarmarków zazdroszczę, tak z kuchni polskiej cieszę się wyjątkowo:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na szczescie mam to co lubie ale na pewno to troche trudniej zdobyc niz jak sie mieszka w pl, gdzie wszystko ma sie pod nosem ;)

      Usuń
  6. O jeżu... Te białe kiełbaski wywołały u mnie odruch wymiotny- wyglądają mega nieapetycznie :/
    Post bardzo ciekawy- uwielbiam taką tematykę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jedno, ze one wygladaja nieapetycznie ale jak dolacze do tego smrodek octu z cebula, to po prostu robi mi sie slabo ;)

      Usuń
  7. własnie zjadłam ostatniego rozka waniliowo-orzechowego i bede chyba plakac takie to pyszne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze mozesz upiec nowe ;) ... w koncu to szybko idzie :P

      Usuń
  8. Świetny post! Zawsze jest dobrze wiedziec jak sie spedza i co jedza w Świeta Bozoego Narodzenia w innych krajach! Tego jedzenia bym nie tkneła, i podejrzeweam ze bylabym glodna przez kilka dni. Dla mnie jedzenie musi dobrze smakowac a na poczatek łądnie wygladac... :P bo inaczej nie tknę....

    Wesołych Świat Sroczko! ;***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ges ogolnie jest ok ale ja jak juz to wole kaczke, tylko to nic specjalnego... bo Niemcy czesto w ciagu roku, z roznych okazji rabia gesi z kluska i kapusta :] ... ale kielbaski to tragedia ;)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Tak mnie natchnelo ;) ... bo to w sumie ciekawe jak wygladaja swieta w innych krajach :)

      Usuń
    2. Oby częściej dopadało Cię natchnienie ;))
      Ja dzisiaj spędziłam tez dzień w międzynarodowym gronie, bo Ukraińsko-Polskim przyznam, że ciekawe doświadczenie, szczególnie w święta.

      Usuń
    3. O nasi bliscy wschodni sasiedzi tez maja ciekawe potrawy, tam bym pewnie sobie pojadla :D

      Usuń
  10. o cholera, jakie parówki :D chyba bym się pochlastała jakby mi takie zaserwowali w Wigilię :P już wolę irlandzkiego indyka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez bym wolala :) ... bo parowka na Wigilie to hardcore ;D

      Usuń
    2. Zwlaszcza to biale cos :P

      Usuń
    3. ta biala kielbaska jest ogolnie bardzo delikatna i swietnie smakuje latem z grilla... ale w tym occie i cebuli to robi sie z tego frankenstein ;)

      Usuń
  11. Glühwein idealny na swiateczne mrozy .. hi hi ..
    dzisiaj w Monachium bylo okolo "+15" ... i zero ochoty na grzane wino ...
    ale raptem 2 tygodnie temu "-10" i super wypad na lyzwy i wtedy grzaniec super rozgrzewal ....
    wiosennie swieta Bozego Narodzenia obchodzimy ...hi hi
    Wesolych Swiat i Szczesliwego Nowego Roku wszystkim zycze ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe... widzialam 23 w tv, ze w Monachium to raczej wiosna w pelni i ludzie siedzieli popijajac piwo i wcinajac lody :]

      Wesolych Swiat :)

      Usuń
  12. O tym kraju mogę poczytać, interesujący post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby sasiad za miedza a roznic pare sie znajdzie, jak widac co kraj to obyczaj ;)

      Usuń
  13. Podobaja mi się takie posty:) Czuć taką atmosfere tego kraju:)Ta parówka w Wigilię hehe no coś dla mnie:)
    Gęsina pyszna,a te jarmarczne inspiracje pewnie bym pokochała:)
    Wesołych Świąt Maus:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. drob jest ok ale na swieta to tez zadna atrakcja ;) ... trudno to nazwac potrawa, na ktora sie czeka z utesknieniem ;) ... o parowce nie wspomne hehe...

      Wesolych Swiat :*

      Usuń
    2. mi sie te parówki kojarza z obrzydliwymi kielbasami z Brighton bleee:( Ale oficjalnie to ja lubie kiełbasy:)

      Usuń
  14. Dawno, jak jeszcze chodziłam na naukę jęz. niemieckiego w szkole, zawsze przed Świętami nauczycielki opowiadały nam o zwyczajach świątecznych w Niemczech. Muszę powiedzieć, że jak każde mają swój urok. Przebiegłam pobieżnie komentarze u Ciebie, większość pisze, że zrobiło im się słabo na widok kiełbas :P W sumie ja też za nią nie przepadam, ale właśnie takie tradycje krajowe są fajne. Niby te same święta, a jednak w innych formach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele niemieckich tradycji mi sie podoba, aczkolwiek do parowki w Wigilie sie nie przekonam ;) ... ale najwazniejsze, ze przeslanie jest takie same, czyli jest to typowo rodzinne swieto :)

      Usuń
  15. strasznie lubie robic wianki adwentowe i markty swiateczne uwielbiam i winko grzane tyz :) i tez pieke ciasteczka ale wigilia typowa polska jest u mnie czyli koniecznie barszcz i uszkaaaaaaaa :):):)

    OdpowiedzUsuń
  16. Moim ulubionym elementem świąt są chyba dekoracje i jarmarki :) Wtedy to dopiero można załapać klimat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego ja co roku staram sie jakis jarmark odwiedzic, choc oczywiscie najchetniej ten w Norymberdze :)

      Usuń
  17. Rany Boskie! Parówka w Wigilie?! Masakra :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Z niemieckich tradycji świątecznych najbardziej podobają mi się jarmarki,byłam raz w Koln,pieczenie ciasteczek,które potem ładnie zapakowane daje się w prezencie,i tu widać różnice między tymi dwoma krajami.W de dasz drobny prezent,ładnie zapakowany i jest radość.U nas to nie wypada,co sobie pomyślą.Co do potraw ,to faktycznie szału nie ma ,ale ogólnie lubię niemiecką kuchnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu tez jest presja prezentow ;) ... i latanie z obledem w oczach... bo jeszcze nic nie mam :]

      Usuń
  19. Ciekawy wpis :) Ale mam jedną uwagę co do fragmentu:
    "Oczywiscie jedna z bardziej znanych "Cicha Noc"... ma tez swoj odpowiednik po niemiecku "Stille Nacht". "

    "Stille Nacht" to w żadym razie nie jest odpowiednik - to jest właśnie oryginalnie niemieckojęzyczna kolęda z XIX wieku, a dokładniej austriacka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze zle to sformulowalam, chodzilo mi o to, ze najbardziej znane koledy spotkac mozna w kazdym jezyku a nie o to, skad dana sie wywodzi... ale dla swietego spokoju zmienilam, zeby nikogo w blad nie wprowadzac ;)

      Usuń
  20. Sroczko u was Mikolaj przynosi prezenty dwa razy do roku? Na Mikołaja i w wigilię? U mnie raz,w Mikołaja. W wigilię prezenty ofiaruje Dzieciątko lub Gwiazdka:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie bez wzgledu na to czy w pl czy tu... prezenty zawsze przynosil Mikolaj a wlasciwie na poczatku byl to Gwiazdor, ktory jest na tyle podobny do Mikolaja, ze w ktoryms momnecie obie postacie sie "zlaly" :)

      w sumie w kazdym rejonie Polski kto inny przynosil prezenty :) ... w jakims miejscu sa to nawet krasnoludki :D

      Usuń
  21. Odpowiedzi
    1. moje kolezanki w pracy sie usmialy jak im powiedzialam, ze Polka w Anglii robila tradycyjne niemieckie ciasteczka :D ... i tak to sie kuchnie potem mieszaja :)

      Usuń
  22. Ciekawy wpis :) Najbardziej podoba mi się pomysł z wieńcem ze świecami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi sie bardzo takie wience podobaja... czesto kwiaciarnie przygotowuja takie... wlasnie na swiezych splecionych galazkach ale ceny sobie takie zycza, ze sie przewrocic mozna a w sumie taki wieniec i wszystko co do niego potrzebne, mozna samej kupic i sobie zrobic... frajda jeszcze wieksza :)

      Usuń
  23. Grzane winko ! TAK!
    Pierniczki i jarmarki ! TAK
    Mikołaj , prezenty ! TAK

    ;)

    A ja tam karpika w święta nie odmawiam . Tylko raz w roku , tradycyjnie . Na codzień też ze mnie średni rybiarz .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie karpik odpada w przedbiegach... OSCI !! a ten ma ich sporo i poukrywane i roznej wielkosci... niestety jak mi sie trafi jakas w paszczy, to mi sie parasol w gardle otwiera i pozamiatane... i tak musze uwazac, zeby to dyskretnie wypluc... choc odruch obrony dopomina sie natychmiastowego pozbycia sie intruza ;D

      wiec podsumowujac lepiej sobie darowac, bo mogloby sie to zle skonczyc dla wspolbiesiadnikow ;D

      Usuń
    2. no grzebania niestety jest:/
      Jakoś to zdzierżam ten raz do roku :D
      Parasol w paszczy :D

      Usuń
    3. ja nie zdzierze ;) ... zbyt male walory samkowe, zebym sie tak narazala ;D

      Usuń
  24. bardzo pouczający info o potrawach, jakoś od razu łatwiej docenić naszą polską inwencję, jak zrobić 12 potraw z kapusty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe... dokladnie :D ... a nie wrzucic parowke do gara i miec z glowy ;)

      Usuń
  25. oj tak ozdoby ...jarmark swiateczny ...w moim ukochanym Wroclawiu ponoc taki piekny co roku jest a ja nie mialam nawet okazji go zobaczyc i predko tego nie zrobie..
    kielbasa w Wigilie :D no co kraj to obyczaj nie ma co ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tego co widzialam, to w pl sa coraz ladniejsze jarmarki na swieta :)

      Usuń
  26. ale mi humor poprawiłaś swoim wpisem. taka skwaszona chodzilam dzis :) Ach! moje marzenie to spędzić Święta w Niemczech, poczuć ten charakterystyczny bawarski klimat o którym jedynie słyszę z opowieści znajomych, i oczywiście "odwiedzić" te słynne jarmarki właśnie!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. milo mi :) ... o tak... taki prawdziwy swiateczny jarmark warto odwiedzic, fajnie jak oczywiscie do tego jest snieg i mroz ale niestety przy obecnych warunkach klimatycznych to troche z tym ciezko ;)

      Usuń