poniedziałek, 17 grudnia 2012

nic dodac... nic ujac ale na pewno warto przeczytac :)

Jaki jest moj stosunek do wspolprac to wiekszosc z was wie. Oprocz jednej firmy akurat niekosmetycznej, ktora po prostu uwielbiam i nie moglam sobie odmowic... to raptem dwa razy zgodzilam sie na "testy". Glownie dlatego, ze cenie sobie moja wolnosc pisania o czym chce i jak chce i kiedy chce... i nie interesuja mnie firmy, o ktorych w zyciu nie slyszalam i pewnie nigdy po nie nie siegne i nie mam zamiaru kroliczyc na prawo i lewo, bo twarz mam jedna i nie mam zamiaru pakowac na nia wynalazkow ale dotyczy to tez roznych innych "projektow", bo czasami jak przeczytam takiego "wspolpracowego" maila to nie wiem czy smiac sie czy plakac.

Ale nie o tym chcialam, wiec wystarczy tego wstepu. Oleska wrzucila link do pewnego artykulu. Przeczytalam... kiwajac glowa, bo w sumie tekst zawiera wszystko co mozna w temacie wspolprac powiedziec. I az by sie chcialo gdzies go podwiesic albo wyslac mailem do wszystkich agencji reklamowych lub dzialow PR, bo przewaznie takie zajmuja sie kontaktem z blogerem. Im na pewno przydalaby sie ta wiedza ;) ... post jest swietnie napisany, wiec pomyslalam sobie, ze moze pare blogerow/blogerek na tym skorzysta.


Caly artykul mozecie przeczytac na stronie, ktora podalam pietro nizej ;)


 :)

56 komentarzy:

  1. Przecież kupując nowości z półek też niejako "kroliczysz" ;) A nowości od firm przesyłane do testów?-przecież jest dialog, mejle, tel. Trochę to na wyrost stwierdzenie :P

    Ostatnio dość mocno się w temacie kotłuje, zbyt mocno, niepokojące

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sposób się z Tobą nie zgodzić w tym aspekcie.

      Ostatnio mam specyficzne nastawienie względem pewnych recenzji i nie ma znaczenia kupione czy przekazane przez firmę X lub Y, ale warto zawracać i kłaść nacisk oraz uwagę na formę.

      Usuń
    2. Dokładnie tak :) Tym bardziej, że ja dostając propozycję współpracy zwykle znajduję bardzo wyraźny przekaz, proszę o obiektywną opinię o kosmetykach :) Co jest fajne. Inna rzecz, że często rezygnuję, bo po prostu kosmetyki nie są dla mnie.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Obsession,
      jak kupuje to decyduje sie na jakas marke swiadomie a nie na zasadzie, ze dostane karton rzeczy do testowania, nawet po wymianie maili i telefonach... i wyraznie napisalam, ze nie mam zamiaru kroliczyc na prawo i lewo a nie, ze w ogole nie testuje na sobie, bo tak jest w przypadku kazdego nowego kosmetyku. O ten artykul mi tu chodzi a nie o rzetelnosc postow wspolpracowych, bo na tem temat juz wystarczajaco bylo, wiec nie trzeba odgrzewac. Bo to lekka nadinterpretacja tego co napisalam :P

      Do tego pisalam o sobie... jak ktos lubi wspolprace to prosze bardzo mi jest to calkowicie obojetne, o produktach ktore mnie nie interesuja po prostu nie czytam. Wolnoc Tomku w swoim domku... i nie widze sensu o tym dyskutowac.

      Pomijajac, ze artykul nie ma nic wspolnego z kroliczeniem, tylko z relacja bloger - agencja/PR dzial... i to, ze niektore propozycje przyprawiaja o opad szczeki lub szczekoscisk... bo zdazaja sie firmy, co wychodza z zalozenia, ze bloger to pazerna bestia, ktora na wszystko poleci i bedzie tanczyc tak jak mu kaza.

      Usuń
    4. Kilka miesięcy temu przedstawiłam jeden kosmetyk z ...nieważnej jakiej firmy,kosmetyk został kupiony za moje ciężko zarobione pieniądze,ale do rzeczy,dostałam kilka komentarzy,że to dziadowska firma,kiepskie kosmetyki i z najniższej półki.No cóż,ja nikomu nie walę takich rzeczy,bo mnie nie interesuje,co i kto sobie kupuje,dostaje,itp.
      Ale nie minęło kilka tygodni i....panny komentatorki na swoich blogach mają dokładnie ten sam produkt i wychwalają pod niebo,i co ....nie wiem ,co sądzić o tych pannach:( i jaki wyciągnąć wniosek z ich recenzji???

      Usuń
    5. dziewczyny naprawde nie zalez mi tu na rozgrzebywanie co komu za co i dlaczego... oraz o rzetelnosci postow... bo to zupelnie inna historia ;) ... tylko o podejsciu firm do nas jako blogerek... ogolnie, bo kazda z nas miala juz rozne oferty i o ile wiele z nich jest w porzadku... tak trafiaja sie kwiatki, gdzie w ofercie jasno postawione bylo jak maja posty wygladac i co blogerce wolno napisac... stad ten artykul, ktory jest dobrym vademecum... jak to powinno wygladac :)

      Usuń
    6. Rozumiem,ale stosunek firmy do nich tez był raczej dziwny,bo nie dość,że dostały te same kosmetyki,to opinie są prawie identycznie sformułowane,czyli musiała być jakaś sugestia a ze strony firmy,że mają pisać tak a tak,chyba mnie poniosło za bardzo wyżej.

      Usuń
  2. Swietny artykuł! Nic dodac nic ująć!

    OdpowiedzUsuń
  3. W tym roku powstało świetne opracowanie a właściwie raport, który był dostępny przez jakiś czas do pobrania. Nie wiem dlaczego na chwilę obecną nie można go pobrać....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mozna... ale tez cos za cos, czyli jak sie pobieze, to na twiterze lub fejsbuku pojawi sie informacja, ze sie sciagnelo... w ramach darmowej reklamy :P

      Usuń
    2. Nie, to nie to. Bo są dwa opracowania i jedno faktycznie po ściągnięciu łączy się z Twitterem lub FB.

      Usuń
    3. a czemu dwa... nie powinno to byc to samo ??

      Usuń
    4. Mam na myśli Badanie Opinii Marketerów Hatalska.com a to drugie było z czegoś innego ale nie pamiętam źródła bo jedynie ten pierwszy mam na dysku.

      Usuń
    5. aaaaa... To tego innego nawet nie kojarze...

      Usuń
  4. ooo zdecydowanie sama prawda i tylko prawda :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam i także kiwałam moim wielkim łbem :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy artykuł, napisany z głową.
    Mnie wręcz odrzuca marka, jeśli widzę jej produkty wyzierające z każdego bloga, tym bardziej, jeśli ociekają ochami i achami, a wszystkie recenzje są niemalże bliźniacze.
    Chyba sama wolę testować i poruszać się po meandrach kosmetycznego świata,to jest dużo ciekawsze i dużo bardziej kuszące;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie wlasnie najbardziej odrzuca ta hurtowosc... o ile moge zrozumiec, ze jakis krem/serum wyslano do paru osob, bo wiadomo kazda skora inna i inaczej reaguje... wtedy warto przeczytac pare roznych recenzji... ale roznych innych produktow, np. ostatnio lakierow do paznokci... czy naprawde trzeba 15 osobom wysylac dokladnie te same i do tego w tym samym czasie O.o

      Pomijajac moja slabosc do produktow azjatyckich, to w przypadku naszego rynku siegam po firmy, ktore znam... nie interesuja mnie takie, o ktorych w zyciu nie slyszalam... i o ktorych nikt nie slyszal... ja po prostu nie mam ochoty na wyprobowanie wszystkich kosmetykow swiata ;)

      Usuń
    2. Tak. Hurtowosc zabija. Ostatnimi czasy jest coraz mniej do czytania.

      Btw. Dostałas maila, którego wysłałem miesiąc temu? :) nie ponaglam, pytam :*

      Usuń
    3. A to dobrze :) bo już smaruje kolejnego :D będziesz miała co czytać w święta :D

      Usuń
  7. dlatego najbardziej lubie tutaj do Ciebie zagladac ... jestes konkretna "moralna kobitka" i masz swietne podejscie do tematu ... czuje sie na twoim blogu taka "niewykorzystana" hi hi ...

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak sobie myślę, że powinny istniec jakieś jasne przepisy prawne zgodnie, z którymi można by zawrzec normalną umowę, gdzie za pracę należałoby się wynagrodzenie. Nawet za negatywne recenzje, bo to jednak poświęcony czas i własna skóra. Wtedy nie byłoby gdybania, rozdrapywania ran itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze i nawet sa ale ktora z nas sie w tym calym prawnym gaszczu orientuje :]

      Usuń
  9. Ostatnio nastała moda na pisanie artykułów na temat współprac z blogerami :) Blogerki, szczególnie te modowe potrafią się utrzymać dzieki blogom. Z jednej strony fajna sprawa, ale z drugiej reklamowanie np. papieru toaletowego na blogu, tylko ze względu na pieniądze to takie trochę...sprzedawanie siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt ogolnie wspolprace, na ktorych sie zarabia dotycza glownie blogow modowych ale nawet jezeli chodzi o kosmetyki to powinno to byc jakos uregulowane, bo niektore firmy przesadzaja...

      Usuń
  10. Recenzje dotyczace jedna za druga wspolprac sa meczace dla czytelnikow, ja mimo malutkiej ilosci propozycji i tak czesto cos odrzucam bo nie mam ochoty czegos uzyc na siłę, wazne jest tez podejscie bloggera. Twoje jest bardzo zdrowe, aczkolwiek az do przesady ;-)

    Artykul zaraz przeczytam

    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawie napisane i faktycznie ciekawe spostrzeżenia piszącego :)
    Myslę , że PRowcy powinni mieć te "przykazania" na lodówce nim zwrócą się do blogosfery z propozycją wpółpracy i testów.

    Tematu ni rozwijam , bo cóż ..bloga nie prowadzę . Jak widać ni mom ego i kreatywności za grosz :D:D

    BTW . hola hola !
    Na krakowskim rynku już dawno gołębie dostały eksmisję . W sensie , że nie ma ziarna i nie ma karmienia preclami ,czy inną paszą :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie wlasnie pomyslalam, ze glownie to firmy powinny ten artykul przeczytac :]

      Usuń
  12. heh, dobry tekst. ogólnie mam wrażenie, że w PL (bo głównie o polskim rynku był tekst) człowieka się nie traktuje, albo traktuje trochę jak białego niewolnika (stosunek pracodawców: zasuwaj jak cyborg, nie choruj i liż mi stopy, to dam ci najniższą krajową...), agencji reklamowych itd. itp. zapomina się jakoś, że nawiązując współpracę, podpisując jakąkolwiek umowę, kupuje się nie tylko umiejętności, ale również czas i zaangażowanie wykonawcy, ale nie człowieka. i ten wykonawca ma prawo do szacunku i rzetelnej informacji.
    ogólnie to mi się ta rzeczywistość nie podoba, o! dobrze, że w piątek koniec świata ;-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Król Julian ogłosił, że wysłuchał próśb i końca świata nie będzie byśmy nadal mogli go wielbić :P

      Usuń
  13. Najważniejsze by sie nie zatracić:) Fajny artykuł, szanujmy się:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawe, bo własnie zastanawiałam się, jak to jest z tymi "współpracami".

    Coraz częściej, gdy o tym czytam mam wrażenie, że firmy / agencje wykorzystują brak doświadczenia i nieznajomość prawa prasowego blogerek...

    Żeby nie było - sama przynajmniej na razie z nikim nie "współpracuję".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo... zawsze sie moze trafic oferta, ktora bedzie dla nas ciekawa i jak bedzie miala normalne warunki to dlaczego nie skorzystac ale jak widze blogi, ktore hurtowo nawiazuja wspolprace, pokazujac z czyms na ksztalt dumy te pelne paczki, ktore dostaly a do tego jak te same produkty pojawiaja sie na kilkunastu blogach to witki opadaja :/

      Usuń
  15. Uważam, że współprace mogą być ok, ale drażnią mnie takie hurtowe, gdy 100 blogerek dostaje dokładnie taką samą paczkę z takimi samymi kosmetykami...Potem aż nie chce się tego czytać, a niestety takie posty stanowią jakieś 70% tego, co pojawia mi się w subskrypcjach.

    Moim zdaniem firma, która chce się w taki sposób wypromować, powinna każdej blogerce wysłać coś innego, też będzie promocja, a przynajmniej z przyjemnością się coś takiego przeczyta. Mnie dużo bardziej zachęca ciekawa recenzja produktu, który widzę pierwszy raz na oczy i który ciężko znaleźć w recenzjach niż tego, o którym w danej chwili piszą wszyscy, bo wszyscy dostali paczkę z tym samym.

    I w sumie podobny przekaz można znaleźć w tym artykule - traktujcie blogerów indywidualnie. Można przecież zapytać o czyjeś upodobania zapachowe, kolorystyczne, typ cery itp. i każdej osobie wysłać coś innego do spróbowania, coś, co prawdopodobnie sam mógłby sobie kupić.

    A jeśli chodzi o nowości - czemu nie. Jeśli po raz pierwszy próbuję coś z firmy, której produktów nigdy nie miałam, to zawsze jest to nowość dla mojej skóry, czy to znana przez milion osób czy przez sto. Nie zgodziłabym się jednak na współpracę z firmą, która chce mi wysłać coś, czego nie chcę używać, albo czegoś niedobranego do mojej cery czy gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie. Najgorsza jest ta hurtowosc, bo nic mnie tak nie zniecheca jak cos takiego. I nawet jak dostaje jakiegos maila, to sie od razu zastanawiam ile osob dostalo taka oferte :]

      Usuń
  16. artykul bardzo fajnie napisany,niejedna firma powinna to przeczytac . ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Artykuł naprawdę do rzeczy. Popieram,że niektóre firmy traktują blogerów jak zwykłych głupków,wyślemy kosmetyki do testów,oni zawsze chętni na darmowe,zrobią reklamę. Z drugiej strony,wiele blogerek niestety się na to godzi.

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo fajny artykuł sroczko. Z większością się zgadzam. Zaczyna mnie powoli dobijać blogowanie i pęd za współpracą. Przynajmniej raz w tygodniu dostaję maila "jak nawiązać współpracę, jak mieć obserwatorów etc."?Pamiętam Urbi kiedyś pisała o czymś takim jak przesyt i ja też go zaczynam czuć, za dużo współprac, za dużo zobowiązań, za mało przyjemności z pisania bloga. A już hurtowe maile jak np. ostatni L'occitane to w ogóle mnie zadziwiają. Ale firmy stosują zasadę, nieważne co, byle dużo i chyba coraz ciężej będzie wyłuskać dobre blogi i rzetelne miejsca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiekszosc tych maili wspolpracowych po prostu ignoruje... a przez to, ze wspolprac u mnie nie ma ani takiej zakladki, to i takich pytan nie dostaje ;)

      Usuń
  19. lece przeczytać artykul.
    hasło króliczyć mi się podoba

    OdpowiedzUsuń
  20. Trafiony artykuł i tytuł Twojego posta. Nic dodać, nic ująć :)

    OdpowiedzUsuń
  21. świetnie napisane! podpisuję się swoimi i swojego kota łapkami :D

    ja podejście do współprac mam podobne jak Twoje.. to co mam, raptem 3 czy 4 współprace, są w 100% w kręgu moich zainteresowań i mam wpływ na to co dostaję :) reszta mnie nie interesuje i odmawiam, bo to mój blog i jeśli coś mnie nie kręci, to tego nie chcę, nawet jeśli ma być za darmo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I przynajmniej stresu nie ma, zadnych zobowiazan ;)

      Usuń
  22. Moim zdaniem obecne podejście firm do blogerek jest na takim niskim poziomie poniekąd przez nas same. Jakiś czas temu był taki wielki boom na zakładanie blogów, za co zabrały się też osoby nie piszące z miłości do kosmetyków lecz z wyrachowania, chęci zarobku. Nie chcę nikogo obrażać, ale z moich obserwacji wynika, że są to osoby w młodym wieku, nastolatki, które nie potrafią się poprawnie wypowiadać. Takie osoby nie czekają aż firma do nich napisze, o nie, one zasypują firmy swoimi propozycjami, oferują swoje blogi w zamian oczywiście za paczuszkę z kosmetykami, która wedle ich rozumowania jest "za darmo". Język, którym operują jest godny pożałowania. I firma PR, która dostaje powiedzmy 50 takich maili dziennie wyrabia sobie opinię, że blogerki to jakieś niedouczone idiotki. I potem piszą już do wszystkich w taki sposób. Czasami dostając maila z propozycją współpracy nie wiem, czy to na serio jest propozycja, czy ktoś sobie jaja ze mnie robi. Ale tak to jest, prawie każdy blog, na który zaglądam ma zakładkę "Współpraca". Po co to? Jak ktoś będzie zainteresowany współpracą z nami to na pewno jakoś do nas trafi. Kolejna sprawa, to dla mnie blog jest mało wiarygodny, jeśli widzę, że ma 50 współprac. Świadczy to o pazerności autorki.

    Fajnie, że taki artykuł został napisany, myślę, że niejedna firma PR zrobi z niego użytek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, muszę się z Tobą zgodzić...

      Usuń
    2. Na pewno blogerki, szczegolnie te co pozakladaly blogi dla wspolprac... ponosza w duzym stopniu wine ale podejscie agencji reklamowych tez czasami nie jest lepsze... bo mnie to irytuje jak startuja z pozycji... Ja maly bloger, oni co daja mi mozliwosc przetestowania czegos i ja powinnam byc wdzieczna pffff...

      Usuń
  23. Dobry artykuł.

    Trzeba też wspomnieć, że firmy nie powinny obrażać się na blogerów, gdy wstawią negatywną opinię o ich produkcie... Czyżby z góry zakładały, że posypią się peany ich cześć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To juz w ogole paranoja, ze firmy ovzekuja tylko pozytywnych opisow tylko dlatego, ze daly blogerkom cos za darmo :/

      Usuń
  24. W wielu miejscach zgadzam się z autorem. Nie we wszystkich, ale jest sporo prawdy w tym co napisał. Swoją drogą kiedy zaczynałam pisać bloga nie było jeszcze czegoś takiego jak "współprace". Wtedy dziewczyny pisały, bo lubiły to robić i chciały się dzielić z innymi słowem, zdjęciem, umiejętnościami, spostrzeżeniami. To było wtedy takie fajne i świeże... Prawdziwsze. Obecnie coraz trudniej o równie nieskomplikowane i prawdziwe podejście do tematu. Odnoszę wrażenie, ze teraz każdy we wszystkim doszukuje się drugiego dna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez pamietam czasy bez wspolprac i wtedy wiekszosc postow byla ciekawsza, bo mnie bardziej interesuje jak ktos cos wyszuka, jakas perelke... nawet jak ta potem okaze sie zonkiem ;) ... ale to bylo bardziej interesujace jak te wszystkie produkty, ktore sie dostaje, czyli te ktore firma chcialaby wypromowac.

      Usuń
  25. ja nigdy nie zrozumiem blogerek bo:
    - godza sie na testowanie masy kosmetykoe na swoich twarzach/ciele - niby jest to forma zaplaty za reklame, ale nie wierze w to, ze wszystkie rzeczy, ktore nieraz (przypadkowo) dostaja od firm, kupilyby lub potrzebuja kolejny balsam do ciala czy kedke do oczu w kolorze czarnym podczas gdy maja swoja ulubiona naj plus 5 innych do wykorzystania od sponsorow...
    - narzekaja, ze nie mozna zarobic na blogach kosmetycznych tak jak to robia blogerki w innych dziedzinach ;) same pod soba dolki kopia

    a juz wogole nie moge zrozumiec tych blogerek, ktore słodzą na temat danego produktu tylko dlatego, ze dostaly go gratis..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez tego nie rozumiem... wole miec kontrole nad tym co pakuje na twarz i blog to dla mnie hobby, przyjemnosc, oderwanie sie od codziennosci... wiec nigdy nie myslalam pod katem zarobkowym... moj blog, moje podworko... Bez zobowiazan i sztywnych grafikow co i kiedy musze zrecenzjowac...

      Usuń