Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Crest 3D white. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Crest 3D white. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 czerwca 2013

kolejna porcja pustych opakowan :)


 Pare miesiecy minelo od ostatniego denkowego posta, szuflada zaczela pekac w szwach, wiec doszlam do tego, ze czas najwyzszy na nowa porcje pustych opakowan. Choc musze przyzac, ze do tego typu postow najtrudniej mi sie zabrac :P

  •  standardowo mam pusta butelke po micelu LRP Effaclar, wczoraj skonczylam kolejna i nastepna postawilam w szafce. Uwielbiam go i bede dalej z przyjemnoscia uzywac.
  • ogorkowy tonik Ziaja... kocham zapach ogorka w kosmetykach ale niestety ten tonik jest mocno przecietny oropcz tego, ze pachnie... to w ktoryms momencie przestal pachniec a zaczal smierdziec skiszona woda po ogorkach. Podziekowalam mu i poszedl w kanal. Nie bede za nim plakac.
  • Skin79 BB Cleanser to produkt, ktory bardzo lubilam. Swietnie oczyszczal i zmywal wszystko co bylo do zmycia. Wydajny i przyjemny dla skory. 
  • dwufazowka Helenki R. ... tez nie wiem ktora, bo uzywam namietnie alczkolwiek zdradzilam z Chanelem ale o tym bedzie kiedy indziej
  • Kiehl's Midnight Recovery Concentrate bardzo lubie i moja skora tez. Gdyby nie to, ze dostalam go kiedys w BoB to pewnie nigdy bym sie o niego nie potknela. Wydajny szalenie i zdecydowanie robi skorze dobrze. Ja go uzywalam solo bez zadnych dodatkowych kremow... zreszta pisalam juz o nim, wiec jak cos to mozna poczytac.
  • Baviphat Strawberry Toxifying Mask i Peach All in One Peeling Gel dwa azjatyckie produkty w uroczych opakowaniach. O ile bardzo lubilam maseczke pomidorowa maseczke TM, tak te dwie nie zrobily na mnie niestety szczegolnego wrazenia. Owszem uzywalam, krzywdy mi nie robily ale tylka nie urwalo i nie oplaca sie sciagac z Azji, mozna znalezc cos innego.
  •  Alverde Haut und Badeöl Vanille Chai to swietny olejek, ktory uzywam do kapieli. Ogolnie wszystkie olejki dodaje do kapieli, bo tam mi zdecydowanie lepiej sluza.
  • Joanna zel pod prysznic miniaturka, dosc dobrze wam znane... zel jak zel... myje ;)
  • ukochana sol do kapieli Kneipp z arnika, ulga dla moich zmeczonych kosci i miesni
  • Yves Rocher zel pod prysznic o zapachu kawy. Tak... zel kupuje dla tego zapachu, jest po prostu boski
  • Tolpa body pro - kreator jedrnej skory to produkt z ktorym musialam sie oswoic. Lubie to jak wygladza skore, czy powoduje ze staje sie bardziej jedrna hmmm...  wiadomo nie za bardzo, moze jak sie polaczy to ze sportem to bedzie dzialac wspomagajaco ale sam z siebie cudow nie zdziala. Mimo wszystko przyjemnie sie go uzywalo  a przyzwyczaic musialam sie do zapachu. Bardzo ale to bardzo specyficzny i na poczatku mi przeszkadzal, tym bardziej ze sie na mojej skorze jeszcze jakis czas utrzymywal. Pozniej jakos tak sam z siebie przestal mi przeszkadzac, wiec polubilam go jeszcze bardziej.
  • The Body Shop maselko i peeling do ciala z limitowanej swiatecznej edycji Cranberry. Mam jeszcze zel pod prysznic i pewnie kiedys go zmecze. Moj problem z produktami TBS polega na tym, ze o ile te zapachy w opakowaniach czasami do mnie przemawiaja, tak potem bardzoe szybko przestaja mi sie podobac. Ogolnie wiekszosc ich mazidel po prostu mi smierdzi. I czesto widzac zachwyty nad jakims produktem wacham go w sklepie i odstawiam na polke. Kompletnie mi nie podchodza i tak jest z 90% kosmetykow, wiec po prostu sobie darowalam co pewnie tez widac, bo TBS coraz rzadziej pojawia sie na blogu.
  • Coconut Island miniaturka zelu pod prysznic/planu do kapieli... boski kokos co tu duzo mowic ;)
  •  Lee Stafford suchy szampon dla ciemnowlosych... moj ukochany od dawna, to juz tez kolejne opakowanie. Jak dla mnie jest to najlepszy suchy szampon
  • dwa szampony Phyto... Phytoprogenium (do wlosow normalnych) i Phytorhum (do wlosow delikatnych). Ja lubie szampony tej firmy, oczywiscie nie wszystkie ale po prostu sluza mojej fanaberyjnej skorze na glowie i na pewno bede do nich wracac, bo sa wydajne i cene maja u mnie w porzadku, wiec jak mi skora zaczyna sie narowic, to wtedy do nich wracam.
  • Schwarzkopf Seah z serii profesionalnej, to szampon gleboko oczyszczajacy. Jest dobry ale ja zdecydowanie wole DC Bonacure o ktorym juz pisalam. Sa delikatne dla skory i wlosow a przy tym dobrze oczyszczaja. 
  • Dabur Vatika maseczka Virgin Olive miala byc taka dobra... same ochy i achy... no coz mi niestety nie podeszla. Glownie dlatego, ze nie widzialam jakis efektow, ktore by mnie sklonily do polubienia sie z tym produktem. Uzywalam glownie po szamponie oczyszczajacym, bo wiadomo maseczka jest wtedy wskazana ale pod koniec to juz naprawde walczylam ze sobia zeby ja uzywac i ciesze sie, ze sie skonczyla

  •  Essence krem do rak z zimowej limitowanki, przyjemnie pachnie ale dla mnie za slaby
  • MAC plyn do mycia pedzli, moze to nie jest tak do konca pielegnacja (moja) ale jak dla mnie najlepszy produkt do szybkiego czyszczenia pedzli i kolejna butelka jest juz w uzyciu
  • zmywacz do paznokci z Astora uzywam juz dobre 5 lat i jest to dla mnie najlepszy i przede wszystkim nieniszczacy mi paznokci pomimo zawartosci acetonu, bo wersja bez jest slabsza i za nia nie przepadam
  • ukochana pianka/zel do golenia Gillette Avocado Twist
  • rownie ulubiona pasta do zebow Crest, chociaz ta akurat dla mnie byla za mocna i zdecydowanie wole standardowa. Nic tak dobrze nie czysci mi siekaczy, likwidujac przy tym kamien i osad. Nawet jezeli musze ja sciagac z usa to dalej bede kupowac. Te olbrzymie tuby wystarczaja tez na dosc dlugo a uzywamy wspolnie ze slubnym.
  • Scholl krem do stop, ktory musi byc w mojej szafce nocnej, ja po prostu bez tego kremu nie moge ;) ... tak samo jak mam manie kremowania rak, tak na noc smaruje stopy.
  • Dior Skinflash Primer to baza, z ktora dosc dlugo nie potrafilam sie zaprzyjaznic ale jak w koncu nam sie udalo to pokochalam szalenczo i lepszej po prostu nie ma :P ... kolejna jest juz w sroczym kuferku
  • Guerlain Noir G czyli wklad do trumienki... na razie mam inny tusz od G, ktory czeka na swoja kolej ale do tego pewnie kiedys w wroce i to nie tylko dla tego boskiego zapachu brzoskwin. Po prostu jak dojrzal to swietnie wygladal na moich rzesach, noszenie go to czysta przyjemnosc. Jedyne co moglabym mu zarzucic to to nie do konca funkcjonujace opakowanie, plastik od wkladu jest za miekki i ze tak powiem gwint mu sie wyrabia przy zakrecaniu i potem sie rusza w trumience :D 
***

I do nastepnego denka :*

 

niedziela, 25 listopada 2012

i po raz kolejny... porcja pustych opakowan ;)

 Bedzie post gigant ale w przypadku denka to nic nowego ;)

 

Kolejna porcja, ktora juz powoli nie miescila mi sie  szufladzie... wiec spielam sie jak agrafka i obfocilam towarzystwo a potem wszystko dosc szybko polecialo do smieci. Tym razem tez mam cos z kolorowki co mnie cieszy ale z drugiej strony kto lubi jak mu sie konczy ulubiony produkt :]




  Na poczatek kolorowkowe drobiazgi.

  •  puder Chanel Cristalline, ktory kocham... uwielbiam i jest to dla mnie najlepszy puder transparentny jaki uzywalam ale niestety przestali go produkowac, co mnie strasznie zmartwilo. Puder daje wyjatkowy efekt na twarzy "wewnetrznego rozswietlenia" i bylam bardzo szczesliwa, jak udalo mi sie dorwac na ebayu krysztalka, ktory pojawil sie w limitowance Le Blanc (pisalam o tym tutaj)
  • kolejny produkt, ktory jest moim ulubionym od wielu miesiecy... jak dla mnie najlepszy bebik jaki do tej pory uzywalam i oczywiscie kolejne opakowanie jest juz w drodze. Mowa oczywiscie o BB kremie Missha Signature Wrinkle Filler. Moje wrazenia opisalam tutaj i jak widze post pisalam ponad rok temu i do dzis nic sie nie zmienilo, dalej uwazam go za najlepszy.
  • 8 maja wstawilam post (klik), w ktorym postanowilam zuzyc do konca moje dwa Kiss Kiss'y Guerlain. Jest to wersja Kiss Kiss Baby, wiec ta lzejsza ale prawde mowiac szalenie wydajny produkt i myslalam, ze nigdy mi sie nie skonczy. A jednak... doszlam do plastiku na koncu. Wygrzebywanie resztki sobie darowalam i prawde mowiac po tym dosc intensywnym uzywaniu mam ich obu dosc ;) ... choc bardzo je lubilam, dobrze pielegnuja usta i daja naturalny ladny kolor. 
  • ostatnie dwa produkty to kredki firmy Artdeco, jeszcze troche je pomecze ale postanowilam je wrzucic w ten post, bo nie wiem czy dozyja do nastepnego. Jest to kredka do ust i druga do brwi... obie bardzo lubie, ta druga bardzo czesto przewijala sie w moich makijazowych postach. A inne kolory obu kredek mam i w dalszym ciagu uzywam.
 Pielegnacja... a jest tego troche :)

  •  Skin Food Acai Berry Facial Mask - maseczka, choc wlasciwie byl to bardzo drobny peeling... zuzylam ale jakos mnie do siebie nie przekonala, wiec bez zalu sie z nia pozegnalam
  • Kiehl's Midnight Recovery Eye - czyli uzupelnienie do mojego serum na noc. Wlasnie do mnie dotarlo, ze nigdy nie napisalam recenzji tego kremu. Moze dlatego, ze mimo przyjemnego uzywania to nie zrobil na mnie wiekszego wrazenia. Owszem robil to co mial robic, dobrze pielegnowal okolice oka i nie mam mu nic do zarzucenia ale kremowi Estee Lauder albo temu co teraz mam z Lancome to w moim przypadku nie dorownuje. 
  • Biotherm Biosource Eau Auto Moussante - to juz moje druga butelka i pewnie nie ostatnia. Uwielbiam ta micelarna pianke, swietnie oczyszcza twarz a przy tym jest delikatna i wydajna. Kiedys do niej na pewno wroce.
  • La Roche Posay Effaclar plyn micelarny - o nim tez nie bylo osobnego posta a jest to obok Vichy moj ulubiony micel do twarzy i jak skoncze Vichy, to mam juz w szafce kolejnego LRP. Dla mnie rewelacja, szczegolnie wlasnie ta wersja Effaclar. 
  • dwufazowka Heleny Rubinstein, o ktorej tez juz pisalam... zdecydowanie najlepszy plyn do demakijazu oka, jaki w ostatnim czasie uzywalam. 
  • Missha Night Revolution Serum - uzywalam dosc dlugo i moje uczucia sa prawde mowiac mieszane... w sumie nie jest zle ale tez nie odznaczylo sie niczym szczegolnym a przy tym nie jest tanie i trzeba je sciagac z Azji... wiec mozna sobie darowac i znalezc na naszym rynku lepsze produkty.
  • Skin79 White Reviving Skin Radiance Eye Serum - calkiem przyjemny krem pod slepia, ja go uzywalam na dzien. Aczkolwiek o wiele lepsza jest wersja "The Oriental" ... ma swietny sklad i efekty sa widoczne, wiec z tym sie pozegnalam i kupilam ponownie orientala :)
  • Purebess Snail School Gel - krem o zelowej konsystencji. To przyklad typowej "Hassliebe" ... z jednej strony uwielbiam, bo naprawde jest skuteczny, dzieki niemu moja lwia zmarszczka sie splycila ale z drugiej strony nienawidze bo robi mi kuku i nie moge go uzywac :/ ... przekonana do slimakowych produktow, zakupilam polecanego Mizona, zobaczymy co bedzie.
  •  po raz kolejny suchy szampon Lee Stafford, moj ulubieniec do wlosow ciemnych :)
  • Phytocitrus - rewelacyjny jak dla mnie szampon do wlosow farbowanych, kolejna butelka w szafie :) ... na poczatku mialam obawy co do zapachu ale to bardzo przyjemny i swiezy cytrusek
  • kolejny ulubieniec... czyli szampon gleboko oczyszczajacy Schwarzkopf BC Hair & Scalp Deep Cleansing (seria profesionalna). Co tu duzo mowic, swietnie oczyszcza i nie niszczy wlosow. Jest wydajny i przyjemny w uzyciu. Kolejne opakowanie bedzie kupione, bo juz nie wyobrazam sobie bez takiego szamponu. 
  •  Greenland - Milky - Yoghurt & Cucumber to bardzo przyjemny, drobnoziarnisty i delikanty peeling myjacy. Ladnie pachnie ale w sumie watpie zebym do niego wrocila, jak zdzierac skore to lepiej porzadnie a nie sie myziac ;)
  • Balea Creme-öl Dusche, czyli kremowy olejek pod prysznic... bardzo lubie ta serie ze wzgledu na zapach ale body lotion jest zdecydowanie lepszy
  • Kneipp Gute Laune Pflegedusche, produkt ktory uwielbiam... glownie za zapach marakuja i grejpfrut, pasujacy do plynu do kapieli, ktory tez mam. Zapach po prostu boski... swiezy i naturalny a do tego firma robi produkty pozbawione tych wszystkich chemicznych dodatkow, ktore wiekszosc z was nie lubi ;) ... wiec mozna powiedziec, ze jest firma naturalna. 
  • Nivea Intimo - calkiem przyjemny plyn do higieny intymnej. Myje... nie uczula, wiec co tu wiecej mowic ;)
  • krem do rak Ziaja z kozim mlekiem... nie jest zly ale tez nie jest dla mnie wart sprowadzania z pl lub przeplacania u mnie ;)
  • krem do rak Orly, ktory cudnie pachnial na wanilie... dostalam go w paczuszcze i bardzo przyjemnie mi sie go uzywalo.
  •  Yves Rocher moj absolutnie ulubiony waniliowy balsam do ciala... chyba jedyny produkt tej firmy, ktory naprawde lubie. Lekki i przyjemny... szybko sie wchlania, pielegnacja ok ale dla suchej skory moze byc za mala... i co dla mnie najwazniejsze, boski zapach dla ktorego kupie ten produkt po raz kolejny :)
  • Balea Cell Energy - balsam do ciala chroniacy skore, ktory ma poprawiac jej elastycznosc. Hmmm... kolejny produkt, gdzie nie jestem pewna czy go lubie, bo z jednej strony nie jest to zly balsam, ladnie pachnie ale zeby cos robil to nie zauwazylam :]
  • uzupelnienie do kulki, czyli ulubiony deo... Garnier Mineral Ultra Dry 48h, jak dla mnie jedne z lepszych deo i antyprespirantow dostepnych w drogeriach.
  • Balea krem po odklaczaniu... bardzo lubie, tani i skuteczny... uzywam namietnie
  • najlepsza na swiecie pasta Crest 3D white... i naprawde nie rozumiem, dlaczego jest w Europie niedostepna ale bede ja dalej sciagac ze stanow, po prostu zadna inna tak nie dba o zeby... likwiduje kamien i zapobiega osadzaniu sie nowego a do tego sciaga caly osad i rozjasnia zeby. Pisalam juz o niej... kupuje rozne odmiany i ze wszystkich jestem zadowolona... i nie tylko ja slubny tez sie po pierwszej tubce podlaczyl, bo przekonal go efekt jaki widzial u mnie. 
  • z tylu stoi sobie bubel z Balea, czyli zel do golenia. Nie dosc, ze ma strasznie slaby zapach a jest to LE Summer Time, do tego beznadziejnie sie pieni... w koncu ja sie wpienilam i odstawilam na bok, bo juz nie moglam. Wrocilam do Gillette z aloesem i w koncu jestem zadowolona. 
  • z tego co widze to zapomnialam o peelingu oliwkowym z TBS ale koty ukradly mi opakowanie, wiec na zdjeciu go nie ma... peeling tez wrazenia na mnie nie zorbil... zapach kojarzyl mi sie z biurowym klejem w tubkach, ktorego uzywalam w podstawowce na zajeciach z plastycznych :]

I to byloby na tyle. 

Do nastepnego (denkowego) razu :)

czwartek, 2 sierpnia 2012

Crest 3d White Advanced Vivid Stain Protection

Czyli dzis bedzie znowu o siekaczach. W polowie kwietnia bylo juz o pascie firmy Crest... pisalam o niej tutaj. W sumie jest to ta sama pasta patrzac na sklad, tylko na tej przybylo okreslenie "stain protection". Jest to amerykanska pasta, produkowana na ich rynek, wiec ogolnie u nas dostepna tylko przez internet. Co mi akurat nie przeszkadza, moge ja sciagac z konca swiata, bo tak dobrej pasty to w zyciu nie mialam. 


W tubce mamy 116 g i musze przyznac, ze jest wydajna... skonczyla mi sie dopiero w zeszlym tygodniu. Co prawda w przypadku elektrycznych szczoteczek i tak uzywa sie mniej pasty ale mimo wszystko uwazam, ze jest jak najbardziej w porzadku, w tym czasie mozna sobie zamoiwc kolejna, zeby miec zapas.


Wg producetna:  Nowy Crest 3D White Pasta do zębów "zapobieganie powstawaniu przebarwień" wybiela, usuwając do 90% przebarwień powierzchniowych w 14 dni, jednocześnie wzmacniając i odbudowując szkliwo. Formuła Stain Protection nie pozwala na powstawanie kolejnych przebarwień spowodowanych używkami: kawa, herbata, tytoń. Nie tylko delikatnie poleruje szkliwo, ale również wzmacnia je, dając zdrowy lśniący uśmiech.
 

                                              Właściwości Crest 3D White Stain Protection:

  • Wybiela, usuwając do 90% przebarwień powierzchniowych w ciągu 14 dni
  • Wzmacnia i odbudowuje szkliwo przy powierzchni zęba.
  • Zawiera unikalną formułę spieniania-action, która przenosi środki wybielające przestrzennie.
Sklad: Active Ingredient: Sodium Fluoride (0.243%). Inactive Ingredients: Hydrated Silica, Water, Sorbitol, Sodium Hexametaphosphate, Propylene Glycol, Flavor, Peg-12, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Lauryl Sulfate, Carbomer 956, Sodium Saccharin, Polyethylene Oxide, Xanthan Gum, Sodium Hydroxide, Cellulose Gum, Titanium Dioxide, blue 1 lake


Jak juz pisalam skladem sie nie roznia. Tamta jest bardziej mietowa w smaku, co akurat mi w tym przypadku odpowiadalo, nawet jezeli ja nie lubie miety ale dawalo niesamowita swiezosc w paszczy. Roznia sie tez troche wygladem ale to chyba najmniej istotna sprawa, najwazniejsze ze obie swietnie sobie radza i spelniaja obietnice producenta. Jak juz wiele razy pisalam moje zeby niestety sa przebarwione, szczegolnie te dolne i z tym nie da sie nic zrobic... taka kosc, moge podziekowac lekarzom, ktorzy w dziecinstwie faszerowali mnie antybiorykami wszelkiej masci. Dlatego tez bardzo musze uwazac, bo pojawienie sie jakichlokwiek osadow tylko pogarsza sprawe, do tego u mnie woda o ile jest czysta to niestety twarda a to sprzyja kamieniowi. Ta pasta sobie z tym wszystkim radzi, tak samo z tym kamieniem, ktory juz nam sie zebral na zebach. wiadomo nie usunie go w calosci ale w 95% owszem. Dawno... bardzo dawno nie mialam tak ladnych siekaczy. Jak dla mnie efekt jest bardzo duzy, co zauwazyl tez slubny... bo jak konczylam pierwsza tubke, to spytal czy mam nastepna, bo on tez by chetnie ja pouzywal. 


Ja przewaznie kupuje na amazonie albo na ebayu np. u angels-beauty-boutique zaplacilam ostatnio ca. 16,00 € za dwie tubki. Dwupaki wychodza przewaznie taniej i maja darmowa wysylke. W Polsce mozecie je kupic w wielu sklepach internetowych w cenie ca. 30,00 zł ale pewnie na all tez je mozna taniej znalezc.

wtorek, 17 kwietnia 2012

tym razem bedzie o siekaczach... a wlasciwie o pielegnacji ;)

 Temat niezbyt czesto poruszany na moim blogu ale tez nie ma sie czym chwalic. Chorowite piskle bylam i w czasach glebokiej komuny jedynym rozwiazaniem dla lekarzy, bylo ciagle przepisywanie antybiotykow... coraz mocniejszych. Przetestowalam chyba wszystko co bylo wtedy dostepne na rynku. Nigdy nie zapomne "balwankow" rysowanych przez lekarke na mojej rece, w celu dziabniecia mnie tam igla i zoabczenia czy na kolejny antybiotyk nie zareaguje alergia. Na szczescie w koncu trafilam na lekarke, ktora mnie z tych wiecznych chorob wyciagnela i to bez ciaglego klucia tylka lub faszerowania tabletkami. 

Ale wracajac do tematu, nikt wtedy nie myslal, ze w ten sposob odbiera sie czlowiekowi szanse na biale zeby. Antybiotyki zmieniaja kolor stalych siekaczy i nie ma zlituj sie... nic sie z tym nie zrobi. I tak o ile gorne wygladaja w porzadku, to dolne maja dwa odcienie. Nie rzuca sie to moze szalenie w oczy ale jest i pozostanie... do czasu wymiany na trzecie ;)

Dlatego tez jest jak jest, pewnych rzeczy nie przeskocze. Co nie zmienia faktu, ze staram sie o te moje siekacze dbac i nie dopuszczac do dodatkowego osadzania sie na nich roznych rzeczy, w tym kamienia... zeby nie wygladalo to jeszcze gorzej. Ja nie lubie tych wszystkich past, ktore mocno scieraja, bo szkliwo tez mam dosc wrazliwe. Do tej pory tez nie przekonywaly mnie rozne domowe paseczki, bo nie za bardzo wierzylam w ich dzialanie. Dopoki nie trafilam na filmik na YT, w ktorym dziewczyna opowiadala o wszystkich rodzajach paseczkow firmy Crest.

I tak sobie pomyslalam dlaczego by nie, maja tez takie dla wrazliwych zebow, co nie wymagaja trzymania tego pol dnia w paszczy, wiec moge sprobowac. Zdecydowalam sie na Crest 3DWhite Gentle Routine.


Paseczki te zapewniaja bardziej delikatny efekt i sa przeznaczone dla wrazliwych zebow. I tak jak juz pisalam uzywa sie ich codziennie przez 5 minut. Wiadomo efekt nie bedzie mocny ale paseczki radza sobie bardzo dobrze z prostymi przebarwieniami od napojow i jedzenia. Ja nie pale i kawe tez rzadko pije wiec to co mogly to z moich zebow usunely. I efekt mi sie podobal, podchodzac oczywiscie do tego realistycznie !!


Z tym, ze ja ogolnie nie cierpie tego smaku i po zalozeniu tych paseczkow, dostaje szalonego slinotoku, dlatego tez te 5 minut to dla mnie maksimum, co moge wytrzymac. I tak mam przy koncu wrazenie, ze mi te paski w paszczy plywaja :] ... ogolnie wiekszosc osob, pewnie zna tego typu paseczki, wiec chyba nie musze sie na ten temat rozwodzic. Nie probowalam zadnych innych wiec nie mam porownania ale skoro te sa oceniane jako najlepsze, to wydaje mi sie, ze najlepiej wlasnie te kupic. Ja moje oba produkty kupilam na amazonie ale mozna tez na ebayu i pewnie na all tez.


 Ostatnio skusilam sie na paste 3D White Vivid – Refreshing Mint. I musze przyznac, ze pokochalam od pierwszego uzycia. Jest mietowa ale nie za bardzo, pozostawia swieze uczucie w paszczy ale nie pali i jest idealna dla osob jak ja, czyli tych co miety nie lubia. Swietnie czysci zeby, pozostawiajac poslizg i wrazenie, ze ma sie zeby faktycznie czyste. Jak do tego bedzie skutecznie walczyla z osadem i usuwala przebarwienia, to bedzie to big love :)


Wg producenta: Pasta do zębów 3D WHITE w zaawansowany sposób działa  w 3 wymiarach: 
  •  pomaga zapobiegać przed nowymi plamami na powierzchni zębów 
  •  usuwa przebarwienia (do 80%) i poleruje powierzchnię zębów za pomocą opatentowanych aktywnych cząsteczek wybielających
  • czyści powierzchnie, które są ciężko osiągalne przy myciu zębów za pomocą delikatnej piany. 
  • Dodatkowo, wybiela zęby usuwając  aż do 90% przebarwień w ciągu 14 dni.  
  •  Przy regularnym stosowaniu pasta zapewnia ochronę zębów przed próchnicą, odświeża jamę ustną.

Sklad: Active Ingredient: Sodium Fluoride (0.243%). Inactive Ingredients: Hydrated Silica, Water, Sorbitol, Sodium Hexametaphosphate, Propylene Glycol, Flavor, Peg-12, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Lauryl Sulfate, Carbomer 956, Sodium Saccharin, Polyethylene Oxide, Xanthan Gum, Sodium Hydroxide, Cellulose Gum, Titanium Dioxide, blue 1 lake



Rozne paseczki i ich dzialanie mozecie zobaczyc sobie tutaj. Strona producenta, dosc nieudacznie tlumaczona na polski ale ma sie wszystkie informacje w jednym miejscu :)