Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alverde. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alverde. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 sierpnia 2014

denko... bo juz czas najwyzszy ;)


Nie ma co zwlekac... samo sie nie napisze a od ostatniego denka minelo sporo czasu i jak widac troche sie tego nazbieralo.


Solgar tabletki na wlosy, skora i paznokcie... pisalam juz o nich, dalej lubie i wydyje mi sie, ze jest to jeden z lepszych suplementow. Z tym, ze dzialaja u mnie tylko na wlosy... dzialania na skore i paznokcie nie stwierdzilam.


Wykonczylam takze dwa podklady Guerlain... no moze nie cale dwa, parurka dostalam ale w kazdym razie dobilam dna. Parure Extreme to moja wielka milosc, szkoda ze tak pozno odkryta... podklad juz wycofano. Na szczescie mam jeszcze cala nowiutka butelke, na jakis czas mi wystarczy. Lingerie de Peau tez mi calkiem dobrze sluzyl. Z tym, ze ja sie lubie z podkladami tej firmy i wiekszosc dobrze wspolpracuje z moja skora.


Zacznijmy moze od gory. 
  • Wodoodporny tusz Misslyn mialam ze soba na urlopie i co prawda skoczyl sie dosc dawno ale musial czekac na kolejne denko. Na tegoroczny urlop kupilam dokladnie ten sam tusz. Tym bardziej, ze kosztowal polowe ceny czyli kolo 4,00€. Ja prawde mowiac nie widze roznicy miedzy wodoodpornymi wysokopolkowymi i tanszymi, ogolnie wszystkie sa beznadziejne (hehe...), chyba ze sie takie tusze lubi. Ja nie przepadam ale ten daje calkiem przyzwoity efekt na rzesach. 
  • Guerlain Cils d'Enfer to jeden z moich ulubionych tuszy. Ladnie podkresla rzesy, daje jak wiekszosc wysokopolkowych bardzo naturalny efekt. Calkiem mozliwe, ze kiedys do niego wroce... chyba, ze kupie wklad do trumienki, to bedzie musial poczekac ;)
  • YSL Babydoll to tusz, ktory mnie zaskoczyl. Zarowno pozytywnie jak i negatywnie. Minusem jest zdecydowanie uszczuplona objetosc, ktora skoczyla z 7,5 na 5ml. Cena oczywiscie pozostala bez zmian. Na poczatku mialam obawy co do tej miekkiej silikonowej szczoteczki ale o dziwo jak tusz troche dojrzal, to bardzo go polubilam. Szczoteczka swietnie rozdzielala rzesy. 
  • Burberry Effortless Mascara to kolejny tusz dajacy naturalny efekt na oku ale ja po prostu takie lubie. Z tuszem mozna tak samo przesadzic jak z wszystkim innym. Ten jest bardzo zblizony do mascary Givenchy, ktora mialam jakis czas temu i pewnie jakbym sie miala zdecydowac ponownie, to wzielabym ta z Givenchy, chocby dlatego, ze jest latwiej dostepna... bo efekt daja ten sam. I pewnie cena tej z G. tez jest przyjemniejsza.
Oczywiscie kazdy z tych tuszy ma juz osobnego posta, wiec jak cos to zapraszam, wystarczy pogrzebac w archiwum albo wpisac nazwe w blogowa wyszukiwarke :)


W przypadku produktow do ust nie ma tego duzo ale aktualnie uzywam tyle mazidel w tym samym czasie, ze tego zuzycia nie widac ;)
  • Dior Lip Polish to jedne z moich ulubionych blyszczykow tej firmy i zaluje, ze tak rzadko sie pojawiaja. Uwielbiam i mialam chyba wszystkie jakie byly dostepne... ten jest ostatni.
  • Kolejny to Fever Lip Gloss Lancome jedne z lepszych blyszczydel do ust, niestety juz wycofane... ja ciagle zuzywam moje zapasy, bo mam ich calkiem sporo. Te nowe blyszczyki Lancome jakos mnie nie przekonuja ale zobaczymy, moze kiedys to sie zmieni.
  • Dior Lip Balsam to moja wielka milosc. Odkad sie po raz pierwszy pokazaly, to do tej pory ciagle goszcza w moim kuferku. Jak dla mnie sa to najlepsze balsamy pielegnacyjne i cos w tym musi byc, bo nie pamietam kiedy ostatnio mialam jakiekolwiek problemy z ustami. 
  • na koniec kredka do ust Zoeva... aktualnie tych kredek nie widze. Calkiem mozliwe, ze wypuszcza nowe i mam taka nadzieje, bo bardzo je lubie i chetnie po nie siegam.


Wykonczylam ukochane perfumy Daisy Marc Jacobs i Bvlgari Omnia Cristalline. Oba zapachy bardzo lubie. Lekkie, swieze, dzienne... nie mialabym nic przeciwko temu, zeby ponownie u mnie zagoscily ale jak to przewaznie bywa, potem kupuje cos nowego i zapominam o tym, ze chcialam powtorke ;) 


Zaczynamy pielegnacje... na poczatek ida mazidla do twarzy.
  • TheFaceShop Natural Sun SPF 45/PA +++ to azjatycki filtr do twarzy, ktory bardzo lubilam i chetnie po niego siegalam. Nie wiem czy ponownie u mnie zagosci, bo w miedzyczasie znalazlam inne filtry, ktore sie swietnie u mnie sprawuja.
  • Skin79 The Oriental Lifting Eye Controller to mozna powiedziec brat mojego ukochanego kremu pod oczy ze Skin79. Dzialanie ma podobne ale tamten mimo wszystko jest lepszy. To byl taki maly skok w bok, ktory raczej sie juz nie powtorzy. Aczkolwiek krem tez jest calkiem w porzadku. 
  • Lierac Dwufazowy koncentrat na wszelkiego rodzaju wypryski. Uwielbiam... mam kolejne opakowanie i jak juz pisalam w ulubiencach, zdetronizowal LRP Effaclar A.I.
  • Skin79 Crystal C Mist Toner to taka mgielka z witamina C... prawde mowiac nie mam pojecia czy cos mi dala, uzywalam jako tonera... kupilam kiedys z ciekawosci ale nie jest to cos co trzeba posiadac ;)
  • Vichy Idealia Life Serum to pierwszy od dawna produkt pielegnacyjny z Vichy, ktory szalenie polubilam. Swietnie sprawdza sie na dzien pod makijaz a do tego faktycznie robi skorze dobrze. Na razie mam inne serum z serii Idealia ale do tego na pewno wroce ponownie :)
  • Liz Earle Skin Repair Moisturiser czyli krem z naturalnymi skladnikami. O ile produkt do mycia twarzy lubilam, tonik nie za bardzo... tak ten krem meczylam dlugo, choc w sumie nie jest zlym produktem ale jakos nie moglam sie do niego przekonac. Pomijajac ziolowy zapach, ktory mnie draznil... to raczej nie jest produkt dla mnie. 
  • La Roche Posay Redermic C czyli krem z witamina c. Ja mam wersje do skory mieszanej i bez filtra. Krem bardzo przyjemny i razem z Redermic R stanowia swietny duet. Calkiem mozliwe, ze zima do nich powroce. 
  • Estee Lauder seria Revitalizing Supreme zalicza sie do wiekszych rozczarowan w tym roku. O ile krem pod oczy jeszcze byl calkiem do rzeczy, tak krem do twarzy kompletnie nie chcial ze mna wspolpracowac. Dobrze, ze sa to miniatury. Zaluje bo jak ta seria wchodzila, to sie bardzo na nia napalilam. No coz...
  • Lavera krem pod oczy z biala herbata i olejkiem karanja. Jeden z lepszych kremow za niewielkie pieniadze. Bardzo lubie... to juz jest moje kolejne opakowanie i nastepne mam w szufladzie. Uzywalam go na noc i swietnie sobie radzil.
  • Lierac Diopticreme to dokladnie przeciwienstwo Lavery. Slabiutki krem i cieszylam sie jak sie skonczyl, nie kupie ponownie.


Czas na oczyszczanie
  • La Roche Posey Effaclar H pianka do mycia twarzy. Niby miala byc nawilzajaca a byla calkiem przecietna. Uzywalam ale jak sie skonczyla to odetchnelam z ulga. Ani nie dawala mi tego uczucia, ze moja twarz jest porzadnie oczyszczona ani specjalnie jej nie pielegnowala. 
  • La Roche Posey Effaclar plyn micelarny... nie mam pojecia, ktory to butelka. Uwielbiam i ciagle kupuje kolejne. Z tym, ze tym razem kupilam zwykly micel a nie z serii Effaclar. Ciekawa jestem czy tez bedzie sobie tak dobrze radzil. 
  • La Roche Posey Rosalic zel micelarny do mycia twarzy. To chyba jak do tej pory najwieksze moje rozczarowanie jezeli chodzi o produkty LRP. Straszne dziwadlo. Jak zmywalam wacikiem to pozostawial na skorze lepiaca sie warstwe... jak zmywalam z woda, to nie radzil sobie z usunieciem makijazu. Koszmarek jdnym slowem. 
  • Shiseido Aqualabel olejek do mycia twarzy. Absolutnie uwielbiam. Jest to wersja azjatyka ale potrafil sobie poradzic z kazdym rodzajem makijazu. Na razie mam olejek Lierac ale w przyszlosci na pewno wroce do azjatyckiego, tylko jeszcze nie wiem jakiej firmy. 
  • Khadi woda rozna... smierdziel strszliwy ale swietnie nadawala sie do mieszania z maseczkami Khadi, do samodzielnego uzytku w zadnym wypadku. 
  • Dwufazowka Chanel po prostu genialna... bede to powtarzac za kazdym razem.
  • Estee Lauder Perfectly Clean w wersji mini... polubilam tak bardzo, ze kupilam duze opakowanie, ktore aktualnie uzywam i bardzo sobie chwale. 
  • Jedne z ulubionych mokrych chusteczek Hipp z wyciagiem z migdalow. Chociaz moim numerem 1 sa w dalszym ciagu chusteczki Penaten do twarzy i rak.


Pare produktow do wlosow tez sie znalazlo ;)
  • Liese Smooth Hair Coctail czyli do zanudzenia po raz kolejny moj ulubieniec pomagajacy rozczesywac wlosy, ktory przy tym nie obciaza moich piorek
  • olejek Khadi wspomagajacy porpst wlosow... hmmm... ja w sumie efektow nie widzialam specjalnych, wiec dalam sobie spokoj z olejowaniem
  • Lee Stafford suchy szampon do wlosow ciemnych... kolejny ulubieniec od bardzo dawna, jak dla mnie nie ma lepszego szamponu
  • PhytoKeratine genialny produkt na koncowki, bez silikonow... na pewno ponownie u mnie zagosci
  • Shiseido Adenogene to wcierka dla osob z problemem gdzie wlosy nie tyle wypadaja, co nie odrastaja i z wiekiem ich coraz mniej. Jak dla mnie rewelacyjny preparat, opisalam go juz szczegolowo w osobnym poscie. Pomogl mi, jest bardzo wydajny i zostanie ze mna na dluzej. Teraz uzywam wersji specjalnie dla kobiet, wzbogaconej o dodatkowe skladniki. Jak na razie radzi sobie rownie dobrze. 
  • SeSeDerma azelac to tonik do skory glowy z kwasem azelainowym... bardzo go sobie chwalilam, niestety nie mozna go u mnie juz kupic, ogolnie nigdzie go juz nie widze (w sieci)


Jezeli chodzi o pielegnacje wlosow, to jest tego nieduzo
  • Aussie szampon do wlosow delikatnych i odzywka do farbowanych. Oba produkty dobrze mi sluzyly, aczkolwiek przestawilam sie na pielegnacje firmy Alterna, wiec na razie nie kupuje nic innego. Dla przypomnienia... niemieckie produkty Aussie maja troche inny sklad jak te brytyjskie czy polskie, wiec to moze tez miec wplyw na zadowolenie lub i niezadowolenie przy uzywaniu ;)
  • Alterna Bamboo Volume to szampon, ktory uwielbiam. Ogolnie produkty tej firmy mi sluza... moja fanaberyjna skora glowy je lubi, wiec czego chciec wiecej ;)
  • Lee Stafford maska do dlugich wlosow. Nawilzajaca, stylumujaca porost, chroniaca i odzywiajaca. No coz... na pewno pieknie pachnie ale zeby cos specjalnego mi dala to nie powiem. Pozegnalam sie z nia bez zalu. 


Dwa ulubione peelingi do ciala
  • Organique peeling czekoladowy, ktory zuzylam z wielka przyjemnoscia. Odpowiada mi zarowno konsystencja jak i zapach... plus efekt jaki pozostaje na skorze
  • B&BW Sensual Sensuelle peeling z czarna porzeczka i wanilia. To jest moj absolutny faworyt jak do tej pory. Ten peeling ma tak genialy zapach, ze to jest cos niesamowitego. Do tego tak trwaly, ze cala lazienka mi pachnie a na recznikach zapach utrzymuje sie mimo tego, ze je wypralam. Swietnie zdziera, dobrze nawilza i pielegnuje... i wszystko byloby cacy, gdyby oczywiscie nie to, ze nie mam do niego dostepu :]


Maselka
  • Joanna Naturia maselko waniliowe... uwielbiam za zapach, dzialanie tez w porzadku, choc nie jest to jakis szalony nawilzacz ale w tym przypadku zapach to dla mnie podstawa ;)
  • Alverde maselko o zapachu melona miodowego, co prawda przeznaczone jest do bardzo suchej skory ale watpie zeby sobie z taka poradzilo. Przyjemne... z tego co kojarze to byla LE
  • Mythos maselko oliwka z wanilia i kokosem to bardzo przyjemny produkt, co prawda zapach ma troche inny jak sie spodziewalam ale zuzylam z przyjemnoscia


Rozne takie cudaki ;)
  • CD plyn do higieny intymnej z aloesem... jak wiadomo niemiecki rynek jest ubogi w tego typu produkty, choc teraz jest przynajmniej pare do wyboru. Wspominam milo, dobrze mi sluzyl.
  • B&BW gruszkowy zel do mycia rak z peelingujacymi drobinkami... zapach boski, niestety ja sie zaliczam do osob, ktorym wysusza skore... smuteczek
  • Balea pianka pod prysznic truskawkowa... ogolnie swietny bajer, zapach mi sie podobal ale sama w sobie przy myciu w ogole sie nie chciala pienic i tak po prostu sie myziala
  • Joanna maly peeling myjacy z wanilia, calkiem przyjemny ale wole zwykle peelingi niz takie 2w1 oraz ukochany olejek pod prysznic, tu w wydaniu kawowym. Kocham dozgonnie zarowno ten jak i waniliowy.
  • Soap&Glory Clean on me czyli zel i balsam do ciala w jednym. To jest oczywiscie miniaturka... zuzylam ale jakos specjalnie nie utknal mi w pamieci, znaczy sie nic specjalnego jak dla mnie


I reszta, ktora nigdzie nie pasowala :)
  • La Roche Posay dezodorant w sprayu ktory bardzo polubilam i czesto po niego siegam
  • ukochany od lat zmywacz Astor
  • MAC plyn do pedzli... na razie bede testowac plyn z Zoeva ale jak sie nie sprawdzi, to pewnie pokornie wroce do tego
  • Joanna krem do rak o zapachu wanili... zapach swietny, dzialanie ok
  • Scholl Sensitiv Balsam ulubiony od lat krem do stop
  • Neutrogena Hand&Nagel to krem do rak, ktory tez od lat jest moim faworytem i ciagle do niego wracam... idealny na zime

 ***

Uffff... to byloby na tyle. Dawno tak dlugo nie produkowalam jednego posta ale to naprawde nie bylo latwe hehe... Zanim sie ktos zlapie za glowe to chcialabym tylko przypomniec, ze to nie jest denko miesiaca tylko o ile dobrze pamietam ostatniego polrocza.

środa, 10 lipca 2013

ulubione letnie nawilzacze do ciala :))

 Ja naleze do osob, ktore nie tylko lubia sie smarowac roznymi mazidlami ale tez maja po prostu taka potrzebe. Choc nie mam jakiejs wyjatkowo suchej skory, moze wlasnie przez to, ze sie myziam roznymi cudami... to glownie dlatego zeby zapobiec temu czego nie cierpie. U mnie woda jest czysta ale twarda i bez wzgledu czy to po kapieli czy prysznicu po chwili mam wrazenie, ze skora mi sie kurczy i zaczynam trzeszczec a po paru minutach po prostu zaczyna mnie swedziec. 

Dlatego tez wyrobilam w sobie nawyk smarowania i tak jak smaruje rece kremem i usta blyszczykiem, tak po kazdym pluskaniu smaruje sie balsamami. W tym temacie w ogole trudno cos komus polecic i jak juz wiele razy pisalam, kazda z nas jest swoim krolikiem. Juz pomijajac sklady, konsystencje, szybkosc wchalaniania i zapachy... to jest to po prostu bardzo indywidualna rzecz. O ile bardziej lubie balsamy plynne, tak ostatnio moje serce podbily te dwa produkty i nie wyobrazam sobie lata bez nich.


Lekkie maselko z Alverde o zapachu Honigmelone, czyli jak to melon zapach ma dosc slaby i niezbyt porywajacy a mimo to ten wlasnie wyjatkowo mi sie spodobal. Nie raz powtarzalam, ze ja jestem dziwadlo zapachowe i moj nos ma dziwne preferencje. To samo dotyczy sie drugiego produktu, czy maselkowatego balsamu Neutrogeny i nodrycka malina. I wlasnie ten zapach jest bardzo krytykowany a mi sie oczywiscie spodbal. Jest dziwny i inny ale zupelnie mi nie przeszkadza... pewnie dlatego, ze ma tez cos w sobie z ogorka.


 Konsystencje maja maselkowata ale przy tym lekka, bo sa masla ktore bardziej opronie wspolpracuja. Te szybko sie wchlaniaja i latwo rozprowadzic je po skorze. Oba sa wydajne, opakowania zawieraja po 200 ml i przeznaczone sa dla skory suchej. Jak wiadomo Alverde jest produktem naturalnym i veganskim. Nie wiem czy naprawde suche skory bylyby zadowolone, ja z moja jestem jak najbardziej. Oba produkty nie pozostawiaja mi na skorze filmu, wiec sie nie kleje a robia to co maja robic :)


 Neutrogena stawia glownie na swoja maline... szkoda, ze nie znajduje sie ona troche wyzej w skladzie... i witamine E.

 Sklad: Aqua, Glycerin, Paraffinum Liquidum, Petrolatum, Isopropyl Palmitate, Stearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Dimethicone, PEG-100 Stearate, Tocopheryl Acetate, Rubus Chamaemorus Fruit Extract, Synthetic Beeswax, Palmitic Acid, Potassium Cetyl Phosphate, Stearic Acid, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide, Methylparaben, Phenoxyethanol, Propylparaben, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum.


Zawiera maslo z mango i maslo shea a do tego olejki oliwkowy, sojowy i slonecznikowy.

Sklad: Aqua, Glycine Soja Oil, Glycerin, Alcohol, Cetyl Alcohol, Ceteary Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Butyrospermum Parkii Butter, Olea Europaea Fruit Oil, Cucumis Melo Fruit Extract, Helianthus Annuus Hybrid Oil, Mangifera Indica Seed Oil, Xanthan Gum, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Parfum, Linalool, Limonene


sobota, 29 czerwca 2013

kolejna porcja pustych opakowan :)


 Pare miesiecy minelo od ostatniego denkowego posta, szuflada zaczela pekac w szwach, wiec doszlam do tego, ze czas najwyzszy na nowa porcje pustych opakowan. Choc musze przyzac, ze do tego typu postow najtrudniej mi sie zabrac :P

  •  standardowo mam pusta butelke po micelu LRP Effaclar, wczoraj skonczylam kolejna i nastepna postawilam w szafce. Uwielbiam go i bede dalej z przyjemnoscia uzywac.
  • ogorkowy tonik Ziaja... kocham zapach ogorka w kosmetykach ale niestety ten tonik jest mocno przecietny oropcz tego, ze pachnie... to w ktoryms momencie przestal pachniec a zaczal smierdziec skiszona woda po ogorkach. Podziekowalam mu i poszedl w kanal. Nie bede za nim plakac.
  • Skin79 BB Cleanser to produkt, ktory bardzo lubilam. Swietnie oczyszczal i zmywal wszystko co bylo do zmycia. Wydajny i przyjemny dla skory. 
  • dwufazowka Helenki R. ... tez nie wiem ktora, bo uzywam namietnie alczkolwiek zdradzilam z Chanelem ale o tym bedzie kiedy indziej
  • Kiehl's Midnight Recovery Concentrate bardzo lubie i moja skora tez. Gdyby nie to, ze dostalam go kiedys w BoB to pewnie nigdy bym sie o niego nie potknela. Wydajny szalenie i zdecydowanie robi skorze dobrze. Ja go uzywalam solo bez zadnych dodatkowych kremow... zreszta pisalam juz o nim, wiec jak cos to mozna poczytac.
  • Baviphat Strawberry Toxifying Mask i Peach All in One Peeling Gel dwa azjatyckie produkty w uroczych opakowaniach. O ile bardzo lubilam maseczke pomidorowa maseczke TM, tak te dwie nie zrobily na mnie niestety szczegolnego wrazenia. Owszem uzywalam, krzywdy mi nie robily ale tylka nie urwalo i nie oplaca sie sciagac z Azji, mozna znalezc cos innego.
  •  Alverde Haut und Badeöl Vanille Chai to swietny olejek, ktory uzywam do kapieli. Ogolnie wszystkie olejki dodaje do kapieli, bo tam mi zdecydowanie lepiej sluza.
  • Joanna zel pod prysznic miniaturka, dosc dobrze wam znane... zel jak zel... myje ;)
  • ukochana sol do kapieli Kneipp z arnika, ulga dla moich zmeczonych kosci i miesni
  • Yves Rocher zel pod prysznic o zapachu kawy. Tak... zel kupuje dla tego zapachu, jest po prostu boski
  • Tolpa body pro - kreator jedrnej skory to produkt z ktorym musialam sie oswoic. Lubie to jak wygladza skore, czy powoduje ze staje sie bardziej jedrna hmmm...  wiadomo nie za bardzo, moze jak sie polaczy to ze sportem to bedzie dzialac wspomagajaco ale sam z siebie cudow nie zdziala. Mimo wszystko przyjemnie sie go uzywalo  a przyzwyczaic musialam sie do zapachu. Bardzo ale to bardzo specyficzny i na poczatku mi przeszkadzal, tym bardziej ze sie na mojej skorze jeszcze jakis czas utrzymywal. Pozniej jakos tak sam z siebie przestal mi przeszkadzac, wiec polubilam go jeszcze bardziej.
  • The Body Shop maselko i peeling do ciala z limitowanej swiatecznej edycji Cranberry. Mam jeszcze zel pod prysznic i pewnie kiedys go zmecze. Moj problem z produktami TBS polega na tym, ze o ile te zapachy w opakowaniach czasami do mnie przemawiaja, tak potem bardzoe szybko przestaja mi sie podobac. Ogolnie wiekszosc ich mazidel po prostu mi smierdzi. I czesto widzac zachwyty nad jakims produktem wacham go w sklepie i odstawiam na polke. Kompletnie mi nie podchodza i tak jest z 90% kosmetykow, wiec po prostu sobie darowalam co pewnie tez widac, bo TBS coraz rzadziej pojawia sie na blogu.
  • Coconut Island miniaturka zelu pod prysznic/planu do kapieli... boski kokos co tu duzo mowic ;)
  •  Lee Stafford suchy szampon dla ciemnowlosych... moj ukochany od dawna, to juz tez kolejne opakowanie. Jak dla mnie jest to najlepszy suchy szampon
  • dwa szampony Phyto... Phytoprogenium (do wlosow normalnych) i Phytorhum (do wlosow delikatnych). Ja lubie szampony tej firmy, oczywiscie nie wszystkie ale po prostu sluza mojej fanaberyjnej skorze na glowie i na pewno bede do nich wracac, bo sa wydajne i cene maja u mnie w porzadku, wiec jak mi skora zaczyna sie narowic, to wtedy do nich wracam.
  • Schwarzkopf Seah z serii profesionalnej, to szampon gleboko oczyszczajacy. Jest dobry ale ja zdecydowanie wole DC Bonacure o ktorym juz pisalam. Sa delikatne dla skory i wlosow a przy tym dobrze oczyszczaja. 
  • Dabur Vatika maseczka Virgin Olive miala byc taka dobra... same ochy i achy... no coz mi niestety nie podeszla. Glownie dlatego, ze nie widzialam jakis efektow, ktore by mnie sklonily do polubienia sie z tym produktem. Uzywalam glownie po szamponie oczyszczajacym, bo wiadomo maseczka jest wtedy wskazana ale pod koniec to juz naprawde walczylam ze sobia zeby ja uzywac i ciesze sie, ze sie skonczyla

  •  Essence krem do rak z zimowej limitowanki, przyjemnie pachnie ale dla mnie za slaby
  • MAC plyn do mycia pedzli, moze to nie jest tak do konca pielegnacja (moja) ale jak dla mnie najlepszy produkt do szybkiego czyszczenia pedzli i kolejna butelka jest juz w uzyciu
  • zmywacz do paznokci z Astora uzywam juz dobre 5 lat i jest to dla mnie najlepszy i przede wszystkim nieniszczacy mi paznokci pomimo zawartosci acetonu, bo wersja bez jest slabsza i za nia nie przepadam
  • ukochana pianka/zel do golenia Gillette Avocado Twist
  • rownie ulubiona pasta do zebow Crest, chociaz ta akurat dla mnie byla za mocna i zdecydowanie wole standardowa. Nic tak dobrze nie czysci mi siekaczy, likwidujac przy tym kamien i osad. Nawet jezeli musze ja sciagac z usa to dalej bede kupowac. Te olbrzymie tuby wystarczaja tez na dosc dlugo a uzywamy wspolnie ze slubnym.
  • Scholl krem do stop, ktory musi byc w mojej szafce nocnej, ja po prostu bez tego kremu nie moge ;) ... tak samo jak mam manie kremowania rak, tak na noc smaruje stopy.
  • Dior Skinflash Primer to baza, z ktora dosc dlugo nie potrafilam sie zaprzyjaznic ale jak w koncu nam sie udalo to pokochalam szalenczo i lepszej po prostu nie ma :P ... kolejna jest juz w sroczym kuferku
  • Guerlain Noir G czyli wklad do trumienki... na razie mam inny tusz od G, ktory czeka na swoja kolej ale do tego pewnie kiedys w wroce i to nie tylko dla tego boskiego zapachu brzoskwin. Po prostu jak dojrzal to swietnie wygladal na moich rzesach, noszenie go to czysta przyjemnosc. Jedyne co moglabym mu zarzucic to to nie do konca funkcjonujace opakowanie, plastik od wkladu jest za miekki i ze tak powiem gwint mu sie wyrabia przy zakrecaniu i potem sie rusza w trumience :D 
***

I do nastepnego denka :*

 

wtorek, 19 marca 2013

Alverde i Lavera... naturalne odzywki do wlosow :)


Chcialam dzis napisac pare slow o obu odzywkach do wlosow, ktore ostatnio uzywam. Obie firmy maja kosmetyki naturalne i nie zawieraja silikonow. Nie zeby te mi specjalnie przeszkadzaly, bo mi one nie robia krzywdy, raz w tygodniu uzywam szamponu gleboko oczyszczajacego i jest cacy. I wtedy tez uzywam te odzywki, wlasciwie bardziej jako maski. Ogolnie malo ktory produkt nie ma w tej chwili silikonow, wiec dobrze jak mozna w jakis sposob zmniejszych ich ilosc na wlosach. 

Roznica jest glownie w tym, ze Alverde mozna kupic tylko i wylacznie w DM (ewtl. na amazon.de) ... Lavera jest dostepna w wiekszosci drogerii, choc nie zawsze w pelnym asortymencie. Oba produkty sa Vegan.

Jak wiadomo mam dlosc dlugie wlosy i ogolnie zdrowe, tak samo koncowki... nie mam problemu ani z suchoscia ani rozdwajaniem. Jedyne na co musze zwracac uwage, to to czy dany produkt nie obciazy mi wlosow, bo nie dosc, ze nie mam ich za duzo to sa przy tym lekkie i cienkie z tendencja do puszenia sie, przez co czesto wygladam jak miotla ;)


 Alverde Nutri- Care- Spülung Mandel Argan

W opakowaniu mamy 200ml. Konsystencja jest dosc gesta, taka bardziej kremowa ale dobrze rozprowadza sie po wlosach i przynajmniej nie przecieka przez place. Zapach typowy dla kosmetykow pielegnacyjnych alverde, trudny do zdefiniowania ale nie jest jakis uciazliwy, nie pozostaje na wlosach. Gdy uzywam jako maske, to pozostawiam na wlosach kilka minut ale przewaznie uzywam tak od polowy wlosow i po chwili zmywam.

Odzywka zawiera olej migdalowy i arganowy. Ma pielegnowac i regenerowac wlosy. Do tego je nawilza. Przeznaczona do wlosow suchych.

Sklad: Aqua, Glycine Soja Oil*, Alcohol*, Cetearyl Alcohol, Myristyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Isoamyl Laurate, Argania Spinosa Kernel Oil*, Prunus Amygdalus Dulcis Oil*, Lauryl Glucoside, Lauryl Laurate, Dehydroxanthan Gum, Sodium Lactate, PCA Glyceryl Oleate, Caramel, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Parfum**, Linalool**
* ingredients from certified organic agriculture
** from natural essential oils





Lavera Apfel Haarspülung

Tu mamy 150ml. Konsystnecja nie za rzadka i nie za gesta. Wyczuwalny lekki i bardzo naturalny jablkowy zapach ale w sumie to pachnie jak wiekszosc naturalnych produktow, czyli na rozne skladniki i nic konkretnego. Uzywam tak samo jak odzywke Alverde, choc ta wydaje mi sie jest bardziej lekka, przez co bardziej przyjazna moim wlosom. 

Ma wzmacniac i nawilzac wlosy, ekstrakt z jablka poprawia struktore wlosa i ulatwia rozczesywanie. Przeznaczona do wlosow normalnych.

Sklad: Water (Aqua), Glycine Soja (Soybean) Oil*, Alcohol*, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Isoamyl Laurate, Lauryl Laurate, Lauryl Glucoside, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract*, Persea Gratissima (Avocado) Oil*, Hydrolyzed Wheat Proteine, Sodium PCA, Dehydroxanthan Gum, Potassium Cetyl Phosphate, Potassium Di-Cetyl Phosphate, Dipotassium Hydrogen Phosphate, PCA Glyceryl Oleate, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Fragrance (Parfum)**, Limonene**
* ingredients from certified organic agriculture, **natural essential oils 


Oba produkty sa podobne. Ta z Alverde jest do bardziej wymagajacych wlosow, ta z Lavera bardziej uniwersalna . To sa dwie najlepsze odzywki jaki do tej pory znalazlam. Robia to co maja robic i nie obciazaja moich wlosow za bardzo. Uwatwiaja rozczesywanie. Z tym, ze jakbym miala wybrac jedna z tych dwoch, to mimno wszystko wybralabym Lavera. Mimo, ze jest lzejsza, to moje wlosy bardziej ja lubia. Wiadomo jest to bardzo indywidualne i obie odzywki moge spokojnie polecic ale ta jedna lubie troche bardziej :)
 
 Kosmetyki Lavera mozecie kupic w pl, glownie online... choc stacjonarnie pewnie tez :)

 

piątek, 14 grudnia 2012

zakupowo... smakolyki z Alverde :)

 Wlasciwie pojechalismy po choinke... i nawet udalo nam sie znalezc odpowiednia i wrocic z nia do domu ale nie moglam nie skorzystac, skoro to bylo tuz za rogiem. Pare miesiecy czekalam az a Ambergu otworza nowego DM. W pobllizu jest Real, w ktorym robimy czesto zakupy i teraz nic nie bedzie stalo na przeszkodzie, zeby przy okazji zahaczyc o DM. Nowiutki, sliczniutki... normalnie moglabym tam zamieszkac.


 Szafy i regaly wypelnione po brzegi, nic tylko sie oddac zakupowym szalenstwom :)


 I tak tez zrobilam, obok paru rzeczy z Alverde nie moglam przejsc obojetnie. 

Wlasciwie to chcialam sie przyjrzec temu kokosowemu olejkowi ale tego akurat nie bylo, za to wpadlo mi w lapki cos niesamowitego i podejrzewam, ze przy najblizszej okazji zrobie sobie zapas, bo jest to limitowana edycja. Jak widac jest to olejek do ciala "Vanille Chai". Powachalam i umarlam... bo waniliowa nuta jest bardzo delikatna... ale ta korzenna, swiateczna do bolu, jest po prostu niesamowita. Wiekszosc z was chyba zna Chai Tea i to dokladnie tak pachnie... na kardamon, cynamon, imbir zmieszany z odrobina gorzkiej pomaranczy i grejpfruta... a w tle gdzies mamy wlasnie burbon wanilie. Po prostu bajka...


 A w skladzie jak widac rozne ciekawe olejki i jak wszystkie produkty tej firmy 
tak i ten jest naturalny i veganski.

 Kolejnym produktem jest odbudowujace maslo do wlosow z avocado i maslem shea oraz maslem kakaowym. Mam zamiar wyprobowac to maselko jako maske po szamponie gleboko oczyszczajacym. Wydaje mi sie, ze taki naturalny produkt na pewno lepiej bedzie sie sprawowal jak typowa maska ale jak to bedzie to zobaczymy :)


Na koniec znalazlam zel pod prysznic, ktory uwielbiam.
 Swiezy, pachnchy jezynami i pigwa. 

Bonusik ;)


Na zdjeciu grupowym widac jeszcze zestaw... zel pod prysznic + balsam do ciala kardamon z wanilia ale o nim bedzie innym razem, bo mam pewne plany z nim zwiazane :)

środa, 25 kwietnia 2012

przelot po DM... czyli obrazkowo i sadystycznie ;)

 Norymberga przywitala mnie piekna pogoda, oczywiscie zjadlam loda w ksztalcie rozyczki... tym razem kokosowego, po prostu bajka. Ogolnie chcialam zobaczyc co tam nowego w sklepach, oczywiscie po puckowych kulkach jeszcze sladu nie ma, za to widzialam w Karstadt na stoisku Guerlain dwie sprzedawczynie z przedstawiecielka firmy... skupione i tajniackim wyrazem twarzy a na ladzie lezal kuferek a w nim widzialam niebieski wzorek... szkoda tylko, ze pewnie LE wejdzie do sprzedazy jak mi Nbg nie bedzie po drodze ehhh... Ogolnie nic ciekawego mi sie w perfumieriach nie rzucilo w oczy, pomijajac fakt, ze rzucaly sie na mnie sepy... dzis nie bylo ruchu i widocznie im sie nudzilo.


Za to po raz kolejny przekonalam sie, ze dla wszelkiego rodzaju srok drogeria DM, to po prostu raj. Gdzie mozna godzinami grzebac w tych wszystkich mazidlach i zawsze sie cos ciekawego znajdzie... no i oczywiscie pielegnacja :)

Pierwsze co mi w oko wpadlo, to wystawione lakiery ESSIE. Trudno bylo tam nie przystanac ale bylam twarda i nie kupilam zadnego :P 


 Kawalek szafy Essence i Catrice... cale nie mieszcza sie w kadrze ;)


Najnowsza LE Catrice - Cruise Couture. Ciekawy granatowy eyeliner, dwa fajne roze i lakiery tez maja zachecajace odcienie. Paletka ma dosc specyficzne kolory ale pewnie tez znajdzie zwolenniekow. Bronzery niestety zbyt pomaranczka zalatuja, pomadki z blink blink czyli nic dla mnie.


Plus nowe odcienie lakierow.


Najnowsza LE Essence Rebels, akurat kompletnie nic ciekawego. 


Tak wyglada dodatkowy regal z roznymi limitowanymi kolekcjami, lacznie z tymi co byly.


I tam znalazlam obie kolekcje p2Mission: Summer Look! i Denim delight.


Oraz aktualna z Alverde alverdissima LE


Szafa p2 tez w sumie jest zawsze pelna.


I najnowsza kolekcja Viva Argentina, ktora akurat wpadla mi w oko.


Linery z Maybelline dostepne w 6 kolorach. 


Ja wzielam dwa i juz wam szepne na uszko, ze jeden z nich bedzie mozna u mnie niedlugo wygrac, do tego zwyciezczyni bedzie mogla sobie wybrac, ktory kolor chce dostac.


I moje male zakupy. Z p2 wzielam puder a wlasciwie matowy bronzer w odcieniu 010 gaucho chic, ktory jest podzielony na trzy czesci i jest to braz... bez cegly. Z najnowszej catricowej kolekcji wzielam granatowy eyeliner CO1 Nautica, bo mnie zaciekawil... jest to faktycznie ciemny, ladny granat. Ciekawa jestem czy na oku tez bedzie tak intensywnie wygladal. I ostatnim produktem z kolorowki jest rozswietlacz z najnowszej LE z Alverde w kolorze Frappe. Jest to rozswietlacz w kremie i o ile ja nie przepadam za takimi cudakami, to ten mnie zauroczyl. Jest po prostu sliczny.


Do tego dorwalam kolosowy zel pod prysznic z Lavera, pasujacy do mojego mleczka do ciala, o ktorym pisalam tutaj. Zapach ma rownie boski, po prostu uwielbiam. Pinacolada rzadzi ;). Do tego z Alverde wpadl mi w lapki spray do ciala o zapachu pigwy i melona. Idealny na lato, do tego naturalny, schlodzony w lodowce bedzie rozkosza dla cieplej skory i mojego nosa. O ile melonow nie lubie jako owocow, to ich zapach w kosmetykach bardzo.  Ostatnia rzeczy jest zmywacz do paznokci z p2, ktory bardzo lubie a poniewaz aktualna buteczka dobiega konca, to kupilam na zapas. 


I to byloby na tyle. Teraz juz chyba wiecie dlaczego kocham DM. Z tego sklepu nie sposob wyjsc z pustymi rekoma, zawsze sie cos ciekawego znajdzie.