niedziela, 23 września 2012

niekosmetycznie w obrazkach... urlopowe wrazenia... i dlaczego wlasnie uk :)

Czyli z gory uprzedzam, ze jest to post gigant :P

Wiele osob jak slyszalo, z wybieram sie na urlop do uk, patrzylo na mnie dosc dziwnie. No coz... moze nalezaloby dodac, ze wiekszosc to Niemcy a dla nich urlop to plaza w Trucji/Egipcie/Tunezji albo ewentualnie Majorka/Ibiza. Czego ja z drugiej strony nie rozumiem, bo dla mnie bylaby to kara i to dosc okrutna... nie dosc, ze koszmarnie goraco to jeszcze bezczynnosc urlopowa, ktora mnie zabija. Moja szefowa byla 9 dni w Turcji i zachwycona opowiadala jaki to byl wielki hotel i mial tyle atrakcji, ze go w sumie przez caly podbyt ani razu nie opuscili ale no coz... kazdy spedza wolny czas wg uznania. Ja lubie ruch :) ... a do tego brytyjska pogoda mnie lubi, w ciagu tego tygodnia raz musielismy zmienic plany bo tak troszke padalo. Jak na druga polowe wrzenia bylo duzo slonca i calkiem przyjemne temparatury w ciagu dnia, wystarczyl mi lekki sweterek a pod spodem krotki rekawek. I juz pomijajac Szkocje, ktora uwielbiam... to ogolnie do UK strasznie mnie ciagnie, po prostu mnie ten kraj fascynuje :)

Zaczynajac od lewostronnego ruchu, z ktorym zmagal sie slubny ale jak juz pisalam szlo mu to super i po dwoch dniach ja tez sie przyzwyczailam. Na szczescie mielismy navi, ktora co prawda czasami pokazywala prawo a kazala skrecac w lewo i miala dosc irytujacy glos, to jednak ulatwila nam zwiedzanie okolicy, bo jak juz pisalam w Wali nie tak latwo niektore miejsca znalezc... sa calkiem dobrze ukryte. I te ich ronda. Ja co prawda szczecinianka, wiec ronda wszelkiej masci to dla mnie nic nowego ale te angielskie sa po prostu obledne. Z paroma faktycznymi zjazdami i paroma, ktore wlasciwie nie wiadomo czym byly... i przejscia jednego ronda w drugie. Praktycznie kazdy zjazd z drogi zakonczony byl rondem.


Miasta... tez jedyne w swoim rodzaju. W wiekszosci wiele ciekawych miejsc do odwiedzenia, 
historia na kazdym rogu.

Bath - miasto, ktore zdecydowanie warto odwiedzic.
Uwielbiam brytyjskie ulice, gdzie na drzwiach kroluja kolatki, drzwi maja rozne kolory i domki stoja w rzadkach. Ja rozumiem, ze to moze byc irytujace dla osob miejszkajacych w uk... pomijajac, ze metraz wiekszosci domkow poprostu powala, sa takie maciupkie. Ale ja turystka, wiec pozostane przy kwestii wizualnej a to co widzialam, bardzo do mnie przemawialo. Choc z drugiej strony dziwilo mnie czesto jak wiele domow jest zaniedbanych, z balaganem przed wejsciem i dziwnymi szmatami wiszacymi w oknach. I wcale nie byly to jakies podejrzane dzielnice, tylko domy praktycznie w centrum Cardiff.

Bath
To, ze uwielbiam sie snuc po ulicach to juz wiecie. To najlepszy sposob na odkrywanie miasta... zadne tam wycieczki organizowane i latanie za parasolka. Z tego tez powodu darowalismy sobie Londyn, doszlismy do wniosku, ze przez pare godzin nie zobaczymy za wiele i po prostu przy okazji wybiezemy sie na pare dni tylko do Londynu, taki weekendowy wypad ale z tym poczekamy do przyszlego roku.

Cardiff
Centrum Cardiff warte jest odwiedzenia. Jakby nie bylo to stolica Walii i mozna tu znalezc poukrywane perelki. Tak jak np. Cardiff Market, miejsce niesamowicie urocze, majace swoj klimat... gdzie mozna bylo dostac doslownie wszystko. Ale nawet lazenie miedzy stoiskami dostarczalo wrazen. W centrum znajdziemy tez pare "starych" pasazy ale o nich tez bedzie innym razem.

Cardiff
Zamki... moja milosc. Bez wzgledu na to w jakim stanie, po prostu uwielbiam.

Cardiff
W wiekszosci mozna robic zdjecia w srodku, nalezy tylko pamietac, ze bez lampy wiec dobrze miec wieksze ISO w aparacie. I naprawde odradzam robienie zdjec z lampa, w pokojach znajduja sie czujniki, ktore reaguja na blysk... wiec lepiej uniknac nieprzyjemnej sytuacji. Natomiast pracownicy tego typu obiektow, to przewaznie jednostki bardzo sympatyczne i chetnie wdajace sie w pogawedki. 
 

Dla mnie sam kraj jest piekny, ma niesamowite miejsca i wszystko to co lubie. Czyli pelna dzicz, gory, lasy, zamki... juz nie wspominajac o oceanie. Jednym z takich miejsc jest Brecon Beacons National Park. Idealne dla osob lubiacych wedrowki i gorzyste tereny, dodatkowa atrakcja jest Elan Valley, czyli ponad stuletni kompleks tam i zalewow... cos niesamowitego ale o tym kiedys jeszcze napisze.


Wiewiorki... te tez sa wszedzie. Ogolnie uwazane za szkodniki ale jak dla mnie sa przeurocze i lubie je w kazdym wydaniu kolorystycznym.


I owce... te tez byly wszedzie ale to akurat nic nowego, w Szkocji pare razy musialam wysiadac z auta, zeby pogonic towarzystwo lezakujace na srodku drogi. Te walijskie nie byly tak bezczelne ale za to potrafily sie nagle pojawic w kadrze, tak jak ta na zdjeciu ponizej. Podrozujac po uk nalezy pamietac, ze wiele drog nie jest publicznych a sa to wlasnie drogi prowadzace przez rozlegle pastwistka i tam mozna spotkac wszelka zwierzyne blakajaca sie po drodze, wiec lepiej zachowac ostroznosc. Krowy na przyklad sa srednio chetne do wspolpracy i czesto posiadaja rogi :P


Znalazlam tez pare nowych przysmakow :) ... ja co prawde ostrozna jestem jezeli chodzi o "nowosci" ale z drugiej strony lubie tez sprobowac cos innego. Szczegolnie jak sprawdze, ze skladniki sa jak najbardziej bezpieczne ( bo ja wybredne stworzenie jestem) 
 ;)


Dzemy, konfitury, marmdelady... jak zwal tak zwal ale w wielu przypadkach po prostu bajka. Szczegolnie te z manufaktur i lokalne produkcje. Ze soba przywiozlam rabarbar z wanilia. Do nalesnikow bedzie swietnie pasowal :D


Najprostsze ciastko swiata, ktore po raz pierwszy sprobowalam w markecie, ktory wam wyzej pokazywalam. Tam tez byly robione na miejscu, wiec dostawalo sie jeszcze cieple. Raj w paszczy. Te akurat byly z rodzynkami ale z tego co widzialam wystepowaly w roznych wariacjach i sa to wlasnie typowo walijskie ciasteczka. Najlepiej smakuja jak sa cieple z malsem albo dzemem ale w pojemniku mozna je przechowywac wiele dni i nie traca na smaku ani jakosci. Poniewaz u mnie niedostepne, to wyszukalam przepis w internecie i musze przyznac, ze sa tak banalnie proste do zrobienia ale zobaczcie same.


To jest co prawda przysmak od sasiadow i jest to produkt "zastrzezony regionalnie" ale mozna go dostac praktycznie wszedzie. Tak wiec nie wszystko co tak wyglada, bedzie sie nazywalo Cornish Pasty ale jakby nie bylo smakowalo mi to niesamowicie, podstawa zeby "pierog" byl cieply. Jak juz fastfood to przynajmniej taki ;)
"Pasty" to tradycyjne nadziewane ciasto zapiekane na kształt dużego, 
pękatego pieroga z obowiązkowym karbowaniem.
I jak sie okazuje zrobienie takiego pieroga tez wcale nie jest skomplikowane a nafaszerowac mozna go wszystkim co nam przyjdzie do glowy, w zaleznosci od tego co lubimy.


Na koniec moj ulubiony sok jablkowy. Jak dla mnie ideal i juz za nim tesknie ;)


Brytyjska kuchnia wcale nie jest taka zla i ma wiele ciekawych potraw... to nie tylko fish & chips i prawde mowiac dla mnie osobiscie jest ona o wiele ciekawsza jak kuchnia niemiecka.

Jest jeszcze wiele miejsc a UK, ktore chce zobaczyc, wiec pewnie jeszcze nie raz tak wroce. Dawno tak dobrze nie odpoczelam jak na tym wyjezdzie, mimo ze nie bylo czasu na lenistwo i wykorzystalismy kazda minute. A poniewaz juz pisalam, ze bede was meczyc brytyjskimi postami, to jeszcze pare sie pojawi... wkrotce.

***

A od jutra czeka mnie powrot do pracy i wstawanie o 6... tym razem przychodzi mi to wyjatkowo ciezko i mimo, ze lubie moja prace to mam lenia giganta i wcale mi sie nie chce.

:P

52 komentarze:

  1. Piękne zamki:)zazdroszczę wyjazdu:)same smakołyki tam mają wszystko wygląda tak pysznie:)))mniam mniam:D te wiewiórki sa po prostu urocze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiewiorki sa zawsze urocze, one tak maja z natury ;D

      Usuń
  2. Ja też w tym roku urlop spędziłam m.in. w Anglii, a konkretnie w Kornwalii - było cudownie i wcale Ci się nie dziwię, że w podobny sposób postanowiłaś odpocząć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kornwalie tez mam na swojej liscie, co prawda tym razem mialam ja tuz pod nosem... ale to bylo zdecydowanie za malo czasu...

      Usuń
  3. super wyjazd ;) ja również znacznie chętniej wybrałabym się do Wlk Bryt, niż Egiptu, Turvcji, itepe

    OdpowiedzUsuń
  4. Wcale Ci się nie dziwię :)
    Mnie się w ogóle tyłka nie chce ruszyć poza UK. W zeszłym roku zaliczyliśmy Grecję i to było ...męczące. Nie dla mnie takie rejony. Jedyne, co chodzi Nam po głowie to Islandia a tak to reszta jest na wyciągnięcie ręki.

    Uważam tak jak Ty, że kuchnia angielska jest warta poznania i wypróbowania. Nie warto myśleć stereotypami czy utartymi sloganami.

    Odnalazłam w UK swoje miejsce :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hexx a pamietasz jak mialas obawy przed wyjazdem :) ... super, ze Ci sie spodobalo i prawde mowiac wcale sie nie dziwie :D

      Usuń
    2. Wiesz jak to jest ;) Zostawiłam za sobą całe życie :D Nadal się uczę i poznaję tym bardziej, że czuje się inne wychowanie, zasady oraz TO jak się funkcjonuje wśród ludzi.
      Na Uniwerku jest zupełnie inny świat, nie mówiąc o warunkach. Jak pierwszy raz zobaczyłam otoczenie oraz wyposażenie, to byłam w ciężkim szoku. Na plus oczywiście.

      Podoba mi się i to bardzo. Nie sądziłam, że można poczuć coś takiego, że odnajdujesz swoje miejsce od a do z. Co więcej nie brakuje mi Polski choć wiem, że to za krótki okres. Jednak wychodzę z założenia, że to ludzie kształtują Nasze przywiązanie. Bo wiadomo, nie wpadnę do rodziców za chwilę na kawę ;)

      Liczę, że następnym razem jak zawitasz to dasz znać wcześniej :P bo ode mnie do Londynu jest jak rzut beretem.
      Polecam wtedy Richmond Park ♥

      To się rozpisałam :)

      Usuń
    3. To zostawienie wszystkiego za soba czasami nie jest latwe ale jak nowe miejsce sie spodoba i jak sie ma uczucie, ze jest sie u siebie i, ze to wlasnie to miejsce... to najwazniejsze :D

      Na fejsie pisze duzo wczesniej, ze mam zamiar sie gdzies wybrac :D ... a do Londynu wybiore sie na 100% :D

      Usuń
  5. Ja lubię własnie takie posty-giganty, jak to nazywasz- zwłaszcza na temat nowych, nieznanych mi miejsc.
    Twoja relacja cudowna! Czytałam z ciekawością, a zdjęcia mnie po prostu zachwycają. Patrząc na Twoje fotki stwierdzam, że w UK podoba mi się bardziej niż we Włoszech, gdzie ja byłam w tym roku xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo w uk jest ladniej :D i przede wszystkim ciekawiej :P

      Usuń
  6. Dzieki za zdjecia Cardiff! :) Stare moje dzieje. Pamietam, jak wlazlam na Cardiff Castle i potem balam sie zejsc. Schodzac, tak telepalam nogami, ze zakwasy mialam przez trzy dni. Cornish pasty nie lubie, ale veggie pasty juz uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie pasty smakuje w roznych wydaniach :D ... a Cardiff to calkiem ciekawe miasto... nie za duze ale wszystko w sumie jest na miejscu :D

      Usuń
  7. ech jak fajnie to pokazałas:) A tych ciastek zupelnei nie znam, jadłam tylko donutsy, wszędzie ich pełno :)Ja sie powoli szykuje do uk:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o jak chetnie bym sie z powtorem do uk wybrala :D dzis powiedzialam szefowej, ze w uk bym lepiej zarabiala... to mi powiedziala, ze mam sobie wybic glupoty z glowy hehe :P

      Usuń
  8. Uwielbiam brytyjski klimat,świetne foty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuje :) ... ja tez uwielbiam :D

      Usuń
  9. a ja tam wole cieplejsze kraje i tam tez jest co zwiedzac! a poza sezonem i chlodniej i mniej turystow :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieple kraje tez lubie... szczegolnie azje... z Tajlandia na czele :P

      Usuń
  10. Lubię oglądać zdjęcia zwierząt i jedzenia :) Muszę tam kiedyś pojechać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez lubie :D ... a uk polecam :)

      Usuń
  11. Uwielbiam ten sok jabłkowy,mogę pić go non stop:-)))ja też lubię jeździć na urlop do UK,a,że przy okazji mieszka tam brachol;-)niestety małż narzeka,bo on lubi gorące klimaty;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez bym go mogla pic non stop, w uk zreszta pilam :) ... teraz pozostaje poza zasiegiem ehhh...

      Usuń
  12. przyznam, że jeszcze nie spotkałam Brytyjczyka nieskorego do pogawędki. oni uwielbiają gadać :)

    OdpowiedzUsuń
  13. W Szkocji odwiedziłam Edinburgh,piękne stare miasto z historią.W okolicy piękne wzgórze,morze i mnóstwo zamków.W okolicy miasta niesamowite Rosslyn Castle które opisał w książce Dan Brown.Polecam odwiedzić i zwiedzić ,okoliczne plenery zachęcają do robienia zdjęć,ja przywiozłam ich naprawdę dużo.
    Pozdrawiam Ania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak juz pare razy pisalam wiekszosc Szkocji juz zaliczylam, przejechalam ponad 3 tys mil... w Edinburgh tez bylam :] ... z tamtego urlopu przywiazlam pare tysiecy zdjec :P

      Usuń
    2. u huhuhu to jest co oglądac:),ja swoje zdjęcia dodatkowo mam w wersji papierowej w albumie, lubię czasem do nich zajrzc ,piękne wspomnienia wracają.

      Usuń
    3. takie albumy tez sobie porobilam :) ... bo jednak jak sie pokazuje komus to fajniej to wyglada w albumie jak na komputrze :)

      Usuń
  14. świetna zachęta do zwidzenia Szkocji.... wspaniały post....

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak ja kocham taki sposób zwiedzania (szczególnie miast). Zazwyczaj wyznaczam sobie kilka miejsc, które muszę zobaczyć (jak byłam w Paryżu to był to np. Luwr, Notre Dame, La Defense, Musee d'Orsay i Wersal), a potem to już tylko szwędanie się po ulicach i "gubienie" w mieście. Dwa razy byłam na wycieczkach zorganizowanych - nigdy więcej.

    A Wielką Brytanię ze szczególnym uwzględnieniem Irlandii planuję odwiedzić w przyszłym roku, bo dotychczas było mi nie po drodze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze wiele razy bede wracac do uk... bo tego co tam mozna zobaczyc nie da sie zaliczyc w ciagu jednego wyjazdu... Irladnie zostawilam sobie na kolejny wypad... a na koncu bedzie Islandia :D

      Usuń
  16. Ja po turystyce, czyli robilas to co najbardziej kocham

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie po turystyce ale tez to najbardziej kocham :D

      Usuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naprawde nic mnie tak nie drazni jak takie kretynskie wpisy, to nie jest miejsce na wasza reklame :/

      Usuń
  18. Rozmarzyłam się, Sroczko. Maleńki urlopik w środku dnia :) Dziękuję za tego pięknego posta z pięknymi zdjęciami :)

    OdpowiedzUsuń
  19. tych ciasteczek nie znam.. za to lubie shortbreads :) znasz ten smak?:) przepyszne do kawki i herbatki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znam znam ale nie pokochalam ;) ... a te ciastka, to takie bardziej ciastowe ;D

      Usuń
  20. Jakoś nie marzę o wakacjach w Tunezji i nicnierobienie doprowadza mnie do szału ;D Wolę połazić itp. A co do Anglii to muszę tam kiedyś pojechać <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam... uk to naprawde ciekawy i warty poznania kraj :)

      Usuń
  21. Męcz nas męcz :) Wiewiórki <3 moja miłość, nieodwzajemniona niestety :) Ale za to mam piękne zamki w okolicy: Czocha, Książ czy ruinki w lepszym i gorszym stanie. Też wolę zwiedzać bez konkretnego planu od tak jak na coś wpadne to wpadne, chyba że coś wynajde w necie i wtedy konkretnie chcę to zobaczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie wieworki tez srednio kochaja ;) na szczescie dzieki teleobiektywowi moge im pstrykac foty, na ktorych nie wygladaja jak mala rozmazana plamka, bo kazde zblizenie sie do nich konczy sie ucieczka... wiewiory rzecz jasna :D ... jedynie wiedenskie sa tak rozpuszczone, ze jedza z reki :D

      Usuń
  22. Ale piękne widoki! Ja również bardzo chciałabym odwiedzić UK :) Szkocja i Anglia to (póki co) dwa moje cele. Widoki, zamki, jedzenie (wbrew pozorom!), ludzie i ich prawdziwy angielski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja bede jeszcze wiele razy do uk wracac, jeszcze mam tyle miejsc do zobaczenia :)

      Usuń
  23. Post poprawił mi humor i nastroił pozytywnie na cały dzień, piękne zdjęcia. Podobnie jak Ciebie, Anglia mnie bardzo pociąga i ciekawi. Tym bardziej, że przez 5 lat studiowałam jej historię i język. Kolejne plany urlopowe będą związane wreszcie z nią :)

    Dzięki za ten post! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to musialy byc ciekawe studia... bo o historie to sie czlowiek tam na kazdym kroku potyka... a brytyjski angielski po prostu uwielbiam :D

      Usuń