sobota, 22 września 2012

mission impossible... czyli spakowanie kuferka na wyjazd :P


O ile nie mam problemu z ciuchami, tak to jest pewna wygoda jak sie wiekszosc rzeczy posiada w kolorze czarnym, bezowym, brazowym... cokolwiek nie wyjme z szafy, przewaznie pasuje do reszty. Tak nie tak prosto spakowac mi caly kosmetyczny kram, ktory nagle urasta do monstrualnych rozmiarow a walizka zaczyna sie w dziwny sposob kurczyc. Oczywiscie nie ma tego problemu jak jade autem... wtedy kosmetyki dostaja swoj kuferek. W przypadku lotow nie jest tak prosto. Tym bardziej, ze Easyjet, ktorym ostatnio lecialam... zyczy sobie za kazdy nadany bagaz 30€ (do 20kg) a w momencie posiadania bagazu podrecznego, nie mozna miec dodatkowo torebki... wiec oczywiscie juz na lotnisku w Monachium musialam moja upychac do podrecznej walizki O_o

Wiadomo, ze wszystkie kosmetyki musialam upchac do duzej walizki, bo nie mogly sie one znalezc w bagazu podrecznym. I o ile na monachijskim lotnisku przejscie przez kontrole to pikus, tak na londynskim lotnisku to byl niesamowity cyrk i tam najlepiej naprawde jak sie nic przy sobie nie ma.

I tak tez staralam sie ograniczyc do minimum i zaopatrzylam sie w przypadku wiekszosci produktow w miniaturki, co nie zmienilo faktu, ze z calym innym kramem wyszly dwie duze kosmetyczki (na dwie osoby) i jedna mala z mazidlami.


 W przypadku kolorowych kosmetykow tez staralam sie zminimalizowac to co wzielam, wiedzac ze pewnie i tak nie bede miala czasu ani ochoty na jakies specjalne malunki. Moglabym sie jeszcze ograniczyc, wymieniajac w paletce Inglota te trzy cienie na takie, ktore bede uzywac ale mimo wszystko ciezko bylo mi sie zdecydowac na trzy hehe... za to prasowaniec i blyszczyk nosze przewaznie w torebce do porawek.


Na zdjeciu brakuje tylko miniaturki podkladu, ktora zuzylam wiec opakowanie poszlo do kosza. A pozatym to mialam jak dla mnie podstawowe rzeczy, w sumie jeszcze mniej jak na wyjazd do Warszawy ale tam nie musialam zwracac na to uwagi, bagaznik wiadomo jest dosc pojemny ;) 


Ogolnie bylam zadowolona z tego zestawu. Mialam wszystko czego potrzebowalam do zrobienia sobie twarzy i w miare potrzeb moglam tez machnac sobie wyjsciowy makijaz w fioletach :P ... ale glownie ograniczalam sie do nudkow, tak bylo najprosciej i najszybciej.

Zuzylam tez wiekszosc miniaturek pielegnacyjnych, przez co zyskalam troche miejsca w walizce, na te drobiazgi (niekosmetyczne) co sobie przywiozlam :)

***

A jak wam idzie pakowanie sie na wyjazdy ?? Macie swoj staly zestaw, czy spontanicznie pakujecie wszystko, co wydaje sie byc potrzebne ??

46 komentarzy:

  1. Najgorsze są właśnie kosmetyki w bagażu w samolocie.
    To one ważą najwięcej i dodają tego "nad" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a do tego zajmuja duzo miejsca, bo przeciez nie moge tego powrzucac luzem :]

      Usuń
  2. Staram się na wyjazdy dużo próbek pakować,tak jest wygodniej,ale swoich ulubieńców przecież też muszę zawsze zabrać:-) rownież najczęściej latam z easyjet,coś powymyślali z tym upychaniem podręcznego w jedną torbę,nawet laptopa musiałam wciskać do podręcznik torby:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie dlatego sie mocno zdziwilam :/ ... jak ostatnio z nimi lecialam, to nie mieli tego ale to juz pare late temu bylo. Tym bardziej, ze slubnego podreczny to byl plecak od aparatu, obiektywow i lapka... nic oprocz mogego potfela sie tam nie zmiescilo, cale szczescie, ze niewiele rzeczy mialam w torebce i ze byla to taka, co sie ja dalo upchac ;)

      Usuń
  3. no ja się właśnie pakuje :D droga przez mękę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. mnie za 3 dni czeka pakowanie do akademika ;P ale na szczęście mogę sobie potem rzeczy dowozić ;P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ze mną na wakacje musi jechać przynajmniej kilka lakierów do paznokci plus zmywacz, waciki i inne. Podczas wyjazdów najczęściej rezygnuję z malowania się, więc bagaż staje się dużo lżejszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o kurcze... zapomnialam, ze mialam lakier i base coat :P ale to byl w sumie wyjatek, bo normalnie to nie maluje paznokci na urlopie, nie mam na to czasu ;)

      Usuń
  6. No niestety .Pakowanie nie jest czynnością którą lubię .Zawsze jet drapnie sę w przedziałek "zabrać? nie zabierać ?" potem i tak są jakieś przepakowywanki .Z kosmetyczką nie jest lepiej , bo z pewnych rytuałów na prawdę ie umiem zrezygnować i już . Też zbieram próbki , które na takie weekandowe wypady świetnie się sprawdzają :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam problem, z tym ze nie wszystko jest w miniaturkach a mi z paru produktow tordno zrezygnowac ale wiem, ze w przyszlosci kupie puste opakowania podrozne i sobie przeleje :]

      Usuń
  7. nienawidzę się pakować!

    nie mam żelaznego zestawu, pakuję się spontanicznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi w sumie pakowanie idzie szybko i w sumie mam radoche, bo kojarzy sie to przewaznie z fajnym wyjazdem :D

      Usuń
  8. U mnie pakowanie na wyjazd to istna mordęga- muszę zaczynać już parę dni wcześniej, żeby wszystko ogarnąć i nie zapomnieć połowy rzeczy.
    W te wakacje tachałam ze sobą dwie duże kosmetyczki i jedną małą. Bo nie mogłam się zdecydować, co zabrać... Z tym że ja na szczęście miałam limit bagażu 32kg, więc spokojnie się zmieściłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja sie pakuje dosc szybko... siebie i slubnego ale jak zbieram kosmetyki, to mnie to zawsze przeraza ile tego jest :]

      Usuń
  9. Nic mi nie mów... ja się teraz będę pakować na tydzień i nie wiem co wziąć! A najgorsze, że jadę PKS'em sama... tak powodzenia sobie już życzę, bo jak bez kolorówki się obędę tak bez ciuchów nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie bylo na odwrot... z tym, ze rozlozyla mnie pielegnacja ;D

      Usuń
  10. Fajny zestawik zabrałaś ze sobą:)pamiętam, że jak jechałam na Węgry to ograniczyłam się tylko do żelu pod prysznic golarek pianki do golenia i antyperspirantu:)z kolorowki wzięłam chyba tylko tusz i podkład:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. minimalistka :D ... ja tak nie potrafie :P

      Usuń
  11. Ja tam pakuję wszystko, często potem niepotrzebnie. Ale przecież tak naprawdę nie jesteśmy w stanie przewidzieć co będzie potrzebne tak na 100%. Tzn. jesteśmy, ale ja się tak przed sobą usprawiedliwiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wlasnie w sumie jestesmy ale srocza dusza nam tu troche przeszkadza, bo nam wmawia, ze milion innych rzeczy tez nam sie przyda... nawet wtedy gdy rozum podpowiada, ze niekoniecznie ;)

      Usuń
  12. zawsze, ale to zawsze biorę za dużo i narzekam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie bylo prawie ok... ale mimo wszystko za duzo, bo nie moglam poszalec zakupowo ;)

      Usuń
  13. meh, już widzę, co będę kombinować w grudniu przed wylotem do Szkocji...


    takie pakowanie zdecydowanie wymaga nadludzkich umiejętności logistycznych. za mało być nie może, za dużo tym bardziej, a jeszcze nigdy niewiadomo, co człowiekowi wpadnie w łapki już na miejscu docelowym...chyba polecę z pustą walizką & obkupię się na miejscu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam zakupy w Bootsie :D tam w sumie faktycznie wszystko znajdziesz i do tego maja tyle przeroznych ofert, ze jakbym jechalam na dluzej to tez bym tak zrobila, bo to bez sensu ciagnac wszystko w bagazu...

      Usuń
    2. dzięki, Sroczi, skorzystam z Twojej porady :D :* wezmę tylko najpotrzebniejsze rzeczy, co by ludzi nie straszyć &....sasasasasa :D

      Usuń
  14. Jeżeli chodzi o kolorówkę to mam stały szablon: 3cienie z inglota, krem bb, puder sypki, korektor, tusz i róż ale gorzej jest z pędzlami i pielęgnacją :D
    Próbki zawsze wykorzystuję na wyjazdach :)

    Buziaki, Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi jakos o wiele wiecej miejsca zajela pielegnacja a tak sie staralam zminimalizowac :P

      Usuń
  15. a ja Ci polecam fajny sposób na zaoszczedzenie miejsca w walizce- torebki próżniowe:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. faktycznie... calkiem dobry pomysl :D wtedy moge upychac w walizce :P

      Usuń
    2. otóż to...zmiescisz wiecej niz bys chciała, a miejsca dodatkowego nie potrzeba;)

      Usuń
  16. ja pokazywalam ostatnio moja kosmetyczke wyjzdowa. ale jechalam w gory i potrzebowalam totalnego minializmu ktory z reszta udalo mi sie osiagnac :) nie zabralam prawie nic, a jednoczesnie wszystko by czuc sie zadbana :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja musze jeszcze nad tym popracowac ;)

      Usuń
  17. Dla mnie spakowanie toż to cud:P Ja zazwyczaj biore tylko bagaż podreczny i eksploatuje na maksa hahaha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdazalo mi sie spakowac w podreczny na 7 dni... i tez mialam wszystko ze soba ale to strasznie meczace ;D ... i strasznie ograniczna mozliwosci zakupowe :]

      Usuń
    2. haha wiem, ale ja pakuję w swoja i męża i robi się dużo miejsca:P

      Usuń
    3. no tak... ja mialam wspolna ze slubnym, to nie bylo tak latwo ;)

      Usuń
  18. spontanicznie:P chociaż mam w planach zrobić taką kosmetyczkę podróżną z miniaturami:) oraz stały zestaw nie do zastąpienia do makijażu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja bede musiala pomyslec nad takim zestawem pielegnacyjnym i musze sobie kupic "podrozne" opakowania, zeby moc sobie w nie przelac ulubiony szampon i odzywke, bo te targalam w oryginalnej wielkosci... co tez zajelo sporo miejsca :]

      Usuń
  19. Ja latam tak czesto do Pl, ze mam wlasciwie staly zestaw, ktory tylko minimalnie sie zmienia pod wplywem obecnych fascynacji danym produktem :) ale mam wszystko rak obcykane, ze pakowanie kosmetyczki zajmuje mi gora 5 minut :D no moze 10 :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marti hehe... no wlasnie przy Twojej czestotliwosci latania, to podejrzewam, ze nawet wyrwana z glebokiego snu spakujesz sie w 10 min :D

      Usuń
  20. Ja rzadko wyjeżdżam na tyle daleko i długo, by brać wielką walizkę, częściej odwiedzam kogoś w domu, więc nie muszę brać części rzeczy. Ale jak jechałam na wakacje, to realnie spojrzałam na to, czego będę używać, będąc 3/4 dnia na plaży/basenie i wzięłam bardzo mało kolorówki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze jak sie realistycznie potrafi podejsc do sprawy :)

      Usuń
  21. Ja za każdym razem jak wyjeżdżam to biorę co innego :P Jak jadę pociągiem, to jest tego więcej, gorzej jak lecę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak... bo wtedy trzeba wszystko targac ;)

      Usuń