Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alterna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alterna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 stycznia 2016

Pare miesiecy minelo... czas pozbyc sie pustych opakowan ;)


Obiecalam... wiec zeby nie bylo, ze sie obijam. Choc prawde mowiac ta pogoda obala mnie na ryjek (w przenosni i doslownie), to spielam sie jak agrafka ;)

  1. Rossmann WellnessBeauty Duschgel wanilia i kwiat jablka. Nie tyle to zel co pianka. Przyjemnie pachnie i jest wydajna... najchetniej siegam latem pod prysznicem. 
  2. Balea Duschgel Vanille&Cocos bardzo fajnie pachnie ale zel jak to zel... te sa niedrogie i myja, wiec nie mam im nic do zarzucenia.
  3. Kneipp zel do kapieli, to akurat byla letnia limitowana edycja. Wiele razy pojawialy sie w moich denkach, bardzo lubie a slubny po prostu uwielbia, wiec na pewno nie raz sie u mnie pojawia w postach a w szafce kilka czeka na swoja kolej.
  4. Le Petit Marseillais framboise pivoine zel do kapieli (o ile dobrze pamietam, dostalam od Mami), bardzo przyjemny produkt. Nie kojarze, zeby u mnie byl w drogeriach ale online mozna na pewno kupic.
  5. Joanna zel pod prysznic waniliowy, bardzo lubie... uzywam od lat. Wydajny i ten zapach.
  6. Organique pianka do mycia grecka o niesamowitym zapachu, taki gadzet dla odmiany. Myje ale srednio wydajny a cena jak wiadomo...
  1. Green Pharmacy szampon z lopianem zapobiegajacy wypadaniu wlosow. Bardzo przyjemny i skuteczny produkt. Wlosy po myciu byly bardzo przyjemne w dotyku i nie potrzebowalam zadnej odzywki zeby rozczesac. 
  2. Phenome Rebalance szampon bardzo mi podszedl i na pewno kupie ponownie, jak tylko bede miala okazje. Zapach kojarzyl mi sie z dziecinstwem... ziolowy ale bardzo przyjemny. Delikatnie oczyszcza wlosy i pozostawia je miekkie i blyszczace.
  3. Alterna Daily Detoxifying Shampoo to aktualnie moj ulubiony szampon oczyszczajacy a przy okazji dbajacy o stan mojej skory glowy i stan wlosow. Troche mi te opakowania dzialaj na nerwy, szczegolnie w przypadku serii Caviar ale produkty same w sobie sa dla mnie rewelacyjne.
  4. Alterna dwa szampony z serii Bamboo... ten do wlosow farbowanych jest dobry ale ten nadajacy polysk jest prawde mowiac takim przecietniakiem i jak do tej pory najslabszym produktem tej firmy. Oczywiscie to moje subiektywne wrazenie.
  1. Lee Stafford Dry Shampoo moj ukochany suchy szampon do ciemnych wlosow. Najlepszy jaki do tej pory uzywalam i pozostanie ze mna na dlugo.
  2. Green Pharmacy eliksir przeciw wypadaniu wlosow z lopianem, bardzo chetnie po niego siegalam. Trudno mi powiedziec, czy naprawde cos daje... uzywam pare roznych produktow w tym samym czasie. 
  3. Bumble und Bumble serum pogrubiajace wlosy, prodkut ktory niestety zostal wycofany a szkoda, bo u mnie sie calkiem dobrze sprawdzal.
  1. Skinoren z tego co pamietam pojawil sie tez w ostatnim denku, dalej bardzo dobrze mi sluzy i mam zapas na wiele miesiecy. 
  2. Shiseido Ibuki Softening Concentrate to niestety kolejny kosmetyk z tej serii, ktory mnie rozczarowal. Ogolnie mam wrazenie, ze nie robia kompletnie nic a kosztuja sporo. 
  3. La Roche - Posay Effaclar plyn micelarny moj ulubiony, tez juz sie pare razy pojawial i dalej chetnie go uzywam.
  4. Mixa to takze plyn micelarny (kolejny produkt od Mami). Niesamowicie wydajny, myslalam ze sie nie skonczy. Calkiem przyjemny. Ja nie zmywam calego makijazu micelami, u mnie to jeden z "krokow", do demakijazu oczu uzywam dwufazowki, wiec pod tym katem nie moge ocenic.
  5. Chanel Lotion Confort tonik do skory mieszanej. Bardzo lubie takie produkty uzywac rano.
  6. Chanel dwufazowka do demakijazu oczu to moj faworyt od dawna i poniewaz nie ma lepszego, to dalej bedzie mi towarzyszyl.
  7. La Roche - Posay peeling oczyszczajacy, mechaniczny... taki troche zdzierak jak dla mnie juz calkiem konkretny ale wiadomo to zalezy od osobistych preferencji. Zuzylam choc troche to trwalo ale specjalnego wrazenia na mnie nie zrobil.
  8. Estee Lauder Perfectly Clean krem do mycia twarzy. Ja osobiscie bardzo takie produkty lubie, choc w przypadku tego bardzo trzeba uwazac, zeby nie dostal sie do oka... piecze ale pozatym bardzo fajnie oczyszcza. Pewnie bym do niego wrocila ale znalazlam podobny produkt, ktory mi sie jeszcze bardziej spodobal ale o nim innym razem.
  1.  Glamglow Super-Mud Clearing Treatment Maske to jedna z moich ulubionych maseczek, swietnie oczyszcza, moja skora bardzo ja lubi. Opisalam ja juz w osobnym poscie, wiec nie bede sie rozpisywac. Calkiem mozliwe, ze kupie ponownie... na razie mam inne do zuzycia. 
  2. Biotherm Blue Therapy Serum in Oil na noc... jak juz pisalam, nic szczegolnego.
  3. Guerlain Meteorites serum rozswietlajace kocham za sam zapach... kulkowy. Do tego naprawde dobrze sobie radzi, tylko z wydajnoscia mogloby byc troche lepiej. Pewnie gdybym nie trafila na cos co mi lepiej sluzy, to bym przy nim pozostala. 
  4. Biotherm Blue Therapy krem na dzien. Idealny na zime dobrze odzywia i nawilza, pozostawia skore gladka i przyjemna w dotyku. Ja badzo lubie tego typu kremy. Ogolnie wole takie bardziej tresciwe, moja skora tego potrzebuje.
  1. Lancome Renergie Yeux Multi Lift to jeden z moich ulubinych kremow. Uzywam glownie na noc ale i na dzien tez mozna. Dobrze odzywia ale szybko sie wchlania i nie pozostawia filmu. Co jakis czas do niego wracam. To typowy krem przeciwzmarszczkowy do cery dojrzalej. Wiadomo istniejacych zmarszczek nic nie cofnie (oprocz skalpela) ale mozna zapobiegac i uzywac kremy, ktore na tyle dobrze dbaja o delikatna skore pod slepiami, zeby istniejace juz zmarszczki nie byly tak widoczne. 
  2. Nip&Fab Bee Sting Fix Eye to krem pod oczy z woskiem pszczelim. O nim tez juz pisalam. Dosc dziwny produkt ale o dziwo skuteczny. Jedyny minus to to, ze po jakims czasie twardnieje, wiec trzeba go dosc szybko zuzyc.
  1. Organique dwa peelingi do ciala, oba cukrowe... i oba swietne. Uwielbiam peelingi tej firmy, swietne zdzieraki a do tego cudnie pachna, sama przyjemnosc uzywania.
  1. Dior Addict It-Lash tusz do rzes. Na poczatku nie bylam pewna co to z tego bedzie. Ta gumowa maczuga, latwo sie taka dziabnac w oko ale jednak bardzo go polubilam i chetnie po niego siegalam.
  2. Max Factor 2000 Calorie wodoodporny. Calkiem w porzadku, malowal rzesy na czarno i eoda mu nie straszna ale to bylo wszystko. Moja dwufazowka potrafi sobie z nim poradzic.
  3. Diorshow baza pod tusz. Jak dla mnie rewelacja, sprawdza sie z roznymi tuszamia przy okazji pielegnuje.
  4. RevitaLash pisalam juz o niej wiele razy. Lubie ale nie jest moim faworytem.
  5. Xlash sluzy mi o wiele lepiej. Co prawda poczatki nie byly optymistyczne, mialam wrazenie, ze nic sie nie rusza ale kiedys skonczyla mi sie RevitaLash wiec siegnelam po ta... i efekt mnie zachwycil. Uzywam obie zamiennie ale ta lubie bardziej.
  6. NARS baza pod cienie. W sumie nie wiem co o niej myslec. Fajnie podbija kolor i ogolnie jest dobra ale z czasem przestala dzialac. Nie wiem dlaczego ale robi mi sie tak z wiekszoscia baz.
  7. Anastasia Beverly Hills zel do brwi, to tez juz moje kolejne opakowanie. Lubie i bede dalej uzywac... aktualnie kolejne opakowanie w trakcie zuzywania.
  8. Dior Lip Gloss bardzo lubie, swietnie pielegnuja usta i ladnie na nich wygladaja.
  9. Lancome Fever Gloss wycofany ze sprzedazy... zuzywam moje ostatnie i bardzo smuteczek, bo to byly rewelacyjne blyszczydla.
  10. Loreal Color Riche Blam to taki odpowiednik balsamu z Dior, tylko o nizszej cenie. Bardzo przyjemny produkt i niektore kolory sa naprawde ladne. Balsam robi to co powienien... pielegnuje usta.
  1. Hourglass Veil to mineralna baza pod makijaz. U mnie sie sprawdzila, wspolpracuje z roznymi podkladami. Tylko cena pelnowymiarowego opakowania odstrasza.
  2. Giorgio Armani Maestro Fundation to jeden z moich ulubionych podkladow. Lekki, trwaly, wydajny, ma idealny kolor. Na pewno do niego wroce.
  3. Guerlain Parure Extreme to byl jeden z moich ulubionych podkladow... szczegolnie na zime. Niestety zostal wycofany i zastapiony innym.
  4. Shiseido korektor w pedzelku... glownie pod slepia. Calkiem dobry produkt, z tym ze ja nie mam cieni, wiec trudno mi powiedziec, jak sobie radzi w takich przypadkach.
  5. Dior Hydra Life to kolejny korektor pod oczy, w tym przypadku z pacynka. Ja go uzywalam na rozne niespodzianki i przebarwienia... z wiadomego powodu. Lubilam ale mam sporo innych, wiec nie wiem czy jeszcze do niego wroce.
  6. Shiseido UV Protective Compact Foundation SPF30 to moj ulubiony podklad na lato, jest po prostu idealny. Wodoodporny i nie do zdarcia. 
  7. Giorgio Armani Lasting Silk UV Compact to tez bardzo fajny podklad w kompakcie. W tym przypadku tez moge dobrac idealny odcien. Teraz mam puderniczke, wiec moge dokupic sam wklad. 
  1. Dior Addict bardzo bardzo lubilam... i jak to przewaznie bywa z produktami, ktore lubie... zostal wycofany.
  2. Boss MaVie uzywalam do pracy, przyjemne ale wiadomo parfumy to indywidualna sprawa.
  1. Beliance mydelko do mycia pedzli... moje ulubione. Wydajne i skuteczne.

poniedziałek, 19 października 2015

urlopowe... sprawdzone... :)



Pomysl na post podrzucila mi Mami :) ... chwile podumalam nad tym, jakie produkty wyjatkowo sprawdzily sie podczas urlopu i nie musialam w sumie zbyt dlugo sie zastanawiac. Ogolnie bylam zadowolona z wszystkiego co wzielam ale jakbym miala wybrac... to byloby to co znajduje sie na ponizszych zdjeciach.




Zestaw do samolotu... obowiazkowy. Dmuchanca kupilam na lotnisku i mimo tego, ze w samolocie byly poduszki, to mi sie przydal... problem spania na kure i przykurczu karku mialam... z glowy ;). Samoloty maja to do siebie, ze sa glosne... bez stoperow nie ma spania. Tak samo bez opaski na oczy. bo co z tego, ze obsluga zgasi swiatla... jak sa ludzie, ktorzy bez namyslu i w sumie czesto bez potrzeby, zapalaja reflektor nad siedzeniem. A te czesto maja sile jak przeciwmgielne w aucie. No i oczywiscie kundel... kocham niezmiennie, to byl jeden z lepszych zakupow. Na 10 godzine loty niezastapiony i na urlopie zreszta tez.




Swietnym zakupem okazal sie tez wodoodporny aparat Canon Power Shot D30. Plywajac jak korek po powierzchni oceanu, do tego przy sporych falach wymaga wprawy ale i tak mam fajne zdjecia rafy koralowej i innych mieszkancow oceanu.




Drobiazgi ale tez wazne ;) ... Tangle Teezer stare wydanie, ma juz nadwyrezone zeby ale jest o wiele lepsza jak te nowe. Maszynka do golenia Gillette Venus wersja mini. Pisalam o niej jakis czas temu. Uwielbiam, uzywalam bez zadnego zelu do golenia i swietnie sie sprawdzila. Gumki Invisi Bobble odkrylam dosc pozno ale odkad je mam to nosze namietnie. To akurat kolejne opakowanie, tym razem w czarnym kolorze.




Z kosmetykow kolorowych wybralam trzy produkty, siegalam po nie codziennie i jedno co moge powiedziec, to ze sa rewelacyjne i zostana ze mna na dluzej. Podklad w kompakcie o ktorym juz wiele razy wspominalam Shiseido UV Protective Compact Foundation SPF30 ... poradzil sobie w upalach, nie splywa mi z twarzy i woda mu nie straszna. Uwielbiam go i zostanie ze mna tak dlugo, jak beda go produkowac i mam nadzieje, ze nigdy nie przestana. Blyszczydlo Chanel... swietnie pielegnuja usta i to jest dla mnie bardzo wazne. Nie ma nic gorszego jak przesuszone usta na urlopie. Tusz ktory ze soba zabralam, to byl moj pomylkowy zakup, ktory pokochalam... Le Volume De Chanel.




Moja aktualna pielegnacja swietnie mi sluzy ale na wyjazd wzielam dwa nowe produkty. I to tez byl dobry wybor. W takim klimacie zdecydowanie lepiej stawiac na lekkie produkty. Krem-zel z serii Hydra Beauty jest rewelacyjny i swieznie nawilza. Uzywalam na noc i rano skora byla wypoczeta. Pod oczy wybralam lekka wersje kremu, ktory uzywam. Ta samo dobrze sobie radzi, szybko sie wchlania i nadaje sie zarowno na dzien jak i na noc. Na koniec moj ulubieniec, czyli serum Le Blanc ktore ma wyrownywac kolor skory i zapobiegac przebarwieniom. Sprawdzil sie w 100% i w tym roku nie mam problemu i nie wygladam jak krowka. Mimo mocnego slonca moja opalona twarzy wyglada bardzo dobrze.




Oba produkty Alterny Caviar mam w pelnowymiarowym opakowaniu... i obie serie bardzo lubie, dlatego zdecydowalam sie na zakup miniaturek. Na szczescie moje wlosy kochaly wode na Bali i w polaczeniu z tymi kosmetykami obeszlo sie bez zniszczen dokonanych przez slonce, wiatr, wode w oceanie i basenie.




Tu tez nie mam sie co rozpisywac. Bardzo lubie filtry Vichy, uzywam od lat i bede dalej po nie siegac. Zarowno mleczko do ciala, spray i krem do twarzy sa po prostu swietne.



Nivea After Sun po opalaniu uzywam tez jako balsam do ciala... musi spelniac obie funkcje i ten swietnie sobie poradzil. Bronze, ktory wzmacnia opalenizne uzywam w dalszym ciagu, bo dobrze nawilza a przy tym szybko sie wchlania. Ten SOS byl rewelacyjny po calym dniu na sloncu. Do tej pory co roku bralam inny balsam ale te pewnie dluzej ze mna zostana.

***

To bylo by na tyle. Jak bede miala troche wiecej wolnego... 
na co sie raczej nie zanosi w tym miesiacu, to zabiore sie za post o Bali ;)



wtorek, 26 maja 2015

post o pustych opakowaniach ;)

 Ostatnio zajrzalam do szuflady i doszlam do wniosku, ze nie ma juz w niej miejsca a to oznacza, ze czas najwyzszy na post o pustych opakowaniach ;)

Tym razem jest to niesamowita zbieranina ale przy tym sporo kosmetykow kolorowych. Praktycznie wszystkie kosmetyki opisalam w postach, wiec nie bede zaglebiac sie w szczegoly.

  •  La Roche Posay woda micalarna - do tej pory kupowalam micela z serii Effaclar, skusilam sie na zwykla wersje bo byla jeszcze raz tak duza ale niestety tez sporo slabsza. Zmeczylam do konca ale wiecej nie kupie. Wrocilam do micelka LPR Effaclar.
  • La Roche Posay Effaclar lotion oczyszczajacy pory. Dosc mocny produkt, swietnie oczyszcza ale nie moglam go uzywac zbyt dlugo... potrafi przesuszyc skore. Uzywany od czasu do czasu porzadnie oczyszcza. 
  • Vichy Normaderm to oczyszczajacy micel... polaczenie dwoch powyzszych produktow z LRP. Radzil sobie ale apecjalnego wrazenia nie zrobil i po wykonczeniu trzech powyzszych produktow, powrocilam do mojego ulubionego micela. 
  • Lierac matujacy fluid dla "doroslej" skory z problemami - bardzo fajny lekki krem - zel, ktory mozna uzywac na dzien pod makijaz a ktory dzieki dobremu skladowi, pomaga zwalczac niedoskonalosci.
  • Skin79 The Oriental Double Perfection Eye Healer Plus - jeden z moich ulubionych kremow pod oczy, bardzo go lubie... niestety cena na ebayu skoczyla do gory a dostepnosc spadla. O tym kremie pisalam wiele razy, wiec nie ma co sie powtarzac.
  • Dwufazowka Chanel - po raz kolejny... juz nawet nie wiem ktory. Kocham niezmiennie.
  • Biotherm Blue Therapy Serum - uzywalam glownie na noc... czasami pod krem a czasem samodzielnie. Bardzo przyjemny kosmetyk, odpreza i odzywia skore.
  • Vichy Idealia Pro - moj ukochany lekki krem pod makijaz, uzywam codziennie rano. I jak juz pisalam w poscie, bylam bardzo pozytywnie zaskoczona jak jest skuteczny. Kolejne opakowanie mam aktualnie w uzyciu i pewnie jeszcze nie raz wroce do tego kremu i do serum.
  • Biotherm Skin Best Night to odzywczy krem na noc. Co prawda wole serie Blue Therapy ale ta tez jest dobra. Z tym, ze nie dawala mi tak do konca tego co chcialam, wiec na razie sobie daruje. Jak juz to skusze sie na Blue Therapy.
  • Lierac dwufazowy koncentrat na niespodzianki. Bardzo lubie. To tez juz ktorys kolejny i jak sie konczy, to kupuje kolejny.
  • Biotherm Blue Therapy Eye - to kolejny produkt z tej serii. Bardzo sie z nim polubilam... dobry krem pod oczy, ktory nawilza i odzywia. Nadaje sie na noc ale takze na dzien pod makijaz. Ja go uzywalam na noc ale mimo, ze radzil sobie dobrze i nie mam mu w sumie nic do zarzucenia, to wrocilam do mojego Lancome a jak mi sie skonczy, to kolejny krem czeka w kolejce. Z tym, ze calkiem mozliwe jest, ze do tego kiedys wroce. 

  • Farmona Sweet Secret - peeling do mycia o zapachu tiramisu. Hmmm... zapach w opakowaniu bardzo apetyczny ale w uzyciu taki bardzo przecietny. Szkoda bo zapowiadal sie ciekawie. 
  • syNeo5 antyperspirant - moj ulubiony i skuteczny
  • La Roche Posay antyperspirant - bez aluminium. Zima sobie radzil ale na lato jest za slaby.
  • Vichy antyperspirant czyli dosc znana kulka tylko, ze w innej formie. Bardzo lubie i chetnie po nie siegam.
  • Alterna Caviar Volume Shampoo - uwielbiam praktycznie wszystkie produkty lini Caviar. Swietnie mi sluzy a moj fanaberyjny sklap je kocha. Kosztuja sporo ale sa bardzo wydajne i jak dla mnie mimo wszystko warte swojej ceny. 
  • Balea Bodycreme czyli cos pomiedzy maselkiem a lotionem do ciala o bardzo przyjemnym zapachu. Jest to lekki produkt, wiec spokojnie mozna uzywac zarowno zima jak i latem. Nawilzenie nie jest jakies szalone ale daje sobie rade. 
  • Phemone cukrowy peeling do ciala. Tak jak juz pisalam w poscie, bylam z niego zadowolona i gdyby nie to przyciezkie szkalne opakowanie, ktore oczywiscie przy koncu tez rypnelo w wanne to byloby cacy. Jedyne co mnie zastanawia, dlaczego polska firma... sprzedajaca swoje produkty w Polsce, ma na opakowaniu same opisy po angielsku. Bo co... lepiej to wyglada ??
  • Biotherm Firm Corrector - odzywiajacy i napinajacy skore... jeden z moich ulubionych produktow do ciala. Ogolnie bardzo lubie wszystkie te kremy i zele"modelujace sylwetke"... i nie z powodu tego modelowania ale po prostu pozostawiaja skore w swietnym stanie. 
  • Lirene krem do mycia ciala pachnacy wanilia... to produkt, ktory dostalam od Mamiszonka. Jakie to bylo wydajne O.o ... myslalam, ze nigdy mi sie nie skonczy. Na szczescie zapach byl jak najbardziej moj, wiec uzywalam i uzywalam az w koncu dobilam dna. 
  • Uriage woda termalna... moja ulubiona. Kolejna flacha juz rozpoczeta. 

  • Burberry Sheer Luminous Foundation podklad jak widac po nazwie rozswietlajacy aczkolwiek ja tam specjalnego rozswietlenia nie widzialam. Z tym, ze uzywalo mi sie calkiem przyjemnie. Opakowanie z pompka... niestety nie udalo sie wycisnac wszystkiego, cos tam na sciankach pozostalo. Podklad jak podklad... zarzucic mu nic nie moge ale tez nie wyroznial sie czym szczegolnym, tak zebym miala ochote go ponownie kupic. 
  •  Lancome Teint Miracle Cushion a wlasciwie sama kasetka po podkladzie. Napisalam o nim juz wystarczajaco. Nie taka ilosc... za ta cene...
  • MUFE Aqua Brow kupiona w czasach gdzie panowal szal na ten produkt. Lubie i po tym jak opanowalam to chetnie po nia siegalam. Idealnie sprawdzila sie na urlopie. Mam co prawda kolejne opakowanie ale ciagle zamkniete, bo na codzien wole cos co jest latwiejsze w uzyciu. 
  • Clinique Chubby Stick dwa kolory... melon i bezowy. Hmmm... owszem lubie ale prawde mowiac w tym przypadku rownie dobrze sluza mi kredki z IsaDora albo Catrice, wiec na ta na pewno sie wiecej nie skusze. 
  • Catrice Pure Shine to jedne z moich ulubionych kredek do ust. Swietna jakosc i kolory. Za ta cene to naprawde swietny kosmetyk.  
  • Dior Iconic Overcurl - to najlepszy z tuszy Dior. Idealna konsystencja, kolor i szczoteczka. Czego chciec wiecej. Oczywiscie kolejny zakonczyl dojrzewanie i moge go teraz uzywac :)
  • Benefit BADgal lash mascara - ja akurat zaliczam sie do osob, ktore ten tusz bardzo lubia. I nie przeszkadza mi nawet ta mega szczota. Swietnie rozczesuje rzesy i pozostawia na nich dokladnie taka ilosc tuszu co chce. 
  • Clinique Bottom Lash Mascara czyli mini tusz z mini szczotczka. Glownie do lichych rzes na dolnej powiece. Przez dlugi czas bardzo go sobie cenilam ale moje rzesy wyhodowane na RL nie potrzebuja juz takiech specjalnych tuszy. 
  • Chanel Lipgloss... jak kiedys nie przepadalam, tak teraz bardzo lubie blyszczydla tej firmy a jak do tego nie maja drobinek, to po prostu idealy.
  • Volumizing Primer Revita Lash - to w sumie produkt, ktorego swiat nie potrzebuje. Ja nie widzialam kompletnie zadnego dzialania. Ani mi to ie wzmacnialo rzes ani nie poprawialo ich wygladu, gdy nakladalam pod tusz. W koncu wyladowal gdzies na dnie szuflady, gdzie z zalu mu sie wyschlo. 
  • Kiko baza pod cienie - no coz... slabiutka i moje powieki za bardzo jej nie lubily.
  • Dior Lipbalm - moj ukochany balsam do ust. Kolejny lezy sobie oczywiscie w szufladce i czeka na swoja kolej. 

  • Bvlgari Mon Jasmin Noir - jedna z wariacji na temat Jasmin Noir. Uwielbiam wszystkie. To byla lekka wiosenna albo i letnia wersja. Wracam do nich co jakis czas.
***

Jest tego chyba troche mniej jak myslalam ale i tak przyznam sie bez bicia, ze strasznie ciezko mi sie zawsze zabrac za denkowe posty i tego dziergam juz od ponad dwoch dni. 

Teraz jestem na etapie zuzywania wszelkiej pielegnacji, bo zrobilam kolejna rewolucje i postawilam na kolejna firme. Glownie tak z ciekawosci... zobaczymy co z tego wyjdzie. Jak nic dobrego to przynajmniej wiem do czego wroce, bo jak na razie to do moich faworytow moge zaliczyc Biotherm Blue Therapy i Vichy Idealia. 

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

ALTERNA Caviar Clinical Daily Detoxifying Shampoo

 To, ze szampony Alterna zaliczaja sie aktualnie do moich ulubionych, to juz w sumie wiadomo. Kazdy kolejny jaki trafia w moje rece okazuje sie swietny i z czasem stwierdzilam, ze w moim przypadku sa one warte ceny, ktora niestety jest dosc wysoka ale cos za cos. Na szczescie sa szalenie wydajne i przy moich dlugich wlosach i myciu co drugi/trzeci dzien wystarczaja mi na wiele tygodni.


Aktualnie najczesciej siegam po szampon z serii Caviar Clinical, ktory oczyszcza i pogrubia wlosy. Dla mnie to idealne polaczenie... bez zbednego obciazenia. 

Wg producenta: Szampon przeznaczony do codziennej pielęgnacji włosów cienkich i słabych, zapewnia gruntowną pielęgnację i ochronę zarówno skóry głowy jak i włosów, na całej ich długości. Koktajl witamin i składnikow odżywczych, stymulujący skórę głowy i wspierający zdrowy wzrost włosów. Tworzy naturalną barierę ochronną przed przed podwyższeniem poziomu DHT, redukuje nadmiar sebum i zanieczyszczeń, przeciwdziałając tym samym wypadaniu włosów. Koi i nawilża podrażnioną skórę głowy.
  • Wyciąg z czerwonej koniczyny - składnik detoksykujący, głęboko oczyszcza skórę głowy i dostarcza niezbędnych witamin oraz składników odżywczych takich jak wapń, magnez, witamina C, witamina B1, niacyna, potas czy fosfor
  • Witamina B6 - zamienia węglowodany w glukozę, pomaga pobudzić funkcje komórkowe
  • Ekstrakt z korzenia pokrzywy oraz palmy sabałowej - pomaga w blokowaniu enzymu odpowiedzialnego za konwersję testosteronu do DHT
  • Tauryna i biotyna - wzmacniają włosy
  •  Proteiny sojowe i keratynowe wzmacniają naturalną strukturę włosa i pomagają zapewnić  efekty pogrubiające oraz ekstrakt z alg, który łagodzi skórę głowy i chroni przed nadmiernym wysuszeniem
 

250 ml szamponu w plastikowej butelce z typowym zamknieciem. Swietnie sie pieni i spelnia swoje zadanie... a przy tym nie podraznia w zaden sposob. Moj fanaberyjny skalp go kocha a wlosy po nim bardzo ladnie wygladaja. Czy faktycznie sa pogrubione hmmm... optycznie moze sprawiac wrazenie, ze jest ich troche wiecej i pewnie o to chodzi. Bo wlos sam w sobie grubszy nie jest... a przynajmniej golym okiem tego nie widac. 


Sklad: Water (Aqua), Cocamidopropyl Betaine, Disodium 2-Sulfolaurate, Sodium Methyl 2-Sulfolaurate, Cetrimonium Chloride, Sodium Methyl Cocoyl Taurate, PEG-120 Methyl Glucose Dioleate, Silicone Quaternium-8, Lauramide MEA, PEG-150 Distearate, Mentha Piperita (Peppermint) Oil, Methyl Gluceth-10, Panthenol, Glycerin, Polyimide-1, Polyquaternium-55, Hexyl Cinnamal, Silicone Quaternium-16, Amodimethicone, Sodium Benzoate, Limonene, Panthenyl Hydroxypropyl Steardimonium Chloride, Phospholipids, Undeceth-11, Linalool, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Butyloctanol, Disodium EDTA, Undeceth-5, Geraniol, Hydrolyzed Vegetable Protein PG-Propyl Silanetriol, Methylchloroisothiazolinone, Algae Extract, Aminomethyl Propanol, Methylisothiazolinone, Polysilicone-15, Taurine, Acetyl Tetrapeptide-3, Dextran, Soy Amino Acids, Wasabia Japonica Root Extract, Butylene Glycol, Polyquaternium-10, Silanetriol Melaninate, Superoxide Dismutase, Trifolium Pratense (Clover) Flower Extract, Urtica Dioica (Nettle) Extract, Serenoa Serrulata Fruit Extract, Biotin, Bromelain, Papain, Keratin, Hydrolyzed Keratin, Saccharomyces/Magnesium Ferment, Caviar Extract, Saccharomyces/Iron Ferment, Saccharomyces/Copper Ferment, Saccharomyces/Silicon Ferment, Saccharomyces/Zinc Ferment, Fragrance (Parfum).

niedziela, 11 stycznia 2015

co mnie urzeklo i co odkrylam w 2014 roku... podsumowanie :)


Czas na post o ulubionych produktach, ktore uzywalam w 2014. Mamy juz polowe stycznia i jak sie tak dalej bede grzebac, to nic z tego nie bedzie. To w sumie nie tylko ulubione produkty, po ktore najczejsciej siegalam ale takie ktore w zeszlym roku odkrylam.


Zaczne od kolorowki. Kolo tych paletek chodzilam dosc dlugo. Zoeve kocham za pedzle, ktore aktualnie naleza dla mnie do najlepszych za przystepna cene i zupelnie zaspokajaja moje potrzeby aleee... nie o nich mialo byc. Tylko o paletkach. Pierwsza trafila do mnie Naturally Yours, pokazywalam ja jakis czas temu. Cudne dzienne kolory, swietnie napigmentowane i przyjemne w uzyciu. Ostatnio siegam po nia dosc czesto. Na bazie Zoevy trzymaja sie calkiem porzadnie. Ostatnio pojawila sie paletka Smoky i oczywiscie nie moglam sobie darowac. Podoba mi sie zestawienie kolorow. Na blogu jeszcze jej nie pokazywalam ale to dlatego, ze musze sie nia pobawic i dokladniej przyjrzec. Jedno co wiem, to ze na pewno nie sa moje ostatnie paletki z tej firmy.


Opakowania maja kartonowe ale bardzo porzadnie wykonane, zamykane na magnes. 10 cieni po 1,5g. Bez obawy mozna je zabrac ze soba w podroz a do tego taka jedna paletka calkowicie pokrywa zapotrzebowanie, mozna wykonanc nimi zarowno dzienne jak i mocne wieczorowe makijaze. Paletka jest dosc lekka co tez jest plusem gdy chcemy ja wrzucic do bagazu.


Tusze do rzes. No tak... w ostatnich czasach sporo sie tego u mnie przewinelo. I choc bylo pare takich, ktore wspominam milo, to jakos nie ciagnelo mnie aby kupic je ponownie. Do momentu az Marti przekonala mnie do wyprobowania (wtedy) nowych tuszy Dior. Przez dlugi czas mialam do mascar tej firmy mieszane uczucia. Dawno temu wycofano moj ukochany tusz... wlasnie tej firmy a pozniejsze proby zaprzyjaznienia sie z tym co bylo w ofercie, nie przynosilo oczekiwanych efektow. Natomiast Diorshow Iconic Overcurl i Dior Addict It-lash to aktualnie i od dluzszgo czasu moje ulubience. Kolejne opakowania czekaja na swoja kolej. I pewnie pozostanie przy nich dopoki ich nie wycofaja.


Kolejnym ulubiencem, ktorego mozna powiedziec odkrylam ponownie to serum do rzes Diorshow Maximizer. Poprzednia wersja dawala mi efekt odwrotny od zamierzonego. A nowa sprawdza sie zarowno w wersji serum jak i bazy pod tusz. Jak dla mnie rewelacja i na pewno pozostanie ze mna na dluzej :)


W zeszlym roku po raz pierwszy skusilam sie na wysokopolkowy filtr do twarzy Chanel UV Essentiel SPF 50+. Pare razy do niego podchodzilam az w koncu kupilam i byl to strzal w 10. Ideal na lato pod makijaz, bo tak go glownie uzywam. Jako baze z filtrem. Nie bieli i swietnie wspolpracuje z podkladami lub kremami BB. Wydajny i wg mnie godny polecenia.


Jezeli chodzi o typowe bazy pod makijaz to od dlugiego czasu siegam po dwie. W zaleznosci od potrzeb. Jezeli moja skora potrzebuje kopniaczka i wsparcia to biore Hourglass No.28. jest to bardziej serum jak baza, w skladzie ma 28 roznych ziol i robi ze skora cuda. W pozostale dni gdy wystarcza mi rozswietlenie to bardzo chetnie uzywam Le Blanc de Chanel. Slyszalam, ze poprzednia wersja nie byla zbyt dobra ale tej nie mam nic do zarzucenia. Swietny produkt i wygodna aplikacja dzieki pompce. Ta baza pozostanie ze mna na dluzej.


Rozswietlajace pudry sluzace do wykonczenia makijazu to moja kolejna milosc. Nie ma sensu zebym tu po raz kolejny wstawiala meteoryty, bo to ze je kocham dozgonnie i namietnie uzywam, to chyba juz wszyscy wiedza. W zeszlym roku zafascynowal mnie inny produkt, ktory uzywam z rownie wielka miloscia. Hourglass Ambient Ethereal Light puder rozswietlajacy. Niesamowity produkty, ktory daje ten specyficzny efekt "rozswietlenia od wewnatrz".


Anastasia Beverly Hills Clear Brow Gel jak dla mnie najlepszy zel do brwi.


Maybelline Color Elixir to jeden z najlepszych drogeryjnych produktow zeszlego roku. Naprawde nie mozna im nic zarzucic, przyjemnie sie je nosi, rewelacyjnie wygladaja na ustach i dostepne w tylu odcieniach, ze kazda cos dla siebie znajdzie.

***

Pielegnacji bedzie o wiele mniej, wlasciwie chcialam tylko wspomniec o firmach, ktore zawladnely moim sercem ale nie bede sie rozwodzic nad poszczegolnymi produktami, glownie z tego powodu, ze kazdy z nich ma juz swojego posta na blogu i zaden problem wyszucac i poczytac.


Po paru latach powrocilam do produktow Biotherm. Mialam dosc poszukiwan nie wiadomo czego i stwierdzilam, ze rownie dobrze moge uzywac tego co mi juz kiedys dobrze sluzylo. I to byla dobra decyzja... odkrylam Biotherm na nowo. Nowe serie, ktore mi bardzo pasuja. Oby mi jak najdluzej sluzyly.


Vichy Idealia Pro to moj ukochany krem na dzien. Ogolnie ta seria mnie zachwycila a moze nie tyle seria co efekty jakie uzyskalam. Serum, ktore kiedys uzywalam bardzo milo wspominam ale dopiero ten krem sprawil, ze pokochalam i aktualnie trzecie opakowanie czeka na swoja kolej. W koncu moja skora ma jednolity kolor i wyglada bardzo dobrze.


Jezeli chodzi o pielegnacje wlosow, to calkowicie przerzucilam sie na produkty Alterna. Nie sa to tanie produkty, szczegolnie te z serii Caviar ale moje wlosy i moja fanaberyjna skora glowy po prostu je kochaja, wiec nic mi innego nie pozostalo. Lubie zarowno serie Bamboo jak i Caviar.


Ostatni kosmetyk jest rowniez produktem do wlosow. Jest to spray firmy Bumble and bumble, ktory przy regularnym uzywaniu nadaje wlosom objetosci. Zuzylam tez miniaturki szamponu i odzywki z tej serii a pelnowymiarowe opakowania czekaja w szafce. Z tym, ze wlasnie ten spray a wlasciwie serum jak je okresla producent, skradlo moje serce. Oczywiscie o tym serum pogrubiajacym tez juz pisalam, wiec jak ktos jest zainteresowany, to wiadomo... albo po firmie albo przez wyszukiwarke, znelezienie nie powinno byc problemem :)

***

I to byloby na tyle. Oczywiscie ogolnie swietnych kosmetykow bylo o wiele wiecej ale nie ma co tworzyc elaboratow. Te produkty wpadly mi natychmiast do glowy jak pomyslalam o napisaniu takiego posta, dlatego tez te wlasnie sie w nim znalazly :)


niedziela, 9 listopada 2014

Alterna... moja pielegnacja wlosow :)


Produkty Alterna interesowaly mnie juz od jakiegos czasu, w koncu uleglam i kupilam szampon z serii Bamboo dodajacy objetosci... pisalam o nim tutaj. I przez ten rok powiekszyla sie tez ilosc kosmetykow tej firmy w mojej szafce. Tamtego szamponu uzywam w dalszym ciagu i dalej jestem z niego zadowolona ale z czasem zaczelam siegac po inne. I tak ostatnio do mnie dotarlo, ze choc uzywam je juz dosc dlugo, to nie pojawily sie w zadnym poscie, oprocz krotkiej wzmianki jak je kupilam.


 Kosmetyki Alterna nie naleza do tanich ale tak jest w przypadku wszystkich tych "fryzjerskich", natomiast sa bardzo wydajne i wystarczaja mi na wiele miesiecy (myje wlosy tak co drugi dzien). Do tej pory uzywalam glownie serii Bamboo ale teraz coraz bardziej pcha mnie w kierunku anti - aging lini Caviar, ktora cenowo i dla mnie znajduje sie juz na granicy... gdyby nie to, ze swietnie mi sluza i moj fanaberyjny skalp je kocha. No coz... nikt nie powiedzial, ze bedzie latwo. Z wiekiem coraz wieksza uwage musze przykladac do tego czego uzywam. Niestety nie kazdy szampon sie nadaje, nie wspominajac o odzywkach albo maskach. Produkty Alterna produkowane są z certyfikowanych składników roślinnych oraz ze składników bioaktywnych pochodzenia morskiego. Posiadają certyfikat ECOCERT - Certified Plant Actives. Nie zawieraja parabenu, glutenu, ftalanów, olejów mineralnych, parafiny.


 Color Care Vibrant Shampoo UV+ to szampon z formułą chroniącą kolor to połączenie ekstraktu z ekologicznego bambusa i chroniącego strukturę włosa melona Kalahari. Ta formuła niezawierająca siarczanów ani chlorków sody delikatnie oczyszcza i odżywia włosy, nadając im jednocześnie zdrowy i błyszczący kolor. Odporna na wymywanie technologia Color Hold UV+ gwarantuje maksymalną ochronę kolorów. Zawiera naturalny ekstrakt z bambusa oraz ekstrakt z melona Kalahari.

 Szampon jest niesamowicie gesty, czasami zanim sie zabiore za mycie wlosow, to stawiam go na zakretce, konsystencja przypomina miod i wtedy przynajmniej sie nie wsciekam, ze nie moge nic wycisnac. Tym bardziej, ze doszlam juz do polowy opakowania. Bardzo lubie i siegam po niego glownie wtedy jak zafarbuje wlosy. Kolor faktycznie sie nie wyplukuje.


 Bamboo Style Deep Cleanse Shampoo sluzy mi do glebokiego oczyszczania. Odstawilam dla niego szampon Schwarzkopf, ktory bardzo lubie ale poniewaz ten radzi sobie rownie dobrze, to postanowilam pozostac przy jednej firmie. Szampon delikatnie oczyszcza włosy z nagromadzonych produktów stylizacji i zanieczyszczeń, twardej wody, chloru. Przywraca naturalny blask włosom. Nie zawiera chlorku sodu i parabenów, bezpieczny dla włosów farbowanych. 
 
Pure Organic Bamboo to czysty organiczny wyciąg z bambusa. Zwiększa siłę wewnętrzną włosów i stanowi podstawę dla ich zdrowia.

Organic Kendi Oil to źródło wielu niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (OMEGA 3, 6 i 9). Odbudowuje włosy i utrzymuje ich naturalna warstwę lipidową, podczas gdy Tokoferol, silny przeciwutleniacz, zwalcza wolne rodniki i chroni włosy przed dalszymi zniszczeniami.

 Szampon swietnie sobie radzi, oczyszcza porzadnie ale jest przy tym delikatny. Nie placze i nie wysusza dodatkowo moich wlosow. Uzywam raz w tygodniu.


 Bamboo Luminous Shine Shampoo i  Luminous Shine Conditioner to delikatne, wolne od siarczanów i chlorku sodu produkty do pielegnacji włosów, który zawierają silnie działający, organiczny ekstrakt z bambusa oraz ekologiczny agrest indyjski o właściwościach nabłyszczająco-wzmacniających. Sprawia, że włosy stają się mocne, zdrowe i lśnią wspaniałym blaskiem. Zawarta w nich formuła Color Hold ochroni włosy przed blaknięciem koloru oraz przed promieniowaniem UVA/UVB. Produkty te zawierają organiczny ekstrakt z bambusa, agrest indyjski, ekologiczny olejek Kendi (źródło niezbędnych, nienasyconych kwasów tłuszczowych OMEGA 3, OMEGA 6 i OMEGA 9 oraz przeciwutleniaczy), tokoferol (antyoksydant, chroni komórki przed utleniaczami. Bierze udział w dostarczaniu składników odżywczych do komórek. Uzupełnia naturalny poziom lipidów, wygładza włosy).

 W tym przypadku mam akurat oba produkty ale poniewaz odzywki bardzo czesto obciazaja mi wlosy, wiec postawila na taka, ktora im przynajmniej doda blasku. Oba produkty swietnie sobie radza, na zdjeciu akurat to nie za bardzo widac (w przypadku odzywki) ale oba uzywam dosc czesto. To sa dla mnie takie do czestego stosowania.


  SeaSilk Caviar Oil Gel to byl pierwszy produkt z serii Caviar, ktory kupilam. Prawde mowiac jeszcze nigdy nie mialam z czyms takim do czynienia. Jest to w sumie kosmetyk 2w1, regeneruje i stylizuje. Zel sam w sobie jest dosc gesty, przypomina bardzo gesty jedwab ale gdy go nalozymy na dlon i rozetrzemy... to nie musimy sie obawiac, ze zrobimy sobie krowi placek, ktory nam zrujnuje fryzure. Aplikacja tez nie stanowi problemu, butelka zakonczona jest pompka, ktora ulatwia nam wycisniecie odpowiedniej ilosci produktu. Glowne skladniki pielegnacyjne to wyciąg z kawioru, jedwab morski (Seasilk), wyciąg z rożeńca górskiego oraz witamina C. Zapach ma typowy dla tej serii i sa to cytrusy. Po raz pierwszy lubie cytrusy w kosmetykach ale naprawde pachnie bardzo przyjemnie. Ja nakladam przewaznie niewielka ilosc na wilgotne wlosy, trzyma je pod kontrola i pielegnuje. Mimo wszystko musze uwazac zeby nie przesadzic, przy cienkich wlosach zawsze mamy ryzyko.


 Caviar Moisture Conditioner kupilam po tym jak zuzylam saszetke, ktory znalazlam w ostatnim zamowieniu. Testowalam szampon i odzywke ale na razie skusilam sie tylko na odzywke, bo jak widac szamponow mam pod dostatkiem. To co ona robi z moimi wlosami, to jakas bajka. A przy tym nie obciaza i za to juz ja kocham. Po tym jak nalozymy ja na wlosy, to dokladnie w tym momencie z poplatanych kudelkow robia sie lejace i nie pusza sie pozniej, nie ma problemow z rozczesaniem a wlosy wygladaja tak, ze napatrzec sie nie mozna. 

Intensywnie nawilżająca odżywka przeznaczona do pielęgnacji słabych i łamliwych włosów. Zapobiega starzeniu struktury włosów. Zawiera dwa opatentowane kompleksy: Age-Controll Complex, witaminy C i cytokin oraz Seasilk, zapewniając wyjątkowe nawilżenie i pomoc w odbudowie struktury włosów.


Caviar Volume Shampoo czeka na swoja kolej i zastapi ten z Bamboo, ktory uzywalam do tej pory. Na razie nic na jego temat nie powiem, bo jeszcze nie uzywalam ale na pewno kiedys... jak zuzyje pare opakowan, to moze powroce do tego tematu. Przeciez w koncu uzywamy kosmetyki anti - aging do twarzy, to dlaczego nie do wlosow ale zeby zobaczyc czy dzialaja, to tak samo potrzeba czasu.

***

CAVIAR Anty-Aging to kompleksowa linia produktów przeznaczona do włosów zniszczonych z powodu codziennych stresów, czynników środowiskowych, czynników chemicznych i przedwczesnego starzenia się. Działając przeciwko starzeniu się na poziomie komórkowym i wypełniając włos wyciągiem z kawioru, witaminą C i cytokinami, w połączeniu z najnowszymi technologiami zapobiegającymi procesowi starzenia się, ta linia produktów pozwala zminimalizować widoczne objawy starzenia się i poprawia ogólny stan włosów dodając im witalności, blasku i elastyczności. 

 Enzymtherapy to technologia stosowana we wszystkich produktach firmy Alterna, będąca ukierunkowanym systemem enzymów zwiększających skuteczność dostarczania skórze podstawowych składników. System ten zapewnia skórze enzymy niezbędne do przekształcenia składników w strukturę, która jest łatwo przyswajalna przez włosy i mieszki włosowe, dzięki czemu włosy stają się grubsze i mocniejsze.

 Color Hold to opatentowana formuła. Gwarantuje najwyższy stopień ochrony koloru, zapobiegając blaknięciu kolorów spowodowanemu promieniowaniem UVA, UVB oraz promieniowaniu światła widzialnego w tym pochodzących również ze sztucznych źródeł światła, jak również chroni kolor przed wypłukiwaniem się.

 Age-Control Complex opatentowany kompleks zapobiegający starzeniu się włosów, działający przeciwko naturalnym, chemicznym oraz środowiskowym procesom starzenia się, dostarcza włosom najnowsze rozwiązania technologiczne spowalniające proces starzenia się poprzez przywrócenie ich nawilżenia, siły, żywotności i elastyczności. Age-Control Complex® opiera się na trzech głównych składnikach. Są to: 
  • wyciąg z kawioru - bogate źródło kwasów tłuszczowych Omega-3
  • witamina C - posiadająca udowodnione działanie antyoksydacyjne 
  • cytokiny - wspomagające mikrokrążenie.
Składniki te działają na trzech różnych poziomach, aby powstrzymać widoczne oznaki starzenia.