Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Phenome. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Phenome. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 stycznia 2016

Pare miesiecy minelo... czas pozbyc sie pustych opakowan ;)


Obiecalam... wiec zeby nie bylo, ze sie obijam. Choc prawde mowiac ta pogoda obala mnie na ryjek (w przenosni i doslownie), to spielam sie jak agrafka ;)

  1. Rossmann WellnessBeauty Duschgel wanilia i kwiat jablka. Nie tyle to zel co pianka. Przyjemnie pachnie i jest wydajna... najchetniej siegam latem pod prysznicem. 
  2. Balea Duschgel Vanille&Cocos bardzo fajnie pachnie ale zel jak to zel... te sa niedrogie i myja, wiec nie mam im nic do zarzucenia.
  3. Kneipp zel do kapieli, to akurat byla letnia limitowana edycja. Wiele razy pojawialy sie w moich denkach, bardzo lubie a slubny po prostu uwielbia, wiec na pewno nie raz sie u mnie pojawia w postach a w szafce kilka czeka na swoja kolej.
  4. Le Petit Marseillais framboise pivoine zel do kapieli (o ile dobrze pamietam, dostalam od Mami), bardzo przyjemny produkt. Nie kojarze, zeby u mnie byl w drogeriach ale online mozna na pewno kupic.
  5. Joanna zel pod prysznic waniliowy, bardzo lubie... uzywam od lat. Wydajny i ten zapach.
  6. Organique pianka do mycia grecka o niesamowitym zapachu, taki gadzet dla odmiany. Myje ale srednio wydajny a cena jak wiadomo...
  1. Green Pharmacy szampon z lopianem zapobiegajacy wypadaniu wlosow. Bardzo przyjemny i skuteczny produkt. Wlosy po myciu byly bardzo przyjemne w dotyku i nie potrzebowalam zadnej odzywki zeby rozczesac. 
  2. Phenome Rebalance szampon bardzo mi podszedl i na pewno kupie ponownie, jak tylko bede miala okazje. Zapach kojarzyl mi sie z dziecinstwem... ziolowy ale bardzo przyjemny. Delikatnie oczyszcza wlosy i pozostawia je miekkie i blyszczace.
  3. Alterna Daily Detoxifying Shampoo to aktualnie moj ulubiony szampon oczyszczajacy a przy okazji dbajacy o stan mojej skory glowy i stan wlosow. Troche mi te opakowania dzialaj na nerwy, szczegolnie w przypadku serii Caviar ale produkty same w sobie sa dla mnie rewelacyjne.
  4. Alterna dwa szampony z serii Bamboo... ten do wlosow farbowanych jest dobry ale ten nadajacy polysk jest prawde mowiac takim przecietniakiem i jak do tej pory najslabszym produktem tej firmy. Oczywiscie to moje subiektywne wrazenie.
  1. Lee Stafford Dry Shampoo moj ukochany suchy szampon do ciemnych wlosow. Najlepszy jaki do tej pory uzywalam i pozostanie ze mna na dlugo.
  2. Green Pharmacy eliksir przeciw wypadaniu wlosow z lopianem, bardzo chetnie po niego siegalam. Trudno mi powiedziec, czy naprawde cos daje... uzywam pare roznych produktow w tym samym czasie. 
  3. Bumble und Bumble serum pogrubiajace wlosy, prodkut ktory niestety zostal wycofany a szkoda, bo u mnie sie calkiem dobrze sprawdzal.
  1. Skinoren z tego co pamietam pojawil sie tez w ostatnim denku, dalej bardzo dobrze mi sluzy i mam zapas na wiele miesiecy. 
  2. Shiseido Ibuki Softening Concentrate to niestety kolejny kosmetyk z tej serii, ktory mnie rozczarowal. Ogolnie mam wrazenie, ze nie robia kompletnie nic a kosztuja sporo. 
  3. La Roche - Posay Effaclar plyn micelarny moj ulubiony, tez juz sie pare razy pojawial i dalej chetnie go uzywam.
  4. Mixa to takze plyn micelarny (kolejny produkt od Mami). Niesamowicie wydajny, myslalam ze sie nie skonczy. Calkiem przyjemny. Ja nie zmywam calego makijazu micelami, u mnie to jeden z "krokow", do demakijazu oczu uzywam dwufazowki, wiec pod tym katem nie moge ocenic.
  5. Chanel Lotion Confort tonik do skory mieszanej. Bardzo lubie takie produkty uzywac rano.
  6. Chanel dwufazowka do demakijazu oczu to moj faworyt od dawna i poniewaz nie ma lepszego, to dalej bedzie mi towarzyszyl.
  7. La Roche - Posay peeling oczyszczajacy, mechaniczny... taki troche zdzierak jak dla mnie juz calkiem konkretny ale wiadomo to zalezy od osobistych preferencji. Zuzylam choc troche to trwalo ale specjalnego wrazenia na mnie nie zrobil.
  8. Estee Lauder Perfectly Clean krem do mycia twarzy. Ja osobiscie bardzo takie produkty lubie, choc w przypadku tego bardzo trzeba uwazac, zeby nie dostal sie do oka... piecze ale pozatym bardzo fajnie oczyszcza. Pewnie bym do niego wrocila ale znalazlam podobny produkt, ktory mi sie jeszcze bardziej spodobal ale o nim innym razem.
  1.  Glamglow Super-Mud Clearing Treatment Maske to jedna z moich ulubionych maseczek, swietnie oczyszcza, moja skora bardzo ja lubi. Opisalam ja juz w osobnym poscie, wiec nie bede sie rozpisywac. Calkiem mozliwe, ze kupie ponownie... na razie mam inne do zuzycia. 
  2. Biotherm Blue Therapy Serum in Oil na noc... jak juz pisalam, nic szczegolnego.
  3. Guerlain Meteorites serum rozswietlajace kocham za sam zapach... kulkowy. Do tego naprawde dobrze sobie radzi, tylko z wydajnoscia mogloby byc troche lepiej. Pewnie gdybym nie trafila na cos co mi lepiej sluzy, to bym przy nim pozostala. 
  4. Biotherm Blue Therapy krem na dzien. Idealny na zime dobrze odzywia i nawilza, pozostawia skore gladka i przyjemna w dotyku. Ja badzo lubie tego typu kremy. Ogolnie wole takie bardziej tresciwe, moja skora tego potrzebuje.
  1. Lancome Renergie Yeux Multi Lift to jeden z moich ulubinych kremow. Uzywam glownie na noc ale i na dzien tez mozna. Dobrze odzywia ale szybko sie wchlania i nie pozostawia filmu. Co jakis czas do niego wracam. To typowy krem przeciwzmarszczkowy do cery dojrzalej. Wiadomo istniejacych zmarszczek nic nie cofnie (oprocz skalpela) ale mozna zapobiegac i uzywac kremy, ktore na tyle dobrze dbaja o delikatna skore pod slepiami, zeby istniejace juz zmarszczki nie byly tak widoczne. 
  2. Nip&Fab Bee Sting Fix Eye to krem pod oczy z woskiem pszczelim. O nim tez juz pisalam. Dosc dziwny produkt ale o dziwo skuteczny. Jedyny minus to to, ze po jakims czasie twardnieje, wiec trzeba go dosc szybko zuzyc.
  1. Organique dwa peelingi do ciala, oba cukrowe... i oba swietne. Uwielbiam peelingi tej firmy, swietne zdzieraki a do tego cudnie pachna, sama przyjemnosc uzywania.
  1. Dior Addict It-Lash tusz do rzes. Na poczatku nie bylam pewna co to z tego bedzie. Ta gumowa maczuga, latwo sie taka dziabnac w oko ale jednak bardzo go polubilam i chetnie po niego siegalam.
  2. Max Factor 2000 Calorie wodoodporny. Calkiem w porzadku, malowal rzesy na czarno i eoda mu nie straszna ale to bylo wszystko. Moja dwufazowka potrafi sobie z nim poradzic.
  3. Diorshow baza pod tusz. Jak dla mnie rewelacja, sprawdza sie z roznymi tuszamia przy okazji pielegnuje.
  4. RevitaLash pisalam juz o niej wiele razy. Lubie ale nie jest moim faworytem.
  5. Xlash sluzy mi o wiele lepiej. Co prawda poczatki nie byly optymistyczne, mialam wrazenie, ze nic sie nie rusza ale kiedys skonczyla mi sie RevitaLash wiec siegnelam po ta... i efekt mnie zachwycil. Uzywam obie zamiennie ale ta lubie bardziej.
  6. NARS baza pod cienie. W sumie nie wiem co o niej myslec. Fajnie podbija kolor i ogolnie jest dobra ale z czasem przestala dzialac. Nie wiem dlaczego ale robi mi sie tak z wiekszoscia baz.
  7. Anastasia Beverly Hills zel do brwi, to tez juz moje kolejne opakowanie. Lubie i bede dalej uzywac... aktualnie kolejne opakowanie w trakcie zuzywania.
  8. Dior Lip Gloss bardzo lubie, swietnie pielegnuja usta i ladnie na nich wygladaja.
  9. Lancome Fever Gloss wycofany ze sprzedazy... zuzywam moje ostatnie i bardzo smuteczek, bo to byly rewelacyjne blyszczydla.
  10. Loreal Color Riche Blam to taki odpowiednik balsamu z Dior, tylko o nizszej cenie. Bardzo przyjemny produkt i niektore kolory sa naprawde ladne. Balsam robi to co powienien... pielegnuje usta.
  1. Hourglass Veil to mineralna baza pod makijaz. U mnie sie sprawdzila, wspolpracuje z roznymi podkladami. Tylko cena pelnowymiarowego opakowania odstrasza.
  2. Giorgio Armani Maestro Fundation to jeden z moich ulubionych podkladow. Lekki, trwaly, wydajny, ma idealny kolor. Na pewno do niego wroce.
  3. Guerlain Parure Extreme to byl jeden z moich ulubionych podkladow... szczegolnie na zime. Niestety zostal wycofany i zastapiony innym.
  4. Shiseido korektor w pedzelku... glownie pod slepia. Calkiem dobry produkt, z tym ze ja nie mam cieni, wiec trudno mi powiedziec, jak sobie radzi w takich przypadkach.
  5. Dior Hydra Life to kolejny korektor pod oczy, w tym przypadku z pacynka. Ja go uzywalam na rozne niespodzianki i przebarwienia... z wiadomego powodu. Lubilam ale mam sporo innych, wiec nie wiem czy jeszcze do niego wroce.
  6. Shiseido UV Protective Compact Foundation SPF30 to moj ulubiony podklad na lato, jest po prostu idealny. Wodoodporny i nie do zdarcia. 
  7. Giorgio Armani Lasting Silk UV Compact to tez bardzo fajny podklad w kompakcie. W tym przypadku tez moge dobrac idealny odcien. Teraz mam puderniczke, wiec moge dokupic sam wklad. 
  1. Dior Addict bardzo bardzo lubilam... i jak to przewaznie bywa z produktami, ktore lubie... zostal wycofany.
  2. Boss MaVie uzywalam do pracy, przyjemne ale wiadomo parfumy to indywidualna sprawa.
  1. Beliance mydelko do mycia pedzli... moje ulubione. Wydajne i skuteczne.

sobota, 30 sierpnia 2014

Nourishing deeply sweet scrub... moje pierwsze spotkanie z Phemone :)

Dawno nie bylo na blogu zadnego peelongu do ciala a poniewaz aktualnie uzywam kolejny, ktory przyjechal do mnie w paczce od Marti, to postanowilam o nim napisac. Tym bardziej, ze jest to firma jak najbardziej dla was dostepna. Dla mnie niezbyt ale jak sie chce to wiadomo... wszystko jest mozliwe ;)


 Szukajac peelingu idealnego nie moglam ominac produktow Phemone. Wiekszosci z was pewnie znana, aczkolwiek pewnie ich produkty nie wszystkim beda odpowiadac. Ja musze ostroznie podchodzic do "naturalnych" kosmetykow ale na szczescie ogranicza sie to glownie do twarzy, reszta mnie nie ma nic przeciwko i dlatego tez padlo na ten a nie inny produkt.


 Prostota i elegnacja cechuje opakowanie Phemone. Lubie takie klimaty. Dopracowane szczegoly... niby nic a potrafia wiele zdzialac. Ja jestem wzrokowiec, mi musi sie tez optycznie podobac. W przypadku tego peelingu jest maly minus. Opakowanie jest szklane... czyli przy tym ciezkie i gladkie... jak sie wyslizgnie pod prysznicem i pacnie w stopie, calkiem mozliwe, ze zlamie nam jakas kosteczke ;). Dlatego lepiej jak ma sie mozliwosc postawienia sloika na polce albo uzywania w wannie. Ja korzystam z tej drugiej opcji i peeling stoi sobie spokojnie na brzegu wanny, bo jak znam siebie, na pewno bym go sobie w koncu zrzucila na noge :P


 Wg producenta: produkt peelingujący do ciała, którego istotę stanowią kryształki brązowego cukru zawieszone w organicznym kompleksie olejów roślinnych. Jego formuła wykorzystuje naturalną i skuteczną metodę usuwania zanieczyszczeń oraz martwych, zrogowaciałych komórek naskórka, z jednoczesnym pobudzeniem skóry do odnowy. Peeling odżywia i natłuszcza skórę, pozostawia ją aksamitnie gładką, miękką w dotyku. Po zabiegu na skórze pozostaje przyjemny film, który w naturalny sposób chroni ją przed utratą wilgotności.

Opakowanie zawiera 200ml


Skladniki aktywne:

  kryształki brązowego cukru  w naturalny sposób złuszczają martwe komórki naskórka, działają antyseptycznie i łagodząco 
oleje: migdałowy i makadamia  odżywiają, zmiękczają i wygładzają naskórek 
olej winogronowy  nawilża, regeneruje, działa antyoksydacyjnie 
olej kokosowy i z oliwek  optymalnie nawilżają 
ekstrakty: ze skórki cytryny i skórki pomarańczy  delikatnie pobudzają i odświeżają naturalna kompozycja zapachowa  o kojącej waniliowej nucie, przełamanej aromatem kwiatów i zielonych cytrusów, otula ciało aurą zmysłowości, potęgując przyjemność w trakcie domowego zabiegu spa


Firma zapewnia, ze skladniki da w 99,5% naturalne... na tyle na ile jest to mozliwe, sklad dosc dlugi i ciekawy. Rownie dluga jest lista tego czego peeling nie zawiera. Dla osob, ktore cenia sobie sklady powinno byc to plusem. Ja az tak bardzo nie zwracam na to uwagi, peeling ma zdzierac i nie podrazniac a do tego pielegnowac skore. 


 Jezeli o mnie chodzi, to jestem zadowolona. Swietnie zdziera i pozostawia ta przyjemna warstwe, ktora pieknie nawilza i pielegnuje skore. Kocham olejki w peelingach, choc wiadomo, ze nie zawsze to funkcjonuje tak jak powinno (na wspomnienie peelingu P&R dalej dostaje gesiej skorki). Zapach jest przyjemny, dosc specyfiny i z cytrusowa nuta ale taka, ze mi to nie przeszkadza. Nie przebije mojego ulubienca z B&BW ale mimo wszystko siegam po niego z przyjemnoscia.

***

PS Jak juz czesc z was wie, mam aktualnie urlop, wiec postaram sie zeby wyniki mojego malego blyszczykowego rozdania pojawily sie juz dzis... tak zebym mogla (o ile dostane adresy) wyslac wam blyszczydla przed wyjazdem :)


poniedziałek, 21 października 2013

kosmetyczne smakolyki na zime ;)

 To tu... to tam... napotykam na waszych blogach na rozne ciekawe produkty polskich firm, ktore z wiadomych powodow sa dla mnie dosc trudne do zdobycia. Wszystkie te firmy powstaly i rozwinely sie po moim wyjezdzie z kraju, wiec prawde mowiac jak patrze na te kosmetyki to nawet nie potrafie sobie wyobrazic co to za cuda. Pogapic sie moge i poczytac... glownie zachwyty ale jakby nie bylo zapachu nie da sie przekazac za pomoca zdjec. Tak troszke wam zazdroszcze, bo naprawde wygladaja na warte zainteresowania i podejrzewam, ze taki TBS to im do piet nie siega ;)

Kochana Marti zaoferowala sie, ze moze mi kupic pare rzeczy podczas pobytu w pl... i tak po dlugim i intensywnym dumaniu, bo wcale nie jest tak latwo wybrac z tego przeogromnej oferty firm ktore mnie interesowaly akurat to "cos". Najbardziej zalezalo mi na peelingach do ciala, bo nie wiem dlaczego ubogo u mnie w tego typu produkty, lub maja maja takie ceny, ze odechciewa mi sie zakupow... bo nie musze akurat na tego typu produkty wydywac po kilkadziesiat ojro.

Tak wygladalam po rozpakowaniu paczki... ale przy takiej zawartosci to chyba nic dziwnego ;)

Kosmetyki Organique w sumie najbardziej mnie zainteresowaly. Marti udusze Cie za ta gazetke, bo co do niej zajrze to moja lista kolejnych zachcialnek sie wydluza.


Na poczatek wybralam peeling enzymatyczny do twarzy z ziolami, cukrowy peeling do ciala jablko & rabarbar, czekoladowy peeling cukrowy i korzenne maslo do ciala. Oprocz tego dostalam dwa mydelka Martusiowe i z motylem.
Kolejna firma, ktora mnie interesowala to Phenome. Jedna rzecz, ktora mnie zastanawia, to dlaczego na opakowaniu sa tylko angielskie napisy... no coz. Tu zdecydowalam sie na szampon Rebalance (przywracajacy rownowage skorze glowy), maske Purifying (oczyszczajaca) i oczywiscie peeling do ciala Nourishing (cukrowy z olejkami).
Z Pat&Rub wzielam limitowany ogromny "otulajacy"peeling... cukrowy bo jakby inaczej. Zaintrygowal mnie zapach a wlasciwie to co sobie wybrazalam z polaczenia karmelu z cytryna i wanilia. 

 
Na koniec firma, ktora akurat nie jest polska ale jakby nie bylo dosc znana Bath&BodyWorks. Polecony mi przez BI peeling cukrowy "black currnat vanilla". Oraz cos co juz dawno chcialam wyprobowac, czyli przeslodkie antybakteryjne zele do rak. Tak BBW jest kolejna firma ktorej niestety sie u mnie nie uswiadczy. A szkoda... swieczki tez by mnie interesowaly :P


To byloby na tyle slowem wstepu. Prawde mowiac nie wiem od czego zaczac. I jak zobacze choc jednen kometarz w stylu "... kiedy ty to zuzyjesz" to przestane byc mila ;))). Zart oczywiscie. Zuzyje wszystko po kolei, bo na pewno nie na raz. Az tak duzej lazienki nie mam. Zobaczymy czy wszystko mi podejdzie, bo tez tak wcale nie musi byc. Jakby nie bylo to takie troche zakupy w ciemno. Peelingow mam w kazdym badz razie teraz tyle, ze moglabym slonia obsluzyc. Az strach sie bac co bedzie jak sie z tymi produktami polubie i najdzie mnie ochota na wiecej Ö.ö