Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maseczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maseczki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 września 2015

Glamglow Thirstymud™ Hydrating Treatment... ulubiona maseczka :)

Wlasciwie uwielbiam wszystkie... no moze czarna najmniej ale to tez moje widzimisie, bo ogolnie dziala tak samo dobrze jak pozostale. O bialej i czarnej juz pisalam. Teraz przyszla kolej na niebieska. Co prawda jestem sporo do tylu z moja recenzja ale nikt mnie nie goni. Pouzywalam wystarczajaco dlugo i tak sobie pomyslalam, ze mozna by cos na jej temat skrobnac. 


 Na pewno wiekszosc z was zna ten opis ale jakos uzupelnienie... warto wiedziec co nam producent obiecuje i jakie to cuda mamy w srodku, ktore z nas maja zrobic holywoodzkie bostwa. 
  • Wysokie stężenie kwasu hialuronowego i kwas cytrynowy  dbają o głębokie i trwałe nawilżenie oraz blask cery. 
  • Sacharydy z jabłek trwale nawilżają skórę, działając w połączeniu z betaglukanami z owsa i specjalną glinką HydraClay™, pomagają skórze zatrzymać na dłużej zapasy nawilżenia. 
  • Olej kokosowy wraz z naturalnym, nieprzetworzonym miodem z kwiatów pomarańczy działa jak błyskawiczna odżywka kondycjonująca. 
  • Imbir uwalnia skórę od toksyn, dodaje energii cerze.
Pionierską technologię dostarczania składników TEAOXI®, zamknięto w zmikronizowanych liściach oliwnych, uwalniających do skóry antyoksydanty i cenne kwasy tłuszczowe.



 Opakowanie typowe dla maseczek tej firmy. Ja je osobiscie lubie, sa szczelne i dobrze chronia zawartosc. 50g wystarcza na bardzo dlugo. Maseczke nakladam cienka warstwa (na oczysczona skore) i pozostawiam przez 20 minut. Ona i tak nie wchlania sie calkowicie, wiec wieksza ilosc to po prostu marnotrastwo. A dzieki temu, ze nie potrzeba duzo... to wzrasta jej wydajnosc. Zmywam plynem micelarnym.


 Po zasychajaco - sciagajacych maseczkach glinkowych (bialej i czarnej) uzywanie tej kremowo - zelowej to sama przyjemnosci i spa dla mojej skory. Do tego cudny zapach... wyczuwam kokos, karmel i cos jeszcze ale nie potrafie sprecyzowac. Jakby nie bylo jest szalenie apetyczna.


 Ja mam skore mieszana, ogolnie niewymagajaca i ta maseczka sprawdza sie u mnie bardzo dobrze. Nawilza i relaksuje, pozostawia skore miekka w dodyku i gladka. Jasne, ze nie bedzie kazdemu pasowac, ja na szczescie zaliczam sie do tych co bardzo lubi po nia siegac. Nie oczekuje cudow na kiju, wszystko zalezy od tego w jakim stanie jest nasza skora i czego potrzebuje. Wiadomo ze wzgledu na cene to jest ryzyko kupowania w ciemno, bo gdy komus nie podejdzie, to niefajnie.



U mnie cena tej maski to 50,00€ ... w ogole w Niemczech te wszystkie produkty pojawiaja sie ze straszliwym opoznieniem. Zielonej ciagle nie ma w sprzedazy, tak samo pianek do mycia twarzy. Nie wiem dlaczego ale jest to dosc irytujace. Jak mi sie skonczy to na pewno kupie ponownie, lubie produkty Glamglow... bo to samo dotyczy pozostalych maseczek. Dobrze mi sluza i pozostane przy nich na dluzej.


Dla zainteresowanych sklad:

Water, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Butylene Glycol, Cyclopentasiloxane, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Peg-8, Peg-100 Stearate, Glyceryl Stearate, Cocos Nucifera (Coconut) Fruit Extract, Zingiber Officinale (Ginger) roqt Extract, Camellia Sinensis Leaf Powder, Olea Europaea (Olive) Leaf Powder, Tetrahexyldecyl Ascorbate, Honey (Mel), Allantoin, Saccharide Isomerate, Sodium Hyaluronate, Tocopheryl Acetate, Hexylene Glycol, Cetearyl Alcohol, Sodium Polyacryloyldimethyl Taurate, Caprylyl Glycol, Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA, Hydrogenated Polydecene, Polysorbate 60, Menthoxypropanediol, Cetyl Alcohol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Glyceryl Acrylate/Acrylic Acid Copolymer, Avena Sativa (Oat) Bran Extract, Kaolin, Buteth-3, Trideceth-10, Benzophenone-4, Sodium Benzotriazolyl Butylphenol Sulfonate, Tris (Tetramethylhydroxypiperidinol) Citrate, Tributyl Citrate, Aminomethyl Propanol, Phenoxyethanol, Fragrance, Coumarin, Linalool.

wtorek, 4 marca 2014

Glamglow... czyli hollywoodzki sekret piekna ;)

A czy w rzeczywistosci jest tak pieknie to sie okaze. Dosc dlugo chodzilam kolo tych maseczek nie mogac sie zdecydowac. Za sprawa Czarnej Inez i okazji w dougim przygarnelam taki oto zestaw i moglam w koncu przetestowac obie.


 Nie ukrywam jest to dosc droga impreza i trzeba uwazac bo maseczki sa w dwoch wielkosciach 30 i 50 ml. Ja za moj zestaw zaplacilam z rabatem okolo 50€.


 Moja biala ma 34g a mala 15g ... tak swoja droga mogliby sie zdecydowac czy podaja zawartosc w ml czy gramach, bo wprowadza to niepotrzebne zamieszanie.  

***

Postanowilam w jednym poscie opisac obie, zeby nie trzeba bylo pozniej szukac ;)


 Na poczatek siegnelam po Super-Mud Clearing Treatment.

Zaawansowany system oczyszczania skóry, który sprawia że cera nabiera świeżego blasku. Opracowany w laboratoriach GLAMGLOW skutecznie walczy z najczęściej rozpowszechnionymi problemami skóry twarzy: z rozszerzonymi porami, przebarwieniami, wypryskami, zaskórnikami, podrażnieniami. Innowacyjna formuła idealnie oczyszcza skórę z nadmiaru tłuszczu, talku i zamieszczeń, a zawarte substancje czynne idealnie ją pielęgnują. Kosmetyk działa złuszczająco, antybakteryjnie, matująco, nie wysuszając przy tym skóry. Dodatkowo stymuluje regeneracje komórek. Nowa technologia uwalniania składników, zgłoszona do patentu TEAOXI z prawdziwymi liśćmi eukaliptusa: skóra staje się promienna.

Rezultaty:

- ACNECIDIC-6: zrównoważone PH, 
- kwas glikolowy pomaga zredukować foto-uszkodzenia skóry i poprawia jej teksturę, 
- kwas salicylowy: pomaga odblokować i zmniejszyć pory, 
- kwas mlekowy: wspomaga pigmentację i nawilżenie, stymuluje i zwiększa produkcję kolagenu, 
- kwas migdałowy: redukuj cienkie linie i zmarszczki, opóźnia starzenie, zwiększa elastyczność skóry, 
- kwas pirogronowy: pomaga w zabliźnianiu i rozjaśnia skórę, 
- kwas azelainowy: pomaga zwalczać bakterie mieszków włosowych oraz wypryski, 
- TEAOXI: dostarcza świeży, naturalny eukaliptol, olej linalowy oraz silne flawonoidy, 
- aktywowany Y X-węgiel: ekstremalna absorpcja oczyszczająca z sebum, bakterii i toksyn, 
- K17 glinka: 17 etapowy proces usuwający sebum, bakterie i toksyny poprzez kapsulację, 
- korzeń lukrecji: pomaga redukować i regulować problemy skórne, 
- mięta: pomaga kontrolować bakterie i zmniejszać podrażnienia, 
- liść eukaliptusa: pomaga zwalczać skutki nadmiaru toksyn w skórze, 
- aloes, rumianek, ogórek, nagietek, bluszcz: pomagają koić, łagodzić i goić

 Sklad: Water, Kaolin, Magnesium Aluminum Silicate, Sodium Hydroxide, EucalyptusGlobulus Leaf, Mandelic Acid, Charcoal CI 77266, Parfum [Limonene, Linalool,Benzyl Benzoate], Glycolic Acid, Azelaic Acid, Lactic Acid, Pyruvic Acid,Salicylic Acid, Xanthan Gum, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Maltodextrin, IronOxides CI 77491, Mentha Piperita Oil, Butylene Glycol, Glycyrrhiza Glabra RootExtract, Glycerin, Chamoilla Recutita Flower Extract, Calendula OfficinalisFlower Extract, Cucumis Sativus Fruit Extract, Hendera Helix Extract, SymphytumOfficinale Leaf Extract, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Caprylyl Glycol,Hexylene Glycol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.


 Normalnie cud, miod i orzeszki jak sie tak na te obietnice producenta popatrzy. Ile w tym prawdy to sie okaze z czasem, bo na razie nie moge nic powiedziec o dlugotrwalych efektach. 

Maseczka konsystencja przypomina dobrze wymieszane bloto, kolorem juz bardziej swiezy beton. Zapach ma dosc mietowy, nazwijmy go swiezym. Nie przeszkadza mi specjalnie, wiec sie nie bede czepiac. Nakladalam palcami na cala twarz. Wg producenta nalezy pozostawic na 5 - 20 minut i pozniej zmyc woda. Zasycha jak typowa glinkowa maseczka. Wiadomo jak zasycha to sciaga, wiec nie ma sie co dziwic. Jak na razie podoba mi sie efekt jaki daje. Oczyszcza, zmniejsza pory i lagodzi... jak dalej tak bedzie, to pewnie zaopatrze sie w duze opakowanie.

 Dziubek :P


Druga maseczka ma troche slabsze opinie i to nie tylko dlatego, ze jej dzialanie jest bardziej krotkotrwale, to dosc specyficzny produkt i zdaje sobie sprawe, ze nie kazdemu przypadnie on do gustu. Tym bardziej, ze trzeba go dosc szybko zuzyc, ma tendencje do zasychania w opakowaniu.


 Tingling & Exfoliating Mud Mask to nie tylko maska ale tez zdzierak. Ze wzgledu na inny sklad mamy tu zabezpieczenie, ktore daje nam gwarancje, ze maska jest swieza.

Hollywoodzki sekret piękna i młodości -marka uznana w świecie wielkich produkcji filmowych, pokazów mody, sesji fotograficznych największych gwiazd. W mgnieniu oka gładka cera o młodzieńczym balsku - a to wszystko za sprawą 3 ekskluzywnych składników: 

 - Teaoxi - innowacyjna formuła o działaniu przeciwstarzeniowym i przeciwzmarszczkowym, pobudzająca syntezę kolagenu,  
- francuska glinka o działaniu minimalizującym pory i chroniącym przed zanieczyszczeniami, 
- skałą wulkaniczna delikatnie złuszcza naskórek, usuwając obumarłe komórki, wygładza i zmiękcza drobne linie, sprawiając że cera w mgnieniu oka wygląda młodziej. Upiększająca maska nadaje się dla wszystkich typów skóry, dla kobiet i dla mężczyzn, niezależnie od wieku



 Jezeli chodzi o konsystencje to ta jest zdecydowanie bardziej rzadka i trzeba ja przed nalozeniem wymieszac, co w sumie nie jest zbyt proste w przypadku takiego mini sloiczka. Zapach ma bardzo przyjemny, kwiatowy. Cos co mi troche utrudnialo nakladanie palcami to dosc duze farfocle, to tez czarne punkty widoczne ponizszym zdjeciu, gdzie mam maseczke na twarzy. Czesc z nich odpadla przy wysychaniu. Bo tak... ta maseczka tez zasycha i moze wywolywac uczucie szczypania, czego na szczescie u mnie nie stwierdzilam. Na poczatku daje bardzo przyjemne uczucie chlodzenia. Bede musiala jeszcze pouzywac ale mam obawy, ze ta maseczka troche mi podraznia twarz. Chyba, ze byl to zbieg okolicznosci ale to na pewno wyjdzie, przy kolejnych uzyciach. Zmywajac nalezy wykonywac kolite ruchy, wtedy tez z maseczki robi sie peeling i tak mysle, ze moze to bylo dla mojej skory zbyt ostre, bo ona nieszczegolnie lubie zdzieraki. Po uzyciu twarz jest gladka i przyjemna w dotyku. Lepiej przyjmuje pielegnacje i baze... ogolnie makijaz potem swietnie na takiej oczyszczonej twarzy wyglada ale czy zawdzieczam to jakims specjalnym skladnikom zawartym w maseczce czy po prostu porzadnemu oczyszczeniu to tak do konca nie wiem ;)


 Sklad: Aqua (Water), Montmorillonite (VolcanicMinerals), Kaolin (French Sea Clay), Magnesium Aluminum Silicate (PurifiedClay), Polyethylene, Pumice (Micro Volcanic Rock), Camellia Sinensis Leaf(Green Tea Leaf), Camellia Oleifera Leaf Extract (Green Tea), ChamomillaRecutita Flower Extract (Chamomile), Calendula Officinalis Flower Extract(Marigold), Cucumis Sativus Fruit Extract (Cucumber), Hedara Helix Extract(Ivy), Symphytum Officinale Leaf Extract (Comfrey Herb), Lavandula Hybrida Oil(Lavender), Glycerin (Vegetable), Parfum, [Benzyl Benzoate, Hexyl Cinnamal,Limonene, Linalool], Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Caprylyl Glycol,Hexylene Glycol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.


Na pewno warto obie wyprobowac jak sie ma taka okazje. Ja jak na razie wole biala ale poniewaz dopiero sie poznajemy, to jeszcze moze sie to zmienic. 

Macie jakies doswiadczenia z tymi produktami ??
Mnie powoli zaczyna kusic ta pod oczy :]


czwartek, 20 lutego 2014

Biovax intensywnie regenerujaca maseczka :)

 Dzis bedzie kolejny produkt, ktory dla wiekszosci z was nie jest niczym nowym ale ja do tej pory nie mialam z nimi stycznosci. Musze przyznac, ze wybor jest niezly i wcale nie tak latwo bylo mi sie zdecydowac. Po dluzszym dumaniu kupilam dwie. Jedna zaczelam uzywac, wiec mysle, ze nalezy jej sie pare slow. Tym bardziej, ze nasze pierwsze "spotkanie" nie bylo latwe ;)


 Intensywnie Regenerująca Maseczka do włosów słabych ze skłonnością do wypadania. 

Dzięki zawartości naturalnych olejów i ekstraktów:
  • 100% sok z aloe vera intensywnie odżywia cebulki, chroniąc włosy przed nadmiernym wypadaniem. Wpływa korzystnie na rozdwojone końcówki i skutecznie zmniejsza łamliwość włosów.
  • Kompozycja olejku ze słodkich migdałów oraz miodu silnie nawilża, zmiękcza i odżywia włosy, nadając im piękny połysk.
  • 100% ekstrakt z henny ułatwia aktywnym składnikom wnikanie do wnętrza włosa i jego cebulki.

W opakowaniu mamy 250ml, dodatkowo dolaczony byc czepek wspomagajacy. Produkt jest wg producenta przyjazny alergikom. Nie zawiera SLS, SLES, parabenow i glikolu propylenowego. Maseczka ma wzmocnic wlosy, zmniejszyc wypadanie, odzywic, zregenerowac, nawilzyc, nadac polysk... czyli same cuda.


 Schody zaczely sie przy pierwszej probie otwarcia. Z boku opakowania mamy... hmmm... jedyne co mi przychodzi do glowy to dzyndzel :P (tak to jest jak sie o 12 w nocy posty pisze). Sposob otwierania na pewno jest wam znany, wiec sie nie bede rozpisywac. W kazdym razie mi sie to odlamalo zanim sie zabralam za otwieranie. Ja nie wiem czemu to musi byc zabezpieczone jak radziecka konserwa.


 Przy uzyciu pilnika do paznokci i nozyczek biurowych udalo mi sie w koncu otworzyc to urocze opakowanie. A takze pozniej doprowadzic je do stanu uzywalnosci.


 Maseczka ma dosc lekka konsystencje, w sumie typowo maseczkowa. Zapach jest nienachalny... ani mnie szczegolnie nie zainteresowal, ani nie zniechecil. Taka ilosc jak na zdjeciu wystarczyla na moje wlosy. Nie chcialam przesadzic, bo nie wiedzialam, czy mi nie obciazy wlosow.


Uzylam ja pare razy. Przewaznie siegam po takie produkty jak myje wlosy szamponem oczyszczajacym. I musze przyznac, ze zdazylam sie z nia polubic. Plus za to, ze nie obciaza mi wlosow i na pewno nie mozna im odmowic polysku. Co do wzmocnienia i innych obietnic producenta to jeszcze jest za wczesnie, tu bede mogla cos powiedziec, jak zuzyje cale opakowanie. O ile ostroznie podchodze do masek, to po ta siegam chetnie.

SKŁAD: AQUA, CETYL ALCOHOL, CETEARYL ALCOHOL (AND) CETEARETH - 20, CETRIMONIUM CHLORIDE, ALOE BARBADENSIS LEAF JUICE, AMYGDALUS DULCIS (SWEET ALMOND) OIL, ACETYLATED LANOLIN, GLYCERIN, LAWSONIA INERMIS EXTRACT, MEL (HONEY) EXTRACT, PARFUM, BENZYL ALCOHOL (AND) METHYLCHLOROISOTHIAZOLINONE (AND) METHYLISOTHIAZOLINONE, CITRIC ACID, LINALOOL, POTASSIUM SORBATE, SODIUM BENZOATE, C.I. 42090

sobota, 1 czerwca 2013

dzien paszteta ;)

 Czyli dzien dziecka dla ekhmm... zaawansowanych... 
nie powiem ze wiekowo, bo sie jeszcze ktos obrazi ;)

Nie bede sie wypowiadac co do tego co za oknem, bo ile mozna. Powiem tylke, ze leje... ciagle i nie przestanie jak na razie. Nastraja to szalenie kanapowo i chyba nie wycisne z siebie odpowiedniej ilosci sily, zeby jakos oko zmalowac. No coz...


... za to postanowilam sobie zrobic dobrze. Z okazji tego radosnego dnia. Po tym jak zrobilam sobie kuku pewnym produktem ale o tym bedzie przy okazji, to dzis dla odmiany trzeba bylo cos dla siebie zrobic... tym razem cos dobrego. 

W roli glownej smierdzaca maseczka Khadi Sandalwood z jeszcze bardziej smierdzaca woda rozana Khadi ale czego sie nie robi, zeby wygladac lepiej... i kolagenowe platki pod slepia Crystal... te podobno sa ze zlotem ale nie wiem ile w tym prawdy a ile barwnika nadajacego platkom zloty kolor, jakby nie bylo bardzo je lubie... i ze zlotem czy bez, swietnie wspomagaja delikatna skore pod okiem :)

No i moja skromna osoba :P


Fanaberyjna skore glowy dopieszczal przez cala noc olej kokosowy a teraz potraktowalam wlosy szamponem i kuracja Aussie. O!

ps. wode termalna tez mialam pod reka ale doprawdy nie da sie wszystkiego na raz robic ;)

***

W kazdym badz razie, zycze wszystkim milego dnia... i udanego weekendu.

Buziam :*


poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Khadi maseczka sandałowa... pierwsze wrazenia :)

 No coz... pierwszy post szlag trafil, mnie zreszta tez (cholerny blogger), wiec podejrzewam, ze ten bedzie mocno okrojony bo wsciekla jestem nieziemsko a to nie sprzyja inwencji tworczej pffff...

Maseczke z drzewa sandalowego Khadi nabylam przy okazji ostatnich zakupow i przez jakas chwile lezala w szufladzie a ja dojrzewalam do tego, zeby ja uzyc. Musze przyznac, ze mialam obawy... choc glownie chodzilo o wrazenia wechowe. Jak wiadomo ja nie za bardzo potrafie uzywac to co mi smierdzi a z indyjskimi produktami roznie bywa, choc akurat Khadi nie jest zla pod tym wzgledem.


W opakowaniu mamy 50g proszku, ktory mozna zmieszac z woda albo hydrolatem rozanym, ewentualnie przy suchej skorze mieszamy z mlekiem z odrobina miodu. Ja siegnelam po wode rozana, ktora jak dla mnie sama w sobie smierdzi okrutnie i bylam ciekawa co to z tego wyjdzie. O dziwo w polaczeniu z drzewem sandalowym (maseczka sama w sobie ma lekki i w miare neutralny zapach) woda rozana przestala ziac zgnilymi platkami i calosc dalo sie spokojnie nalozyc na twarz. I teraz przynajmniej wiem, ze w ten sposob moge ta wode uzywac, natomiast samodzielnego nakladania na dziob zaprzestane, bo niestety jest to dla mnie droga przez meki.


Wg producenta: Maseczka usuwa nadmiar sebum, oczyszcza zatkane pory, zamykając nadmiernie rozszerzone tym samym skóra odzyskuje zdolność do absorbowania większej ilości tlenu.Drzewko sandałowe jako naturalny środek upiększający ma długą tradycję w Indiach. Usuwa drobne zmarszczki i przebarwienia. Skóra jest miękka i nawilżona. Odżywcza maseczka sandałowa Khadi wnika głęboko w skórę i czyni ją gładką i odmłodzoną. Kurkuma oraz drzewo sandałowe powoduje, że przebarwienia oraz inne niedoskonałości skóry znikają.

Sklad:  Solum Fullonum (Fuller’s Earth) · Calamine · Zincum Oxydatum (Zincoxide) · Santalum album (Sandalwood) · Zedoaria Rose (Curcuma) · Symplocos racemosa (Lodhra) · Azadirachta indica (Neem) · Ocimum sanctum (Tulsi) · Psoralea Corylifolia (Bawachi) · Berberis aristata (Tree Turmeric) · Cinnamomum camphora (Camphor)


Taka ilosc jak na lyzeczce to w sumie za duzo i spokojnie moglabym wysmarowac tym co mi zostalo jeszcze jakis pyszczek ale futerkowe nie wyrazaly checi na zabiegi kosmetyczne. Nakladalam ja moim pedzlem do maseczek ze Skinfood, nadaje sie do tego idealnie. 


Bonusik ;) ... wysmarowalam cala buzie i szyje. 
Maseczka daje przyjemne uczucie chlodzenia.


A potem zastyga... unieruchamiajac nasza twarz, bo po chwili nie moglam mowic a mruganie tez nie bylo takie proste. Trzymalam ja na twarzy wg instrukcji 20 minut i w tym czasie zdazyla wyschnac i popekac ale wcale to nie przeszkadzalo, maseczka sie nie kruszy, trzyma sie porzadnie jak tynk na fasadzie. Pozniej zmylam ja letnia woda.


To byl moj pierwszy raz ale nie bede ukrywac, uwielbiam ta maseczke... po prostu UWIELBIAM !! Buzia idealnie gladka, pory czyste i pozamykane... koloryt wyrownany. Wszelkie zaczerwienienia poznikaly a skora wyglada na wypoczeta. Wiadomo przebarwienia nie znikna po paru uzyciach ale i tak niesamowcie mi sie podoba, to co ta maseczka robi z moja twarza i mam nadzieje, ze tak pozostanie. 


środa, 6 czerwca 2012

z pamietnika testera... Skinfood Egg White Pore Mask

 Jak wiekszosc z was tak samo ja mam problemy z porami i zaskorniakami na nosie i w okolicy a takze co jakis czas na brodzie. I gdy sprawde zaniedbam odrobine, to te czesc mojej twarzy przypomina powierzchnie ksiezyca. A szorstkosc mojego nosa dorownuje papierowi sciernemu. Tak... niestety jest to walka z wiatrakami i potrzeba tu samozaparcia i systematycznosci, czyli tego co u mnie czasami kuleje a bywa, ze lezy i kwiczy. Tym bardziej, ze wiele z dostepnych produktow daje mizerne efekty lub nie daje ich wcale. Jakis czas temu pisalam o azjatyckich platkach na nos, o ile dobrze pamietam moje byly z Innisfree. I o ile firme lubie tak platki byly kompletna poraza i za nic nie dawaly mi tego co powinny, wiec z czasem sobie darowalam. 

Jakis czas temu z jednym z zamowien przyszla tez saszetka z maseczka oczyszczajaca pory. Jest to maseczka Egg White Pore z firmy Skinfood. Ogladnelam sobie opakowanie, chwile podumalam i zapomnialam o niej. Wpadlam na nia ponad tydzien temu jak rozpaczliwie szukalam czegos, co by sobie z fatalnym stanem mojego nosa poradzilo.


Oryginalna wielkosc tak jak na obrazku ponizej to 100g i podejrzewam, ze wystarczy na bardzo dlugi czas, bo maseczka jest szalenie wydajna... koszt na ebay to ca. 9€


 Maseczka zawiera wyciag z jajkowego bialka, wzbogacony o albumine i ma z zadanie wnikac gleboko w pory, oczyszczac je... usuwac nadmiar tego wszystkiego co sie w porach gromadzi. A przy tym zwezac, czyli sprawiac zeby byly mniej widoczne tak zeby nasza skora byla gladka. 

Troche sie obawialam tej jejecznej maski ale w sumie bez potrzeby. Ma calkiem przyjemny, lekki zapach i bardzo gesta, kremowa konsystencje. Najwygodniej naklada sie pedzlem, przynajmniej mniej produktu sie przy nakladaniu marnuje. Bo przy nakladaniu palcami, sporo mi na palcach zostalo ale wiadomo jak kto lubi. Pisalam ze jest szalenie wydajna i jest to prawda, bo 4 razy juz sobie ja nakladalam a ciagle jeszcze mam i na 2 - 3 uzycia spokojnie mi ta probka jeszcze wystarczy.


Nie nakladam maseczki na cala twarz, tylko tam gdzie mam problemy. Czyli glownie strefa T i po bokach nosa a do tego profilaktycznie na podbrodek. Wg producenta nalezy ja zostawic na 10 - 15 minut ale 20 tez spokojnie moze na skorze pozostac. Bo sama w sobie jest delikatna i nie ma obawy, ze nas w jakikolwiek sposob podrazni. Maseczka sobie zasycha ale tez bez mocnego sciagania, wiec kazdy moze sobie znalezc czas jaki mu pasuje. Potem zmywam ciepla woda i gabeczka  drogerii. I tak dwa lub trzyy razy w tygodniu, bo tu trzeba w miare regularnie stosowac, wiadomo cos czego sie nie uzywa nie bedzie dzialalo. A jak bedzie sie sprawdzac to mozna i rzadziej... ale systematycznie.


Moje wrazenia: UWIELBIAM !!! I na 100% zakupie duze opakowanie. Podziwiam skore na nosie pare razy dziennie i micha mi sie cieszy. Fakt, ja nie mam kraterow ani duzych problemow z porami, jednak jak jz pisalam, moja skora tez potrafi czasami wygladac niezbyt zachecajaco i zaskorniaki jak mrowki w mrowisku okupuja moj nos... co wyglada bardzo nieladnie, juz pomijajac jak chce sie na takie pobojowisko nalozyc "makijaz". Niestety nie zrobilam zdjecia przed i nikogo tez nie chcialabym straszyc, jak taka impreza na nosie i w okolicy wyglada wiecie bardzo dobrze, wiec i u mnie nie wyglada inaczej. Po tych paru razach widze sporo poprawe, nos mam gladki... zero zaskorniakow, wszystko ladnie pozamykane, troche wolniej to idzie w okolicy nosa ale tez widze niesamowita poprawe. Z tej serii sa tez inne produkty, ktore ogolnie maja to samo zadanie ale ja na razie pozostane przy maseczce.


 A jak juz sie rozbrykalam, to nabylam droga kupna krem, ktory tez ma mi pomoc w kontrolowaniu porow. Oczywiscie Skinfood... z wyciagiem z niedojrzalego (lol) zielonego jablka i woda gazowana :)


Wrazenia dotyczace kremu pojawia sie jak juz go troche pouzywam :)

sobota, 21 stycznia 2012

popoludniowy post weekendowego leniwca ;)

Wlasciwie mialam dzis przyjrzec sie blizej paru produktom, ktore w ostatnim czasie kupilam ale doprawdy jakos nie moglam sie za to zabrac. Do tego nagle zrobilo sie zimowo, od rana sypalo wsciekle sniegiem, wiec na tapecie byly ekstremalne sporty zimowe... odsniezanie podworka. Snieg mokry wiec ciezki bo ogolnie jest cieplo. Pol godziny po tym jak skonczylismy zaczelo lac... i leje do tej pory. Pfff...



W zwiazku z tym, po odbebnieniu paru prac domowych... stwierdzilam, ze zrobie sobie dzis dobrze i wygrzebalam z szafki slowicze gowienko. Jakby nie bylo, pedzelek do nakladania mam, wiec nie mam juz wymowek. Dla tych co nie wiedza o czym mowa zapraszam tutaj, gdzie napisalam juz pare slow o maseczce Uguisu Nightingale Poop Facial.



I pare wstepnych spostrzezen. Nie wyobrazam sobie wymieszac i nakladac to inaczej jak pedzlem, glownie z tego powodu, ze po wymieszaniu z woda, wydaje sie jakby tej maseczki bylo strasznie malo a do tego nie jest ona za gesta, wiec bez pedzla upackalabym wszystko dookola ale nie moja twarz. Z pedzelkiem jest super i moj skinfoodowy swietnie sie spisuje :)

Druga rzecza jest zapach, ktory wisi nad ta maseczka jak zmora a w przekazie ustnym i pisemnym urosl, do smrodu 200 letniej latryny. Moje drogie nie jest zle i przy niektorych indyjskich olejkach, to ten zapach to doprawdy pikus. Nie potrafie go do niczego porownac, choc jedyne z czym mi sie kojarzy to karma dla jakis stworzen... nie pamietam czy to byla ptasia, czy rybia. W kazdym razie skoro ja, jednostka dosc warazliwa na zapachy jestem w stanie to bez wiekszego problemu wytrzymac, to naprawde jest ok :) ... wrazenia z uzywania beda za jakis czas, bo trudno mi bedzie cokolwiek powiedziec po jednorazowym uzyciu.

***
W ramach dalszego dopieszczania zaraz bede farbowac kudelki. Znana wam juz z tego posta farba Liese. Tak to jest moje drugie opakowanie i jestem z niej bardzo zadowolona.



A pozniej pomaluje sobie paznokcie, ktoryms z nowych lakierow, na razie ciagle nie moge sie zdecydowac ktorym :)



Wieczorem w planach relaksujaca kapiel z wkladka i pozniej padne do wyrka z bloga mysla, ze jutro nie musze wstawac bladym switem. Nie ma to jak wolny weekend.

A Wam jak mija sobota ?

:)

piątek, 7 października 2011

postanowienie tygodnia... nadal aktualne :)

Jakis czas temu a dokladnie pod koniec czerwca napisalam posta (klik) o tym, ze musze byc troche bardziej systematyczna w uzywaniu tych wszystkich pielegnujacych cudakow, bo w koncu maseczka, ktorej sie nie uzywa, to nie pomaga.

Trzy miesiace pozniej moge stwierdzic, ze akcja jak najbardziej kwitnie i owocuje. Wtorki, czwartki i niedziele w miare mozliwosci sa dniem maseczki. A poniewaz jeszcze troche tego mam, to nie musze sie martwic, ze mi "materialu" zabraknie. Czesto uzywam ZAMIAN Pore minimizing GOLD CACAO PACK ale teraz na zmiane z innymi maseczkami.



Aktualnie moim hitem jest maseczka, ktora przedstawilam juz dosc dawno tutaj. Mowa oczywiscie o dosc znanym juz pomidorku, czyli Tony Moly Tomatox Brightening Mask.



Lubie ja za zapach, za to ze wystarczy ja miec 5 minuta na twarzy, wiec dobra jest na wieczory gdzie nie mam zbyt duzo czasu. I przede wszystki za efekt jaki daje. Moze nie zauwazylam jakiegos zawrotnego wybielenia ale skora jest bardzo miekka i gladka w dotyku... i wyglada o wiele swiezej. Maseczka jest bardzo wydajna, pomimo dosc czestego stosowania, ciagle jest jej sporo w opakowaniu.



I faktycznie ta systematycznosc daje efekty. Moja skora jest w dobrym stanie, bez zaczernienien i wypryskow. Odzywiona i z wyrownanym kolorytem. W miedzyczasie uzywam moje peelingi enzymatyczne, choc tu jeszcze musze popracowac na regularnoscia stosowania. Moj "grafik" powoli sie zapelnia. Wychodzi na to, ze najlepszym sposobem jest wyznaczenie stalego dnia... tak wiec dniem peelingu bedzie sroda ;)

A jak tam u was z maseczkami, zmienilo sie cos,
czy dalej leza sobie w szafkach i szufladkach, czekajac na lepsze jutro :P

wtorek, 2 sierpnia 2011

Uguisu Nightingale Poop Facial... czyli slowicze gowienko

O tym produkcie jest juz na tyle glosno, ze nie ma sensu zebym sie rozpisywala. Juz raz podawalam link do bloga Nataszy, ktora wszystko ladnie opisala. Ja dosc dlugo zastanawialam sie nad zakupem slowiczych odchodow i to nie z tego powodu, ze to "gowienko"... tylko dziewczyny pisaly o dosc intensywnym zapachu a ja jestem lekko przeczulona na tym punkcie.

Jednak ciekawosc zwyciezyla i nabylam droga kupna na ebayu, za ca. 14 € opakowanie Uguisu. Zawiera 26 g sproszkowanego produktu i przyszlo zabezpieczone folia, co mi sie bardzo spodobalo.



Oczywiscie wszystkie opisy sa w krzaczkach ale nie ma sie co dziwic, w koncu to produkt na rynek japonski. Bede bardzo wdzieczna jak mi napiszecie jak uzywacie maseczke. W jakich proporcjach ja mieszac.



Opakowanie jest proste i praktyczne praktyczne a przy tym nieduze, w calosci to jakies 8 cm.



Tak wyglada oslawione Uguisu :) ... zapach na sucho ma faktycznie dosc intensywny i trudno mi go do czegokolwiek porownac. Zobczymy jak bedzie po nalozeniu na twarz. W kazdym razie nie odrzucilo mnie wiec moze bedzie ok.



Składniki: Naturalne odchody slowika i niewielka ilosc talku. 100% bezzapachowy, bez alkoholu, bez sztucznych kolorow. Przechowywac w chlodnym, suchym miejscu.

Testy prawdopodobnie zaczne w piatek.

:)

niedziela, 31 lipca 2011

Bird's Nest Collagen Mask w akcji

Jakis czas temu pisalam o maseczkach z kolagenem z jaskolczymi gniazdami, czyli Bird's Nest Collagen Mask. Pouzywalam troche i bardzo je polubilam. Pare slow juz o nich napisalam, poczytac mozna o nich tutaj.



W opakowaniu mamy 10 maseczek.





Sa to typowe bawelniane chusteczki nasaczone maseczka. Ja nie wiem czy mam taka niewymiarowa twarz, czy azjatki maja takie male buzie ;) ... ale za kazdym razem musze je troche ponaciagac.




Pozatym sa swietne. Nakladam na umyta buzie na 15 - 20 min a pozniej delikatnie wmasowuje to co pozostaje na twarzy po zdjeciu chusteczki. Maseczka dobrze nawilazaja a skora jest po niej delikatna. Tylko jak zwykle systematycznosc uzywania troche mi kuleje ;)

Sklad dla zainteresowanych.