Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą korektory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą korektory. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 grudnia 2015

Smashbox 24 Hour CC Spot Concealer

Jakis czas temu kupilam pare produktow Smashbox i miedzy innymi korektor. Szukalam wtedy czegos porzadnego, trwalego co wytrzyma urlopowe upaly. 


 Smashbox 24 Hour CC Spot Concealer jest wodoodporny, wedlug producenta trwaly i dobrze kryjacy. Ma sobie radzic z przebarwieniami i niedoskonalosciami... nawet do 24 godzin, aczkolwiek (nie-)wiadomo jak to jest z dlugotrwalymi produktami. Nie zdaza mi sie, zebym miala makijaz przez cala dobe na twarzy, wiec trudno to stwiedzic, czy faktycznie tak jest.


 Musze przyznac, ze jest to malenstwo... 2,5ml ale za to dostepny w 8 roznych odcieniach, wiec kazda znajdzie cos dla siebie. Ja zdecydowalam sie na odcien Light/Neutral.


 Korektor sam w sobie jest dosc gesty i faktycznie swietnie kryje ale tez dosc szybko wysycha, wiec trzeba go szybko nalozyc i rozprowadzic tam gdzie chcemy. Zalaczony pedzelek swietnie sobie radzi ale ja korzystam z niego tylko do nakladania, rozprowadzam innym pedzlem. Kolor ktory wybralam jest dosc jasny i teraz pasuje mi idealnie ale jest to tez dosc ciezki produkt, wiec tak mi sie wydaje, ze nie powino sie go stosowac po oczy, bo odlozy sie wszedzie, gdzie tylko bedzie mogl. Natomiast na twarzy swietnie sie stapia i ukrywa wszystko co jest do ukrycia a do tego jest trwaly... i calkiem wydajny.


Kolor to taki neutralny bezyk. Na zdjeciu ponizej widac krycie. 
Mozna by powiedziec, ze to bardziej kamuflaz jak korektor. 


Podsumowujac jest to bardzo fajny produkt jezeli ktos szuka czegos kryjacego, bo wiadomo lepiej ukrywac niedoskonalosci pod korektorem niz siegac po mocno kryjace podklady, ktore robia z twarzy maske. Ten swietnie sprawdzic sie na urlopie... pot i woda mu nie sa straszne a teraz zima tez chetnie po niego siegam jak mam cos do ukrycia.


wtorek, 15 kwietnia 2014

Sheer Eye Zone Corrector... czyli kolejny pisaczek :)

Kupiony juz jakis czas temu, w sumie zaraz po tym jak sie pojawil... i jak go Marti pokazala u siebie. Ja co prawda nie mam problemow z sincami ale z wiekiem skora pod oczami robi sie coraz bardziej delikatna i wole nakladac na nia lekki korektor jak podklad.


Sheer Eyezone Corrector dopasowuje sie do koloru skory i glownie jego zadaniem jest zneutralizowanie sincow, poprzez zastosowanie teorii chromatycznej i efektu dzialania kolorow przeciwstawnych co pozwala na ujednolicenie tonacji skory i przywrocenie jej swiezego wygladu. Brzmi to dosc skomplikowanie ale w sumie kazda z nas miala juz do czynienia z typowo kolorowymi korektorami... zoltym, zielonym czy lila. One tez maja za zadanie neutralizowac i dziala to na podobnej zasadzie.


Ogolnie dostepnych jest 6 kolorow. U mnie sa tylko 4 i oczywiscie jest roznica miedzy Niemcami i Polska. U mnie sa to numery (102, 103, 104, 105) ... w Polsce zaczyna sie od tego jasniutkiego czyli (101, 102, 103 i 104).


Ja idac sladem Marti kupilam Light Clair 102. Zawartosc to 3,8 ml


Funkcjonowania pisaczkowego korektora chyba nie trzeba juz wyjasniac. Ta koncowka Shiseido jest dosc szeroka i bardziej plaska ale w sumie nie robi to jakiejs specjalnej roznicy, pisak jak pisak. 


Widzialam, ze u paru osob ten korektor wygladal bardziej zolto. U mnie jest to typowy bez ale idacy w zoltym kierunku. Nie ma w nim nic rozowego. Wydaje mi sie, ze jest to taki bardzo neutralny odcien i bedzie pasowal wiekszosci osob. Jak widac jest dosc jasny, choc typowe blade twarze moga siegnac po 101. 


Korektor jest lekki i kremowy. Bardzo przyjemny w uzyciu. Nie wlazi w zmarszczki i chwala mu za to... mozna sobie delikatnie stopniowac ilosc, tak zeby uzyskac zadowalajacy efekt. Krycia nie za duzego ale naprawde dobrze sobie radzi z wyrownaniem koloru. Zdecydowanie bardziej mi sie podoba niz YSL i umiejscila bym go bardzo blisko mojego kochanego pisaka z RBR.  Jak bedzie z trwaloscia to sie okaze ale na pewno wam napisze przy okazji.

Doczytalam sie, ze ogolnie sa dwa sposoby nakladania tego produktu. W przypadku pudrowych podkladow nalezy go nalozyc pod a jezeli chodzi o plynne i kremowe to na podklad. Hmmm... wydaje mi sie, ze kazda z nas naklada tak jak jej najbardziej pasuje. Ja sama nakladam korektory roznie w zaleznosci od tego jak mi pasuje :)


Nakladac tez mozna, jak kto lubi. Ja przewaznie rozprowadzam pedzelkiem a potem wklepuje palcami. Ja przewaznie takimi korektorami ukrywam tez wszystko inne co mi tam przeszkadza, wszelkie plamki mniejsze i wieksze. I do tego tez sie calkiem dobrze nadaje. Bardzo mi sie podoba jak wyglada pod oczami... po prostu idealnie i mam nadzieje, ze to sie utrzyma przez reszte dnia.


Wiadomo takie korektory albo sie lubi albo nie ale jesli ktos lubi, to temu jak najbardziej warto sie przyjrzec :) ... a ja teraz zabieram sie ze moje zabawki, maluje sobie reszte wizazu i ruszam na babskie ploty :D

Dla dziewczyn z Niemiec... korektor na stronie Douglas kosztuje 32€ a na Parfumdreams 26€

środa, 25 grudnia 2013

Male co nieco... Rouge Bunny Rogue :)


 Od jakiegos czasu... w sumie to tak od paru miesiecy, mam w koncu mozliwosc kupienia kosmetykow Rouge Bunny Rouge w Niemczech. Co prawda jest to sklep online ale jest :)

Musialam oczywiscie sprawdzic dziala i przy okazji zrobilam mini zakupy. Akurat wypadly w okresie przedswiatecznym i stad tez wszystko bylo cudnie zapakowane w spore pudelko z typowymi motywami jakie mozna znalezc na kosmetykach RBR.


Same opakowania zawiekszaja chec posiadania tych slicznosci.


Moim glownym celem zakupowym byly te dwa produkty. 


 Moj ukochany korektor w pedzelku Fine Spun Light w kolorze 024 Orionis, pisalam juz o nim na blogu. Co prawda uzywam teraz YSL ale jednak bardziej bylam zadowolona z tego, wiec tak jak juz wczesniej mowilam... wroce do niego. Zawartosc 2,5 ml


Po ostatnich kombinacjach z macowym linerem od Marti, zachcialo mi sie wlasnie czegos mocno czarnego w formie pisaka, co daloby mi intensywne ale cieniutkie kreski.


 Nocturnal Ink wydal mi sie bardzo kuszacy i jestem bardzo ciekawa jak sie ulozy nasza wspolpraca. Czern o nazwie Friesian 079.


 Wydaje mi sie, ze to jest dokladnie to czego szukalam ale to sie okaze z czasem, jak go troche pouzywam. I czy w ogole bedzie mi sie go dobrze uzywac. Do tego ciekawi mnie jak bedzie z wydajnoscia. Zawartosc to 1 ml.


 Przy okazji wzielam temperowke, bo moja z Zoevy jest juz troche wysluzona.


 Do kazdego zamowienia dostajemy spora probke. Na stronie jest podane, co bedzie nasz sloiczek zawieral i tym razem jest to baza Original Skin Pimer - Genesis. Ciekawe... ciekawe... dzis pierwsze testy :)


A przy okazji dorzucili mi breloczek do kluczy. Calkiem uroczy :)
Platnosc paypalem, przesylka przyszla bardzo szybko... ogolnie jestem bardzo zadowolona i obawiam sie, ze bede tam czesciej zagladac :P


piątek, 29 listopada 2013

kultowy korektor Lasting Perfection Collection

 Produkt ktorego nie trzeba przedstawiac. Slyszeli o nim juz chyba wszyscy, choc jak wiadomo dostepnosc kiepska... kosmetyki Collection dostepne sa w uk.


 Zdecydowalam sie na dwa odcienie. Jeden na lato, drugi na zime a w miedzyczasie moge sobie oba mieszac wg potrzeb. Wyprodukowany w Chinach, na opakowaniu nie ma informacji ile produktu mamy w opakowaniu. Wazny 12 miesiecy po otwarciu.


Korektor jest dosc gesty, kremowy ale bardzo przyjemny w uzyciu. Do tego swietnie kryje, dobrze zlewa sie ze skora i jest trwaly. Po paru uzyciach zrozumialam skad taka wielka popularnosc tego produktu. Za niewielka cene mamy faktycznie swietny korektor a te jak wiadomo sa na wage zlota ;) ... z tym, ze nie wiem jak sprawdza sie pod oczami przy problemach typu cienie, poniewaz takich nie posiadam.


 Odcienie jak dla mnie idealne. Fair potrafi ladnie rozjasnic. Wiem, ze sa osoby, ktore uzywaja tego korektora jako bazy pod cienie... ja na razie nie probowalam czy makijaz na takiej bazie bedzie sie u mnie trzymal ale jak bede miala wiecej wolnego i natchnienie to sprobuje. Z czystej ciekawosci :)


Jak dla mnie warto w nie zainwestowac, nawet jezeli laczy sie to ze sciaganiem go z uk. 
Jest wydajny, wiec na dosc dlugo wystarczy. Jedyne co mnie lekko irytuje... to to, ze jedno z opakowan brudzo mi palce. Napisy sa juz praktycznie niewidoczne, za to na mojej skorze trzymaly sie swietnie :P



niedziela, 17 listopada 2013

korektor w pisaku YSL Touche Eclat

 Produkt juz chyba kultowy, nie trzeba go za bardzo przedstawiac. Ja kiedys... dosc dawno temu kupilam pisaczek z YSL ale wtedy kompletnie mi nie podszedl. Nie pamietam juz co bylo nie tak ale cos bylo. I tak na dluzszy czas zupelnie o nim zapomnialam. Z tym, ze jakis czas temu musialam pomyslec o nastepcy mojego ukochanego pisaka z RBR. Co prawda teraz mam sklep online ale jak kupowalam YSL to jeszcze nie bylo. Obmacalam wszystkie mozliwe co mi sie pod palce nawinely i tak w ktoryms momencie stanelam przed szafa YSL. No coz... jak widac wygral ;)


2,5 ml produktu zamkniete w zlotym opakowaniu. 


Wybralam dosc jasny odcien - 2,5 Vanille Lumiere ... i to co mnie przekonalo, 
to jego lekka forma i bez jakichkolwiek drobinek.


Opisywac dzialania chyba naprawde nie trzeba, aktualnie prawie kazda firma bez wzgledu na polke ma cos takiego w ofercie. 


Jak  widac jest to cudny jasny bez. Dokladnie takie kolor jak chcialam i bardzo podobny do RBR. Ja nie mam nic specjalnego do zakrycia i ktos kt bedzie szukal porzadnego krycia, na pewno sie w tym przypadku zawiedzie. Natura oszczedzila mi workow i cieni pod oczami ale wiadomo jak sie ta okolice rozjasni to oko od razu lepiej wyglada.I tak tez uzywam ten korektor... w calu nadanie swiezosci :)


Drugie podejscie jest jak najbardziej udane. Z tym, ze nie wiem co zrobie jak bedzie sie zblizal do konca. Czy przekona mnie na tyle, zebym kupila go po raz kolejny... czy wroce do RBR, ktory w dalszym ciagu jest moim fawortem. 


niedziela, 3 marca 2013

ulubiency lutego

 Dawno nie bylo ulubiencow na moim blogu, w sumie nie wiem dlaczego... pewnie po prostu zapomnialam a do tego ja bardzo czesto zmieniam produkty, ktore uzywam dlatego czasami wcale nie jest tak latwo wybrac te ulubione.


 W tym miesiacu pare rzeczy sie znalazlo, dlatego tez taki post sie dzis pojawia :)


 Chanel Poudre Christalline... tak, to chyba nikogo nie dziwi, ten puder znowu pojawia sie w moich ulubiencach. Dorwany dosc okazyjne na brytyjskim ebayu, uzywany teraz praktycznie codziennie... to jest po prostu moj ideal i jak na razie zaden inny puder mu nie potrafi dorownac, dlatego bardzo sie ciesze, ze moge go ponownie uzywac i wiem, ze wystarczy mi na dosc dlugo, bo one sa szalenie wydajne :)


MAC Pro Conceal and Correct Palette... obie uzywam namietnie, zarowno ta light jak i medium. To po ktora siegam zalezy od tego jaki uzywam podklad i co mi lepiej pasuje. W sumie te 12 odcieni w zupelnosci zaspokaja moje potrzeby. I bardzo czesto je mieszam, tak zeby daly mi dokladnie taki odcien jak potrzebuje. Swietnie sie trzymaja, ukrywaja wszystko co maja ukryc a i potrafia rozswietlic tudziez rozjasnic pewne partie twarzy.


 Dior Skinflash Primer... produkt, z korym na poczatku wcale sie nie polubilam i lezal dosc dlugo praktycznie nieuzywany. I tak kiedys zastanawialam sie co z nim wlasciwie zrobic, postanowilam dac mu druga szanse. Jak widac warto czysami wrocic do czegos co nie bylo moze miloscia od pierwszego uzycia ale ogolnie tez krzywdy nam nie robilo... i poprobowac sie z nim oswoic. Ogolnie doszlam do tego, ze jak chce uzyc jakakolwiek baze do twarzy, to nie moge uzyc kremu. Albo jedno albo drugie. Te wszystkie bazy i tak maja rozne pielegnujace wlasciwosci i nalozone na krem na mojej mieszanej skorze sie nie sprawdzaja, po prostu jest tego wszystkiego za duzo... a gdy na to przyjdzie jeszcze podklad, to konczy sie tym, ze makijaz mi splywa i to dosc szybko. Natomiast sama baza... rewelacja. Wyrownuje, rozswietla ale tak bardzo subtelnie, wygladza optycznie... po prostu bajka i az sie sama zdziwilam. Uzywam praktycznie codziennie i nie wiem... calkiem mozliwe, ze jak sie skonczy to kupie ponownie. 

Givenchy Le Gloss Revelateur De Liv... ostatnio wygrywa i siegam po niego najczesciej. Glownie ze wzgledu na to, ze swietnie pielegnuje usta, nie jest klejuchem i daje cudny, naturalny efekt a do tego dlugo sie trzyma. Czego chciec wiecej :)


 Benefit Hoola... tu chyba w ogole nie musze zbyt wiele pisac. Bronzer idealny... glownie do konturowania. Bez cegielki... bez drobinek. Mam juz pelnowymiarowe opakowanie ale na razie dalej uzywam sobie miniaturke, bo w sumie czemu nie. Wydajny jak diabli... te 3g wystarcza mi jeszcze na dlugo.


Benefit BADgal lash... czyli kolejna benefitowa miniaturka, tym razem tusz do rzes. I nawet jak nie jestem fanka tej ogromnej szczoty, to tusz sam w sobie jest jak dla mnie swietny. Pogrubia i wydluza a przy tym swietnie rozczesuje rzesy. U mnie sie swietnie trzyma i w niezmienionym stanie wytrzymuje caly dzien. Czy kupie pelnowymiarowe opakowanie nie wiem... ale calkiem mozliwe.

 ***

I to byloby tym razem na tyle :)

Zycze milego tygodnia.

Buziam :*



sobota, 19 stycznia 2013

MAC Pro Conceal and Correct Palette (light)


Mniej wiecej tydzien temu pokazywalam paletke medium, zobaczyc ja mozna tutaj. Dokupilam do niej light, tak jak chcialam... bo prawde mowiac taki wybor kolorow jaki mam w obu jest dla mnie odpowiedni. Sama medium byla ciutke ciemna, light jest odrobine za jasna.


 Paletka sama w sobie niczym nie rozni sie od pierwszej, dlatego nie bede sie rozpisywac :)


Sklad dla Digg :) ... podjerzewam, ze obie maja taki sam, pomijajac barwniki.


 Tak oto sie preznetuje na skorze, jak dla mnie ok... choc pewnie typowe zoltki, 
lub osoby ktorym roz robi kuku nie beda zbyt zachwycone ;)



Obie paletki... prawde mowiac w medium jest wiecej zolci :) ... najlepiej byloby gdyby mozna sobie samej zlozyc taka paletke. Zrobic ja na magnes i wtedy nie byloby, ze jakis kolor nie pasuje i zawsze mozna by sobie wymieniac w zaleznosci od pory roku i odcienia naszej skory.



:)

czwartek, 10 stycznia 2013

MAC Pro Conceal and Correct Palette (medium)

 Jak tylko zobaczylam zapowiedz tej paletki, to wiedzialam, ze bedzie moja... wtedy nie wiedzialam ktory kolor ale jak dla mnie te paletki to idealne rozwiazanie, mozna mieszac wg potrzeb i uznania.

  
MAC Pro Conceal and Correct Palette kosztuje 41,00€ i aktualnie mozna je znowu dostac na stronie MAC, tzn. glownie chodzi o paletke Light, bo ta zniknela z predkoscia swiatla. 



W standardowym opakowaniu z przezroczystym wieczkiem mamy 6g produktu i 6 roznych odcieni korektora. Paletki te sa limitowana edycja.


W zwiazku z tym, ze nie udalo mi sie na poczatku zalapac na light, wzielam na poczatek medium, z zamiarem polowania na ta jasna, co dzis zakonczylam sukcesem i moge powiedziec, ze jestem na jakis czas zaspokojona korektorowo ;)


Konsystencja jest bardzo kremowa, ja do nakladania uzywam macowy pedzelek 195, glownie z tego powodu, ze nie chce w korektorach grzebac palcami. Swietnie sie rozprowadza po skorze i ladnie sie z nia stapia... kryje swietnie i jest trwaly. Jak tak dalej bedzie, to bede mogla powiedziec, ze to korektorowy ideal. Do tego roznorodnosc odcieni daje mi duzo mozliwosci. Nawet jezeli jakis kolor jest za ciemny lub za jasny, to mozna sobie wymieszac i uzyskac taki jaki potrzebujemy.


 W pierwszej chwili mialam obawy czy jednak moze medium bedzie za ciemne, szczegolnie jakby mi sie nie udalo dostac paletki light ale jedyny kolor, ktorego nie moge uzywac to NW35, jest za ciemny i za pomaranczowy. Z tym, ze moze latem tez bede go mogla w jakims stopniu wykorzystac. Do tego bardzo fajnie mozna je rozjasnic tymi dwoma kolorami Mid.


To jest moj pierwszy korektor z MAC, nigdy nie mialam zadnego tej firmy i jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Ta paletka moge pozakrywac wszystko. Na powyzszym zdjeciu sie troche pobawilam i prawde mowiac mam na twarzy tylko ta paletke. Nalozony korektor czesciowo wklepalam albo lekko roztarlam pedzlem RT setting brush.

Uwazam, ze byl to bardzo dobry zakup i czekam teraz na jasna paletke, 
jak przyjdzie to na pewno wam pokaze :)