Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eyelinery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eyelinery. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 grudnia 2013

Male co nieco... Rouge Bunny Rogue :)


 Od jakiegos czasu... w sumie to tak od paru miesiecy, mam w koncu mozliwosc kupienia kosmetykow Rouge Bunny Rouge w Niemczech. Co prawda jest to sklep online ale jest :)

Musialam oczywiscie sprawdzic dziala i przy okazji zrobilam mini zakupy. Akurat wypadly w okresie przedswiatecznym i stad tez wszystko bylo cudnie zapakowane w spore pudelko z typowymi motywami jakie mozna znalezc na kosmetykach RBR.


Same opakowania zawiekszaja chec posiadania tych slicznosci.


Moim glownym celem zakupowym byly te dwa produkty. 


 Moj ukochany korektor w pedzelku Fine Spun Light w kolorze 024 Orionis, pisalam juz o nim na blogu. Co prawda uzywam teraz YSL ale jednak bardziej bylam zadowolona z tego, wiec tak jak juz wczesniej mowilam... wroce do niego. Zawartosc 2,5 ml


Po ostatnich kombinacjach z macowym linerem od Marti, zachcialo mi sie wlasnie czegos mocno czarnego w formie pisaka, co daloby mi intensywne ale cieniutkie kreski.


 Nocturnal Ink wydal mi sie bardzo kuszacy i jestem bardzo ciekawa jak sie ulozy nasza wspolpraca. Czern o nazwie Friesian 079.


 Wydaje mi sie, ze to jest dokladnie to czego szukalam ale to sie okaze z czasem, jak go troche pouzywam. I czy w ogole bedzie mi sie go dobrze uzywac. Do tego ciekawi mnie jak bedzie z wydajnoscia. Zawartosc to 1 ml.


 Przy okazji wzielam temperowke, bo moja z Zoevy jest juz troche wysluzona.


 Do kazdego zamowienia dostajemy spora probke. Na stronie jest podane, co bedzie nasz sloiczek zawieral i tym razem jest to baza Original Skin Pimer - Genesis. Ciekawe... ciekawe... dzis pierwsze testy :)


A przy okazji dorzucili mi breloczek do kluczy. Calkiem uroczy :)
Platnosc paypalem, przesylka przyszla bardzo szybko... ogolnie jestem bardzo zadowolona i obawiam sie, ze bede tam czesciej zagladac :P


czwartek, 21 listopada 2013

MAC Superslick Liquid Eye Liner... z bliska :)


 Ogolnie nie jestem fanka takich linerow. Glownie dlatego, ze po prostu nie potrafie ich oblsugiwac. Zawsze mam roznice miedzy prawym i lewym okiem, co doprowadza mnie do szalu. Do tego zasycha z predkoscia swiatla i wcale nie jest tak latwo zrobic poprawki. Potem wyglada to wszystko coraz gorzej ;)

Kiedys MAC mial taki liner z pedzelkiem. Pisalam o nim... to tez byla dla mnie porazka. Takie pedzelkowe kompletnie sie dla mnie nie nadaja. Ten dostalam w paczuszcze niespodziance od Marti. Podumalam nad nim troche a poniewaz mialam wtedy urlop, to moglam sobie potestowac. Stwierdzilam, ze jak mi nie wyjdzie to po prostu zmyje.


Tu mamy spiczate zakonczenie... nie mam pojecia z czeko jest to wykonane ale w uzyciu jest to o wiele przyjemniejsze jak pedzelek. I choc sie namachalam i nameczylam... to wydaje mi sie, ze jakbym sie uwziela i pocwiczyla, to moze bym go opanowala. Problemy mam jak zawsze z zewnetrznymi kacikami. 


Kolor jest czarny ale to bardzo intensywna czern. Tego typu linery widac na oku, daja zuplenie inny efekt jak zelowe albo gdy kreske namaluje czarnym cieniem. 


 Trwalosc rewelacyjna. Trzyma sie jak przyklejony ale porzadna dwofazowka potrafi sobie z nim poradzic. Moglabym sie z nim polubic... bo takie lekkie oko z kreseczka bardzo mi sie podoba.


 Bonusik ;)


***

Uuuuu... prawde mowiac nie wiem gdzie mi ostatnie dni przelecialy. Pourlopowy powrot do pracy byl tym razem ciezszy jak ostatnio. Padam na ryjek... chodze i ziewam tak, ze moglabym slonia polknac. Wolne mam gdzies na horyzoncie, trzy dni musze jeszcze przezyc ;)



wtorek, 6 listopada 2012

100% black... czyli eyeliner p2 z bliska :)

Duzo nie bede pisac, bo sobie zrobilam kuku w lewa reke... gdzies miedzy nadgarstkiem a lokciem i mi sie spuchlo. Jak dobrze byc pielegniarka, wysmarowalam sie czym trzeba i zawinelam fachowo heh... no prawie fachowo, bo prawa reka to tak srednio mi wychodzi :P

Wracajac do tematu. Chcialam wam pokazac pisaczek z p2. Jest to jeden z produktow, ktore pojawily sie jesienia i prawde mowiac od razu wzbudzily moje zainteresowanie. Co prawda ja jestem milosniczka linerow zelowych, czyli tych w sloiczkach ale nie mam nic przeciwko takiej 100% czerni w pisaczku.


Typowa pisakowa koncowka, ktora umozliwa nam namalowanie cieniutkiej kreski. W sumie nie mialam zadnego problemu, mimo ze ostatni raz uzywalam cos podobnego dobre 2 lata temu. Jak sie uczylam malowac kreski :)


 Kolor faktycznie swietny. Mocny naprawde czarny kolor, ktory nie blednie nalozony na cienie i swietnie sie trzyma na oku. Wg producenta jest wodoodporny i faktycznie nie tak latwo sie go potem pozbyc z oka.


 Tu akurat zrobilam bardzo cienka kreske. Ten makijaz juz pokazywalam, bo jest to ten, wykonany cieniami Catrice ale chwilowo nie mam mozliwosci zmalowania czego innego... prawa reka, to moge sobie ewentualnie oko wydziabac a wolalabym tego uniknac ;)


Chetnie sie nim dalej pobawie i zobaczymy co to z tego bedzie. Moze sie polubie z tego typu produktami, choc i tak zelowe linery pozostana moimi ulubionymi.

poniedziałek, 30 lipca 2012

look... z granatowa kreseczka :)

 Zeby nie bylo, ze tylko fiolety... to dzis mamy szarosci z granatowym akcentem :)


 Dla mnie jest to jak najbardziej dzienny makijaz, na poczatku wahalam sie miedzy moja maczkowa czworka ale w koncu wybralam piatke Dior 5 Couleurs - 140 Twilight. Kreske zrobilam linerem Catrice w kolorze Nautica, ktory ostatnio pokazywalam tutaj.


 Tak sie prezentuje calosc. Oczywiscie nie moglo zabraknac polowek Ardell 301. Z paletki uzylam glownie granatu i obu szarosci, ktore znajduja sie na gorze. Chcialam zeby mimo wszystko makijaz nie wyszedl za mocno.


Bonusik :)


Liner zauroczyl mnie juz jak robilam swatche do posta ale na oku podoba mi sie jeszcze bardziej. Sliczny, bezdrobinkowy granat... dokladnie taki jak powinien byc :)

wtorek, 3 lipca 2012

granatowy eyeliner Catrice (LE Cruise Couture)


Kolejny z produktow, ktory juz jakis czas czekal na swoja kolej.  Ta kolekcja juz dawno zniknela z regalow i ten eyeliner to byl jedyny produkt, ktory mi sie spodobal. 


Liner "Nautica" nalezal do LE Cruise Couture. Typowe szklane opakowanie a w nim 4 g produktu. Kolor to ciemny, chlodny granat bez zadnych drobinek.


Wlasnie ten kolor mnie zauroczyl, na szczecie byl tester wiec moglam sobie pomagac i od razu wiedzialam, ze go wezme ze soba. Uwielbiam takie kolory a ten jest wyjatkowy, przez to ze jest taki ciemny. Przypomina mi atrament w kalamarzu.


Konsystnecja typowa dla linerow tej firmy, choc wydaje mi sie, ze i tak sa odrobine bardziej twarde jak kiedys. Jednak bardzo wygodnie sie nim maluje, pedzelek nabiera odpowiednia ilosc. Trwalosc dobra... przetrwal dzis w niewzruszonym stanie wiele godzin, wlasciwie wiekszosc dnia ale to tez nic nowego, te eyelinery maja bardzo przywoita jakosc a co za tym idzie i trwalosc. 


Liner ma dobrze nasycony kolor, jednak dobrze jest poprawic zeby uzyskac naprawde jednolity kolor. Wiadomo lepiej poprawic, jak nalozyc za duzo :P


Nie pamietam ile kosztowal ale pewnie jak zwykle pare euro, jak za ta cene to naprawde swietny liner i kiedys napewno przetestuje go jako bazowy cien w makijazu... na takim granacie powinno wyjsc cos ciekawego :)

niedziela, 6 maja 2012

kikowe cienie w kredce... na oku ;)

Obie kredki dostalam od Szavki, ktora woli podkreslac usta jak oczy... czego ja nie rozumiem bo oczka tez ma sliczne ale przynajmniej ja sie kredkami dobrze zaopiekuje :)


Cienie w kredkach Kiko, pisalam juz o nich kiedys. Ja mialam granat i grafit... teraz dolaczyly do nich numer 07, czyli perlowy bez i 06, czyli zlotawy braz.


 Cienie sa kremowe i trwale, jak juz na oku "zastygna" to trzymaja sie caly dzien. 
Zaraz po nalozeniu, mozna je calkiem dobrze rozetrzec.


Kredki swietnie wspolpracuja z innymi cieniami.


 Tak sie prezentuja na okach... plus liner Maybelline w kolorze brazowym i paletka Chanel "Mystic eyes", na lini wodnej cielaczek Illamasqua. Tusz BeYu i kredka Artdeco na brwiach.


Bonusik ;)


niedziela, 22 kwietnia 2012

look... fiolecik w kolejnej odslonie ;)

 Jak juz napisalam o pigmencie i o eyelinerze, to wypadaloby pokazac jak sie prezentuja na oku. Wczorajszy makijaz na popoludniowy wypad do pizzerii. Chcialam troche bardziej podkreslic oko ale tez nie ma mocno, bo w koncu to nie byl wypad na impreze ;)


W makijazu uzylam paerlowych cieni Inglot 445, 447 i odrobine 441 oraz oczywiscie pigmentu Inglota, ktory wam wczoraj pokazywalam. Bede kiedys musiala sprobowac jak mocny efekt potrafi dac na oku, bo tu nawet jak nalozylam go na mokro... to po roztarciu wyszedl bardzo delikatnie.


Siegnelam rowniez po eyeliner Maybelline i bardzo mi sie podoba jak wyglada na oku. Daje ladna, matowa mocna czern. I jak juz pisalam jest trwaly... prawde mowiac lekko mnie zdziwilo, ze w Polsce jest on tak trudno dostepny. Tym bardziej, ze do mnie przyjechal wlasnie z pl w Nulkowej paczce :)


 Tak sie prezentuje calosc...


i bonusik ;)


Pozatym uzylam:
  • podklad Givenchy Eclat Matissime
  • kredka do brwi Artdeco
  • tusz Givenchy Eye Fly
  • kredka do ujarzmiania brwi Givenchy
  • puder bambusowy z jedwabiem
  • roz Chanel 54 Rose Dust
  • blyszczyk Lancome Fever Gloss 385
  • korektor w pisaku  Rouge Bunny Rouge

Maybelline Lasting Drama Gel Liner... z bliska :)

 Maybelline Lasting Drama Gel Liner

Wg producenta: Eyeliner w zelu z pedzelkiem ułatwia wykonanie profesjonalnej, czarnej kreski o mocnym, intensywnym kolorze. Wszystko za sprawa specjalnej, zelowej konsystencji, ktorej formula zawiera wiecej barwnikow niż w tradycyjnych linerach w plynie lub kredce. Eyeliner jest tez bardzo trwaly, nie rozmazuje sie i jest wodoodporny, a pedzelek zapewnia precyzyjna i nieskomplikowana aplikacje. Produkt nie zawiera olejkow, dzieki czemu utrzymuje sie przez 24 godziny.


 Jak juz pisalam, pare razy krecilam sie kolo tych linerow ale swiadoma ich nie za dlugiej zywotnosci i wlasnego stanu posiadania, zakup tego odkladalam na kiedys tam...
 Wyprzedzila mnie Nulka, ktora mi ten liner przyslala w ostatniej paczuszce. A poniewaz mam wole i ciekawosc moja byla dosc spora to oczywiscie szybko zabralam sie za testy. 
 

Produkt znajduje sie w szklanym sloiczku z metalowa nakretka. Zawartosc to 3 g. 


Kolor, ktory dostalam to 01 Black


 Prawde mowiac zaskoczyl mnie swoja kremowoscia, nie jest za twardy ale tez nie jest miekki. Idealnie naklada sie na pedzel i w sumie nie musialam specjanie uwazac, na pedzlu byla taka ilosc linera jaka powinna byc, wiec uwazam, ze nawet poczatkujace osoby dosc szybko sobie z nim poradza.


 Ale najwieksze zaskoczenie to pedzelek. Jak go zobaczylam to chwile sobie podumalam... ja do tej pory uzywalam cieniutkich, pare razy probowalam sciety, ten to bylo dla mnie znowu cos nowego. Teraz moge powiedziec jedno, uwielbiam ten pedzel... jest tak prosty i przyjemny w uzyciu. Latwosc z jaka maluje sie grube i cienkie kreski. Nie jest za miekki ani za twardy. Jest taki jak powinien byc i pewnie bede po niego czesciej siegac, takze uzywajac innych linerow. 

Kolor tez ma calkiem porzadny. Jest to dobrze nasycony czarny, nie mam mu nic do zarzucenia.


To byly co prawda moje pierwsze testy ale moge spokojnie stwierdzic, ze jest to calkiem fajny produkt. Nie wiem ile czasu bedzie potrzebowal az zaschnie ale to nie jest zaden problem. Niektore linery maja troche dluzsza... inne krotsza zywotnosc. Dla mnie jest wazne, ze liner jest trwaly, mam go na oku aktualnie 7 godzine i wyglada dokladnie tak samo jak chwile po nalozeniu, takze w wewnetrznym kaciku. Kolor tez mi sie podoba, na oku jest widoczny... z daleka widac, ze jest czarny.