Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bazy pod makijaz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bazy pod makijaz. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 marca 2015

Le Blanc de Chanel... moje wrazenia

Wiadomo nie jest to zadna nowosc ale chcialam sobie ja pouzywac zanim cos napisze. Ja lubie bazy pod makijaz, bardzo chetnie siegam po moje obie z Hourglass... obie zreszta powoli zblizaja sie do konca. Gdy chce mocniejsze rozswietlenie to moim faworytem jest Rouge Bunny Rouge , dlatego w sumie nic dziwnego, ze jak tylko zobaczylam baze Le Blanc de Chanel, to musiala dolaczyc do mojej gromadki. 
 

 To jest drugie... ulepszone wydanie tej bazy. Poprzednia z tego co slyszalam faktycznie miala pewne deficyty. W przypadku tej nowej... wiadomo, wszystko mialo byc lepsze i gwarantowac nam zadowolenie z uzywania. Z podkladami Chanel nie za bardzo mi po drodze. Nie zeby mi nie sluzyly ale sa inne, ktore naprawde dobrze na mnie wygladaja. Uwielbiam za to latem filtr pod makijaz UV Essentiel SPF 50+, ktory jest najlepszym tego typu produktem jaki uzywalam. Pojawil sie juz jakis czas temu na blogu.


Baza jest okreslana jako multifunkcyjna i rozswietlajaca. Z tym, ze jest to to wyjatkowe rozswietlenie, uzyskiwane bez drobinek. 


 Jak zwykle opakowanie klasyka... mleczne szklo i proste czarne napisy.


 W odroznieniu od pierwszej wersji, ta buteleczka zaopatrzona jest w pompke, co zdecydowanie pomaga zachowac "czystosc" produktu i ulatwia dozowanie. Zawartosc to 30ml


 Baza ma bialy kolor ale jak ja rozprowadzimy na twarzy to staja sie przerzoczysta. 


Dobrze zlewa sie z nasza skora i faktycznie daje to bardzo przeze mnie lubiane "rozwietlenie od srodka". Dobrze wspolpracuje z wszystkimi moimi podkladami. Przedluza trwalosc makijazu. Jeszcze mi sie nie zdazylo, zeby jakis podklad na niej poplynal.



Produkt jest bardzo wydajny i uwazam, ze warty swojej ceny. Jak ja kiedys skoncze, to calkiem mozliwe, ze zakupie ponownie... chyba, ze znajde cos lepszego ale jak na razie sie na to nie zapowiada. Postanowilam, ze jezeli z czegos jestem zadowolona i dobrze mi to sluzy... to bede przy tym zostawac i nie szukac czegos innego. Baza ta bardzo czesto gosci na mojej twarzy i z tego co widac na zdjeciach prezentuje sie razem z reszta makijazu calkiem dobrze. I pojawila sie tez w moim podsumowaniu 2014 z ulubionymi kosmetykami.


niedziela, 23 marca 2014

Hourglass baza Veil i serum No.28... moje wrazenia :)


 Oba produkty dostalam w postaci zestawu od Urbi. I wielkie dzieki dobra kobieto, bo pewnie sama z siebie w zyciu bym na nie nie wpadla. Testowanie baz w ciemno roznie sie konczy a przy tych cenach to nawet te kuszace opisy producenta nie pomoga.


Moje mini opakowania zawieraja: Veil 10 ml a No.28 5 ml ... ale w sumie oba wystarczaja na porzadne testy i taki mini opakowania mozna tez bez problemu kupic bez inwestowania w pelnowymiarowke.  


 W sumie dosc dlugo sie do nich zabieralam, wydawalo mi sie baza jak to baza... tylka pewnie nie urwie. Bo u mnie w ogole z bazami to ciezko bywa i taka jedyna ukochana jest Skinflash firmy Dior a z innymi to roznie bywa.


 Na pierwszy rzut zabralam sie za Veil, jakos tak wydal mi sie bardziej bezpieczny ;) ... jak dla mnie radzi sobie bardzo dobrze, czyli robi to co oczekujemy i w sumie to co obiecuje producent. Lekka i bezzapachowa formula natychmiast stapia sie ze skora.


 Jest to baza mineralna i wodoodporna o SPF 15, ktora neutralizuje skore (cokolwiek to znaczy :P) ... zmniejsza polysk i wygladza. Ma pochlaniac nadmiar sebum i minimalizowac pory oraz przedluzac trwalosc makijazu. Produkt nie zawiera parabenow, siarczanow, ftalanow, syntetycznych barwnikow i zapachow.

Sklad:  Cyclopentasiloxane, Isododecane, Polysilicone-11, Polymethylsilsesquioxane, Hexyl Laurate, Peg-10 Dimethicone, Polyglyceryl-4 Isosterate, Stearic Acid, Alumina. Titanium Dioxide: (2.45%), Zinc Oxide: (4.20%)


 Do drugiego produktu czyli Primer Serum No.28 musialam sie przekonac ale jak juz pare razy uzylam, to szalenczo pokochalam. Mialam obawy czy te olejki w skladzie nie zrobia mi kuku, bo akurat bazy pod makijaz to sie rzadko kiedy kojarza z produktem pelnym roznych olejkow. A jednak radzi sobie tak dobrze jak zadna inny baza do tej pory. Delikatny zapach nie przeszkadza a dzieki zawartym w nim silikonom serum sie swietnie rozprowadza. Nalezy je nalozyc na czysta skore i poczekac dwie miniuty do calkowitego wchloniecia.


Skoncentrowany i intensywnie nawilzajacy przygotowuje skore do makijazu, chroni ja takze przed szkodliwymi czynnikami srodowiska. "28" w nazwie odnosi sie do skladnikow tego serum, mamy tu 14 olejkow eterycznych, 10 olejkow bogatych w lipidy i 4 witaminy (A, B5 , C i E). 

 Sklad: Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Ethylhexyl Cocoate, Dimethiconol, Phenyl Trimethicone, Ceramide 3, Sphingolipids, Jojoba (Simmondsia Chinensis) Oil, Rose Hips Seed Oil, Evening Primrose Oil, Sweet Almond (Prunus Amygdalus Dulcis) Oil, Green Tea (Camellia Sinensis) Oil, Olive (Olea Europaea) Oil, Hazelnut (Corylus Americana) Oil, Borage (Borago Officinalis) Seed Oil, Kukui (Aleurites Moluccana) Nut Oil, Cherry (Prunus Avium) Pit Oil, Tocopherol, Retinyl Palmitate, Tocopheryl Linoleate, Panthenyl Triacetate, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Octyldodecanol, Dioctyl Succinate, Peg-8, Tridecyl Stearate, Neopentyl Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Tridecyl Trimellitate, Lithospermum Officinale Root Extract, Octyldodecyl Myristate, Citric Acid, Lavender (Lavandula Angustifolia) Oil, Geranium (Geranium Maculatum) Oil, Rose Geranium (Pelargonium Roseum) Oil, Vanilla (Vanilla Planifolia) Oil, Clove (Eugenia Caryophyllus) Oil, Orange (Citrus Aurantium Dulcis) Peel Oil, Petitgrain (Citrus Reticulata) Oil, Amyris (Amyris Balsamifera) Oil, Benzoin Siam Absolute, Lemon (Citrus Medica Limonum) Peel Oil, Eucalyptus Globulus Oil, Rosemary (Rosmarinus Officinalis) Leaf Oil, Bois De Rose (Aniba Rosaeodora) Oil, Cedar (Thuja Occidentalis) Leaf Oil, Ylang Ylang (Cananga Odorata) Oil.


 Bonusik ;)


Tym razem z Primer Serum No.28, ktory jest jak dla mnie rewelacyjnym produktem. W sumie lubie oba ale o ile Veil jest typowa baza, tak ten do tego pielegnuje i regeneruje skore. Uzywam zamiast pielegnacji, co zmniejsza tez ilosc warstw, ktore nakladam na twarz. Swietnie wspolpracuje z podkladem Guerlain Parure Extreme. Rewelacyjnie utrzymuje makijaz i sprawia, ze nawet po kilku godzinych ciage wyglada swiezo. Baze i podkad utrwalilam lekko Chanel Cristalline i efekt jest jak dla mnie bajkowy !!! I pomimo ceny ktora powala na ryjek, bede musiala sie zastanawic nad pelnowymiarowymi opakowaniami... moze nie obu na raz ale na ktorys sie na pewno zdecyduje. Pewnie na to serum, bo mam jeszcze inne bazy (typowe bazy) do zuzycia.


niedziela, 3 marca 2013

ulubiency lutego

 Dawno nie bylo ulubiencow na moim blogu, w sumie nie wiem dlaczego... pewnie po prostu zapomnialam a do tego ja bardzo czesto zmieniam produkty, ktore uzywam dlatego czasami wcale nie jest tak latwo wybrac te ulubione.


 W tym miesiacu pare rzeczy sie znalazlo, dlatego tez taki post sie dzis pojawia :)


 Chanel Poudre Christalline... tak, to chyba nikogo nie dziwi, ten puder znowu pojawia sie w moich ulubiencach. Dorwany dosc okazyjne na brytyjskim ebayu, uzywany teraz praktycznie codziennie... to jest po prostu moj ideal i jak na razie zaden inny puder mu nie potrafi dorownac, dlatego bardzo sie ciesze, ze moge go ponownie uzywac i wiem, ze wystarczy mi na dosc dlugo, bo one sa szalenie wydajne :)


MAC Pro Conceal and Correct Palette... obie uzywam namietnie, zarowno ta light jak i medium. To po ktora siegam zalezy od tego jaki uzywam podklad i co mi lepiej pasuje. W sumie te 12 odcieni w zupelnosci zaspokaja moje potrzeby. I bardzo czesto je mieszam, tak zeby daly mi dokladnie taki odcien jak potrzebuje. Swietnie sie trzymaja, ukrywaja wszystko co maja ukryc a i potrafia rozswietlic tudziez rozjasnic pewne partie twarzy.


 Dior Skinflash Primer... produkt, z korym na poczatku wcale sie nie polubilam i lezal dosc dlugo praktycznie nieuzywany. I tak kiedys zastanawialam sie co z nim wlasciwie zrobic, postanowilam dac mu druga szanse. Jak widac warto czysami wrocic do czegos co nie bylo moze miloscia od pierwszego uzycia ale ogolnie tez krzywdy nam nie robilo... i poprobowac sie z nim oswoic. Ogolnie doszlam do tego, ze jak chce uzyc jakakolwiek baze do twarzy, to nie moge uzyc kremu. Albo jedno albo drugie. Te wszystkie bazy i tak maja rozne pielegnujace wlasciwosci i nalozone na krem na mojej mieszanej skorze sie nie sprawdzaja, po prostu jest tego wszystkiego za duzo... a gdy na to przyjdzie jeszcze podklad, to konczy sie tym, ze makijaz mi splywa i to dosc szybko. Natomiast sama baza... rewelacja. Wyrownuje, rozswietla ale tak bardzo subtelnie, wygladza optycznie... po prostu bajka i az sie sama zdziwilam. Uzywam praktycznie codziennie i nie wiem... calkiem mozliwe, ze jak sie skonczy to kupie ponownie. 

Givenchy Le Gloss Revelateur De Liv... ostatnio wygrywa i siegam po niego najczesciej. Glownie ze wzgledu na to, ze swietnie pielegnuje usta, nie jest klejuchem i daje cudny, naturalny efekt a do tego dlugo sie trzyma. Czego chciec wiecej :)


 Benefit Hoola... tu chyba w ogole nie musze zbyt wiele pisac. Bronzer idealny... glownie do konturowania. Bez cegielki... bez drobinek. Mam juz pelnowymiarowe opakowanie ale na razie dalej uzywam sobie miniaturke, bo w sumie czemu nie. Wydajny jak diabli... te 3g wystarcza mi jeszcze na dlugo.


Benefit BADgal lash... czyli kolejna benefitowa miniaturka, tym razem tusz do rzes. I nawet jak nie jestem fanka tej ogromnej szczoty, to tusz sam w sobie jest jak dla mnie swietny. Pogrubia i wydluza a przy tym swietnie rozczesuje rzesy. U mnie sie swietnie trzyma i w niezmienionym stanie wytrzymuje caly dzien. Czy kupie pelnowymiarowe opakowanie nie wiem... ale calkiem mozliwe.

 ***

I to byloby tym razem na tyle :)

Zycze milego tygodnia.

Buziam :*



czwartek, 15 listopada 2012

Estee Lauder... baza matujaca, pierwsze wrazenia :]


Ta baze kupilam juz jakis czas temu... lezala sobie i spokonie czekala na swoja kolej. To ogolnie rzadkosc w moim kuferku, bo jak wiadomo ja ogolnie lubie rozswietlenie i nie tylko podklady ale takze moje bazy sa przewaznie rozswietlajace. Tym razem zachcialo mi sie kroliczyc.

Wg producenta: Matte Perfecting Primer to baza matująca, przeznaczona dla skóry normalnej, mieszanej i tłustej. Rozprasza światło, daje aksamitne wykończenie i ładnie wyrównuje koloryt. Ma kremowo-żelową formułę, która pochłania nadmiar sebum i kontroluje jego wydzielanie, łagodząc, wygładzając i kojąc skórę, dzięki czemu makijaż jest nieskazitelny i wygląda świeżo przez cały dzień. Substancje optyczne soft-vision minimalizują widoczność porów, drobnych linii i niedoskonałości, tworząc równe podłoże. Kojąca skórę zielona herbata i witamina E pomagają przywrócić skórze równowagę i zapewnić nieskazitelną fakturę. Formuła beztłuszczowa.


W praktycznej tubce mamy 30 ml produktu, ktory faktycznie ma bardziej kremowa jak zelowa konsystencje. Bardzo przyjemny w uzyciu, szybko sie wchlania.


I z gory wam powiem, ze w zadnym wpadku nie jest to produkt dla skory tlustej, bo niestety z mieszana tez sobie do konca nie radzi. Owszem swietnie wyrownuje, optycznie zmniejsza pory... cera wyglada swietnie i mat, ktory daje jest taki dosc naturalny. Problem wlasnie jest w utrzymaniu tego matu. Ja nie wiem czy moze zalezy to tez od pozostalych kosmetykow, ktore sie uzyje. Niestety u mnie dosc szybko nos zaczyna robic za latarke. Co mnie troszke zmartwilo, bo ogolnie swiecenie mam pod kontrola i wydywalo mi sie, ze z matujaca baza to bedzie cacy... a tu cos takiego. Z tego co czytalam na necie, to wiele osob wlasnie na to sie skarzy, ze niestety to co powinno byc jego mocna strona jest niestety najwiekszym minusem. Bo nie jest to taki naturalny blask, to idzie juz w kierunku latarnianego a tego bardzo nie lubie. Tym bardziej, ze baza kosztuje ca. 35,00 €.

I tak musze stwierdzic, ze wstepne testy wypadly tak sobie... poprobuje jeszcze z innymi pudrami, moze to pryzmy nie radza sobie za bardzo albo z podkladem sie nie polubil. Dam mu jeszcze szanse, bo poza tym minusem, to naprawde ladnie sie sprawdza ale kto ma ochote paradowac z nosem Rudolfa, bo teraz jak jest zimno do do blasku szybko potrafi dolaczyc intensywna czerwien ;)


wtorek, 14 czerwca 2011

DHC Platinum White... baza pod makijaz z filtrem

Jedna z wizazanek polecala produkty z filtrami firmy DHC. Dosc trudno znalezc informacje o tej firme, wiekszosc oczywiscie w krzaczkach ale po tym co wyszperalam w necie, poczulam sie na tyle zainteresowana, ze zamowilam sobie koloryzujaca baze z filtrem. Producent poleca korzystanie ze wszystkich trzech produktow z tej serii, w celu osiagniecia optymalnego efektu (dodatkowo jest podklad i puder). Ja jednak pozostalam przy bazie.

Seria nazywa sie Platinum White i jest to Lasting White Color Base.



Do wydoru jest 5 odcieni, w zaleznosci od tego co potrzebujemy. Ja mam naturalny bez (OAUR). Baza ma filtr SPF 35/ PA ++ ... i pojemnosc 25 ml co akurat nie jest oszalamiajaca iloscia. Na szczescie jest w miare wydajna.



Wg producenta: Ogolnie baza ma za zadanie chronic nasza skore przed UV a do tego korygowac drobne niedoskonalosci. Zawiera przeciwutleniacze Nanocolloid Platinum, które maja skutecznie zwalczanic (zapobiegac) uszkodzenia skory spowodowane promieniowaniem UV. Nawilzajace skladniki Alpha-arbutyna i witamina C rozjasniaja a oliwa z oliwek dba o zachowanie wilgotnosci skory. Do tego wyrownanie koloru ma byc na tyle trwale, ze duza wilgotnosc powietrza nie powinna spowodowac zadnych zmian "kolorystycznych". Produkt nie zawiera parabenow i sztucznych zapachow.



Moje wrazenia: Jest to bardzo lekka emulsja, o bezowym odcieniu i faktycznie potrafi sie na tyle dopasowac do skory, ze drobne niedoskonalosci zostaja przykryte. Do tego stopnia, ze przy punktowym zastosowaniu korektora i lekkim pudrze moge wyjsc miedzy ludzi bez potrzeby nakladania bb kremu albo podkladu. Moge wiec potwierdzic, ze tu sie obietnice producenta pokrywaja z tym co otrzymujemy na skorze. Niestety srednio sie lubi z podkladami, za to o wiele lepiej z bb kremami. No i co do tego zapachu, co to podobno nie jest sztuczny. To zastanawia mnie na co pachnie, bo jest to dosc specyficzny i lekko chemiczny zapach... choc na szczescie mi on w ogole nie przeszkadza i po chwili kompletnie go nie czuc. Ogolnie moja skora lubi ta baze, krzywdy mi ona nie robi i calkiem przyjemnie sie nosi.



Czy kupie ponownie to trudno powiedziec, jest jeszcze tyle rzeczy, ktore bym chetnie przetestowala. Choc jestem ciekawa jaki efekt jest jak sie uzyje wszystkich trzech produktow z serii.

czwartek, 13 stycznia 2011

moje ulubione bazy - YSL

Bazy firmy YSL zaliczaja sie do moich ulubionych... choc ostatnio rzadziej je uzywam, tylko i wylacznie z tego powodu, ze nie musze. Najczesciej siegam po nie latem... jak widac moje juz naduzyte ;) ... ale skoro dobre to nic dziwnego. Bardzo lubie ich zapach... swiezy... z ogorkiem. W zwiazku z tym, ze moja skora wyjatkowo dobrze toleruje silikony... obie bazy nie robia mi kuku.



Pierwsza z nich to liliowa baza Teint Parfait 01

Wg producenta: Teint Parfait YSL nadaje się do każdego rodzaju cery. Jej beztłuszczowa konsystencja pomoże ci uniknąć błyszczenia. Opalona skóra potraktowana nią nie będzie potrzebowała podkładu. Jeśli się jednak na niego zdecydujesz, lepiej go rozprowadzisz i unikniesz niechcianych smug. Cera będzie wygładzona i nabierze jednolitego kolorytu, a małe przebarwienia zostaną zamaskowane. Makijaż będzie utrzymywał się na niej znacznie dłużej niż normalnie.

Moje wrazenia: bardzo ja lubie... wygladza, lekko matuje a do tego daje skorze wypoczety i zdrowy odcien. Przedluza trwalosc makijazu... czesto uzywalam tylko baza a nia puder. Przede wszystkim cenie ja za wyrownywanie koloru.

Sklad: Skład: Aqua, Cyclomethicone, Dimethicone Crosspolymer, Polymethylsilsesquioxane, HMDI/PPG/Polycaprolactone Crosspolymer, Sodium Chloride, PEG/PPG-18/18 Dimethicone, Hexylen Glycol, Glycerin, Diisopropyl Dimer, Dilinoleate, Octyldodecanol, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Hexyl Laurate, Polyglyceryl-4-Isostearate, Phenoxyethanol, Quaternium-18 Hectorite, Fructose, Glucose, Parfum, Tocopherol, Sodium Stearate, Methylparaben, Propylen Carbonate, Trisodium EDTA, Silica, Acacia Senegal, Dimethicone, Sodium Hyaluronate, Alanine, Silica Dimethyl Silylate, Urea Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Isobutylparaben, Butylene Glycol, Aspartic Acid, Gluttamic Acid, Solanum Lycopersicum (Tomato) Extract [may contain: CI 77491, CL 77492, CI 77499 (Iron Oxoide), CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 77019 (Mica), CI 77007 (Ultramarines), CI 7750 (Ferric Ferrocyanide), CI 77742 (Manganese Violet), Talc, CI 75470 (Carmine)]
---------------------------------------

Druga i zdecydowanie najlepsza baza matujaca to Matt Touch

Wg producenta: Baza pod makijaż, której zadaniem jest wygładzenie, redukcja niedoskonałości i zmatowienie skóry. Znacznie przedłuża trwałość makijażu. Do nakładania zarówno pod makijaż, jak i w razie potrzeby na makijaż. Przeznaczona do wszystkich typów cery, nie ma właściwości komedogennych.

Moje zdanie: w sumie pokrywa sie z tym co producent obiecuje :) ... nawet w bardzo cieple dni baza radzi sobie dobrze... choc na makijaz jeszcze nie probowalam nakladac... hmmm...

Sklad: Cyclopentasiloxane, Polymethyl Methacrylate, Cyclomethicone, Isododecane, Dimethicone Crosspolymer, Polyvinylalcohol Crosspolymer, Ci 77019 (Mica), Caprylyl Glycol, Tocopheryl Acetate, Hydroxyapatite, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Parfum (Fragrance), Polydodecanamideaminium Triazadiphenylethenesulfonate, Zinc Oxide, '6yt02-1'.



Jak widac gdy bazy rozsmarowane sa na rece to zupelnie inaczej odija sie swiatlo... i reka automatycznie wyszla jasniej. Po prawej stronie widac lekka roznice... tam gdzie nalozona jest baza liliowa jest troche koloru i rozswietlenia... natomiast lewa czesc jest zmatowiona i ma poslizg ;)



niedziela, 28 listopada 2010

Dior Skinflash Primer


Ta baza to taki blyszczacy bajer z gatunku... w sumie nie potrzebne ale sroke zauroczylo ;) . Mialam podobny produkt z YSL "Top Secrets" i bardzo ta baze lubilam... tez z pedzlekiem bo to mi akurat nie przeszkadza. Na ta baze sie napalilam... byla czescia wiosennej kolekcji... pomyslalam, ze na lato bedzie jak znalazl. Zauroczyla mnie zapachem... cudnym i delikatnym.
Kolor to 001 revelateur d'eclat/sheer glow... dla niewtajemniczonych... po prostu bardzo delikatny pastelowy roz ;) ... ktory i tak nie daje koloru na skorze... wiec moze dlatego tak go skomplikowanie nazwali :]

Wg producenta: baza rozświetla i usuwa oznaki zmęczenia. Skinflash Primer został wzbogacony w Photo-smart Pigments, opatentowane pigmenty, które dostosowują się do wszystkich rodzajów światła i delikatnie je odbijają.

I wszystko fajnie... tylko ogolnie produkt nie nadaje sie do samodzielnego noszenia... bo nie kryje... rozswietla owszem... szczegolnie ladnie potrafi rozswietlic mieszanca ;) ... a jak naloze na nia podklad to tyle bylo po efekcie... bo podklad robi swoje :] ... dodatkowo nie z kazdym podkladem sie lubi i zamiast przedluzyc jego dzilanie robi cos dokladnie odwrotnego... i tu wracamy do swiecenia... tego malo przyjemnego... wspomniana wyzej baza YSL byla o wiele lepsza a do tego miala skladniki pielegnacyjne...




czwartek, 4 listopada 2010

Lancome Teint Miracle

Poniewaz zawsze mi podklady tej firmy dobrze sluzyly... to jak tylko zobaczylam nowosc... do tego z tak interesujacym opisem to nabylam... calkowicie na intuicje, bo on po prostu wolal kup mnie a bedziesz zadowolona. Wzielam ten sam odcien co zawsze 03 i pasuje idealnie. Kupilam takze serum i jak chce lepszego rozswietlenia to po postu mieszam z podkladem :)


Podklad jest lekki, ma srednie krycie... dobrze sie rozprowadza i jak zaden inny podklad perfekcyjnie wtapia sie w skore. W pierwszym momencie po nalozeniu mialam watpliwosci... ale po chwili oczy robily mi sie coraz wieksze. Troche podkladow juz przetestowalam i do tej pory moim faworytem byl Parure Aqua Guerlania ze wzgledu na dobre nawilzanie... ale tak rewelacyjnie jak wyglada ten podklad u mnie... to siedzialam i nie moglam sie nadziwic. I ogolnie jest tak, ze albo komus ten podklad sluzy albo nie... w sumie jak przy wiekszosci produktow. Ja przy nim pozostane i pomimo, ze teraz przewaznie uzywam BB kremow... to ten podklad zostawilam sobie na wyjscia... ewentualnie moge go z ktorym z BB kremow polaczyc. Trwalosc swietna... wytrzymuje caly dzien... poprawki w sumie tylko dla lepszego samopoczucia jak z potrzeby. Nie zapycha, nie podkresla skorek, nie wlazi w pory, nie ciemnieje i nie widac go na twarzy. Nie daje calkowitego matu ale tez tego nie obiecuje... daje za to bardzo naturalny wyglad.

Serum mozna uzywac albo samodzielnie albo jak baze pod podklad... ja wole je jako baze... bo jednak daje rozswietlenie i choc nalozony na gola skore daje ten "wypoczety" efekt to jednak tez sie swieci. Ale to zalezy od tego kto co lubi :)


opis producenta:

Podkład Teint Miracle - kreator naturalnego światła - efekt naturalnej, perfekcyjnej cery. Technologia AURA-INSIDE dla odtworzenia i zintensyfikowania naturalnej świetlistości. Naukowcy marki Lancome zdefiniowali istotę naturalnego światła, które sprawia,że każda cera emanuje zdrowym blaskiem.