czwartek, 14 marca 2013

Lasting Silk UV Compact... z bliska i pierwsze wrazenia:)

Pod koniec lutego pokazywalam wam podklad Armaniego, ktory mnie poprostu powalil z kopytek. Sam w sobie rewelacyjny a do tego idealnie wspolgra z moja skora... nie wspominajac o kolorze, ktory mi idealnie pasuje. Zobaczyc i pocztac mozna tutaj. W zwiazku z tym, ze mam pare podkladow plynnych zakup tego odlozylam na pozniej ale na pewno kiedys go w koncu kupie :)

W kazdym razie na poczatku marca natknelam sie na wersje tego podkladu w kompakcie. 


Wg producetna: Lasting Silk UV Compact to prasowana wersja płynnego Lasting Silk UV. Ma łączyć perfekcyjne wykończenie podkładu, mat i naturalne rozświetlenie pudrów sypkich z wygodą stosowania charakterystyczną dla kompaktów. Dzięki filtrowi SPF 34 zapewnia także codzienną, skuteczną ochroną przed promieniowaniem UV.  Konsystencja podkładu jest miękka i jedwabista, rozprowadza się bardzo komfortowo, równomiernie i perfekcyjnie stapia ze skórą. Mimo że jest lekki, krycie i kolor utrzymują się niezmiennie przez 8 godzin. Później, dzięki wygodnemu opakowaniu odświeżanie makijażu nie jest problemem. Można nakładać go na sucho lub zwilżoną gąbeczką w celu wzmocnienia efektu krycia niedoskonałości.


Polubilam takie pudro podklady odkad zaczelam uzywac tego typu produkt z Illamasqua i bardzo czesto go uzywam. Dlatego tez pomyslalam sobie, ze skoro na plynny musze poczekac, to przynajmniej pouzywam sobie prasowany. Produkt ten dopiero co pojawil sie na stronie dougiego i narobili lekkiego zamieszania, co swiadczylo tylko o tym, ze nikt nie ma w sumie pojecia co to ma byc. Tylko dlatego, ze jak widac na zdjeciach osobno trzeba kupic puderniczke i osobno wklad do niego. Nie bylo na stronie zadnego sensownego opisu... i tak nie bylam pewna czy dobrze mysle ale jak widac okazalo sie, ze owszem. Hmmm... na poczatku nie bylam przekonana, wiadomo za dwa produkty mozna wiecej skasowac ale z drugiej strony puderniczke kupuje sie tylko raz ale wklady mozna sobie zmieniac. Dostepne jest 7 kolorow i jak zwykle wzornik podany na stronie dougiego to jakies nieporozumienie, naprawde mogliby nad tym popracowac.


Puderniczka typowo armankowa, prosta czarna i zamykana na magnes. W srodku jest lusterko i miejsce na gabeczke. Gabeczka jest dolaczona do wkladu, wiec za kazdym razem dostaniemy nowa. Aczkolwiek jak i tak na razie nakladalam go pedzlem Hakuro H50 i swietnie sprawdza sie w tej roli.


Na wkladzie mamy podany kolor podkladu i mamy to tu klejacy pasek, ktory umozliwia nam przymocowanie go w puderniczce. Ogolnie mozna tez sobie ten wklad zostawic w tym opakowaniu, w ktorym kupujemy. Jest to to porzadne, zamykane opakowanie z plastiku, wiadomo nie tak ladne jak puderniczka ale za to male i wszedzie da sie wcisnac. Na podroz idealne.


Gabeczka jak gabeczka... przy tej cenie wiadomo, ze wykonanie cacy ale czy bede z niej korzystac to nie wiem, chyba ze do poprawek.


Tak sie prezentuje w calosci. Miejsce na gabke jest pod podkladem.


Kolor identyczny jak plynnego podkladu, w sumie logiczne. Jasny chlodny bezyk.


Ja uzywam tego typu produkty na dwa sposoby. Albo jako puder do poprawek, uwazam ze swietnie sie sprawdza w tej roli albo jako podkad i puder w jednym... bo na niego raczej juz nic nie nakladam, pomijajac roz czy bronzer albo meteorki. Krycie ma srednie... nie ma co liczyc, ze nam wszystko poukrywa. Owszem wyrownuje kolor skory, cudnie sie z nia stapia ale tu koniecznoscia jest uzycie korektora. Ja siegnelam tym razem po Armani High Precision Retouch Concealer, kiedys go juz pokazywalam. 

Lubie takie rozwiazanie na codzien, jak nie chce za duzo na twarz nakladac. Na czysta buzie poszla baza Dior Skinflash, korektor i podklad w kompakcie. Ja jestem bardzo zadowolona z efektu. Nigdzie mi nie wlazi, nie podkresla skorek i wyglada bardzo naturalnie. Wykonczenie tak jak obiecuje producent satynowo - matowe. Oczywiscie 8 godzin w niewzruszonym stanie mozna wlozyc miedzy bajki... co prawda kolor sie dobrze trzyma ale strefe T musze po 4-5 godzinach odswiezyc. Z tym, ze nie swiece sie jak latarnia... tylko po prostu mam potrzebe odswiezenia, zeby wyrownac ta satyne ;)

Puderniczka - 16,95€
Wklad 9g -  34,95€


25 komentarzy:

  1. Efekt mi się podoba, przyjemny produkcik :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O la la ... piękna puderniczka, ciekawe jak produkt będzie się spisywał!

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Armani tak jak Chanel przyciaga mnie prostymi, czarnymi i szalenie eleganckimi opakowaniami :))

      Usuń
  4. ja na razie jestem w fazie testów podkładu w sztyfcie i przyznam że forma sztyftu mnie mile zaskoczyla,a kompakty zawsze lubiłam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sie polubilam jakis czas temu, kiedys wydawalo mi sie, ze taki podklad nie da sobie rady :P

      Usuń
  5. smaka mi narobiłaś, a wygląda na to, że u nas jeszcze go nie ma :(

    OdpowiedzUsuń
  6. już nawet nic nie napiszę, bo mi ciągle żal.. :P ehhhh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo... :P u Ciebie tez sie na pewno w koncu pojawi :))

      Usuń
  7. i znowu mi zaszczepiłaś potrzebę wypróbowana ;-) normalnie przestanę zaglądać ;-P
    (oczywiście nie przestanę, ale musiałam się użalić nad sobą i swoją nową potrzebą, ych...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, ze tylko przetestowania a nie natychmiastowego zakupienia ;)))

      Usuń
  8. Nie przepadam za płynnymi podkładami. Na co dzień sięgam po minerały i kompakty. Od czasu do czasu zdradzam je z kremem tonującym. Odcień tego podkładu wygląda zachęcająco. Jego dodatkowym atutem jest stosunkowo wysoki filtr przeciwsłoneczny. Mam nadzieję, że jest dostępny również w Polsce, bo nie pogardziłabym kompaktem, który zapewnia solidną ochronę przeciwsłoneczną:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo lubie, plynne sie jednak u mnie najlepiej sprawdzaja. Kiedys robilam podejscia do mineralnych ale to nie moja bajka ;)

      Usuń
  9. całkiem fajnie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. na buzce bardzo ladnie wyglada:) opakowanie ma piekne, takie eleganckie:) ja lubie kompakty, jak sie spiesze to w minute jestem zrobiona :) ja mam mac studio fix :) kilka lat temu mialam tez clinique almost powder i tez byl dobry, ale kolorystyka mi nie za bardzo odpowiadala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dosc dlugo omijalam... az wpadl mi w rece ten z Illamasqua, ktory wzielam wlasnie na probe jak mieli wyprzedaze :) i faktycznie swietnie sie spisuja :)))

      Usuń
  11. Ale cudeńko :)

    Ładnie wygląda na buźce.

    OdpowiedzUsuń
  12. Odpowiedzi
    1. Prezentuje sie super, jak na podklad w kamieniu :)))

      Usuń
  13. Cenowo to za przeproszeniem pojechali:/ Ja wole wersję płynną:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze mozna kupic sam wklad ;) ... ale ja sroka jestem :P

      Usuń