sobota, 18 lutego 2012

wiesci z lini frontu... czyli prawie rok minal

... a sroka dalej walczy z wiatrakami :]


No coz pomnika sobie nie postawie, ewentualnie moge zaliczyc skruszonego baranka w sciane. W ogole dawno juz nic na ten temat nie bylo ale zima ogolnie jakos nie sprzyja stawaniu sie piorkiem... tu mam raczej tendencje w kierunku slonika, wypelnionego olowiem pfff...

Gdzies tam kiedys jesienia bylo juz troche lepiej, potem zdechlo to smiercia natrualna, tak samo jak moj zapal... stanelo w miejscu i ani pol kroku do przodu. Tyle przynajmniej, ze sie staram zeby nie bylo wstecz. Aczkolwiek stan ten mnie bardzo denerwuje i od czasu do czasu jak widze sie w lustrze... tak od szyi w dol, to mam naprawde bardzo mieszane uczucia.

I tak... poniewaz wiosna sie zbliza trzeba brutalnie przejsc do rzeczy. Niestety nie ma jeszcze zbyt duzego wyboru owocow, tych ktore nie tylko wygladaja ale smakuja to wracam do pokarmu swinek morskich i innych myszowatych. Cos co ogolnie lubie ale i co mi sie dosc szybko przejada i potem laduje w kacie. Jakis czas temu kupilam sobie angielska owsianke, polecana przez jedna youtubowiczke ale niestety, w jakis dziwny sposob gestnieje mi to w gardle i staje w poprzek... i bardziej chce z powrotem jak na dol... wiec sobie darowalam :]



Ogolnie moim sniadaniowym faworytem sa "platki" pelnoziarnice firmy Kölln, majaca w swojej ofercie rozne takie a do tego tez coraz wiecej roznych odmian Müsli, choc te to ja srednio lubie. Moje ulubione platki sa z dodatkiem miodu, do tego jakis owoc i mleko albo jogurt.

Ostatnio w ramach urozmaicenia skusilam sie na Weetabix. Aktualnie mam te zwykle standardowe oraz mini z owocami i orzechami. Takie dwie sztuki calkowicie wystarcza i musze przyznac, ze jest to niesamowicie sycace a maja 134 kcal. Do tego tez jak ktos lubi mleko, jogurt i dodatki owocowe.




Tak wygladala moja wczorajsza kolacja. I tak beda tez wygladac sniadania, oczywiscie urozmaicone zeby mi sie nie znudzilo. Bo jakby nie bylo wiosna sie zbliza a tu nic. Dno i babelki.

Ehhhh...


86 komentarzy:

  1. Jak ja Cię teraz rozumiem :D Cały czas biorę się za siebie, bo chcę powtórzyć sukces z wakacji (8 kg w dół w 2 miesiące :D), ale ta zima... :P Do tego się rozchorowałam, a to w ogóle nie sprzyja odchudzaniu.

    Ale jem na śniadanka "owsiankę" (w której nie ma płatków owsianych, bo nie mogę ich jeść, są orkiszowe i żytnie), do kolacji dorzucam twarożek i jak w tym wytrwam chociaż miesiąc, to będą dalsze reformy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdrowka zycze i mam nadzieje, ze nam sie uda...

      Usuń
  2. Ja jakoś nie mogę się przekonać do zdrowego jedzenia ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Apetycznie wyglądają te zbożowe ciasteczka ;)Połączenie jak najbardziej do mnie przemawia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i sa wyjatkowo smaczne :)

      Usuń
    2. Ale to niestety cały czas ciasteczka i raczej nie pomagają w zmianie nawyków żywieniowych. :) Nie, żebym się wymądrzała - sama jestem ciasteczkowym potworem, uwielbiam czekoladę i wszelkie wypieki. O zgrozo! Sześć lat temu, kiedy wyjechałam na studia z moich 53 kg (1,60 m wzrostu) przytyłam w przeciągu dwóch lat do 70 (!). W końcu postanowiłam coś zmienić - odpowiednia dieta + regularny ruch + baaardzo dużo wody i wróciłam do swojej wagi. Właściwie to ważę mniej, bo 51 kg. Zajęło mi to 4 miesiące. No i żadnego efektu jojo. ;) Jeśli byłabyś zainteresowana, chętnie wyślę lub opublikuję jadłospis i przykładowe przepisy. Pozdrawiam.

      Usuń
    3. poczytam chetnie, wszelka inspiracja sie przyda :D ... a to nie sa zadne ciasteczka, to raczej trociny sprasowane w taka forme... w sumie samo zmielone ziarno :)

      co do wody to spokonie wypijam 1,5l plus inne napoje bezcukrowe :)

      najciezej to u mnie wlasniw z tym ruchem i tu lezy pies pogrzebany... w tym wieku bez ruchu niestety nie mam co liczyc na cud :]

      Usuń
  4. Też niedawno wróciłam do względnie zdrowego i racjonalnego stylu odżywiania. Na I śniadanie zawsze musli własnej roboty (kupuję różne owoce, orzechy itp., mieszam z płatkami wg uznania) z miodem i mlekiem, na drugie śniadanie zazwyczaj sałatka (staram się zawsze mieć jakąś "na stanie"), z obiadami bywa różnie ;) Na deser jogurt lub owoc, do tego szklanka soku. Na kolację... no cóż, tu też bywa różnie :] ale staram się! Chciałabym zrzucić 4 kg tak mniej więcej do maja :) A bardziej niż dieta przydałby mi się ruch, do którego nie mogę się przekonać jeszcze bardziej, niż do jedzenia samej trawy. Brakuje mi systematyczności :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie mam tak samo... chodzi mi o dwa ostatnie zdania. Systematycznosc u mnie lezy i kwiczy... a ruch juz nawet nie ma sily kwiczec ;) ... po prostu lezy... ehhh...

      Usuń
  5. Wszystko wygląda smakowicie i zdrowo ! Uwielbiam tak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jest smaczne... o dziwo, bo ja ogolnie fanka mysiego jedzenia nie jestem ;)

      Usuń
  6. do roboty, a nie marudzić ! :) wiadomo, że zima ciężkim okresem jest na wszelkiego rodzaju aktywność & zdrowe odżywianie się, ale trzeba się naprawdę porządnie kopnąć w dupkę :-) i postawić sobie cele - mój -> rozmiar 38 pod koniec marca ;-) jeszcze parę kilosków i będzie.
    a przekułam złe w dobre, bo przy rzucaniu palenia nie wiedziałam, co z nerwów ze sobą zrobić, więc zaczęłam ćwiczyć. & tu się po raz kolejny sprawdza ludowe powiedzenie, że jedno uzależnienie zastępuje się drugim....doszłam do trzystu brzuszków dziennie :P obecnie jednak przystopowałam, 120 dziennie, plus pół godziny skakanki codziennie, 2x w tygodniu morderczy trening, po półtorej godzinki, oprócz tego polecam sprawdzić nietypowe pozycje w łóżku, brzuszek leci jak marzenie :P teraz tylko czekać, aż śnieg stopnieje, to jeszcze bieganie dołożę. nie wiem, co prawda, jak na to wszystko czas się znajdzie, ale co tam, najwyżej zamiast o 5 będę wstawać o 4 ;-)

    no i Sroczko polecam zrobić sobie raz w tygodniu zrobić dzień na samych płynach, ale nie w sensie, że tylko woda i herbatki, ale zupy na przykład, wszystko w formie płynnej ;)


    trzymam kciuki mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdybym ja miala takie zaparcie do cwiczen :] kopanie w dupke jak widac srednio skutkuje, bo kopie sie juz o roku ;P ... te nietypowe pozycje za to bardzo mi sie podobaja hehe... aczkolwiek obawiam sie, ze bardziej bym sobie zaszkodzila jak pomogla ;D

      Usuń
    2. skoro ja jestem pierdołą roku & żyję jeszcze (parę siniaków może, nic groźnego), to Ty się tam nie spinaj :) ano i wiem, że się strasznie ciężko zmusić. ale jedno Ci powiem: jak już się zmusisz, to po trzech-czterech dniach (po tym jak już zakwasy miną ;)) ) zauważysz pierwsze efekty nie wizualnie, ale psychicznie i fizycznie...bo jednak ćwiczenia tak Cię doładowują energią, że potem wszystko przychodzi łatwo. a i kwestia nastawienia jest ważna. sposób idiotyczny, ale skuteczny: znajdź sobie zdjęcie jakiejs pani, której figura Ci się wybitnie podoba, wydrukuj, powieś w widocznym miejscu jako motywator wiosenny ;) też skutkuje.

      aha, no i piszę to z perspektywy osoby, która jeszcze parę lat temu ważyła 105 kilo przy wzroście 169, a teraz 72. w Twoim przypadku chodzi zapewne o parę kilo, więc tym bardziej nie ma na co czekać, skorzysta na tym cały Twój organizm :)

      Usuń
    3. respekt :) faktycznie Ci sie ladnie udalo zejsc z waga :) ... u mnie to 10 kg po rzuceniu palenia, ktore za nic nie chce zniknac a do tego niestety po 30 nie chce to dziadostwo samo z siebie zniknac ;)

      zdjecia roznych pan srednio na mnie dzialaja, bez wzgedu na to jak piekne sa ich sylwetki, bardziej mnie rusza moja brzydka ;) ... a cwiczenia niestety nie doladowuja mnie ani fizycznie ani psychicznie... niestety nie naleze do osob, ktorym ruch w wersji sport sprawia jakas szalona przyjemnosc ;) ... cwiczylam regularnie jak niepracowalam ale niestety ja mam dosc meczaca prace... psychicznie i fizycznie, wiec jak mam w koncu wolne, to czasami najchetniej zawislabym w prozni ;)

      Usuń
    4. Ja na jedna nutke z diggerowa :D Naprawde cwiczenia robia roznice! Ja mam za soba lata zdrowego zywienia, ale roznice widze tylko wtedy, gdy ruszam kuper :) Dzisiaj koncze program Jillian, o ktorym Ci pisalam - 30 dni po 30 minut - bede o nim pisac na blogu, bo jestem ZACHWYCONA rezultatami. Pomijajac wszystko inne - cyc o dobre pietro w gore, normalnie paraduje po domu w samych koszulkach bez fiszbinowo-unoszacych wspomagaczy i s*am z zachwytu LOL ;) Zebrac sie ciezko, ale po paru razach - jak pisala madrze diggerowa - czlek sie przyzwyczaja a wrecz uzaleznia :] Moze jakas blogowa grupa wsparcia? Tajne stowarzyszenie olowiowych slonikow? :D Regularna wymiana doswiadczen i efektow? Co Wy na to lasencje. heeee? :*

      Usuń
    5. hehhe .."Stowarzyszenie Ołowianych Słoników" brzmi !! :D

      Oj ja jestem uzalezniona ..od ćwiczeń juz od wielu lat i pomysleć , ze wczesniej tak nie miałam .Jestem zadnia , ze jak się znajdzie formę aktywności taką pod siebie czyli nie , ze przymus ,ale coś sie polubi ,oswoi ,a jeszcze efekty zobaczy ...to hohooh ... ;)

      Usuń
    6. ja wiem, ze cwiczenia robia roznice ale to jest cos czego ja akurat nie lubie, taka forma sportu nudzi mnie smiertelnie... i nie kazdy sie przyzwyczaja, bo kiedys cwiczylam regularnie ale nigdy nie bylo to z pasja... ja jestem na uzaleznienia odporna ;)

      Usuń
    7. Urban, to ja czekam na relacje, bo skoro efekty są tak duże, to pewnie warto :) Tylko najgorzej, że ja mam takie dni, kiedy naprawdę nie mam nawet pół godziny na ćwiczenia :/

      Usuń
    8. Urbanowa, CYC POSZEDŁ W GÓRĘ? dawaj mi no tu ten program, proszę o długą & szczegółową relację, JUŻ JUŻ JUŻ!

      Usuń
    9. Dziewczyny, post na dniach, wlasnie obfocilam moja mega tablice motywacyjna LOL Dodam, ze sklada sie ona glownie z kresek - kto by pomyslal, proste jak budowa cepa a motywuje lepiej niz najlepsze foto powycinane z katalogow VS :D

      Usuń
  7. Moja kochana Sroczko jesli liczyc na to , ze waga będzie spadac po tych kupnych płatkach to lepiej od razu tego baranka zaliczyć ...
    Nawet te kupne mussli to nic tak zdrowego jak się wydaje .A te miodkowe itp to sam cukier ...
    Moj sluby zwalił prawie 20 kg ..,ale musiał dojśc sam do ściany i pogodzić się z tym faktem ,że gotowymi dietami i samym obiecywaniem poprawy do niczego nigdy nie dojdzie . Dalo się .Zawsze się da .Tylko najalpiej sięgnąc po pomoc fachową ,a nie udawać , ze i na tym najlepiej się znamy (żywienie , diety , ruch )
    Na skróty ?

    -Ruch - poprostu nagle znalazł sie czas na wysiłek fizyczny , którym to brakiem zawsze wygodnie było się zasłonić .
    -5 posiłków dziennie .Ja wiem , ze to BRZMI jak bredzenie chorego ,ale im częściej jemy tym mniej magazynujemy , bo nie mamy takiej potrzeby zwyczajnie
    - mądre wybieranie tego CO JEMY i unikanie ( nie zupelny zakaz bo to kompletnie nie o to chodzi i do niczego nie zaprowadzi jesli nagle zaczniemy sobie wmawiać , ze nie nie my lodów nie jemy , torta juz nigdy ,czekolada ? !!!! ,a co to jest ? ) tego co zazwyczaj nam gubi wiotkie linie czyli tłuszczyk i cukierek ;)
    I waga nagle cudownie jakby z nieba sobie schodziła schodziła ,aż z prawie 120 kg chłopa zrobiło się 100 ( i tak duzo ,ale moj slubny to wieeeelki chłop .Ponad 190 wzrostu ) bez katorgi bez radykalego odmawiania sobie tego czy owego .

    Ja w każdym razie trzymam mega kciuki za wymażoną wagę i za walkę z tym coś se tam wymysliła od szyi w dół ;)
    Buźka :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe... Mami ja nie licze na to, ze na platkach mi waga spadnie, nie te lata... po 30 to wiesz jak, samo z siebie nic nie znika, za to chetnie przybywa ;D ... z tymi platkami to chodzi mi glownie o kontrole, bo jakby nie bylo nawe te z miodem sa lepsze jak precelek z serem, ktory ma jakies 800 kcal do tego pare krowek, pochlonietych przy okazji a wcisnietych mi przez jedna z pacjentek w kieszen, bo ona wie, ze ja je lubie... albo po prostu glupiego i niekontrolowanego objadania sie, bo zjadam cos co nie dosc, ze nie sluzy ladnej sylwetce, to jeszcze nie syci...
      wiem, ze kupne musli to nic dobrego, bo przewaznie w skladzie maja cukier i inne wynalazki, dlatego tez ich nie jem, pomijajac, ze nie przepadam.

      to nie chodzi o brak czasu w przpadku ruchu, ja po postu nie mam sily ani checi wynikajacej glownie z totalnego zmeczenia :/

      Usuń
    2. Sroczko- oj wiem wiem jak to jest po 30 bo juz ona za mną calkiem dawno :P Metabolizm zwalnia i nie ma co kryć kadze kilo w dól to juz male zwycięstwo nad sobą ...
      Myslę , że jak czlowiek umie sobie narzucić jakiś rodzaj nie tyle przymusu co mądrego wybierania to tez juz jakis kroczek .Wiesz ja wcale na diecie nie jestem ,bo mimo że nie jestem zachwycona sobą to jednak nie bardzo mam co przy wzroście 175 i wadze 63 kg zrzucać , ale przy tym jedzeniu , które się u mnie w domu "uprawia" i eliminacji tego i owego to moja tendencja jest własnie spadkowa mimo braku odchudzania , bo kiedyś było 66-65 kg ...

      Ale teraz właśnie piję kawę i zapycham pysznyyy sernik na biszkopcie ! hahha .. Niech żyje !

      BTW

      No ,a ja juz mam tak , że mimo nie wiem jakiej tyrki na fitness lecę na skrzydłach bo lubię
      ! ;)

      Usuń
    3. zazdroszcze tego lubienia fitnessu, ja moze jakbym miala u mnie we wsi, to byloby mi latwiej sie ruszyc ale jak mam jechac spory kawalek, to mi sie po prostu nie chce ruszyc...

      jesooo... 63 kg to moje marzenie :P ... a wzrostu mam mniej jak Ty :]

      Usuń
    4. Sroczko- na szczęście nie każdy musi to kochać .

      A pływac nie lubisz ? ,albo biegać ? ,albo z kijami spacerować ....?
      Jakaś aktywnośc napewno by Ci podeszła -tylko musialabyś się z wieloma zmierzyć .
      Ja lubie plywać ,ale wciąż nekały mnie infekcje ..ot taka "uroda" i dalam sobie siana .Jedynia latem na wczasach , uzbrojona w Lactovaginale po zeby odważam sie moczyć zadek :P

      I rozumiem ..pewnie jakbym miała daleko do Klubu tez by mi sie średnio chcialo ,a domowe sporty i u mnie odpadają , bo zero mobilizacji .Wałaśnie udało mi sie sprzedać mojego ketttlerowego "przyjaciela " z pedałami ..:P Stał i sie kurzył .

      Usuń
    5. a ja wlasnie chcialabym takie biegadlo, nie bieznie ale takie cus -> http://www.cardiofitness.de/51/Kettler-Crosstrainer.htm ... ten sprzet po prostu lubie i moge na nim godzinami :D ... to mozna postawic przed tv i 2 godziny dreptac, mozna czytac i dreptac... tylko slubny marudzi, ze to duzo miejsca zajmuje... ale moze kiedys sobie kupie :P

      basen... kocham plywac... tylko jest tak samo daleko jak fitness :P

      Usuń
    6. No widzisz jak to jest ..:D
      Ja boje toczyłam z moim slubnym o tego Kettlera , ze tak sie to skończy , ze tylko stal będzie ,ale to był czas kiedy On święcie wierzył w swoje domowe samozaparcie :P i mimo moich zaklinań na wszytskie świetości i tak tego kolosa przytaszczył ,bo to nie był taki sobie rowerek .. tylko taki z magnetycznym kołem , pomiarami kalorii ,kardio i kilkoma programami treningowymi ,że trzeba dwóch solidnych chłopa aby to zapakować czy gdzieś przenieść :/ i ... sprzedalismy go jako "stan idealny " bo ta się napedałował , ze strach :D

      Szkoda , że wszytko daleko ,ale z drugiej strony masz za to ciszę i spokój z dala od miasta .

      Usuń
    7. Hahahaha mami - u mnie bylo DOKLADNIE tak samo, tylko na odwrot :D To ja walczylam o rowerek do spinningu i wywalczylam... i byl rownie lekki jak ten Twoj... tylko my jeszcze nie znalezlismy kupca :D:D:D

      Usuń
    8. O widzę , ze pani to też z oślej ( że uparta jak ten osioł ) rodziny ! :D
      Nas przerobienie obecnie pokoju z " treningowego" na domowe biuro zmotywowało do pozbycia się tego utrapienia ! No ktos sie równie pieknie napalił i w try miga go zabrał z oczu a kysz a kysz !

      Usuń
    9. o nie rowerkow wszelkiego rodzaju nie cierpie :/ w zyciu bym sie nie zmusila na pedalowanie na takim, pomijajac ze w ogole nie moge bo cos mi wtedy kolano strajkuje :]

      ale mimo wszystko to cholerstwo zajmuje sporo miejsca, dlatego tez nie upieram sie za bardzo ale chciec bym chciala :) to bylo moje ulubione urzadzenie w fitness studio i na nim potrafilam godzine albo i wiecej dreptac, mimo ze tam nie bylo tv do pojopienia... na ja... bylo ale przewaznie z jakimis sportami, co bylo dosc nudne ;)

      O tak cisze i spokoj to mam i bardzo sobie cenie i ogolnie nie przeszkadza mi dojezdzanie gdzies, bo w sumie w miescie tez trzeba ale w przypadku takich rzeczy jak fitness, basen, mozliwosci zakupowe to jest zdecydowanie latwiej :)

      Usuń
    10. Myślę, że z racji osiągniętego wieku o którym mowa mogę się wypowiedzieć w kwestii odpowiedniej wagi. tendencje do tycia mam, lecz nie mam problemu z utrzymaniem wagi. rzecz jasna zawsze chciałabym 2-3kg mieć mniej jednak utrzymywanie stałej wagi (tej odpowiedniej)jest teraz większym celem.
      Mami ma rację co do 5 posiłków i ruchu, to podstawa. Ja proponuję dietę wg indeksu glikemicznego: http://www.dieta-ig.pl/
      a dietę traktować jako zdrowy styl życia, a nie jako odchudzanie.
      Byłam też u pani dietetyk dowiedzieć się co i jak aby utrzymać linię. Więc pierwszy posiłek powinien być zjedzony do 2 godzin(nie później) po przebudzeniu, dobrze jeśli byłby to ciepły posiłek, np płatki owsiane + suszone owoce. Ważne jest aby żywność, którą spożywamy była jak najmniej przetworzona. Ja zwykle jem 2 duże śniadania, lunch, obiad (ale skromny np rybę/drób i surówkę- wieprzowiny nie jem bo mi po prostu nie smakuje), kolację coś lekkiego. ostatni posiłek powinno się zjeść 2-3 godziny przed spoczynkiem. Słodycze no cóż najlepiej ich nie jeść. Jeżeli już się zdarzy słabość to nie jedzmy tabliczki czekolady:) alkohol najlepiej sobie odpuścić,pić wodę i to 1,5litra dziennie- nigdy tego nie osiągnę:/
      a ruch, czy potrzebny jest zaraz ciężki sprzęt? a może windę zmienić na schody? zamiast biegania- spacery??? a może zapisać się na jakiś taniec? Ruch doda Ci energii, a jeśli będziesz mieć energię to i kilogramy spadną.
      Wiem, że się rozpisałam, ale może choć trochę podpowiem. Jeszcze jeden ważny aspekt. Nie ma nić gorszego od niejedzenia- organizm szybko się uczy, jeśli nie dostarczymy odpowiedniej ilości kalorii organizm zacznie je odkładać podwójnie z każdego posiłku! Jeśli chcemy schudnąć to jedzmy małe posiłki ale często!
      Trzymam kciuki ;)

      Usuń
    11. MakeUpHolics niejedzenie mi nie grozi :) jestem na to za stara i za bardzo kocham jesc... do tego zdaje sobie sprawe, ze w ten sposob i tak sie nic nie osiaga, wiec w ogole nie wchodzi taka opcja w rachube :)

      ja wypijam spokojnie 1,5 litra wody dziennie, latem do 3 litrow... mam tendencje do kamieni w nerkach i to jest jedyny skuteczny sposob, zeby im zapobiegac... wiec picie wody to dla mnie calkiem naturalna rzecz, o ktorej nie zapominam.
      W ruchu jestem od momentu jak wstane, co prawda czesc pracy spedzam w aucie ale co chwila wsiadam i wysiadam... a to co robie w miedzyczasie to sam ruch zwiazany czesto z wysilkiem :) ... wind nie uzywam, bo ich po prostu nigdzie nie mam na drodze ;) ... i jak juz pisalam wszelkie poza pracowe aktywne spedzanie czasu wiaze sie z dojazdami gdzies tam, w kazdym razie nie mam nic w promieniu 20 km.

      Wiesz fajnie jak mozna sobie pozwolic na posilek (cieply) do dwoch godzin od wstania... ja wtedy jestem od 1,5 godziny w pracy co niestety nie sprzyja jakimkolwiek sensownym posilkom. Do tego nie pracuje od poniedzialku do piatku tylko roznie i trudno tu o systematycznosc. Czasami jestem w domu o 11, przewaznie kolo 13 a bywa, ze jak mam podwojna zmiane to jak o 6 wstaje tak o 20.30 jestem w domu z 3 - 4 godzinna przerwa.

      Usuń
  8. ja odchudzanie porzuciłam, zaakceptowałam swoją figurę, teraz tylko chce to jakoś udoskonalić, doformować i wyrzeźbić. z dietą jest najgorzej, ciężko mi oprzeć się słodyczom. za to dobrze mi idzie z ćwiczeniami i masażem bańkami, więc i tak jestem dobrej myśli, może do wakacji jakoś to będzie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja sie nie chce odchudzac... ja chce zgubic 10 kg, ktore mi przybylo i za nic nie chce zniknac :/ ... figury modelki i tak nigdy nie bede miala ale chce znowu pasowac w moje chiuchy :] ... to mi do pelni szczescia wystarczy :)

      Usuń
  9. Madra pani w tv mowila, ze niektore platki/musli sa bardziej kaloryczne od kanapek z szynka, czy innych pospolitych sniadan, wiec sprawdz sobie to ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo pani w tv madra i wiekszosc platkow jest faktycznie paskudna, dlatego trzeba wiedziec co sie kupuje ;) ... przeciez ja sie z choinki nie urwalam i nie kupuje pierwszych lepszych co mi wrece wpadna ;D

      jak juz pisalam Weetabix to 134 kcal w porcji; w 100g moich platkow z miodem jest 392 kcal... w mojej porcji sniaganiowej laduje 40g... czyli okolo 150kcal, wiec tez dla mnie miesci sie w normie :)

      Usuń
  10. oj sroczko, możemy sobie ręce podać i razem tego baranka w ścianę walnąć :D ja mam ten problem, że mój zapał odchodzi równie szybko co przychodzi i tym sposobem od jakiegoś roku jestem tydzień na diecie i tydzień nie na diecie...i tak w kółko :P z tym, że ja raczej zdrowo jem (nawet jak jestem na nie-diecie) bo nie jem ani jasnego pieczywa ani ziemniaków, słodycze też coś ostatnio coraz rzadziej, choć za czekoladę wciąż bym mogła zabić :P), ale za to do ruchu się nie mogę przekonać...bieganie mi się szybko nudzi, zwłaszcza, że ja zbyt daleko nie dolecę - a dwa kółko wkoło bloku to raczej nie pomogą, ćwiczenia w domowym zaciszu porzucam przeważnie po 3 dniach ;] dlatego tym razem stwierdziłam, że jedyne wyjscie to kupić karnet na jakiś fitnesik, wtedy przynajmniej będę na niego chodzić (no bo skoro ileś tam wydałam na karnet...) i siłą rzeczy będę musiała ćwiczyć (no bo jak to tak, inni ćwiczą a ja się będę słaniać po podłodze)
    powodzenia w realizacji celów wagowych, może do lata nam się uda :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wlasni w tym problem, ze bez ruchu sie nie da a z tym to u mnie dokladnie tak jak u Ciebie, zapal slomiany i ja ogolnie biegac to bardzo nie lubie a cwiczenia w domu nudza mnie masakrycznie :/ ... i w ogole nie mam na to checi...

      Usuń
  11. Ja też walczę od nowego roku, więc motywacji życzę i samozaparcia =)

    OdpowiedzUsuń
  12. mmmm, bardzo lubię weatabix z jogurtem

    gdyby jeszcze jogurty owocowe nie były słodzone...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja przewaznie kupuje Bio jogurty bez cukru, te do picia z Danone niestety cukier maja :]

      Usuń
  13. ja też rozpoczęłam akcję WIOSNA, bo musze sie do nowych wymagających trendów dopasować:D tj. mój kaloryfer wyciachać do końca:D
    Sroczko trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nielotchen ja bym byla szczesliwa jakby wyciachala sobie znowu talie, bo na razie moge sobie z przodu kaczuszke przyczepic i bedzie pasowac do mojej oponki ;D

      Usuń
  14. Trzymam kciuki :)
    U mnie juz prawie trzydziecha na karku iniestety, ale z wiekiem coraz latwiej sie lapie takie nadprogramowe kg. Diety nigdy nie stosowalam, wyzywam sie za to na boksie i zumbie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. malo ze sie lapie to one jakies strasznie przelepne, bo nie mozna sie ich pozbyc ;)

      Usuń
  15. Trzymam za Ciebie kciuki Sroczko :)

    Ja tez bardzo chcialabym zabrac sie za siebie, przemawia za tym nie tylko fakt, ze 2 lata temu o tej samej porze roku wazylam 10 kg mniej ale tez to ze w czerwcu wybieram sie na wesele i juz sobie wyobrazam moja rozpacz w przymiezalniach, kiedy widzac wymarzona sukienke okazuje sie ze nie mieszcze sie w upragniony rozmiar, albo jak juz sie zapne to wygladam jak slon na balu przebierancow.. :(

    Borowki wygladaja smakowicie ale nie samymi weglowodanami czlowiek zyje i tego "gryzoniowego pokarmu" chyba troszke za duzo ;) Ja podczas obecnej pory roku ratuje sie mieszankami warzyw z mrozonek, polecam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez 2 lata temu wazylam 10 kg mniej ehhhh...

      gryzoniowaty pokazm to tylko sniadania i to tez nie codziennie, przeciez nie jem tego na raz ;) ... to drugie opakowanie weetabix jest jeszcze zamkniete :D

      Usuń
  16. A ja teraz siedzę i objadam się chipsami. Wstyd, po prostu wstyd!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko zalezy czy sobie mozna na nie pozwolic czy nie ;) ... ja akurat powinnam omijac ;P

      Usuń
  17. Ou skad ja to znam,tee sie mecze z dieta,tym bardziej ze po rzuceniu palenia przytylam i to baaardzo. 3mam kciuki za Cie bie Sroczko no i za siebie tez:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie w sumie dokladnie ten sam problem, tylko trwa to stanowczo za dlugo :]

      Usuń
  18. Powodzenia! :*
    Ja teraz planuję zacząć coś robić, bo jakoś naszła mnie ochota na ćwiczenia, chyba przez tą zbliżającą się wiosnę i ogólnie ładną pogodę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och zeby mnie taka ochota naszla :P

      Usuń
    2. Sroczko to może ja za ciebie poćwiczę i głowa do góry bo pozytywne nastawienie to podstawa
      ja ważę mniej niż 10 lat temu

      Usuń
    3. Pingwin chesz w dziob ;D ... dostaniesz zaraz moje 10 w prezencie ;)

      Usuń
    4. buziak w dziób i owszem chcę :)
      Sroczka ale ja zapierdzielam 6 x w tygodniu i wieczna dieta z małymi wyjątkami
      z nieba nie mam tego niestety

      Usuń
    5. ja wiem :* ... i tez bym chciala miec tyle zaciecia :)

      Usuń
    6. ale z malowaniem u mnie cienko, każdy ma swojego fizia:D

      Usuń
    7. Nielotchen gdybym ja tak reszte siebie tez potrafila przemalowac, to byloby cacy ;D

      Usuń
  19. Powodzenia!
    Mam jak ty, nie umiem iść z tym do przodu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja na razie dreptam w miejscu ;)

      Usuń
  20. Ja od końca października ubiegłego roku jestem na diecie ŻM - żreć mniej ( w sensie- mniejsze porcje, ale częściej), dodatkowo odstawiłam wszelkie słodycze (nie licząc żelek/galaretki) i już mi ubyło 8kg :O Nie wiem jakim cudem wytrzymuję tyle bez dobrego jedzenia, zwłaszcza bez czekolady... Mausik, wytrwałości życze :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczesniej tez ta metody u mnie skutkowala ale niestety w miedzyczasie przestala :/ ... bedzie trzeba cos innego wprowadzic ;)

      Usuń
  21. ahhh podziwiam, bo u mnie obecnie motywacja 0.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie motywacja jest ale trudno mi ja mimo wszystko przelozyc na czyny ;)

      Usuń
  22. Wstęp ubawił mnie niesamowicie :))) Ale potem sobie uświadomiłam, że sama musze się za siebie zabrac i powalczyć z tłuszczami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja juz jestem zdesperowana i podejrzewam, ze miarka sie przebala ;) koniec z lenistwem :]

      Usuń
  23. Powodzenia. Ja w zeszłym roku się zawizięłam i schudłam łacznie 20kg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja sie dzis zawzielam, po tym jak przegladnelam szafe i dostlam do wniosku, ze w 80% rzeczy sie nie mieszcze albo wygladam jak ludek Michelin :/

      Usuń
  24. Ja też nie mogę się zebrać, ale chyba rzeczywiście trzeba się porządnie kopnąć w tyłek...:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja juz mam caly siny od tego kopania... nie pomaga ;)

      Usuń
  25. dzisiaj rozpisałam sobie plan posiłków (mniej więcej) i ćwiczeń, czas sobie daję do kwietnia, niewiele, ale mam nadzieieję, że coś tam ruszy;) Tobie życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bede trzymac kciuki za Ciebie :) ja z takim rozpisywaniem tez bym daleko nie zaszla ale najwazniejsze to znalezc metode dla siebie i sie jej trzymac :)

      Usuń
  26. trzymam kciuki i życzę wytrwałości! ja sama się biorę za siebie po powrocie z PL :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak... bedac w pl to raczej trudno... tyle pysznosci, ktorych sie wiecznosc nie jadlo :D

      Usuń
  27. płatki z mlekiem lub jogurtem-mniam, ale niestety, ja zrezygnowałam z nabiału-serki, jogurty, mleka itp i łudzę się że widzę efekty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. organimz potrzebuje bialko, wiec tak do konca lepiej nie rezygnowac z nabialu :)

      Usuń
  28. Ja właśnie zaczynam odchudzanie, ciężka przeprawa przede mną :) Ale mam motywację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w sumie tez mam... dzis robiac porzadki, stwierdzilam ze zybt wiele rzeczy zrobila sie za mala a ja chce w nie znowu pasowac ;) ... moze to w koncu bedzie tym porzadnym kopniaczkiem...

      Usuń
  29. Wiosna się zbliża i chyba wszystkie chcą zrzucić nadmierny balast ;)) Oczywiście ja też. Ale bardziej też pod tym kątem, że chcę zmienić nawyki żywieniowe na lepsze - dla zdrowia i lepszego samopoczucia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze komentarze doczytałam i ja też NIESTETY dołączam do grupy osób ze słomianym zapałem oraz wstrętem do ćwiczeń ;) Ale postaram się być twarda!

      Usuń