Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą L'oreal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą L'oreal. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 lipca 2014

z pamietnika testera... L'oreal Hair Expertiese...

 ... czyli jak po raz kolejny koncern kosmetyczny ma nas za idiotow. Bo ja sobie tego nie potrafie inaczej wytlumaczyc a uwierzcie mi bardzo sie staralam. Ja co prawda nie tropie skladow i przegladam je pobieznie, glownie zeby unikac to czego nie lubie... z tym, ze te flagowe wszystkie slsy, parabeny i silikony nie wykluczaja u mnie kosmetyku. Natomiast bardzo nie lubie jak robi sie ze mnie glupka i skoro produkt jest reklamowany jako nieposiadajacy danego skladnika, to nie powinien go zawierac bez wzgledu na rodzaj i ilosc.

 Przegladajac gazete natknelam sie na probke szamponu do wlosow z L'oreal. Jest to nowa seria... przynajmniej u mnie, bo z tego co wiem w uk produkty te sa dostepne juz od jakiegos czasu. Wam bedzie pewnie znana pod nazwa Hair Expertise Ever Strong. Ja ogolnie nie uzywam szamponow drogeryjnych, z roznych powodow o ktorych nie raz pisalam ale tak mi sie oko na tym zatrzymalo, bo produkty przeznaczone sa do wlosow cienkich i wg obietnic powinny mi dac conajmniej lwia grzywe. Stwierdzilam, ze poswiece sie dla nauki... i przyjrze mu sie blizej.


 Cos co mi sie rzucilo w oczy, bo wali z kazdego mozliwego zakatka... to tekst o braku wszelakich sulfatow czyli siarczanow znanych wszystkim jako te zle SLS(y). Chyba wszyscy juz wiedza co to... ogolnie myje, pieni sie a przy tym moze wysuszac i podrazniac. Niektorym robi kuku innym nie, ja ogolnie nie mam z nimi problemu ale ja jestem gruboskorna i jak mi cos nie podejdzie, to po prostu odstawiam i koniec.

Ogolnie na tym fakcie (i na zawartych olejkach) firma opiera cudownosc swojej serii.


 Pomyslalam sobie... ok siarczanow brak... milo ale popatrze sobie na te olejki bom ciekawa. Odwrocilam moja probke i zaglebilam sie w sklad. Orlem w tej dziedzinie nie jestem ale lata (hehe) na blogu i na wizazu zrobily swoje, cos mi tam w glowie zostalo. Olejki olejkami... cos tam przy koncu sie blaka ale dwie pozycje powalily mnie na ryjek. WTF?! Zludzenie optyczne czy jaka cholera...


... skladniki, ktorych wg producenta w ogole tu nie powinno byc. W OGOLE !!! Bo w tym przypadku to bez znaczenia czy te bardzo drazniace, te mniej czy te, ktore podobno sa w porzadku... dopoki ktos nie przyjdzie i nie powie cos innego. 

Bo na przyklad taki Sodium Lauryl Sulfoacetate, znajdujacy sie na trzeciej pozycji, nalezy do tej samej grupy co  Sodium Lauryl Sulfate... czyli tych ktore powinno sie unikac.  Disodium Laureth Sulfosuccinate nalezy do tych srednio drazniacych.

***

I doprawdy nie wiem co o tym myslec. Na glowie mam sianko... takie dosc suche, probuje je zreanimowac. Reszta probki zaliczyla lot koszacy do smietnika a mi pozostal niesmak, bo doprawdy uwazam, ze jest to lekkie przegiecie i osoba, ktora zle znosi te skladniki i przypadkiem nie spojrzy na sklad, moze zrobic sobie kuku. 

Przy okazji i dla potomnych... tak na wszelki wypadek 

  co moze wywolac podraznienia
  • Ammonium Lauryl Sulfate
  • Sodium Laureth Sulfate
  • Sodium Lauryl Sulfate
  • Sodium Lauryl Sulfoacetate
  • Sodium Myreth Sulfate
co moze ale nie musi
  • Cocamidopropyl Betaine
  • Disodium Cocoamphodiacetate
  • Disodium Laureth Sulfosuccinate
  • Sodium Coco Sulfate 
i te ktore nie powinny
  • Coco Glucoside
  • Decyl Glucoside
  • Disodium Cocoyl Glutamate
  • Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein
  • Lauryl Glucoside
  • Sodium Cocoamphoacetate
  • Sodium Cocoyl Glutamate
  • Sodium Cocoyl Hydrolyzed Wheat Protein Glutamate
  • Sodium Cocoyl Hydrolyzed Wheat Protein
  • Sodium Lauryl Glucose Carboxylate & Lauryl Glucoside
  • Sodium Lauroamphoacetate

wtorek, 12 listopada 2013

L'oreal Skin Perfection Serum... i dwie inne propozycje z tej samej stajni ;)

 Pielegnacja drogeryjna to u mnie rzadkosc ale jak zobaczylam kiedys przypadkiem nowosc L'oreala, to przystanelam... pomacalam, powachalam i doszlam do wniosku, ze moze warto to przetestowac. Skin Perfection to cala seria, mnie wpadlo w oko tylko serum, bo ja ogolnie lubie sera.


 Wg producenta: Serum odżywia zmęczoną skórę.  Przywraca jej elastyczność i zdrowy wygląd.  Redukuje powstałe zmarszki i oznaki zmęczenia.  Zmniejsza widoczne pory, poprawia teksturę i wyrównuje koloryt skóry.  Serum idelanie nadaje się do stosowania na twarz, szyję oraz dekolt. Produkt zwiększa napięcie skóry w tych miejscach.


 Pojemnosc to 30 ml w opakowaniu z praktyczna pompka. Cena to cos kolo 12€. 

Serum jest lekkie o typowej dla tego produktow konsystencji. Ma lekki perlowy polysk i delikatny zapach. Przyjemnie rozprowadza sie po skorze i szybko sie wchlania, pozostawiajac twarz napieta i gladka a przy tym mila w dotyku. Oczywiscie serum ma w skladzie silikony ale przy dluzszym uzywaniu twarz naprawde zyskuje na wygladzie. Ja to serum stosuje rano jako baze pod podklad. Swietnie sie do tego nadaje. Lekko rozswietla i podklady dobrze z nia wspolpracuja. 

 Sklad wiadomo nie jest jakis porywajacy ale osoby, ktore nie przywiazuja duzej wagi do skladnikow a reczej do tego czy serum sie do skory nadaje... to moga wyprobowac. Ja je chwilowo odstawilam ale z zupelnie innego powodu, natomiast uwazam, ze wsrod drogeryjnych produktow to jest to jeden z tych, ktorym warto sie przyjrzec.

water, cyclohexasiloxane, glycerin, alcohol denat., sodium tetrahydrojasmonate, ppg-15 stearylether, dimethicone, bis-peg/ppg-16/16 dimethicone, polysilicone- 11, dipropylene glycol, polymethyl methacrylate, ammonium polyacryldimethyltauramide/ ammonium polyacryloyldimethyl taurate, hydroxyethylpiperazine ethane sulfonic acid, eperua falcata bark extract, dimethiconol, sodium hyaluronate, inulin lauryl carbamate, adenosine, poloxamer 338, disodium edta, hydroxyethylcellulose, caprylic/capric triglyceride, lens esculenta seed extract, lentil seed extract, xanthan gum, dextrin, phenoxyethanol, ci 77891/ titanium dioxide, mica, linalool, alpha-isomethyl ionone, limonene, citral, citronellol, parfum

 Mnie zainteresowalo co innego. A chodzi mi dokladnie o te dwa wymienione skladniki, ktore powtarzaja sie w dwoch innych produktach. Jednym wysokopolkowym i aptecznym. Dlatego wydaje mi sie, ze warto o tym wspomniec, w ten sposob kazda z nas moze znalezc takie ktore bedzie jej odpowiadalo. Do tego jakby nie bylo wszystkie trzy firmy naleza do jednego koncernu.
  
Lancôme Visionnaire Correcteur Fondamental LR 2412 4% to pierwszy kompleksowy korektor cery. Kosmetyk zawiera innowacyjną molekułę LR2421, która potrafi przemieszczać się do wszystkich warstw skóry, wywołując przemiany tkankowe - stymuluje tym samym produkcję podstawowych składników skóry. Lancôme odtwarza strukturę skóry, spłyca zmarszczki, zmniejsza widoczność porów i ujednolica cerę. Ma jedwabistą konsystencję, przyjemny, lekko różany zapach i nadaje się do każdego rodzaju cery.Może być używane jako serum na noc, na dzień, jako baza pod makijaż albo samodzielny kosmetyk pielęgnujący. 

 Water, Cyclohexasiloxane, Glycerin, Alcohol Denat., C12-15 Alkyl Benzoate, Sodium Tetrahydrojasmonate, Dipropylene Glycol, Polysilicone-11, Dimethicone, Bis-PEG/PPG-16/16 PEG/PPG-16/16 Dimethicone, Polymethyl Methacrylate, Ammonium Polyacryldimethyltauramide/Ammonium Polyacryloyldimethyl Taurate, Titanium Dioxide, Mica, Sodium Hyaluronate, Hydroxycellulose, Phenoxyethanol, Adenosine, Argilla/Magnesium Aluminum Silicate, Dimethiconol, Caprylic/Capric Triglyceride, Disodium EDTA, Tetrahydrojasmonic Acid, Citronellol, Inulin Lauryl Carbamate, Fragrance

To bylo pierwsze serum tego typu (zawierajace molekułę LR 2421 - Sodium Tetrahydrojasmonate) oraz adenozyne, ktora utrzymuje ksztalt wlokien kolagenowych i jest zaangazowana w tworzenie czyli pomaga skorze zatrzymac elastycznosc, uzywana regulanie czyni czyni skore zrelaksowana i gladsza. Wszystkie zawieraja kwas hialuronowy.

Hmmm... z tym produktem mialam juz stycznosci. I wtedy bylam wdzieczna, ze posiadam miniaturke glownie dlatego, ze mi to serum robi krzywde. Pisalam o nim tutaj. Zwazywszy na to, ze serum kosztuje ca. 80€ to naprawde lepiej zaczac od miniaturki. Oba sera to od L'oreal i od Lancome sa na bazie alkoholu i maja substancje zapachowe. Co moze wysuszac i podrazniac wrazliwe i suche skory. Dlatego naprawde lepiej przetestowac, choc w przypadku drogeryjnej wersji jak nie podejdzie to nie ma az takiego bolu (finansowego).

Njanowszym produktem na rynku jest apteczna wersja od Vichy czyli dosc popularne ostatnio Idealia Life Serum. Zadania ma takie same jak dwa poprzednie. Z tym, ze nie mamy to alkoholu ani niechcianych a mogacych podrazniach substancji zapachowych. Wiadomo wersja apteczna ma sluzyc takze osobom, ktore maja problematyczne cery. Dodatkowo serum Vichy zawiera (choc z tego co widac gdzies na szarym koncu)
lipohydroksykwas (LHA) czyli pochodna kwasu salicylowego, ktory stymuluje odnowe komorkowa skory, delikatnie zluszcza naskorek, przez co redukuje nieregularny koloryt skory i ulatwia przenikanie skladnikow aktywnych (LHA to skladnik ktory znajduje sie min. w produktach LRP Effaclar K i Duo).

 Aqua, Glycerin, Cyclohexasiloxane, Isopropy Isostearate, Octyldodecanol, Dicaprylyl Ether, Sodium Tetrahydrojasmonate, Dimethicone, Dipropylene Glycol, Polymethyl Methacrylate, CI 17200/ Red 33, CI15985/ Yellow 6, CI 77891 / Titaniumdioxide, Mica, Carbomer, Sodium Hyaloronate, Sodium Hydroxide, Silica, Phenoxyethanol, Adenosine, Poloxamer 338, Ammonium polyacryldimethyltauramide / Ammonium Polyacryloyldimethyl Taurate, Disodium EDTA, Capryloyl Salicylic Acid, Polysilicone-11, Parfum

 W zwiazku z tym, ze moja skora ostatnio sprawia mi troche problemow, cos co ciagnie sie od powrotu z urlopu... stawiam chwilowo na apteczna pielegnacje, dlatego tez kupilam serum Vichy i co o nim mysle, napisze za jakis czas jak pouzywam. Wiem tylko, ze krzywdy mi nie robi... zaczelam od probek, ktore mozna dostac w aptece. 
 
 

środa, 6 listopada 2013

L'oreal Nude Magique EdT ... i co ja o nim mysle :)

 Jakis czas temu pokazywalam wam nowosc na niemieckim rynku i dosc znany produkt w stanach (tak... zeby nie bylo, to jest to samo) czyli ultra lekki podkad L'oreal Nude Magique.


 Pouzywalam go chwile i moge wam powiedziec co ja mysle na jego temat.  
Moglabym napisac krotko, ze milosci z tego nie bedzie ;)


Ja mam w kolorze 140 Pure Beige. 


 Krycie ma srednie i jest faktycznie bardzo lekki i lejacy. Pomijajac kretynskie opakowanie, to i tak nie ma innego wyjscia jak wylac sobie troche na reke i wtedy przy pomocy pedzla lub gabki nalozyc na twarz. Ogolnie taka aplikacja mi nie przeszkadza, ja nie mam nic przeciwko lejacym sie podkladom, z tym ze wiadomo pedzle i gabki wciagaja dosc duzo produktu. Nakladalam go stemplujac a potem poprawialam to palcami. Tu chyba kazdy musi znalezc swoj sporob na nakladanie. 
 
Ladnie stapia sie ze skora, faktycznie tworzac lekki woal. Na zdjeciu po lewej mamy sam podklad na twarzy. Chwile po nalozeniu robi sie pudrowy i daje naprawde ladny aksamitny mat. W ramach przypomnienia mam cere mieszana ale w sumie w tym momencie bylam zadowolona z efektu jaki dawal. Na zdjeciu po prawej w gotowym makijazu, lekko go utrwalilam krysztalkiem Chanel i potraktowalam prasowanymi motylami.

I pewnie czesc z was sie w tym momencie zastanawia, dlaczego napisalam wyzej, ze milosci z tego nie bedzie... skoro patrzac na zdjecia naprawde wyglada to ladnie. Owszem... wyglada mozna by powiedziec super ale tak gora do godziny. Potem wygladam jak zona Frankensteina. Trwalosc na mojej skorze to tragedia. Podkresla mi po tej godzinie wszystko, nawet to czego normalnie nie mam ;) ... w strefie T zaczyna sie wazyc, miejscami sie sciera. Calosc wyglada smutno i niefajnie. Nie wiem co z tym cudakiem zrobie ale ja na pewno nie bede z niego korzystac. Potestowalam dla dobra ogolu i koniec. 
Nie moja bajka.

środa, 23 października 2013

pare slow wstepu i wyjasnienia... L'oreal Nude Magique EdT

 Wlasciwie to bylam juz jedna noga w lozku... i ten produkt mial sie pojawic za jakis czas, natomiast po paru komentarzach z jakimi sie spotkalam jak pokazalam ten kosmetyk na insta itp. ... i tym co przeczytalam na blogu Magdy, zdecydowalam sie na szybkiego posta zeby ukrecic lep hydrze, zanim sie rozbryka.

 W Niemieckich drogeriach pojawil sie pare dni temu produkt dosc znany za kaluza. Jest to w amerykanskiej wersji mokry puder. U nas nazwano to ultra lekkim podkladem ale zeby nie bylo pomijajac nazwe, kolory czy pojemnosc jest to to samo.


 Wzielam oczywiscie z ciekawosci, bo jak zeby inaczej ;) ... z tym, ze wrazenia z uzywania pojawia sie kiedys przy okazji, na razie nie mialam na to czasu.


 Szklana buteleczka o 20 ml pojemnosci. Zebezpieczona naklejka, przynajmniej wiadomo, ze nikt tam paluchow nie pchal. Przed uzyciem nalezy dobrze wstrzasnac.


 Butelczyna jest malusia... nie wiem czemu ja sie spodziewalam wielkiej flachy. No i oczywiscie u nas tez ma idiotyczny otworek, przez ktory zywsze wyleje sie za duzo produktu :]


Zlapalam odcien 140... teraz powienien mi pasowac. 
Z jasniejszych o ile dobrze pamietam byla jeszcze 120. 


Jak widac jest to ten sam bardzo lekki i lejacy sie podklad, ktory po chwili przechodzi w forme pudrowa i z testow narecznych daje bardzo przyjemny mat. Przyjemny rozwniez w dotyku, jak bedzie sie tak sprawowal na twarzy, to bede mogla zrozumiec dlaczego cieszy sie za klauza taka popularnoscia. Choc oczywiscie wiadomo... nie kazdemu on podjedzie. Zapach ma bardzo delikatny i mily dla nosa. Wiecej na razie nie moge powiedziec ale to nadrobie przy okazji :)


Sklady dla porownania... dla tych co puszczaja bajki w swiat, ze to zupelnie inne produkty. 


 Na gorze moj... 
na dole zapozyczony z posta Urbi (:*) mam nadzieje, ze sie nie obrazi... sklad amerykanskiej wersji.

Mam nadzieje, ze wszystko juz jasne.
I zmykam bo jutro do pracy. 
Za wszelkie kwiatki i niedociagniecia przepraszam ale w 10 minut dziela nie stowrze.

 :) 


sobota, 12 października 2013

pare nowosci roznego rodzaju... glamourowe zakupy ;)

 Jak juz pisalam na insta ten tydzien uplynal pod znakiem Glamour i obnizkowego szalenstwa. Pare rzeczy kupilam onlinie ale wczoraj wybralam sie do Norymbergii. Jak widac pogoda srednio zachecala i przez cale 80 km slubny mamrotal pod nosem i nie mial zbyt szczesliwej miny, mialam nadzieje, ze nie wysadzi mnie gdzies pod drodze i wroci do domu ;)


Na szczescie w miescie nie padalo, co prawda siwe chmury wisialy ale bylo w miare cieplo i szalenstwo zakupowe mozna bylo zaczac. Zalaczylam kota ze shreka, zlapalam slubnego pod pache i ruszylam ;)


 Ponizej wszystko to co juz mam w domu... dwie rzeczy z dougiego w drodze, plus pare szmatek z H&M ale tego nie ma co pokazywac :P

Ogolnie sporo poogladalam i musze przyznac, ze przy zawartosci mojego kuferka trudno mi cos znalezc w sklepie co bym jeszcze chciala, stad tez pewnie ostatnio przybylo mi troche roznych pierdolek, bo w koncu kto powiedzial, ze sroka musi sie ograniczac do kosmetykow ;)


Korzystajac z okazji wzielam kolejne opakowanie mojej ukochanej dwufazowki Chanel. Swietnie sprawdzila sie na urlopie, gdzie zdazalo sie, ze dwa razy dziennie zmywalam oko... w tym tusz wodoodporny. Dlatego pozostane przy nim pewnie przez dluzszy czas. Po raz kolejny mamy tez moje ulubione suche szampony Lee Stafford do ciemnych wlosow plus miniaturka. Cos nowego u mnie, bo kosmetyki drogeryjne do twarzy rzadko sie u mnie pojawiaja... to serum L'oreal Skin Perfection. Trafilam na niego przez przypadek i przyciagnelo mnie opakowanie, jakos tak zachecajaco wygladalo. Przetestowalam na rece i co tu duzo mowic zaintrygowalo mnie, teraz jestem w trakcie testowania... wiecej na jego temat wkrotce. Przygarnelam jeszcze jednka kredeczke Clinique, tym razem wzielam sliwke. Oraz pedzelek Zoeva 229 Eye Finish. Ostatnim zakupem a wlasciwie pierwszym jaki zrobilam w glamourowym tygodniu to EdT Dior Addict Eau Fraiche. Od jakiegos czasu dumalam nad czyms swiezym, kiedys mialam Addict2 i bardzo go lubilam, ten zapach jest nastepca... zobaczymy czy tez go tak polubie.


Kolejne zakupy ktore dokonalam w niemieckiem domu towarowym, moga troche zaskoczyc. Brytyjska czekolada, ciasteczka i herbata. Przez chwile przenioslam sie na wyspe i az mnie ogarnela tesknota. Do tego znalazlam, ze dostepne jest brytyjskie wydanie InStyle z dodatkiem za jedyne 10€ ... tym razem dodatek nie byl jakis specjalny, wiec sobie darowalam ale dobrze wiedziec ;)


Nie moglam nie skorzystac... i tak tez wpadlo mi cos z Pandory. Ogolnie foch pod adresem sklepu Pandory online... ich sklepu. W gazcie bylo napisane, ze mozna skorzystac z rabatu 20% a w rzeczywistosci bylo to 10%. Na szczescie produkty Pandory sa tez w innych i tak znalazlam sklep, w ktorym dostalam na moj zakup 20%. 


Nowy kondom na telefon... tym razem nie paseczki a krateczka od MK
Mam slabosc do polaczenia bieli z czernia.


Jesien w pelni... w sumie zima za pasem, kupilam slodkosci z YC. Oba zapachy sa po prostu boskie, nie moglam sie zdecydowac, wiec wzielam oba. Dumama jeszcze nad pomaranczowa swieczka z kolekcji na halloween.


Pasujace... no zastrzelcie mnie nie mam w tej chwili pojecia jak to sie nazywa... w kazdym badz razie wiadomo o co chodzi. Znalazlam w Depot, bo tam tez juz wszystko przygotowane na zimowy sezon i bardzo mi sie spodobaly, jak wsadze tea light to bedzie fajny sniezkowy cien rzucalo.

***

Ogolnie duzo tego nie ma ale w koncu nie choci o ilosc ;). Ogladalam nowy podklad Givenchy ale jakos mnie nie przekonal. Tak samo kolekcja RiRi dla MAC. Na zdjciach wygladala o wiele bardziej interesujaco. Ucieszylam sie, bo w koncu mam stoisko Armaniego i moglam odstawic radosne macanko, ktore zaowocowalo zakupem w dougim... trzeba bylo wykorzystac rabat ;)

Tym optymistycznym akcentem zakonczylam tygodniowia orgie zakupowa.



poniedziałek, 2 września 2013

Préférence Mousse Absolue... nowosc od L'Oréal


 Za kazdym razem wale baranka i obiecuje sobie, ze nie bede wiecej eksperymentowac na moich nedznych kudelkach ale oczywiscie co jakis czas pekne jak banka i wpadne w sidla obiecujacych obrazkow reklamowych. Choc tu zainteresowalo mnie cos wiecej.

 Préférence Mousse Absolue zobaczylam pare dni temu w tv. To co mnie popchnelo w jej kierunku... to fakt, ze jest to pierwsza gotowa farba, tu nie musimy nic mieszac a farba w formie gestej pianki jest wygodna w aplikacji. Do tego mozemy farbowac same odrosty, gdyz jest to opakowanie wielokrotnego uzytku.


W standardowym kartoniku mamy flaszke, ktora wyglada jak podwojne opakowanie sprayu, do tego oczywiscie dolaczona jest nakladka, ktora laczy oba skladniki a samo to opakowanie przed uzyciem zabezpieczone jest nakretka. 
 

Duze opakowanie odzywki, ktora nakladamy po farbowaniu. Tu mamy 54 ml. 


Jak na razie minusem jest maly wybor kolorow. Do wyboru mamy 12 odcieni. I mi oczywiscie brakuje chlodnego, jasnego brazu. Moze kiedys sie pojawi. Na razie kupilam nr 500 czyli naturalny, sredni braz ale jak znam zycie i farby, to pewnie wyjdzie pierunsko ciemny albo bedzie braz ale mi na wlosach zrudzieje. Jedyne co moglabym sprobowac to ciemny blond ale tu mi sie wydaje, ze nie bedzie wystarczajacy. Zdecydowanie brakuje mi posredniego koloru. Dla wielu osob odstraszajaca moze byc tez cena, u mnie w DM ta farba kosztuje ca. 12,00€


Przed wyjazdem na urlop, na pewno bede chciala sobie odswiezyc czuprynke, glownie oczywiscie chodzi o odrosty i jestem bardzie ciekawa jak sie spisze. Na pewno wam o tym napisze. 


środa, 20 lutego 2013

nowa trwala blyszczyko-pomadka L'oreal

Trafilam na ten produkt dzis w DM i podobno jest w sprzedazy od lutego. Niestety znalezienie jakis informacji w sieci graniczy z cudem i prawde mowiac nie wiem dlaczego. 

L'oreal Indefectible to seria produktow, ktore maja "przedluzona" trwalosc i maja w niezmienionym stanie pozostawiac na naszej twarzy przez wiele godzin. Ogolnie wg tego co znalazlam, to pomadka ale bardziej przypomina mi wszechobecne lakiery z blyszczykowym wykonczeniem. Ja wiem, ze L'oreal mial juz cos takiego kiedys. Nie znam tamtego produktu wiec nie moge porownac.


Tu tez mamy dwie czesci. Z jednej strony "lakier", z drugiej "nablyszczacz". Oryginalnie produkt jest zaklejony, co przynajmniej gwarantuje nowosc/swiezosc produktu i co mnie mile zaskoczylo... naklejke mozna bez problemu odkleic i nie pozostaja zadne slady na opakowaniu. 


Jeden i drugi produkt ma przyjemny, lekko slodki zapach i brak smaku co jest wielkim plusem. Obawialam sie chemicznych wrazen a tu taka niespodzianka. Jak juz pisalam wyzej najbardziej przypomina mi to lakier i tak tez wyglada w pierwszym momencie na ustach ale po chwili staje sie matowy i daje lekkie wrazenie sklejania, w tym momencie trzeba posmarowac usta bezbarwna czescia. Sztyft wyglada jak balsam do ust. Daje ladny polysk i dobrze nawilza. 

Glownym celem wg producenta bylo zapobieganie wysuszaniu sie ust przy tego typu produktach i cos w tym jest, bo osobiscie sie z tym spotkalam i to w przypadku roznych firm. Tu oczywiscie mamy kwas hialuronowy, ktory ma dbac o nasze usta i je nawilzac.


Ja wzielam jeden z jasnych odcieni, wiekszosc to niestety (dla mnie niestety) dosc intensywne kolory, ja bym chciala jeszcze pare jasnych. Invincible Sable 113 to jasny, brudny roz... czyli kolor, ktory bardzo lubie na ustach.


No tak... 24h trwalosci mozemy wlozyc miedzy bajki aczkolwiek musze przyznac, ze produkt bardzo mnie zaskoczyl. Kolor trzyma sie na ustach bardzo dlugo... nie zlazi, nie sciera nie... nie pozostawia plam... po paru godzinach wygladal tak jak w momencie nalozenia. Schodzi tylko ta czesc balsamowa, dajca polysk. I tu mozna uzywac zalaczonego sztyftu do poprawek ale probowalam tez z innymi blyszczykami i efekt byl swietny. Glownie dlatego, ze usta maja caly czas taki sam kolor. Prawde mowiac po chwili mialam problem z domyciem dloni ze swatchem. Pigment "przykleil" sie do skory i trzymal sie dosc mocno. Nie wiem jak jest z ciemnymi kolorami, czy tez sie tak dobrze trzymaja ale mimo wszystko wydaje mi sie, ze jest to produkt, ktoremu warto sie przyjrzec.


 Bonusik :)

Przy okazji na twarzy ulubiony z trzech podkladow Armianiego, 
ktore ostatnio testowalam. O tym napisze wkrotce ale juz go uwielbiam *.*


 Dostepne kolory

• Timeless Rose 110
 • Permanent Blush 111
 • Invincible Sable 113
 • Flawless Fuchsia 121
 • Violet Parfait 209
 • Raisin Revival 212 
• Toujours Teaberry 213
 • Incessant Russet 312
 • Corail Constant 404
 • Henna to Heaven 405
 • Resolution Red 505
 • Red Infaillible 506
 • Relentless Rouge 507
 • Endless Bordeaux 508

Cena ca. 13,00 €


czwartek, 4 października 2012

pare slow na temat Préférence Wild Ombré


Przyszla juz pare dni temu. Stala sobie na polce a ja dumalam... robic czy nie robic. Bo nie mialam ochoty na kolejne porazki. Tym bardziej w przypadku moich nedznych kudelkow. Kupilam nr 1 do ciemnego brazu, bo moje wlosy od polowy ciagle byly na tyle ciemne, ze na zdjeciach wygladaly na czarne. Roznice bylo tez widac wtedy jak mialam wlosy zwiazane. Nie tak mocno jak kiedys ale jednak bylo. A zadne tam dekoloryzacje nie wchodzily w gre, bo jak sie nie uda, to dopiero mozna sobie wlosy zniszczyc, pomijajac juz ich wyglad.

W zwiazku z tym, ze instrukcja bylo tylko po angielsku... to pewnie to jest angielska wersja farby. Bo w de jest ona w dalszym ciagu nie do spotkania w sklepach, przynajmniej u mnie na Bawarii. Na szczescie na obrazkach mamy pokazane jak uzywac a i te pare slow pod zdjeciami mozna zrozumiec.

Oprocz tej specjalniej szczoteczki mamy trzy skladniki farby/rozjasniacza, balsam i (czarne) rekawiczki. Wsypujemy proszek do butelki a pozniej wciskamy tam tubke z numerem 3... porzadnie mieszamy i mozna zaczynac.


 Zdjecie niestety juz w ciemnosci/sztuczne swiatlo i po suszeniu suszarka ale w koncu udalo mi sie wyrownac kolor, gora ma taki sam odcien jak dol. Tak jak myslalam przy ostroznym dozowaniu i krotkim czasie ma wlosach sciagnal mi ten bardzo ciemny kolor, pozostawiajac braz. Co prawda z rudymi przeblyskami ale teraz calosc pasuje i jak machne sobie "koka" to kolorystycznie to pasuje.

w rzeczywistosci wlosy sa o wiele jasniejsze :)
Co do samego produktu. Pewnie ombre mozna nim osiagnac, aczkolwiek mam obawy, ze u mnie wyszedlby rudawy kurczaczek. Wiadomo wszystko zalezy od wysciowego koloru a moj byl mieszanina brazow i rudosci, wiec nie ma sie co oszukiwac, takiego efektu jak na zdjeciu bym w zyciu nie miala. I na szczescie na tym mi nie zalezalo, ja chcialam rozjasnic wlosy. Wydaje mi sie, ze ta farba jest tez dobrym rozwiazaniem dla tych co chca sobie zrobic pasemka. Glownie ze wzgledu na ta ich "nowa" szczotke, ktora sie swietnie rozprowadza farbe na wlosach. 

Ja wykorzystalam mniej wiecej polowe farby, wiadomo im wiecej nalozymy tym mocniejszy uzyskamy efekt... do tego ja trzymalam na wlosach ca. 20 minut. Dozwolone jest do 45 minut. Nie chcialam, zeby za bardzo mi rozjasnilo. Uwazam, ze jest to bezpieczne wyrownywanie koloru i przy odrobinie uwagi nie da sie zrobic sobie kuku. Pewnie raz na jakis czas bede sobi wyrownywac wlosy ta farba ale prawde mowiac ciekawa jestem jak beda wlosy wygladac jak na nie poloze moja farbe (aktualnie Schwarzkopf Sensual Color) . Co prawda trzymam ja na wlosach tyclko 10 minut i glownie na odrostach ale teraz musze jakos utrzymac ta rownowage kolorystyczna :P



niedziela, 23 września 2012

Ombré Hair... czyli Préférence Wild Ombré od L'Oréal

 Wczoraj wpadla mi w oko nowosc, ktora ma sie wktorce pojawic w sklepach, na razie znalazlam ja tylko na amazonie. Jest to zestaw z L'oreal do samodzielnego wykonania "ombre hair". Ostatnio efekt ombre pojawia sie coraz czesciej, glownie na paznokciach ale widzialam tez sciany z takim efektem... teraz przyszedl czas na wlosy.


Ja wiem, ze pewnie czesci bedzie sie to podobac... innym nie, bo w koncu nie musi. Mnie zainteresowalo z jednego powodu. Natychmist stanela mi przed slepami wizja rozjasnionych koncowek wlosow... bo problem roznicy w kolorze gdy farbuje sie na ciemny kolor, jest pewnie wielu osobom znany i ogolnie dosc trudno cos samej zrobic. A zestawy do pasemek bywaja podstepne i tez nie daja tego co by sie chcialo osiagnac. 


Ciekawa jestem jak sobie ten produkt poradzi na wlosach, ktore sa od lat farbowane i to w sumie bez roznicy czy farba ma amoniak czy nie. Z drugiej strony "gwiazdy" tez ciagle zmieniaja kolor, wiec naturalne to one nie sa. Pozostaje pytanie, czy da sie taki efekt uzyskac w domu, czy trzeba isc do fryzjera.


Bardzo mi sie podoba ombre u mojej ulubienicy Kate. I efekt na zdjeciach, ktore znajduja sie ponizej podoba mi sie o wiele bardziej jak ten z reklamowych zdjec firmowych, gdzie jak dla mnie roznica miedzy gora a dolem jest troche za duza.


Jak widac "ombre" jest dosc popularne i to juz od jakiegos czasu. Przesadzic mozna zawsze ale na przyklad Jessica Biel swietnie wyglada i efekt jest dosc naturalny. Wlosy cmokniete przez slonce :)


Co prawda obiecalam sobie, ze nie bede wiecej eksperymentowac na moich kudelkach ale nie powiem ta farba mnie kusi i moze jej sie blizej przyjrze. Znalazlam filmik L'oreal, ktory pokazuje zastosowanie... podoba mi sie jak wyglada modelka na koncu filmiku ale na ile jest to efekt farby "Wild Ombre" a na ile obrobki, lub innych zabiegow fryzjera, ktore mialy miejsce poza kadrem :P ... aczkolwiek na YT bedzie pojawiac sie z czasem coraz wiecej filmikow, wiec bedzie mozna zobaczyc cos obiektywnego.


:)