Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Box of Beauty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Box of Beauty. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 września 2012

bye bye Box of Beauty...

Ja jestem ogolnie jednostka cierpliwa ale przy tym dosc impulsywna, wiec jak mi cos naprawde zajdzie za skore, to reaguje natychmiast. I tak tez bylo dzis o godzinie 6.23 rano gdy pozegnalam sie szybko i bezbolesnie z douglasowym boxem. I nie dlatego, ze mi nie odpowiadala zawartosc... bo ta raz byla lepsza, raz gorsza... bardzo lubilam miniaturki zapachow, ktore mozna bylo sobie wybrac. I tu jest wlasnie pies pogrzebany... w tej opcji wybierania.


Dzien wczesniej dostaje sie maila, ze od jutra mamy mozliwosc zlozenia swojego boxa. I tu najlepiej jak skada sie go jak najwczesniej rano (od 6) ... bo im pozniej, tym mniej rzeczy jest dostepnych. Raz tylko bylo mozliwe, ze dorzucili to co zniknelo najszybciej o 12 i 16. Bo nie ma sie co oszukiwac 6 rano to troche chora godzina na "zakupy". Mi to srednio przeszkadzalo poniewaz o tej porze wstaje do pracy, wiec dalo sie przezyc. Kicha byla jak mialam wolne ale specjalnie mnie to tez nie wzruszalo.

Do szalu za to doprowadzilo mnie to, ze odkad Douglas wprowadzil ta opcje skladania boxow, za kazdym razem mialam problemy techniczne. A to im serwer nie dzialal, pozniej nie moglam dorzucic tego co chcialam... i tak samo dzis przez 23 minuty walczylam o to, zeby zlozone zamowienie wyslac. A bladym switem i tak nie jestem najbardziej pozytywnie nastawiona do swiata, wiec w tej 23 minucie szlag mnie trafil... zakonczylam abonament, wylaczylam lapka i poszlam do  pracy lzejsza o jeden "problem" ;). Bo naprawde... zeby bylo jeszcze warto, zeby bylo szkoda zrezygnowac ale tak nie jest. Pudelko dostawalam od maja zeszlego roku i mimo, ze ostatnio nie bylo najgorzej to coraz mniej mnie to bawilo, glownie przez ten cyrk ze skladaniem... dlatego powiedzialam mu Tschüss i calkiem mozliwe, ze to wrzesniowe jeszcze dostane ale jest mi to juz calkowicie obojetne. Bo naprawde uwazam, ze taka firma jak Douglas ze swoimi mozliwosciami powinna sie bardziej postarac.


poniedziałek, 23 lipca 2012

Alterna Bamboo - Kendi Oil (Dry Oil Mist)

To bylo moje pierwsze spotkanie z firma Alterna. Co jakis czas co mi w ucho wpadlo. Produkty same w sobie ciekawe ale naprawde ceny niekoniecznie. Nawet jezeli jestem w stanie wydac wiecej, to te ceny to dla mnie po prostu przesada... szczegolnie w przypadku szamponow, odzywek i masek.


Ja moja mini wersje olejku (30 ml) dostalam w jednym z ostatnich boxow douglasowych. Jest to Kendi Oil z serii Bamboo Smooth ale nie w tej wersji "olejowej" z pipeta. To co mam to suchy olejek w opakowaniu z pompka, ktora zdecydowanie ulatwia korzystanie z produktu. Psikam i tak na reke i takie jedno psikniecie wystarcza. Nakladam glownie na koncowki i czasami reszte wetre tak do polowy wlosow. Olejek jest plynny, nie ma typowej oleistej konsystencji.  Zapach calkiem przyjemny. 

Wg producenta: To wyjątkowy, profesjonalny produkt przeznaczony do finiszu fryzury. Aplikować należy go na wilgotne, umyte włosy. Dzięki zawartości olejku Kendi pomaga w łagodnym ułożeniu fryzury, przeciwdziała efektowi puszenia się włosów, chroni je przed niekorzystnym działaniem temperatury w czasie ich stylizacji. Nadaje fryzurze naturalne, jedwabiste wykończenie nie natłuszczając włosów. Chroni kolor przed blaknięciem a włosom nadaje wspaniały, zdrowy blask. Przeznaczona do wszystkich rodzajów włosów. Nie zawiera parabenu, glutenu, ftalanów, olejów mineralnych, parafiny, DEA, TEA oraz PABA. 


Olejek jest bardzo wydajny, pewnie przez ta forme aplikacji. Przez to, ze jest lekki to nie obciaza moich cienkich wlosow ale za to owszem potrafi zlikwidowac puszenie sie, co niestety u mnie zdaza sie bardzo czesto. Wlosy sa blyszczace i ladnie wygladaja. Ogolnie calkiem przyjemny produkt ale watpie zebym wydala ca. 23,00€ za 125 ml, bo nie jest to cos czego nie mozna zastapic innymi... jakby nie bylo moja miniaturka wystarczy mi na dlugo, wiec sobie z przyjemnoscia pouzywam i calkiem mozliwe, ze jak bedzie jeszcze do wyboru w boxie to sobie wezme ale kupowac nie bede.

Sklad: Bambusa Vulgaris (Bamboo) Extract, Bambusa Vulgaris Extract, Bambusa Vulgaris Water, Foeniculum Vulgare (Fennel) Seed Extract, Saccharomyces Lysate Extract, Algae Extract, Daucus Carota Sativa (Carrot) Root Extract, Wasabia Japonica Root Extract, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Mauritia Flexuosa Fruit Oil, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Oil, Aleurites Moluccana Seed Oil, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Passiflora Edulis Seed Oil, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Phenyl Trimethicone, Tocopherol, Glycerin, Superoxide Dismutase, Saccharomyces/Zinc Ferment, Saccharomyces/Copper Ferment, Lactoferrin, Phospholipids, Phytosphingosine, Corn Oligosaccharides, Ganoderma Lucidum (Mushroom) Tyrosinase, Lentinus Edodes Tyrosinase, Retinyl Palmitate, Copper Lysl Oxidase, Acetyl Methionine, Acetyl Serine, Amino Acyl tRNA Synthetase, Glycine Soja (Soybean) Seed Peroxidase, Silanetriol Melaninate, Polyquaternium-10, Superoxide Dismutase, Bromelain, Papain, Water (Aqua), Phenoxyethanol, Fragrance (Parfum), Citronellol, Butylphenyl Methylpropional, Limonene & Linalool 

I wlasnie z tym skladem jest cos co mi nie do konca pasuje. Mi co prawda one nie przeszkadzaja a wrecz przeciwnie, koncowki moich wlosow je jak najbardziej lubia ale nie rozumiem dlaczego wszedzie podaja sklad taki jak powyzej, ktory prezentuje sie calkiem sympatycznie ale zupelnie pomijaja, ze w skladzie sa tez silikony o czym przekonujemy sie jak rzucimy okiem na opakowanie butleki. Ciekawa jestem jak jest z pelnowymiarowym opakowaniem, bo na mojej miniaturce na pierwszych trzech miejscach mam: Isododecane, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol. Hmmm... dwa silikony i jeszcze jednen niezbyt mily skladnik na poczatku psuja troche ten ladny caloksztalt.Tym bardziej jak ktos szukalby produktu, ktory silikonow nie zawiera to moglby sie niezle zdziwic a przy tym jakby nie bylo olejek nie nalezy do tanich :]

niedziela, 17 czerwca 2012

z pamietnika testera... Smashbox Camera Ready BB Cream

 Jednym z produktow jaki wrzucilam sobie do douglasowego Box of Beauty, byla nowosc Smashbox'a... ktory oczywiscie tez chce skorzystac z popularnosci bebikow i wypuscil swoj pierwszy BB krem o nazwie Camera Ready BB Cream. Ogolnie dostepny jest u nas w 4 kolorach, w stanach w 5.


Probka jest calkiem spora, to 7,1 ml wiec spokojnie moge krem przetestowac. Wiadomo nie da sie po paru razach wydac ostatecznego werdyktu ale mozna stwierdzic, czy nam dany produkt podchodzi. 


Krem ten jak i wiekszosc bebikow ma rozne zadania do spelnienia. Ma chronic, nawilzac, kontrolowac swiecenie, wyrownywac kolor. Wg producenta ma on tez przy regularnym stosowaniu redukowac zmarszczki ale jak dla mnie to jest to troche naciagane, tym bardziej jak sie przypatrzy co krem ma w sobie. Ewentualnie skora moze sprawiac wrazenie wygladzonej optycznie, jakby nie bylo krem ma w sobie sporo silikonow ale w cuda nie ma co wierzyc.




Kolor ktory dostalam to "light". I faktycznie jest to przyjemny jasny bez z zoltym odcieniem. Konsystencja kremowa latwo sie rozprowadza, ja go nakladalam pedzlem do podkladow z RT.

Ogolnie to nie jest zly ale tylka nie urywa, moze byc uzywany jako baza i zamiast podkladu. Hmmm... jako baze to wole albo bezbarwna baze punktowo, zeby sie nie swiecic albo krem z wyzszym filtrem jak ten produkt. Jako samodzielny bebik zastepujacy podklad nie koniecznie mi pasuje, nie wyrownuje tak porzadnie jak moje inne bebiki, bo to ze krycie nie jest duze to nic nowego... malo ktory bb krem na duze krycie ale wiekszosc z nich potrafi sobie mimo wszystko poradzic z nierownym kolorytem. Ten niestety niekoniecznie. I troche sie po nim swiecilam ale to akurat moze nie byc wina kremu, tylko tego, ze sie nie polubil z filtrem. Krycie tak jak pisalam ma takie sobie, musiabym uzyc bb korektora zeby uzyskac efekt, ktory by mnie w pelni zadowolil.

Sklad: Water, Dimethicone, Butylene Glycol, Phenyl Trimethicone, Pentylene Glycol, Glyceryl Stearate, Behenyl Alcohol, Trioctyldodecyl Citrate, Polymethylsilsesquioxane, Octyldodecyl Stearoyl Stearate, Peg-40 Stearate, Polyglyceryl-10 Pentastearate, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Extract, Hordeum Vulgare (Barley) Extract (Extrait D'Orge), Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Laminaria Saccharina Extract, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Polyquaternium-51, Acetyl Hexapeptide-8, Trehalose, Oryzanol, Octyldodecyl Neopentanoate, Urea, Polyglyceryl-6 Polyricinoleate, Propylene Glycol Laurate, Glycyrrhetinic Acid, Tocopheryl Acetate, Sucrose, Glycerin, Sodium Stearoyl Lacylate, Caffeine, Linoleic Acid, Cholesterol, Lecithin, Squalane, Sodium PCA, Isopropyl Titanium Triisostearate, Propylene Glycol Stearate, Stearic Acid, Polysorbate 20, Sorbitan Laurate, Xanthan Gum, Aluminum Hydroxide, Sodium Hyaluronate, Silica, Disodium EDTA, Pentaerythrityl Tetra-Di-T-Butyl Hydroxyhydrocinnamate, Sodium Dehydroacetate, Chlorphenesin, Phenoxyethanol [+/- Mica, Titanium Dioxide (CI 77891), Zinc Oxide (CI 77947), Iron Oxides (CI 77491, CI 77492, CI 77499)] .
 Krem co prawda ma SPF 35 ale jak popatrze na sklad i jedne z filtrow dosc daleko... dwa pozostale na samym koncu. To nie polegalabym na jego funkcji ochronnej.Nawilzajacego dzialania tez nie zauwazylam ale na to, to za malo go uzywalam a z drugiej strony nawilzam moja skore na inne sposoby, wiec trudno zeby tu taki kremik zablysnal.

U mnie kosztuje 33,00€ i za ta cene w zyciu bym go nie kupila. Zreszta po raz kolejny potwierdza sie, ze te wszystkie bb kremy, ktore teraz pojawiaja sie na rynku jak grzyby po deszczu... nie sa zbyt wiele warte. I o ile te sredniopolkowe niewiele kosztuja i nie ma wielkiej straty a zawsze sie moze zdazyc, ze komus bedzie pasowal. Tak te z wyzszej polki maja tylko wysoka cene... i naprawde lepiej kupic ktorys z azjatyckich sprawdzonych bebikow i to po nizszej cenie. 

środa, 13 czerwca 2012

douglasowy Box of Beauty - czerwiec 2012


Dzis czekal na mnie w domu czerwcowy Box of Beauty. I musze przyznac, ze jestem coraz bardziej zadowolona z zawartosci. Co prawda sama ja sobie wybralam ale w koncu jest ten box taki, jakim chcialam go od poczatku. Troche nerwow mnie to kosztowalo, bo jak juz sobie zlozylam box to dougiemu padl serwer a ja musialam do pracy, wiec nie mialam za duzo czasu, dobrze ze musze wstawac o 6 i wiec nie musialam sie poswiecac w zrywac bladym switem. Jakby nie bylo udalo sie... mam to co chcialam i mam nadzieje, ze z czasem bedzie lepiej jezeli chodzi o zamawianie. O tym jak to teraz wyglada, pisalam tutaj.

Tak sie przedstawia czerwcowy box. 


W ogole dopiero przy rozpakowywaniu dotarlo do mnie, 
ze mam dwa pelnowymiarowe opakowania. 

  •   Burt's Bees Tinted Lip Balm tez jest pelnowymiarowka 4,25g i jego cena to 7,95€. Moj jest w kolorze "hibiskus"... bardzo chetnie przetestuje, juz sie nawet pare razy nad nim zastanawialam.
  • Smashbox Camera Ready BB Cream SPF35 w odcieniu "light". W sumie sa 4 odcienie do wyboru, moje mini to 7,1ml produktu... wersja pelnowyymiarowa ma 30ml i kosztuje 33,00€ 
  •  Giorgio Armani Regenessence to krem anti-aging majacy wygladzac i napinac nasza skore, poprawiajac jej strukture. Tez mnie bardzo zaciekawil, nie znam kompletnie pielegnacji Armaniego. Moje mini ma 15ml... pelnowymiarowe opakowanie 50ml i kosztuje 85€
  • D&G l'eau the one o pojemnosci 5 ml, zapach chyba wiekszosci znany, ja mam duza flaszke a ta mini wzielam, bo mnie urzekla :) ... 50ml kosztuje 69,90€


Pelnowymiarowym produktem, ktory byl w kazdym pudelku jest puder Jeunesse firmy Hildegard Braukmann. Ja znam to firme i mialam juz pare razy produkty pielegnacyjne do ciala. O boskim zelu jagodowym pisalam tez juz na blogu. HB specjalizuje sie w naturalnych kosmetykach. Seria Jeunesse przeznaczone jest glownie dla powiedzmy 20 latkow.


 Jest to puder matujacy o dzialaniu przeciwbakteryjnym. Ja mam w kolorze "mittel/medium" jest jeszcze jasny ale wydaje mi sie, ze ten bedzie dla mnie dobry. W opakowaniu mamy 10g i jego cena to 10,95€


 I jak zawsze mamy dolaczony kupon na 10% na wybrany produkt. 
W tym przypadku jak mi sie cos spodoba, to na pewno z niego skorzystam.


Oba pelnowymiarowe produkty daja ponad 18€ wartosc pudelka.
To mi sie podoba.

:)

 

niedziela, 27 maja 2012

BeYu Cat Eyes Mascara... z bliska :)


Ostatnio potestowalam sobie tusz, ktory byl w moim majowym douglasowym boxie. Ja ogolnie tusze tej firmy polubilam, sa tanie i dobrej jakosci... to chyba jedyne drogeryje tusze, ktore naprawde lubie. Jakis czas temu w boxie, byla miniaturka innego tuszu a dokladnie  BeYu Unlimited Lashes, pisalam o nim tutaj. Kupilam pelnowymiarowe opakowanie, ktore aktualnie powoli sie konczy i na pewno kupie ja ponownie.

Tym razem dostalam pelnowymiarowke, ktora kosztuje 12,95€ za 8ml. I jest to BeYu Cat Eyes. Czy sie polubimy pokaze czas, bo ja na razie tusz jest dla mnie minimalnie za rzadki ale mimo wszystko moge go uzywac, co tez nie czesto sie zdaza. Przewaznie tusze musza u mnie swoje polezakowac.


Wg producenta:  Cat Eyes Mascara z pielęgnującym pantenolem to absolutne `must have`. Innowacyjna, silikonowa szczoteczka o sprężystej strukturze rozdziela idealnie rzęsy i pokrywa je długotrwałym, kruczoczarnym tuszem - od ich nasady po ich końcówki.


 Tusz ten ma przede wszystkim wydluzac i tu w zaleznosci od materialu wyjsciowego radzi sobie calkiem dobrze. A do tego dal mi troche objetosci, za co ma u mnie plus. Czesto typowo wydluzajace tusze jak juz wydluza to pozostawiaja rzesy chudziutkie, co wyglada dosc rozpaczliwie i ja takiego efektu nie lubie. Ten dla mi lekkie wydluzenie i nie wyglada to jakbym miala trzy rzesy. Tusz ma gleboki, czarny kolor.


 Na zdjeciu ponizej jedna warstwa tuszu. Nie musialam rzes rozczesywac, co jest plusem... ogolnie szczoteczka jest dosc miekka i mialam obawy co do rozdzielania ale o dziwo radzi sobie calkiem dobrze. Lubie tusze tej firmy, bo maja dobra jakosc. Nie sypia mi sie i pozostaja caly dzien na oku. Nie robia grudek ani owadzich nozek. To dobry tusz, ktoremu w sumie nie mam nic do zarzucenia.


A przy okazji na lini wodnej mam kredke Rouge Bunny Rouge Eyes Wide Open Brightening Liner Duo a dokladniej to jej rozowa koncowke. Tak wlasnie prezentuje sie na oku :)

Sklad:  AQUA (WATER), COPERNICIA CERIFERA (CARNAUBA) WAX, CYCLOPENTASILOXANE, CERA ALBA (BEESWAX), STEARIC ACID, ALCOHOL, NYLON-12, VP/EICOSENE COPOLYMER, ACACIA SENEGAL GUM, AMINOMETHYL PROPANEDIOL, PANTHENOL, GLYCERIN, POLYBUTENE, VP/VA COPOLYMER, PHENOXYETHANOL, POLYVINYL ALCOHOL, POLYQUATERNIUM-10, ASCORBYL PALMITATE, METHYLPARABEN, ETHYLPARABEN, PROPYLPARABEN, BUTYLPARABEN, ISOBUTYLPARABEN, CI 77499 (IRON OXIDES).

sobota, 12 maja 2012

douglasowy Box of Beauty - maj 2012


 Ostatnie dwa miesiace... tak mi sie wydaje, w kazdym razie w zeszlym miesiacu box byl dosc przecietny, wiec w ogole go nie pokazywalam... bo i po co. Tym razem postanowilam napisac, bo jest to box po zmianach, o ktorych pisalam tutaj. I prawde mowiac nie rozumiem, dlaczego nie mogl tak wlasnie wygladac, w koncu w dalszym ciagu sa to miniaturki, ktore Douglas dostaje... i ktore bez problemu mozna bylo we wczesniejsze boxy wkladac, zamiast tych cholernych perfumowanych balsamow :]

Dlatego jak najbardziej podoba mi sie opcja z wybieraniem 4 miniaturek.


  • Pelnowymiarowym produktem jest tusz BeYu Cat Eyes Mascara. Cena sklepowa to 12,95€ za 8 ml, czyli koszt pudelka sie zwraca. Chetnie ja przetestuje, bo od jakiegos czasu lubie tusze tej firmy i sa to jedyne sredniopolkowe, ktore naprawde lubie. Jakis czas temu dougi dal w pudelku mini tusz Unlimited Lashes i aktualnie uzywam drugie pelnowymiarowe opakowanie bardzo sobie chwalac :) ... zreszta widac, w ostatnich makijazach dosc czesto sie ten tusz pojawia. Jak bedzie z tym to sie zobaczy. 


Z produktow wybranych przeze mnie mamy:
  •  Elizabeth Arden Ceramide  Gold Capsules Or Régénération Extrême (60 szt. to 86 €) 
Kiedys juz mialam takie kapsulki od EA i bardzo sobie chwalilam, chce przetestowac czy dalej mi beda sluzyc, bo moze sie na nie skusze. Pamietam, ze swietnie sie sprawowaly jako baza pod makijaz. Oczywiscie ta natychmiastowa miekkosc i gladkosc zawdzieczamy silikonom, ktore sa w skladzie obok ceramidow ale mi one akurat krzywdy nie robia... wiekszosc baz ma silikony, w koncu nic nowego. W mini wersji mamy 7 kapsulek.


  • Alterna Smooth Kendi Dry Oil Mist (125 ml kosztuje 22,95 €)
 Poczytalam sobie o tym suchym olejku na stronie dougiego i wydal mi sie interesujacy. Sluzy on bardziej do nablyszczania i kontroli niesfornych wlosow jak do olejowania, taka wresje tez maja. Zawiera wyciag z bambusa i wiele innych wyciagow. Zastanawia mnie tylko jedno... dlaczego na stronie Douglasa nie ma w skladzie olejku silikonow, ktore znalazlam na butelce. Wiadomo skad bez silikonow wyglada o wiele korzystniej, szczegolnie dla tych co ich unikaja. Mi bez roznicy ale fakt i tak mi sie nie podoba. Potestuje sobie bo mnie ciekawi... a potem sie zobaczy. Buteleczka (spray) ma pojemnosc 30 ml.


  • Clinique Even Better Clinical Dark Spot Corrector (50 ml to 85 €)
 Mini opakowanie zawiera 7 ml. Kiedys mialam cala serie Even Better ale po jakims czasie zeczely sie problemy i nie wiedzialam od czego wiec odstawilam. Lubilam choc tylka nie urywaly. Przy tej cenie to mam pare fajnych azjatyckich produktow, majacych to samo dzialanie. 


  •  YSL Teint Radiance Foundation 5 ml (30 ml kosztuje 43,95 €)
 W tym przypadku Douglas dzwignal mi troche ciesnienie i chyba im pare slow napisze. Bo wszystko fajnie ale dlaczego daja jeden z ciemniejszych kolorow, choc powinni wiedziec, ze malo komu bedzie on wlasciwie pasowal. Czasami mam wrazenie, ze siedza tam kompletne bezmozdza.
Tym bardziej, ze mialabym ochote ten podklad przetestowac... dumalam juz nad nim pare razy i naprawde mogli by dac jakis w miare neutralny odcien a nie nr 8... gdzie mi pasuje cos miedzy 4 a 5, to ja bym chciala wiedziec gdzie mi do osemki. Ehhh...


Podsumowujac mam w koncu box, gdzie wszystko bede mogla sobie przetestowac. Murzynka zrobie z sienie najwyzej jak bede sama w domu ale naprawde chcialabym wiedziec, jak sie ten podklad na mojej skorze zachowa. I ciekawa jestem co zaproponuja za miesiac. 

:)

wtorek, 8 maja 2012

Douglas sie spial... czyli zreformowany Box of Beauty ;)

 Ja pozostalam jak na razie wierna boxowi z Douglasa i tak mialam nadzieje, ze moze z czasem bedzie lepiej. Nie mam duzych wymagan i nie oczekuje cudow, badzmy realistkami... to nie jest box, ktory bedzie spelnial nasze zyczenia. Ale troche mnie draznily te zapachowe zele/balsamy do ciala, ktore ciagle ladowaly w pudeku. Calkiem mozliwe, ze Douglas poczytal na roznych niemieckich blogach... o tym jak sa ich boxy odbierane i od tego miesiaca wprowadzil zmiany. Mamy pelnowymiarowe opakowanie jakiegos produktu, ktore jest stale dla wszystkich... plus 4 miniaturki do wyboru.



 Wiadomo nie ma juz efektu "niespodzianki" ale prawde mowiac i tak zadna to byla niespodzianka... u mnie to jeszcze spokojnie ale w przypadku polskich GB, to trzeba sobie zrobic przerwe od netu dopoki sie nie dostanie pudelka, przy tym wysypie postow raczej nie da sie ominac sprawy i do konca pozostac w blogiej nieswiadomosci. A do tego prawde mowiac wole sobie wybrac 4 rzeczy, ktore mnie zainteresuja, jak dostawac kolejnego  perfumowanego kota w woku ;)

I tak wlasnie w polowie zeszego miesiaca pojawila sie informacja o zmianach. Czekalam z niecierpliwoscia, bo bardzo bylam ciekawa co to z tego wyjdzie :)


Wczoraj przyszedl mail, ze od dzis mam tydzien czasu na skomponowanie pudelka. Pelnowymiarowym produktem w tym miesiacu jest tusz BeYu, ktorego jestem ciekawa... bo bardzo polubilam ten, ktory kiedys dorzucili w wersji mini.


Jak widac na zrzutach, mamy 20 produktow do wyboru i jak widac sa to calkiem przyjemne miniaturki, w wielu przypadkach 30 ml... i wydaje mi sie, ze wiele osob znajdzie spokojnie cos dla siebie. Ja wiekszych problemow nie mialam... po minucie dodalam moje 4 miniaturki do koszyka i puscilam zamowienie w swiat.


Jedyne na co trzeba uwazac, to faktycznie zlozyc box tak szybko jak jest to mozliwie, bo mamy tu zasade... kto pierwszy ten lepszy i jak widac... dwie perfumowe miniaturki byly juz wyczerpane, co mnie nie zasmucilo, bo oba zapachy mi sie nie podobaja :P

Podoba mi sie takie rozwiazanie, czekam z niecierpliwoscia na box i jestem ciekawa, jak to bedzie dalej funkcjonowalo :)

wtorek, 21 lutego 2012

douglasowy Box of Beauty - luty 2012

Tak juz sie zastanawialam kiedy dojdzie moja paczuszka i dzis jak wrocilam z pracy, czekal na mnie wielki karton a w nim lutowy Box of Beauty.



Bardzo mi sie podoba zawartosc tego boxu i jest to chyba jak na razie jedna z lepszych. Mimo, ze sama pielegnacja i to naturalna... czesciowo firm, ktorych nie znam... to bardzo chetnie przyjrze sie tym produktom z bliska. Wstepne ogledziny wzbudzily moje zainteresowanie i bardzo jestem ciekawa co to z tego wyjdzie. Glownie dlatego, ze ja dziecie chemi... nie za bardzo lubie sie z "naturalnymi produktami" ale wiadomo niektore sa bardziej inne mniej naturalne, wiec moze akurat cos dla mnie tez sie tam znajdzie. I mam nadzieje, ze zapachy beda na tyle neutralne, ze bede mogla te produkty uzywac.



Pelnowymiarowym produktem jest krem z niemieckiej firmy produkujacej naturalne kosmetyki Santaverde. Mamy tu 30 ml kremu do twarzy Aloe Vera Creme Medium (jest jeszcze wersja lekka i mocna/bogata). Cena sklepowa to 21,00€



Zawartosc kremu mowi sama za siebie i ja choc nie jestem w tym mocna to widze te wszystkie olejki kokosowe, palmowe, sesamowe, winogronowe, awocado itd. a to wszystko na bazie aloesowej. Mam tylko nadzieje, ze zapach mnie nie zabije ;)

Sklad: Aloe Vera Saft*, Mischung aus Kokos- und Palmöl, Sesamöl*,Traubenkernöl, Avocadoöl*, pflanzl. Fettalkohol, pflanzl. Glycerin, Sheabutter*, Sanddornextrakt*, Weingeist, Natriumlaktat, pflanzl. Glycerinfettsäureester, Eisenkrautextrakt*, Kukuinussöl, pflanzl. Emulgator, Hyaluronsäure, Vitamin E, Sonnenblumenöl*, Vitamin C Palmitat, Natriumphytat aus Reis, ätherische Öl

***
Kiehl's Midnight Recovery Concentrate (4 ml)




Niesamowicie urocza i calkiem spora probka. Troche mam obawy, bo kiedys dostalam krem z tej firmy i to nie byla milosc. Mamy tu praktycznie same olejki oraz kwasy nasycone Omega 3,6 i 9, choc nie powiem pierwszy skladnik mnie lekko przystopowal ale serum to ma rewelacyjne opinie na stronie dougiego (41 recenzji i w sumie pelna ilosc gwiazdek) ... poczytalam sobie i zdecydowalam pouzywac. Od jakiegos czasu skladnik ten przestal mi robic kuku, wiec moze tez bede tym produktem zachwycona. Produkt nie zawiera olejow mineralnych, parabenow i perfum. Co akurat w tym przypadku to drobnostka, bo te wszystkie olejki eteryczne daja tak intensywny zapach, ze pewnie nie bedzie to dla mnie latwe. Bo tych nie cierpie rownie intensywnie jak lawedny. Cena za 30 ml to 39,00 €

Ogolnie serum ma przez noc niesamowicie odmladzac i odzywiac nasza skore, czyniac ja promienna i gladka ;)

***
Charlotte Meentzen "Natur Pur" Pflegeset
(krem na dzien i na noc pod 20 ml)



Dwa naturalne kremiki w dosc sporych tubkach Natur Pur A (dla skory wymagajacej) bez olejow mineralnych, parabenow, silikonow, sztucznych barwnikow, zapachow i konserwantow.

Krem na dzien daje ochrone przeciwko wolnym rodnikom. Znowu mamy w skladzie sporo olejkow. Krem nadaje sie jako baza pod makijaz. Wygladza i odzywia skore. Pelnowymiarowe opakowanie 50 ml kosztuje 19,95€



Krem na noc ma odprezac i wygladzac. Dzieki zawartym skladnikom maja sie nasze komorki przez noc regenerowac. Cena za 50 ml to 21,95€.



***
Kolejnym produktem jest krem do rak z nagietkiem Dr. Scheller. (20 ml)



Kolejna dosc znana niemiecka firma, produkujaca kosmetyki naturalne. Ja dosc ostroznie podeszlam do tego kremu, po koszmarku z Weledy wolalam powachac zanim naloze na skore. Na szczescie tu nie trzeba sie obawiac. Krem slicznie pachnie, jest dosc tresciwy ale mimo wszystko dobrze sie u mnie wchlania. Rewelacyjny krem dla mnie na zime albo na noc. Krem zawiera witamine A, alantoine i wyciag z nagietka lekarskiego. Cena za 75 ml to ca. 2€

***
Ostatni i moze najslabszy produkt w tym miesiacu to zel pod prysznic Boss Orange (30 ml).



Ale zapach sam w sobie mi sie podoba, do tego mam juz taki balsam do ciala, wiec na lato na jakis wyjazd bedzie jak znalazl. Choc ogolnie denerwuja mnie te balsamy/zele perfumowane, wolalabym jakas fajna miniaturke perfum.


Podsumowujac jak dla mnie warto bylo dac te 10€ za box, bo zawartosc jest dosc interesujaca. Choc zdaje sobie sprawe, ze nie wszystkie osoby podziela ta opinie. Bo dla kogos mlodszego, powiedzmy kolo 20... to raczej nie bedzie ten box ciekawy. W ogole tak sobie pomyslalam, ze moglby sie douglas wysilic i zrobic dla abonementow profile (z wiekiem, cera, rodzajem wlosow), tak zeby troche lepiej moc dopasowac boxy. Ale to pewnie pozostanie w strefie marzen ;)

piątek, 20 stycznia 2012

douglasowy Box of Beauty - styczen 2012

W koncu sie doczekalam, wczoraj przyszedl moj styczniowy box. Aczkolwiek specjalnie na niego nie czekalam, bo mialam przeczucie, ze szal cial to to nie bedzie.



Box choc tym razem wiekszy, gabarytowo... to zawartosc ma ciensza jak ostatnio ;)



OCÓO Schönheitsdrink



To jest cos czego w ogole nie rozumiem. Po jaka cholere pakuja w te boksy "drinki pieknosci". To tak jakby zrobic "Merz special" do picia, czy ogolnie koktail z roznych witamin, pierwiastkow i innych cudakow. 3,50 € za butelczyne 250 ml to tez wcale nie jest malo, po jednym takim lepiej mi nie bedzie a prawde mowiac wole soki ze swiezych owocow jak cos takiego. Z tego co pamietam wpakowali to juz kiedys w Glossy Box i wiekszosc osob, byla rownie niezadowolona ja teraz posiadaczki BoB. Bo naprawde do szczescia mi to nie potrzebne.

Cien IsaDora (0,6 g)



Fajnie, ze dali cien... tylko dlaczego akurat tej firmy. Cienie IsaDora sa ogolnie kiepskie i nie jest to dla nikogo tajemnica. I ten z boxu tez to potwierdza. Moj cien to ciemny braz ze zlotymi drobinkami (cocoa 13). W opakowaniu i na palcu prezentuje sie jeszcze calkiem w porzadku, natomiast roztarty, pozostawia szaro - brazowe wspomnienie po cieniu, w ktorym blyska zlotymi drobinkami. Ogolnie wyglada jakby bylo to miejsce brudne i swiecace. I nie jestem pewna ale calkiem mozliwe, ze drobinki maja nature migrantow i po chwili bedzie sie je mialo na calej twarzy.

Annayake Soin Réparateur Extrême (7,5 ml)



Jak dla mnie jest to perelka w tym pudelku. Bardzo lubie pielegnacje tej firmy, z tym ze ceny skutecznie mnie zniechecaja do zakupu. Kiedys mialam probke kremu do pielegnacji ust i okolicy wokol ust i bylam bardzo zadowolona. Tez tez na pewno jest swietny ale 50 ml kosztuje 169€ i tyle za krem to ja nie dam :] ... ale probke z checia zuzyje.

Venus Moisturizing Cream (50 ml)



Produkt z serii robionej dla Douglasa. Pelnowymiarowy krem nawilzajacy. To jest kolejna zmora nawiedzajaca douglasowe pudelka. Bo mnie ta firma kompletnie nie interesuje i pakowanie jej po raz trzeci jako pelnowymiarowki to troche przesada. Cena to 9,95€ ... krem zawiera wyciag z czerwonych alg i olejek z avocado. No coz... jako krem do rak go zuzyje, bo nie dosc ze tak pachnie, to wcale nie mam ochoty pakowac go na twarz.

Bodylotion Roberto Cavalli (30 ml)



Tak... te balsamy tez namietnie pakuja w pudelka. I o ile ostatnie dwa jeszcze mi sie podobaly, tak tez to zupelnie nie moj gust i prawde mowiac po co mi kolejny. Czesto gdy sie kupi zestaw z perfumami, czego ja nie robie ale tak przewaznie jest... to sie ten balsamu w ogole nie uzywa. Bo one przewaznie tylko pachna. A pozatym to sie myziaja, srednio wchlaniaja i nawilzanie tez czesto pozostawia do zyczenia.

***

Pozostaje mi poczekac na przyszly miesiac, bo z tego co widze, box zapowiada sie o wiele lepiej. Choc przewaza pielegnacja i to naturalna, to i tak chetnie sie tym produktom przyjrze z bliska :)

piątek, 16 grudnia 2011

BeYu Heartbreaker Lip Gloss

I jak ja tu mam dla was cos zmalowac, kiedy na dworze wsciekle leje i do tego wieje... ciemniej juz byc nie moze i w ten sposob, nawet nie moge zrobic zdjec na dworze, chyba ze z makijazem à la wodnik szuwarek.

Zrobilam za to zdjecia blyszczyka BeYu z serii Heartbreaker, ktory byl w moim grudniowym Box of Beauty. Ogolnie calkiem sympatyczny produkt ale jakbym miala sama kupic, to pewnie zdecydowalabym sie na inna firme, taka co bardziej lubie. Choc jak wiadomo BeYu to mlodsza siostra Artdeco wiec jakosciowo te produkty tez sa ok.



Opakowanie z serduszkowa zawieszka, taki bajer dla mlodych dziewczyn... ale skoro rozowe i blyszczace to i zawieszka musi byc ;). Prawde mowiac to juz bardziej podobaja mi sie opakowania Catrice, wiadomo to wszystko plastik ale jest roznica jak sie wezmie w reke. W opakowaniu mamy 5 ml w cenie 7,95 €



Kolor ktory dostalam to roz z miliardem fioletowo - srebrnych drobinek. Na impreze jak najbardziej, ewenatualnie na lato ale ja jak wiadomo najchetniej to tafle widze na ustach, dopuszczalne sa lekkie dorbinki. Nazwy nie ma ale jest za to numer... w moim przypadku jest to 22.



Tak sie prezentuje na ustach :)



Wyglada ladnie i mieni sie szalenczo, na Sylwestra idealny. Trwalosc powalajaca nie jest ale tez nie jest zle, powiedzmy ze miesci sie w normie. Wiadomo jest to dosc indywidualna sprawa i u kazdej moze sie inaczej trzymac. Najwazniejsze, ze nie jest klejuchem.