czwartek, 2 maja 2013

pare slow o slimaczych produktach Mizon...

W lutym zaczelam uzywac moj slimaczy zestaw z Mizon. Poczytac wiecej o tych produktach mozecie tutaj. Obiecalam, ze kiedys w miedzaczasie napisze jak mi sie uzywa.


Pamietacie moze, ze mialam obawy czy przypadkiem nie bede miala podobnego problemu jak w przypadku slimaczego zelu z Purebess. Niestety po ca. miesiacu uzywania ten problem wlasnie sie pojawil. Nie sa to typowe wypryski, tylko babelki... w ktorych wydawaloby sie, ze nic nie ma. Nastomiast papra sie to potem wiecznosc i nie chce sie goic :/.  Nie wiem co mi robi krzywde w tym przypadku ale mam podejrzenie, ze to slimaczy sluz sam w sobie. Moze za duzo tego dobrego na raz... bo jednak wszystkie 4 produkty maja sporo ilosc slimaka w slimaku i moze to troche za duzo tego dobrego na raz. Bo w sumie jak cos mi robi krzywde to dosc szybko a nie po ponad miesiacu. 

Jezeli chodzi o skutecznosc, to jestem bardzo zadowolona. Oprocz tego efektu ubocznego, ktory u mnie wystepuje... to naprawde swietnie sobie radzi i spelnia obietnice producenta. Choc na splycenie zmarszczek to trzeba troche poczekac ale wiem, ze sobie radza... bo ten z Purebess tez mnie troche wyprasowal. Kremy same w sobie sa wydajne i przyjemne w uzywaniu. Dosc szybko sie wchlaniaja i nie zostawiaja filmu na skorze.

Aktualnie nie uzywam calego zestawu. All in one oddalam slubnemu, zobaczymy czy go wygladzi, bo prawde mowiac potrzebuje tego bardziej jak ja :P ... ale w dalszym ciagu uzywam tego pod slepia i o dziwo ten mi nic zlego nie robi. Zel w tubce uzywam rzadko ale w sumie i tak wiele mi go nie zostalo a do tego on ma najmniejsza zawartosc sluzu. Na zdjeciu nie ma BB kremu, ktory tez uzywam stosunkowo czesto, na przemian z bebikiem Skin79 i powiedzmy, ze jest ok. Slimacze bebiki sa troche inne, no i nie ma sie co oszukiwac, mojemu idealowi i tak nie dorowna hehe...

Czy kupie ponownie to nie wiem. Musze sie jeszcze zastanowic i zobacze jak to bedzie gdy ogranicze ilosc slimaka do jednego produktu. Moze przyjrze sie blizej serum, bo takie tez ma Mizon w ofercie. Na razie w kolejce czeka krem ElishaCoy, ktory tez ma w sobie 91% sluzu. Chetnie bym dalej uzywala glownie dlatego, ze zadne inny krem nie sluzy tak dobrze moim zmarchom i faktycznie potrafi je splycic.

Podsumowujac to na pewno warto przyjrzec sie tego typu produktom, bo uwazam ze swietnie sobie radza slimacze produkty ale ogolnie firma nie jest tu az tak bardzo istotna i kazdy znajdzie cos dla siebie. Ja oczywiscie glownie mam do czynienia z azjatyckimi produktami ale wiem, ze moza tez kupic rodzime produkcje. 

:)

35 komentarzy:

  1. W rodzime produkcje to ja za bardzo nie wierzę. Przyzwyczaiłam się do tego, że jak na azjatyckich pisze, że coś robi to właśnie to robi. Hm mi by wystarczył tylko jeden krem i do stosowania jedynie na czoło. Ale póki co mam tyle różnych kremów, że szkoda mi kolejny kupować przed wykończeniem poprzednich. Biedny ślubny :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ja własnie przeżywam czas wielkiej fascynacji Mizonem. zaczęło sie od recovery gel cream. teraz dokupiłam serum. u mnie na szczęście nic złego się nie dzieje. może rzeczywiście masz uczulenie na ślimaki;) ale muszę się z Tobą zgodzić- są genialne i to co zrobiły z moją cerą i skórą pod oczami przeszło moje najsmielsze oczekiwania.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ten ślimaczy żel :) Stosuję go od niedawna i właściwie nieregularnie żeby coś konkretneog napisać, ale to co zauważyłam to to, że wyrównuje koloryt cery. Kiedyś miałam duży problem z niedoskonałościami i moja cera nie jest idealnie gładka i równego kolorytu a ten żelik fajnie na nią zadziałał. Wart uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja wlasnie uzywam kremu elisha coy tego slimaczego i jestem bardzo zadowolona. Wczesnien mialam zel purebess i zel mizona. Pierwszy byl za lekki do stosowania solo. Drugi jakos zalepial mi cere. Mialam po nim dziwne uczucie, ze zatyka. Kremu all in one nie kupilabym bo ma w skladzie jakies plastiki, moze to one Ci szkodza?
    Ja jestem na tak jesli chodzi o elisha coy i juz zamowilam jeszcze lotion i serum. Dodam, ze mam cere mieszana z niedoskonalosciami i bardzo sklonna do zapychania.

    OdpowiedzUsuń
  5. zawsze chciałam mieć coś ślimaczego! Słyszałam rewelacyjne opinia o takich kosmetykach

    OdpowiedzUsuń
  6. Mizon kusi mnie od dawna, ale zastanawiałam się raczej nad jakimś serum lub kremem na noc.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam dużo dobrego o śluzie ślimaka w kosmetykach ale nie wszystkim odpowiada.
    Jak każdy produkt, może właśnie skóra dostała go za dużo w zbyt krótkim czasie.

    OdpowiedzUsuń
  9. ślimak ślimak pokaż rogi :P nadal go nie chcę :P hihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poczekaj az sie zaczniesz marszczyc ;))

      Usuń
    2. no właśnie nic mi się nie marszczy ej :P szukałam dziś lwiej zmarchy na czole i nie ma :P hyhy

      Usuń
  10. Taka chyba ślimacza natura, że różne takie po nim wyłażą - ja stosuje na razie 2 miesiąc Ślimaka japońskiego (z serii CG Labo), stężenie ma mniejsze niż Purebess, ale w zmasowanej ilości (żel do mycia, tonik i krem) wysypał mnie w ramach "wyciągania" toksyn... :(
    Teraz wykańczam tonik, żel stosuję co 2gi dzień a krem tylko w weekendy i jest miodzio :D
    Za to BBik ślimakowy oddałam kumpeli, bo się świeciłam po nim jak słońce o poranku...

    A tak dygresyjnie - na moje linie i fałdki starcze lepiej działa chyba syn-ake niż ślimak, ten drugi za to mega wyrównuje mi koloryt, pełen przebarwień po-problemowych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o wiesz... na to nie wpadlam, ze to moze miec jakies inne znaczenie jak tylko to, ze mnie w jakis sposob zapycha :)) ale z drugiej strony nie urzadza mnie to jak mam caly ryjek w paprajacych sie rankach :/ ... a z drugiej strony powinny slimaki wyciagnac toksyny i potem powienien byc spokoj a u mnie na poczatku bylo ok a teraz powierzchnia ksiezyca to przy mnie jak tafla jeziora o poranku ;))

      Usuń
    2. Ja mam taką swoją teorię spiskową, że jak ktoś ma regularne tendencje, to mu co chwilę nowe toksyny wyciągnie... Bo stosuję ślimaka ja i dwie kumpele też (sporadycznie) i każdą z nas wysypało, tylko potem przeszło :3
      A jak ci wychodzą takie małe dziwne grudkowate czy inne tego typu to pewnie jednak kuku, koleżance takie wyszło od kolagenu i się okazało, że to dlatego, że jest uczulona na skorupiaki a kolagen często gęsto z mórz pochodzi...

      Usuń
    3. ehhh... ciezkie jest zycie krolika ;]

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  12. aktualnie używam ślimaczych miniaturek od Holiki i zauważyłam wysyp. jednak nie odstawiłam ich, bo "ślimak tak ma" ;) a ampułkę ślimaczą z mizona zamówiłam sobie i nie mogę się doczekać kiedy przyjdzie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te białe małe miniaturki? Koleżanka się dolecza nimi po zapaleniu ostrym trądzikowym leczonym sterydami, chwali sobie...

      Usuń
    2. tak, te :) zobaczę jak po skończeniu ich będzie prezentować się twarz :)

      Usuń
  13. Cały czas mam w pamięci ten ślimaczkowy żel z Mizona, w końcu go sobie zakupie :) szkoda, że u Ciebie ten zestaw spowodował wysyp...ale za to ślubny go zużyje :)hehe mój na pewno by nie chciał :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie kusi Mizon, ale chyba całej serii bym sobie nie fundowała, tylko właśnie BB i może krem all in one...Zmarszczek niby jeszcze nie mam, poza jedną chyba wrodzoną na czole - zawsze ją miałam, a teraz się pogłębia, może ślimak coś poradzi? ;/

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj to dziwne, jednak każda skóra reaguje inaczej, u mnie np ten różowy żel Mizona wręcz goi niemiłe niespodzianki.

    OdpowiedzUsuń
  16. Czyli ten BB też jakiś taki...4 liter nie urywa? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie urywa ;) ... jest ok ale jak dla mnie, to mozna sobie darowac :)

      Usuń
  17. wypełzły winniczki, może jakiegoś przygarnę i mnie wyprasuje za darmo? ;-)
    też się boję uczulenia, więc pewnie nie przetestuję.

    OdpowiedzUsuń
  18. mi z tej serii najlepiej służy serum w ampułce

    OdpowiedzUsuń
  19. hmmm babelki mówisz:( Dziwne może faktycznie za aktywne. Kiedys winniczków spróbuję:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Posiadam Mizona w różowej tubce, czeka na swoją kolej ;) Nad kremem pod oczy się zastanawiam, zobaczymy najpierw jak się sprawdzi żel :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kończę różowy, na pewno kupię następny. Za tę cenę perełka

    OdpowiedzUsuń
  22. Gdy jakiś kosmetyk dobrze nawilża, ale zapycha, to ląduje pod oczami. Tam nie ma nadaktywnych gruczołów łojowych, a zmarszczki pojawiają się stosunkowo szybko.

    Mam nadzieję, że ograniczenie ilości ślimaczych produktów przyniesie oczekiwane rezultaty:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie wiem jak wygląda Twój ślubny, ale przy Twojej gładkiej buźce nawet ja wyglądam jakbym potrzebowała więcej wygładzenia :P heheh Szkoda tylko tych efektów ubocznych...

    OdpowiedzUsuń
  24. Swietny post, tez myslalam na zakupem tych kremow , ale narazie chyba kupie jedynie serum.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja używam kremu polskiej produkcji ze śluzem i po jakiś 3 tygodniach zauważyłam wysyp na twarzy, zastanawiałam się, co może być przyczyną, bo jedyny kosmetyk, który zmienił się mojej rutynie to właśnie ten krem, ale dziwiło mnie, że reakcja pojawiłaby się tak późno. Teraz, jak czytam Twojego posta, wszystko staje się klarowniejsze. Ograniczam stosowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Wynika z tego, że dobrocie trzeba dozować z umiarem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokladnie :) co za duzo to niezdrowo ;)

      Usuń