Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pat&Rub. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pat&Rub. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 marca 2014

oklejejacy... upsss otulajacy peeling PAT&RUB

 Zachwytow nie bedzie... jak juz czesc z was widziala pewnie na insta, zafundowal mi ten produkt traume roku ;)


 PAT&RUB Cukrowy peeling otulajacy w 100% naturalny o wydawaloby sie cudnym zapachu karmelu z cytryna i wanilia. Brzmi to wszystko bardzo zachecajaco. Mialam obawy co prawda co do tej cytryny ale myslalam sobie, ze moze w karmelowo - waniliowym towarzystwie bedzie w porzadku.


 Na pewno plusem jest wielkie 500 ml opakowanie, choc cena okolo 90 zl tez nie jest drobnostka.


 Peeling byl zabezpieczony srebrna folia i jak otworzylam to w pierwszym momencie skojarzyl mi sie ze scukrzonym miodem. Zapach hmmm... po raz kolejny potwierdzilo mi sie, ze ja jestem dziwadlo zapachowe. Dla mnie jest to tragedia. Glownie cytrus, wstrety i paskudny... i jakies tam karmelowe poplucznyny, wanilii brak. No coz.


 Sklad ma dobry... duzo olejkow ale to wlasnie ste staly sie tez przyczyna kleski. Chcialam przy okazji przypomniec, ze ja nie mam nic przeciwko temu, jak peeling pozostawia na skorze olejki, ktore cudnie ja nawilznaja i sprawiaja, ze jest miekka i przyjemna w dotyku. Po takim peelingu nie musze sie dodatkowo smarowac, wiec ten efekt jest mile widzialny. Ale to co wyprawia u mnie ten produkt to jakis koszmar.


 Zupelnie nieswiadomie nabralam troche peelingu i rozprowadzilam na skorze. I to nie ma znaczenia czy na sucha skore, czy mokra... przetestowalam oba warianty. Po tym jak cukier sie rozpuscil, pozostala mi biala myziajaca sie masa, ktorej za nic nie moglam usunac. Myslalam, ze szlag mnie trafi. Proba zmycia tego przy pomocy gabki i zelu do mycia tez nic nie dala... te olejki likwidowaly piane i mialam wrazenie jakby calkowicie neutralizowaly zel, przez co myzialo sie dalej... zalatwilam tylko gabke, to paskudztwo w nia powlazilo.


 Po dluzszej walce pod prysznicem po prostu wytarlam to paskudztwo w recznik i wtedy ponownie sie umylam zelem pozbywajac sie tego co jeszcze na skorze zostalo.


I juz naprawde pomijajac ten zapach, bo wiadomo, ze jest to sprawa indywidualna i jednej moze sie podobac a innej nie... to ja nie mam czasu i ochoty na takie cyrki. To mial byc relaks po ciezkim dniu a nie cholerna walka z wiatrakami. Dawno sie tak nie wkurzylam. I choc pewnie sa osoby, ktorym te produkty swietnie sluza i sa zadowolone... ja bede je omijac szerokim lukiem, bo znam lepsze peelingi, ktorych uzywanie to faktycznie przyjemnosc :)


poniedziałek, 21 października 2013

kosmetyczne smakolyki na zime ;)

 To tu... to tam... napotykam na waszych blogach na rozne ciekawe produkty polskich firm, ktore z wiadomych powodow sa dla mnie dosc trudne do zdobycia. Wszystkie te firmy powstaly i rozwinely sie po moim wyjezdzie z kraju, wiec prawde mowiac jak patrze na te kosmetyki to nawet nie potrafie sobie wyobrazic co to za cuda. Pogapic sie moge i poczytac... glownie zachwyty ale jakby nie bylo zapachu nie da sie przekazac za pomoca zdjec. Tak troszke wam zazdroszcze, bo naprawde wygladaja na warte zainteresowania i podejrzewam, ze taki TBS to im do piet nie siega ;)

Kochana Marti zaoferowala sie, ze moze mi kupic pare rzeczy podczas pobytu w pl... i tak po dlugim i intensywnym dumaniu, bo wcale nie jest tak latwo wybrac z tego przeogromnej oferty firm ktore mnie interesowaly akurat to "cos". Najbardziej zalezalo mi na peelingach do ciala, bo nie wiem dlaczego ubogo u mnie w tego typu produkty, lub maja maja takie ceny, ze odechciewa mi sie zakupow... bo nie musze akurat na tego typu produkty wydywac po kilkadziesiat ojro.

Tak wygladalam po rozpakowaniu paczki... ale przy takiej zawartosci to chyba nic dziwnego ;)

Kosmetyki Organique w sumie najbardziej mnie zainteresowaly. Marti udusze Cie za ta gazetke, bo co do niej zajrze to moja lista kolejnych zachcialnek sie wydluza.


Na poczatek wybralam peeling enzymatyczny do twarzy z ziolami, cukrowy peeling do ciala jablko & rabarbar, czekoladowy peeling cukrowy i korzenne maslo do ciala. Oprocz tego dostalam dwa mydelka Martusiowe i z motylem.
Kolejna firma, ktora mnie interesowala to Phenome. Jedna rzecz, ktora mnie zastanawia, to dlaczego na opakowaniu sa tylko angielskie napisy... no coz. Tu zdecydowalam sie na szampon Rebalance (przywracajacy rownowage skorze glowy), maske Purifying (oczyszczajaca) i oczywiscie peeling do ciala Nourishing (cukrowy z olejkami).
Z Pat&Rub wzielam limitowany ogromny "otulajacy"peeling... cukrowy bo jakby inaczej. Zaintrygowal mnie zapach a wlasciwie to co sobie wybrazalam z polaczenia karmelu z cytryna i wanilia. 

 
Na koniec firma, ktora akurat nie jest polska ale jakby nie bylo dosc znana Bath&BodyWorks. Polecony mi przez BI peeling cukrowy "black currnat vanilla". Oraz cos co juz dawno chcialam wyprobowac, czyli przeslodkie antybakteryjne zele do rak. Tak BBW jest kolejna firma ktorej niestety sie u mnie nie uswiadczy. A szkoda... swieczki tez by mnie interesowaly :P


To byloby na tyle slowem wstepu. Prawde mowiac nie wiem od czego zaczac. I jak zobacze choc jednen kometarz w stylu "... kiedy ty to zuzyjesz" to przestane byc mila ;))). Zart oczywiscie. Zuzyje wszystko po kolei, bo na pewno nie na raz. Az tak duzej lazienki nie mam. Zobaczymy czy wszystko mi podejdzie, bo tez tak wcale nie musi byc. Jakby nie bylo to takie troche zakupy w ciemno. Peelingow mam w kazdym badz razie teraz tyle, ze moglabym slonia obsluzyc. Az strach sie bac co bedzie jak sie z tymi produktami polubie i najdzie mnie ochota na wiecej Ö.ö