piątek, 6 lutego 2015

Lancome Teint Miracle Cushion... czyli dalszy ciag gabkowego szalenstwa ;)

 Zanim wam napisze co mysle o podkladzie z Lancome, to chcialabym napisac jeszcze pare slow ogolnie... na temat tej nowosci. Pokazujac Etude House nie zaglebialam sie wlasciwie w rekamowe opisy tego cuda, bo wiadomo wszystko w krzaczkach. Teraz sobie poczytalam co pisza o Lancome i tak sobie pomyslalam, ze fachowcy od reklamy przechodza sami siebie. 

Owszem forma jest nowa, bo przeciez trzeba cos nowego wprowadzic. Podkladu w gabce jeszcze nie bylo a skoro jest to mozliwe, to dlaczego nie. Jak widac wziecie maja i to spore (bez wzgledu na firme). Ale naprawde nie oczekujmy nie wiadomo czego. Zaden to osmy cud swiata ani tez nic specjalnie nowego jezeli chodzi o sam podklad. I te achy i ochy nad lekkoscia i swiezoscia. Moge z biegu wyliczyc pare zwyklych (choc jakby nie bylo wysokopolkowych) podkladow, ktore daja mi dokladnie ten sam efekt. Ten podklad to takie skrzyzowanie kremow BB, ktore dla wielu osob mimo wszystko byly za ciezkie w swojej formule, z podkladami typu Armani Maestro czy chocby wlasnie Lancome Miracle Air de Teint... aktualnie Dior tez ma cos takiego w swojej stajni. I ta oto mieszanka w pudeleczku z gabka i aaaa... wlasnie dochodzimy do kolejnego ach i och. Aplikator... "przelomowy" ... no po prostu spadlam z krzesla. Poliuretanowa gabeczka, ktora owszem do tego typu podkladu swietnie sie nadaje o ile sie ja oswoi, bo nie kazdemu moze pasowac tak od pierszego razu ale naprawde nie jest to odkrycie stulecia, ktore by czynilo te podklady jakas niesamowita innowacja i odkryciem na rynku kosmetycznym. I im wczesniej sobie to uswiadomimy, tym lepiej dla nas... zaoszczedzi to na pewno wielu osobom rozczarowania.

To tyle bylo by slowem wstepu. Czas przejsc do wlasciwiego tematu...


... czyli podkladu w gabce Lancome Teint Miracle Cushion. Dostepny jest u nas w 4 kolorach. Ja ogolnie z podkladami tej firmy bardzo sie lubie. Sluzyly mi wszystkie oprocz dziwactwa Teint Visionnaire, bo to jak juz kiedys pisalam... jest jakas kompletna pomylka. Ja wybralam kolor 02, ktory jest odpowiednikiem odcienia odkladu TM 02.


 Miracle Cushion nie jest produktem laboratorium Lancome, tylko jak doniosly azjatyckie ptaszki... robiony jest na zlecenie Lancome w Azji, przez jedna z lokalnych firm. Z jednej strony nie mam nic przeciwko azjatyckim firmom, bo w wielu przypadkach cenie ich produkty ale nie podoba mi sie fakt, ze place tu glownie za nazwe. No tak... mozna by powiedziec, ze w przypadku wysokiej polki nie jest to nic nowego ale tu cena w stosunku do samego produktu... to kiepski dowcip.


 Zacznijmy od tego, ze mamy tu 14 g za jedyne 43,00€ (sam wklad kosztuje 30,00€). IOPE ktory jest jednym z lepszych na azjatyckim rynku kosztowal 33,00€ ale mam dodatkowo wklad, czyli 2 x 15 g co daje 30g. Moze jest ktos biegly w przeliczaniu gramow na mililitry i moglby napisac ale by kosztowal podklad Lancome jakby z tego zrobic typowe 30ml. Podejrzewam, ze cena wyszla by zabojcza.


 Chcialam wyciagnac wklad z opakowania ale mi sie to niestety nie udalo, jeszcze chwila a zakonczyloby sie to polamanym plastikiem i dzika furia. Jakby nie bylo sama gabka jest zabezpieczona naklejka, wiec mamy pewnosc, ze nikt w nim paluchow nie maczal.


Wyglada to w sumie dokladnie tak jak azjatycka wersja ale w sumie wiadomo dlaczego. Fachowcy od reklamy rozplywaja sie tez nad struktura samej gabki. To co czytalam w sieci heh... naprawde fantazyjne ale gabka to gabka, mozna jej rozne struktury nadac, wieksze lub mniejsze dziurki. 

Jezeli chodzi o sam podklad, to ten z Lancome jest troche lzejszy i bardziej plynny jak ten z ET. Do innych na razie nie moge porownac. Zapach ma delikatny i calkiem przyjemny. SPF 23/PA++ tez tylka nie urywa... azjatyckie produkty maja przewaznie SPF 50/PA+++


 Moj kolor to bez z rozowymi podtonami. Mnie rozowe nie swinkuje a wrecz przeciwnie dodaje wlasnie swiezosci i tu akurat kazdy produkt, ktory ma taki kolor... odpowiada to azjatyckim odcienion 21. 

Na poczatku tez troche walczylam jezeli chodzi o aplikacje, nie za bardzo mi to wychodzilo w okolicy oczu ale teraz idzie mi to juz calkiem dobrze. Lancome ma lekkie krycie, jedna "warstwa" wyglada bardzo naturalnie. Wlasnie tak bardzie bebikowato ale mozna krycie stopniowac i faktycznie wychodzi to calkiem dobrze o ile nie ma sie problemow z cera. Ja w sumie takich nie mam... ale jak widac moich przebarwien tez do konca nie pokryl. Z tym, ze powtorze po raz kolejny, ja tego od podkladu nie wymagam. Od tego sa korektory.


 Bonusik ;)



Pomijajac cene i pare innych szczegolow, ktore niestety wypadaja na minus w porownaniu do azjatyckiego oryginalu, to ja osobicie mam problem z tym podkladem. Jak wiadomo mam cere mieszana... raz mniej, raz bardziej wymagajaca. Ten podklad z czasem znika mi z twarzy. A to bardzo nieladnie z jego strony, bo nie po to go nakladam, zeby go po paru godzinach nie bylo. Znika co prawda rownomiernie ale w koncu nie o to chodzi. 

Ogolnie po nalozeniu wyglada ladnie ale tez nie oczekiwalam niczego innego. Choc wydaje mi sie, ze nawet ET bardziej "odmladzal" optycznie. Ten po prostu wyglada swiezo ale nic w tym specjalnego. NIE ZA TA CENE! Dlatego pewnie bedzie to pierwsze i ostanie moje opakowanie Miracle Cushion Lancome. Zdecydowanie wole sie skupic na azjatyckich i nawet jezeli oznacza to sciaganie z drugiego konca swiata.

I tak jeszcze podsumowujac podklady gabkowe. Nie jest to cos co jest nam niezbedne do zycia. Naprawde taki efekt mozna uzyskac wieloma podkladami. Podoba mi sie to jako opcja na urlop albo do torebki, bo faktycznie mozna go tez uzywac do poprawek. Ja chcialam wyprobowac, no bo jak mogloby byc inaczej. Jezeli mi IOPE podejdzie, to pewnie zostanie ze mna na dluzej... ale to sie okaze za jakis czas. Podklad dzis przyszedl ale teraz bedzie musial poczekac na swoja kolej.


48 komentarzy:

  1. Miałam okazję go wczoraj macać w Sephorze w Kaskadzie:) Konsultantka sama nie wiedziała co to dokładnie za produkt:) Gdybym nie dostała poduszki SU:M37,to bym go kupiła bo bardzo byłam ciekawa o co chodzi z tymi poduszkami;)

    Poduszka SU:M zaspokoiła moją ciekawość w połowie dlatego szybko kupiłam IOPE wersja n23:) Obie poduszki lubię chociaz są między nimi różnice.
    Ja powiem tak: kupno idealnego podkładu to zawsze trudne zadanie a jak jeszcze kupuje się go w ciemno tak jak w przypadku tych azjatyckich,to jest to wręcz wyzwanie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak w sumie z bebikami... ruletka ;) choc ja mam szczescie albo taka skore, ze z azjatyckimi produktami sie lubi :))

      Usuń
  2. tych gramów na mililitry bez gęstości tego cuda nie przeliczysz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tez myslalam hehe... ale w sumie mozna sobie wyobrazic ;)))

      Usuń
    2. Ja sie o to spytałam męża,to mi wykład strzelił:)

      Usuń
    3. Haha... dalo sie cos z tego zrozumiec ;))

      Usuń
  3. Nieee, jakoś nie mogę się przekonać do takiej aplikacji. Dziwak z niego i to jeszcze drogi ;) Przy mojej kapryśnej i tłustej cerze boję się takich wynalazków, bo z reguły nie zdają egzaminu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wcale sie nie dziwie. Przy tlustej cerze tez bym sie raczej nim nie zainteresowala :)

      Usuń
  4. Chyba kiedyś skuszę się na ten produkt, zwłaszcza że kocham produkty tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Ci pasuja to jasne, ze mozesz sie mu przyjrzec z bliska... moze akurat bedzie Ci swietnie sluzyl :))

      Usuń
  5. Jak ja kocham Twoje trzeźwe podejście do życia :*
    Wstęp boski ha ha ha :D
    Ja wiedziałam już po wcześniejszych komentarzach, ze szału niet , ale warto było czekac na tę rozbudowaną opinię . Jak to baba, chętnie bym wypróbowała :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja tez musialam, choc wiedzialam, ze nie bedzie zachwytow. Calkiem mozliwe, ze wielu osobom bedzie pasowal... bo to, ze na mnie znika to nie znaczy, ze bedzie na wszystkich. Ogolnie nie jest to zly produkt ale ta cena... przy tej swiadomosci, ze to nic odkrywczego... za taka pojemnosc.

      Usuń
  6. Czyli mozna sobie darowac. Zastanawiam sie nad IOPE ale musze wiecej o nim poczytac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mozna... :)

      IOPE pewnie juz bardziej azjatycki, wiec tez nie jest powiedziane, ze wszyscy beda go lubic.

      Usuń
    2. Z azjatyckimi, ktore do tej pory mialam akurat sie polubilam. Mowie tu o bb kremach, bo tylko te mialam. Wiec szansa jest ;)

      Usuń
    3. I to calkiem spora :)) ja tez sie lubie z azjatycka pielegnacja :)

      Usuń
  7. Twój wstęp rozwalił mnie na łopatki :D
    Jak to mówią "święto prawda" hahah

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba bylo... bo sie znowu napali towarzystwo jak szczerbaty na suchary i beda potem gorzkie zale ;))

      Usuń
  8. Ja bardzo go lubię, ale na te dni, kiedy moja skóa jest gładka, ładna, równa. To taki make-up no make-up.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak... na takie dni gdzie w sumie chce wygladac jak czlowiek ale nie robie specjalnie makijazu, powiedzmy jak latam po mieszkaniu to jest to bardzo dobre rozwiazanie. Gdyby kosztowal polowe mniej to jeszcze moglabym ewentualnie sie z nim bardziej zaprzyjaznic ;)

      Usuń
  9. Ten podkład jest dziwny, bałabym się, że wyschnie w tej gąbce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie przy tej ilosci... to pewnie nie zdazy wyschnac ;)) ale pewnie trzeba go regularnie uzywac

      Usuń
  10. Nie lubie wynalazkow, jestem za normalnymi podkladami w buteleczce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam nic przeciwko wynalazkom... nie wszystkie musze lubic ale srocza ciekawosc zawsze mnie pcha w kierunku nowosci ;)

      Usuń
  11. Hmmm nie wiem czemu ta gabka jej struktura przypomina mi Iope I na Twoim zdjeciu nie rozni sie do tej co mam z Iope - czytalam ze dziewczyny porownywaly ja do poduszki rodem z poczty hmmm - chyba jednak sama ja oblukam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czemu :) ... ogolnie to jest porzadnie wykonane, pomijajac ze nie moglam wyjac wkladu hehe... i zarowno poduszka jak i aplikator sa ok.
      On jest taki bardziej na nasz rynek, wiesz Paula te azjatyckie produkty sa czesto takie ciezkawe... a ten jest bardziej podkladowy, lekki krzywdy nie da sie nim sobie zrobic... zeby jeszcze mi nie znikal z twarzy :/
      Choc cene i tak ma zabojcza pfff...

      Usuń
    2. Musze nan luknac bo mi ta konststencja z Twojego zdjecia bardzo sie podoba I nie wyglada na rzadka😄 ten z Kiko to dopiero badziew

      Usuń
  12. Raczej nie kusi, chyba ze może kiedyś :) Płacąc słoną cenę, liczę na wysoka jakość, ale tez nie chce kosmetyku z Azji :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwole sobei an zadanie pytamia. Dlaczego nie z Azji? Dopisalabym to tylko jesli chodzi o konkretna firm Lancome, ale np. Kosmetyki koreanskie czy japonskie ( oczywiscie nie wszystkie) potrafia miec wspaniala jakosc, uzywac dobrych skladnikow. Tej poduszki nie mialam, ale kilka koreanskich owszem- naprawde fajne produkty :)

      Usuń
    2. Aga,
      mi sie wydaje, ze Daisy chodzilo wlasnie o to, ze ten produkt dla Lancome robi azjatycka firma a placimy slono za "europejska jakosc" ;) ... Co innego swiadomie decydowac sie na azjatycki kosmetyk a co innego kupowac kota w worku z firmowa naklejka ;D

      Usuń
  13. Już widziałam to cudo ale na pewno się na nie nie skuszę.... Nie przekonuje mnie zupełnie aplikator którego przecież nie możemy umyć. Wilgotny, nasączony, wystarczy wsadzić palec i mamy doskonałe siedlisko bakterii :/.... Zastanawiam się jak gąbeczka będzie wyglądała za 4 miesiące kiedy podkład zacznie na niej zasychać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mozna kupic worek aplikatorow i uzywac jako jednorazowki- ja tak robei i wiele innych osob ;)

      Usuń
    2. Monczik,
      poczekamy... zobaczymy :))

      Usuń
  14. Uwielbiam Twoje recenzje! :) Rozrywka na najwyższym poziomie :) Sarkaźmik rozpieszcza :)

    Co do podkładu, to ja napaliłam się w recenzji poduszeczki Etude House nie tyle na formę, co na sam efekt końcowy! Wow!!!! . Właśnie odmładzający, odświeżający etc etc no wszystko-robiący słowem ;) No i chciałam mieć coś kompaktowego do torebki ale nie pudr ;)

    Z Twojego posta o Lancome Cushion wynika jasno, że w środku siedzi słaby produkt, czym też nie jestem zaskoczona ;) Lubię Teint Miracle, ale już znalazłam lepszych (Smashbox Liquid Halo) no i odcienie Lancome jednak mi do końca nie pasują.

    Na Etude się chyba skuszę, ze względu na konsystencję, efekt jaki daje. :)

    Świetna recka!! ;) (jak każda :) zresztą )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Merci :))

      Zobacz sobie tego ET albo zachwalanego IOPE :)

      Usuń
  15. Tez uwazam ze chyba lepiej zamowic juz z Azji jesli Ci sie lepiej sprawdza, niz kupowac sredni produkt z Lancome :) I dzieki ze cynk ze podklady o nr 21 maja rozowe podtony... Mam bardzo podobny kolor skory do Twojej wiec bd wiedziec jaki zamawiac :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otoz to :)

      21 swietnie sprawdza sie u mnie zima a jak zlapie slonca to latem lepiej pasuje mi 23 :)))

      Usuń
  16. Nie wiem czemu, ale z Lancome jakoś mi nie po drodze i choc zawiesiłam się na chwilę nad tym poduszkowym podkładem, to nie na tyle długo, by się skusić ;) Choć przemawia do mnie opcja - do torebki / do podróży / na urlop - ale czy to taka konieczna konieczność, to chyba nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznosc zadna :)) no i uzywac go trzeba, bo ja tam nie wierze zeby pozostal tak dlugo "wazny" jak na opakowaniu podaja ;)

      Zobaczymy... moze inne firmy tez takie wypuszcza :P

      Usuń
    2. Ano własnie, trafne spostrzeżenie! Tam się musi syfek zbierać na tej podusi chyba, więc szybkie zużycie bardzo wskazane.

      Na pewno! Takie nowinki wiele firm zawsze podchwytuje i robi własne kombinacje :)

      Usuń
    3. Nawet jak sie nie zbiera, to nie wyobrazam sobie taki podklad uzywac przez 12 miesiecy hehe...

      Usuń
    4. Zbiera się zbiera. Futerko kotków się biera na pewno :D hihi
      A toto nie wyschnie z czasem na tej podusi? Tak mnie teraz naszło, wyobraźnia ruszyła :D

      Usuń
  17. Dla mnie w takich produktach najważniejsze jest m.in. brak zapychania i trwałość. A tutaj, jak mówisz, z trwałością słabiutko, więc chyba faktycznie nie opłaca się go nawet przetestować. W końcu rynek pęka w szwach od podkładów i kremów BB, więc lepiej omijać te, które mają negatywne recenzje! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie tak, ze negatywna aleee... no wlasnie sporo tu tych ale... i po prostu uwazam, ze cena nie jest adekwatna do calosci produktu :]. Z trwaloscia to jest indywidualna sprawa i to, ze sie u mnie nie trzyma nie oznacza, ze zawsze tak jest :)

      Usuń
  18. Świetny produkt w przypadku wyjazdów, gdy boimy się, że z buteleczki coś wycieknie. Kupiłam 01 i jestem zadowolona :) Zresztą lubię bardzo azjatyckie produkty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moj IOPE czeka na swoja kolej... na razie uzywam Lancome i gdyby nie znikal mi z twarzy, to byloby ok :]

      Usuń
  19. Ja ciągle się zastanawiam nad higienicznością tego rozwiązania :) No niby w produktach typu puder też ciągle grzebiemy, ale nie są wilgotne, a wiadomo, wszystkie paskudy lubią się w takich warunkach rozwijać :P Ale no nie wiem, pewnie ma tysiącpięćsetstodziewięćset konserwantów :D Też bym wolała kupić sobie azjatycką wersję , zwłaszcza po Twojej opinii :) ale jakoś mnie nie ciągnie do tego wynalazku :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musza byc konserwanty, wystarczy, ze beda bakteriobojcze skladniki... miedzy innymi masz zynk, ktory robi za ochrone slonczena ale dziala tez na bakcyle ;))

      Usuń