Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Summer 2013. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Summer 2013. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 maja 2013

L'ete Papillon de Chanel... tym razem blyszczydlo :)


 W letniej kolekcji znalazly sie tez trzy blyszczyki Levres Scintillantes. Ogolnie chanelowe blyszczydla nigdy mnie nie pociagaly ale ten jest po prostu inny i jak mi wpadl w oko, to nie moglam go ominac... przetestowalam i przepadlam ;)


 Eden 437 to bezdrobinkowy, malinowy kisiel... tak mi sie przynajmniej skojarzyl. Transparenty na ustach, powieksza je optycznie i daje im wyjatkowo "swiezosc" albo wlasciwie soczystosc.


 Wygodna i standardowa pacynka do nakladania. Opakowanie tez typowe dla Chanel wiec nie ma sie co rozpisywac. Zawartosc 5,5g.


Trudno uchwycic efekt na zdjeciu... tym bardziej przy tej cholernej pogodzie. Nie mialam wyjscia jak zrobic zdjecia z moja dzienna lampa a ona troche zjada efekt blyszczykow. Na pewno swietnie tez bedzie sie prezentowal na pomadkach. Bardzo przyjemny w uzyciu, trwalosc porownywalna z feverkami i addictami... wiec na pewno sie z tym blyszczydlem bede lubic a moze wyjdzie z tego dluzsza wspolpraca. Nie jest klejuchem, co jest dla mnie bardzo wazne... mimo, ze ma dosc gesta konsystencje. Praktycznie bezzapachowy.


Na zywo ta tafla jest bardziej intensywna i pokresla kolor ust. Z tym, ze moje ogolnie same w sobie blade, wiec nie ma tez z nich co wyciagac ;)


Na pewno warty zainteresowania, szczegolnie dla osob, ktore lubia tego typu produkty.

czwartek, 23 maja 2013

cienie w kredce... czyli L'Ete Papillon de Chanel z bliska ;)

 Wlasciwie w pierwszym momencie jak pokazaly sie zapowiedzi letnich kolekcji, to na ta z Chanel nie zwrocilam uwagi. Jak zwykle przyciagala mnie kolekcja Dior, choc w ostatnich latach po ochach i achach na zdjecia reklamowe nastepowalo ehhhh... po ogladnieciu produktow w sklepie. I tak tez bylo w tym roku ale bardzo szybo zapomnialam o tym zawodzie, bo przechodzac miedzy szafami wpadlam na wystawiona L'Ete Papillon de Chanel.


 W sumie po raz pierwszy od dawna mialam ochote przytulic wszystko, lacznie z lakierami, z ktorymi sie zreszta nie lubie. Aleeee... bylam dzielna i ograniczylam sie do kredek i blyszczyka. Dzis chcialam pokazac kredki. kurat w tym dougim trzeci kolor ktory mnie zainteresowal byl juz wykupiony ale nadrobilam to online i brazik jest w drodze :)


Stylo Eyeshadow to wodoodporne kredki w sztyfcie o niesamowitym nasyceniu koloru, naprawde te kremowe w sloiczkach sie przy nich chowaja.  W typowym czarnym kartoniku mamy wysuwana kredke o pojemnosci 1,4g. I moze nie skusilabym sie az na trzy gdyby nie informacja od przedstawicielki Chanel, ze niestety nie ma szans aby te kredki weszly do stalej oferty i ogolnie ich ilosc jest ograniczona. Podobno nie oplacalo by sie jej produkowac i cena byla by o wiele wyzsza niz ta, ktore obecnie placimy za LE. Obie stwierdzilysmy, ze to wielka szkoda, bo kredka ma naprawe potencjal i bardzo chetnie bysmy ja zobaczyly w szerszej gamie kolorow.


Numery i nazwy obu kredek widac na zdjeciu ponizej. Jak juz pisalam skusilam sie jeszcze na braz, bo bardzo mi sie spodobal... pozostale trzy odcienie nie sa moje, aczkolwiek tez calkiem przyjemne. 


 Swatche mowia same za siebie... bo co tu dodawac. Ewentualnie tyle, ze jak wyschna to swietnie trzymaja sie na oku a intensywnosc koloru pozwala na uzycie jej samodzielnie na oku, bo jak widac "kryje" calkiem dobrze. Swietnie sie tez powinny sprawowac jako baza... i tu mnie ta czarna kredka szalenie zafascynowala. Cienie sa lsniace ale nie sa to chamskie drobiny.


Chcialam dzis zrobic oko z uzyciem tych kredek ale niestety rzeczywistosc pokrzyzowala mi plany. Weekend bede miala pracowity, wiec zadne malunki mi wtedy nie w glowie ale jak znajde wolna chwile to na pewno je porzadnie przetestuje, bo sama jestem bardzo ciekawa jak sie beda prezentowac na oku.