Nie jest tego specjalnie duzo ale przy tej piekielnej pogodzie jak sie nie musi, to sie nie chce malowac i ograniczna do minimum. Jednak znalazlo sie pare produktow, po ktore wyjatkowo chetnie siegalam :)
Oczywiscie nie moglo zabraknac kredek Stylo Eyeshadow Chanel. Uwielbiam te cienie i wiadomo smuteczek, ze byla to LE i wiec cieszyc sie moge nimi tak dlugo, dopoki nie zuzyje a potem niestety pozostanie smetnie westchnac i poslac pare niezyczliwych slow w przestrzec, pod adresem tego co ich nie dopuscil do produkcji. Uwielbiam je za wszystko... kolory, nasycenie... ten przyjemny chlodek podczas aplikacji. Za latwosc rozcierania i trwalosc na oku.
Kolejne kredki :) ... tym razem do ust. Wszystki trzy fimy bardzo lubie, choc jakbym miala wybrac jedna to wygralaby ta z Catrice. Nie dosc, ze jest swietna to przy tym tania. Astor i Catrice juz pokazywalam.. Clinique tez sie w koncu pojawi.
Korektor w pisaku Rouge Bunny Rouge. Lekki, jasny i bezdrobinkowy. Swietnie sie trzyma, rozjasnia i bardzo mi sie podoba jak wyglada na skorze. Chetnie po niego w zeszlym miesiacu siegalam.
Troche koloru zlapalam, trudno bylo nie zlapac przy tej pogodzie ktora mialam w lipcu i w sumie nadal mam. Dlatego czesciej tez siegam po bronzery. Aktualnie na tapecie mam spodek Terra Soleia Guerlain z zeszlego roku. Jedyny bronzer tej firmy jaki mi pasuje.
***
W sumie wszystkie te produkty maja juz swoje wlasne posty.
Jakby cos was zainteresowalo, to zawsze mozna wyszukac odpowiedni.
Przede mna pracowity weekend w (ach jak przyjemnie) prawie 40 stopniowych upalach,
wiec trzymajcie za mnie kciuki.
Buziam :*



