Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Too Faced. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Too Faced. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 lutego 2013

baza pod cienie Too Faced... podejscie drugie :)


 Czesc z was pewnie pamieta post o moim pierwszym spotkaniu ze standardowymi bazami Too Faced Shadow Insurance... pierwsza byla podroba, druga byla oryginalem ale robila mi kuku. Poczytac mozna o niej tutaj. I bardzo mnie to zloscilo, bo ogolnie cienie swietnie sie na niej trzymaly... dlatego tez postanowilam sprobowac innej z tej firmy. Padlo na Lemon Drop.


 Wstepne testy wypadly jak na razie obiecujaco... przede wszystkim nie robi mi krzywdy ale standardowa tez na poczatku nic nie robila. Smierdza obie tak samo ;). Konsystencje maja podobna i cienie tez sie na tej swietnie trzymaja. Tylko ta ma zolty kolor.


 Nawet w przypadku macowych dosc trudnych cieni ladnie podbila kolor.


Sklad:  Isododecane, Talc, Cyclopentasiloxane, Disteardimonium Hectorite, Trimethylsiloxysilicate, Polyethylene, Triethylhexanoin, Trihydroxystearin, Sorbitan Sesquioleate, Isopropyl Lanolate, VP/Eicosene Copolymer, Silica, Dimethicone, Propylene Carbonate, Polymethylsilsesquioxane/benzimidazole/diamond copolymer Benzimidazole Diamond Amidoethyl Urea Carbamoyl Propyl Polymethylsilsesquioxane, Phenoxyethanol, PEG-40 Stearate, Tocopherol, Tin Oxide, Mica, Titanium Dioxide (CI 77891), Iron Oxides (CI 77491, CI 77492, CI 77499), Bismuth Oxychloride (CI 77163).


środa, 26 grudnia 2012

big foch... czyli rozczarowanie roku :/

 Jestem bardzo ale to naprawde bardzo zawiedziona, ze musze sie pozegnac z produktami, ktore uwazalam za najlepsze z dostepnych i przez jakis czas naprawde dobrze mi sluzyly. Fakt cienie na nich trzymaja sie u mnie najdluzej i najlepiej. Tak do konca nie rozumiem co sie z nimi stalo. Co prawda do bazy Too Faced od poczatku nie bylam tak do konca przekonana ale baza z Urban Decay towarzyszyla mi bardzo dlugo i wszystko bylo fajnie dopoki nie zmienili opakowania z tej koszmarnie nieporecznej butelczyny na tubke ale to ja juz naprawde wolalam tamta wersje, bo ta to dla mnie katastrofa :/


Nie wiem co jest nie tak... bo obie ogolnie swieze. Miniaturke UD mialam dolaczona do smoczej paletki. TF mam od jakiegos czasu ale negatywne wrazenia poglebialy sie z kazdym kolejnym uzyciem i juz mi sie wydawalo, ze moze przesadzam ale jakis czas po nia nie siegalam, wczoraj uzylam i no tak... upewnilam sie, ze ze mna wszystko w porzadku ale baza jest do dupy.


Too Faced ehhh... nie dosc, ze na poczatku nadzialam sie na podrobe, na szczescie zostalam w pore uswiadomiona i nabylam oryginal. Jezeli pamietacie ten post, to juz wtedy pisalam, ze na pierwszy rzut oka podroba miala lepsza jakosc, jednak watpliwy sklad... bo to nigdy nie wiadomo... spowodowal, ze natychmiast wyladowala w koszu. Z tym, ze ta nowa... oryginalna, jakos nie potrafila mnie przekonac. Owszem cienie sie na niej trzymaja ale jak naciskam tubke, to wylatuje mi tlusta woda, pozatym baza brzydko chemicznie pacznie i do tego robi mi od jakiegos czasu kuku. Jak naloze na powieke, to natychmiast czuje sie jakbym trzy dni z rzedu mialla makijaz na oku a do tego nie spala. Powieki mniee pieka i mam uczucie jakbym miala pod nimi piasek.Bardzo nieprzyjemne, do tego watpliwe... baza choc jest w niej wiecej jak polowa leci do kosza.


 Nie wiem czy Urban Decay przypadkiem czegos nie zmienil w skladzie, bo z poprzednimi bazami mi sie tak nie robilo i bez wzgledu czy bylo to pelnowymiarowe opakowanie czy miniaturka. Do tego zauwazylam, ze ta baza na poczatku radzi sobie swietnie a z czasem traci niesamowicie na jakosci i na koniec potrafi zrujnowac makijaz, zanim sie go porzadnie nalozy. W jej przypadku najwiekszym problemem jest to, ze jak naloze, to ona mi zasycha... dosc szybko i pozostawia nierowna strukture... a juz pozamiatane jest jak trafi na jakies zalamania w skorze lub zmarszczki. Pozostawia "osad", ktory do tego jasnieje i jest niesamowicie widoczny. Cienie ani sie nie dadza na to dobrze nalozyc ani rozetrzec. Niestety w momencie nakladania tego nie widac i czesto mi sie wydywalo, ze dobrze rozprowadzialm a potem dopiero zauwazam te slady i pozbyc sie ich to nie takie proste. Probowalam to uchwycic na zdjeciu, mam nadzieje, ze cos widac.


Jestem zla i rozzalona, bo nie sa to tanie produkty i prawde mowiac nie wiem co mam uzywac a ja niestety musze miec baze pod cienie. Na razie testuje baze z Benefit, ktora mialam w zestawie i ogolnie jest fajna ale matowe cienie Sleek po ponad 8 godzinach zaczynaly miec dzis problemy. Nie wiem jak bedzie z innymi, na pewno potestuje jeszcze i wtedy napisze. Idzie tez do mnie inna baza z TooFaced... lemon cos tam... i zobaczymy, czy to moja byla jednak jakas felerna, czy jednak firma zeszla z bazami na psy. Na razie dodatkowo bede uzywac mojej kikowej i tej z Guerlain, bo nawet jak nie sa tak trwale, to przynajmniej nie robia takich numerow. A do tego bede siegac po moje kremowe cienie, bo te sobie tez niezle radza :)


niedziela, 1 stycznia 2012

Too Faced Shadow Insurance... fake i oryginal, czyli jak uniknac kupienia zonka :]

Niestety trafilo sie i sroce, tak to jest jak sie wylaczy szare komorki i chec zakupienia jest wieksza jak resztki posiadanego rozsadku. I zamiast zastanowic sie i poczytac przed zakupem, jak to przewaznie robie, to kupilam i niestety trafilam na fake. Jeszcze raz dziekuje xbebe, za uswiadomienie mnie, bo pewnie do tej pory zyla bym w blogiej nieswiadomosci a jednak uzywanie podroby nie jest zbyt wskazane, bo nigdy nie wiadomo co siedzi w srodku i mozna sie dorobic pieknego uczulenia. Oczy to jednak sa delikatne i w tym przypadku lepiej uwazac.



Oba opakowania sa lekko sfatygowane po podrozy ale ogolnie praktycznie nie ma miedzy nimi roznicy. Moze tyle, ze to oryginalne ma bardziej delikatny tez wzorek. W ogole jeszcze w temacie opakowan. Z tego co wiem, firma w miedzyczasie zmienila opakowania i dostepne sa obie wersje, czyli w takiej tubce jak jest moja podroba... sa tez oryginaly. Roznica jest taka, ze podroba ma inny wzorek na tubce (tu z zawijasami) a na opakowaniu jest ta zaokraglona wersja. Tubka musi miec ten sam wzorek co opakowanie !! ... wiec albo zawijasy albo okragly, mieszance takie jak ta moja to podroba.



Ogolnie tubka podroby jest dosc porzadnie wykonana. Na zdjeciu widac lekka roznice w kolorze nakretki ale na zywo jest to niestety mniej widoczne. Jak widac napis na odwrocie tubki tez sie rozni ale napisane jest dokladnie to samo. Podroba ma na zgrzewie wybity kod, ktory mozna sprawdzic w dekalkulatorze i ktory sie zgadza, wiec jak widac falszerze tez sie staraja :]



W przypadku dziobka tez mamy roznice w wygladzie a wlasciwie w ilosci skretow ;)

Cos co mnie lekko zaskoczylo, obie bazy smierdza dokladnie tak samo. Bo jak dla mnie to ta baza ma wyjatkowo paskudny zapach. No coz... nie dla zapachu ja kupuje i nalozona na oko, nie wydziela zadnego zapachu.



Natomiat jest bardzo duza roznica w kolorze i konsystencji (powysze zdjecie mozna oczywiscie powiekszyc). Oryginal jest ciemniejszy i bardziej "tepy" ... podroba jest bardzo kremowa i jasna, na skorze obie sie rownie dobrze nakladaja i wchlaniaja. Cos co mnie jeszcze zdziwilo... to fakt, ze oryginal jest bardzo tlusty. O ile z podroba nie dzieje sie nic, to po 5 minutach wokol oryginalu mozna zauwazyc na papierze tlusta plame.



Niebezpieczenstwo w przypadku podroby jest jeszcze takie, ze ta baza naprawde jest skuteczna. I osoby... takie jak ja, ktore nie mialy z tym produktem do czynienia i ktorego nie mozna isc pomacac do sklepu... w sumie nie mamy szans, zeby odkryc, ze to fake. Pewnie do momentu az taka podroba w koncu nam zaszkodzi.

Dlatego wiecej nie kupie tego produktu na ebayu, zbyt wielkie beda moje obawy, ze znowu trafie na zonka. Na szczescie sprzedawczyni oddla mi pieniadze. Szkoda mi tylko tych wszystkich nieswiadomych osob, ktore u niej tez zrobily zakupy. Moj oryginal kupilam w sklepiku xbebe i na pewno nastepne tez u niej kupie. Bo mimo wszystko ma taniej jak to co moge znalezc w niemieckich sklepach internetowych i przynajmniej mam pewnosc, ze to co kupuje jest oryginalem.