Seiten

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carmex. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carmex. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 stycznia 2013

carmexowy sztyft po raz drugi :)

 Po raz pierwszy Carmex pojawil sie na moim blogu praktycznie rok temu. Poczytac mozna o nim tutaj. Dzieki Nulce mialam okazje przestestowac ta pomadke i mimo tego, ze z kamfora sie nie polubilam i nigdy nie polubie ale mozna powiedziec, ze sie przyzwyczailam. Z dzialania samej pomadki jestem zadowolona. Bardzo fajnie pielegnuje usta, sa gladkie i delikatne. Co prawda ja uzywam go glownie na noc, wiec w sumie nie musze miec kolorowej i moze faktycznie pozniej kupie sobie zwykla, bo oprocz tego, ze swietnie pielegnuja, to sie nie psuja w miedzyczasie... tak, ze musze potem polowe produktu wyrzucic.


W zeszlym tygodniu siegnelam po drugi ze sztyftow, tym razem w kolorze Peach. 


Pomadek Carmex chyba nie trzeba nikomu przedstawiac ale skoro obiecalam, ze druga tez pokaze... to pokazuje, nawet jak troche czasu minelo. Uwazam, ze jest to jeden z lepszych sztyftow pielegnacyjnych i na pewno lepszy jak te zwykle drogeryjne, ktore przy dluzszym uzywaniu daja efekt odwrotny od zamierzonego :]


Na ustach u mnie mimo nazwy prezentuje sie dosc rozowo ale wiadomo, ta pomadka nie ma mocnego pigmentu i glownie podkresla nasz kolor ust, nie dajac mocnego koloru. Z tym, ze mi sie ten efekt podoba, wyglada bardzo naturalnie. 


:)

poniedziałek, 16 stycznia 2012

pierwsze spotkanie z Carmex Moisture Plus

Dla was to pewnie nic nowego ale do tej pory nie mialam do czynienia z Carmexem. Owszem w drogeriach mozna kupic ta podstawowa wersje, na tym sie jednak konczy i jakos mnie nie ciagnelo. Dwa carmexowe sztyfty dostalam w paczce od Nulki a poniewaz ja jestem ciekawskie stworzenie, to musialam natychmiast przetestowac.



Sztyft zawiera witaminę E, aloes i masło Shea, a także filtr SPF 15. Carmex Moisture Plus może być stosowany solo, na lub pod pomadkę.

Dostalam dwa odcienie o ile mozna tak powiedziec. Rozowy i brzoskwinke.



Pierwszy za ktory sie zabralam, to oczywiscie rozowy.



Balsam daje na skorze delikatny kolor, bardzo mi sie zreszta podoba.



Jeszcze lepiej sie prezentuje na ustach.



Ogolnie ma ladny zapach ale ja mam niestety jedno "ale". Charakterystyny mentolowo - kamforowy zapach/posmak ... to jest cos czego delikatnie mowiac nie lubie. Szczegolnie ta kamfora zalatuje mi straszliwie. I wiem, jak komus to nie przeszkadza, to pewnie nawet nie zwroci uwagi. Ja niestety tak dobrze nie mam. Juz nie bede pisala z czym mi sie ten zapach kojarzy... bo to nieistotne, tym bardziej, ze to moje wymysly ;)

Balsam sam w sobie fajnie pielegnuje usta, nawilza je... czyli spelnia obietnice. Po nalozeniu na usta mam to mietowe uczucie, typowe dla tego typu produktow ale jest delikatne... leki chlodek, ktory zaraz przechodzi. To jest ok, gdyby nie ta kamfora to bardzo bym sie z tym sztyftem polubila ale podejrzewam, ze mimo wszystko go pouzywam, bo podoba mi sie efekt jaki daje, przynajmniej do tego momentu az ten zapach mnie zniecheci. Na szczescie po chwili go nie czuc, wiec moze nie bedzie zle.