To jest moj drugi blyszczyk tej firmy. Jakos do tej pory mnie nie ciagnely. Moze dlatego, ze przewaznie zawieraly drobinki ale od jakiegos czasu pojawiaja sie odcienie, ktore sa kompletnie bezdrobinkowe. Jak dla mnie ideal.
I tak tez nie moglam sie oprzec. Jak tylko go zobaczylam, to byla wielka milosc i ze sklepu wyszlam z blyszczykiem. W opakowaniu mamy 5,5g
Chanel Lipgloss Levres Scintillantes Nr. 164 Plaisir to cudny pastelowy kolor... cos na pograniczu rozu i lekkiej brzoskwinki. Co najlepiej widac w swietle dziennym. Na zdjeciach wychodzi z niego wiecej rozu.
Blyszczyki Chanel sa dosc geste, kremowe ale na szczescie nie sa klejuchami i swietnie pielegnuja usta. Nawet gdy go troche zjemy, na ustach pozostaje ochronna warstwa. Aplikator dosc standardowy ale przyjemny w uzyciu. Dobrze rozprowadza blyszczyk na ustach.
164 to dosc delikatny kolor, wiec nie ma co tu liczyc na mocne napigmentowanie ale ja wlasnie lubie takie blyszczydla, co podkreslaja naturalny kolor ust.
Bonusik ;)
Chyba nie musze pisac, ze bardzooo go lubie i jestem zadowolona z zakupu. To jest dokladnie to co lubie... sama przyjemnosc uzywania :)






