Czesc z was pewnie pamieta post o moim pierwszym spotkaniu ze standardowymi bazami Too Faced Shadow Insurance... pierwsza byla podroba, druga byla oryginalem ale robila mi kuku. Poczytac mozna o niej tutaj. I bardzo mnie to zloscilo, bo ogolnie cienie swietnie sie na niej trzymaly... dlatego tez postanowilam sprobowac innej z tej firmy. Padlo na Lemon Drop.
Wstepne testy wypadly jak na razie obiecujaco... przede wszystkim nie robi mi krzywdy ale standardowa tez na poczatku nic nie robila. Smierdza obie tak samo ;). Konsystencje maja podobna i cienie tez sie na tej swietnie trzymaja. Tylko ta ma zolty kolor.
Nawet w przypadku macowych dosc trudnych cieni ladnie podbila kolor.
Sklad: Isododecane, Talc, Cyclopentasiloxane, Disteardimonium Hectorite, Trimethylsiloxysilicate, Polyethylene, Triethylhexanoin, Trihydroxystearin, Sorbitan Sesquioleate, Isopropyl Lanolate, VP/Eicosene Copolymer, Silica, Dimethicone, Propylene Carbonate, Polymethylsilsesquioxane/benzimidazole/diamond copolymer Benzimidazole Diamond Amidoethyl Urea Carbamoyl Propyl Polymethylsilsesquioxane, Phenoxyethanol, PEG-40 Stearate, Tocopherol, Tin Oxide, Mica, Titanium Dioxide (CI 77891), Iron Oxides (CI 77491, CI 77492, CI 77499), Bismuth Oxychloride (CI 77163).