czyli kolejna wersja absurdow rodem z google :)
Ostatnio co prawa sie troche zaniedbalam ale pare rzeczy przy okazji mi wpadlo w oko.
Na przyklad to, ze znowu ktos chce mi zrobic krzywde, ostatnio byla lapa w przekroju teraz co innego, do konca nie sprecyzowanego ale przyjemnie to sie jakos nie zapowiada.
Ale jak widac wujek google kieruje tez na mojego bloga niespelnionych artystow tudziez chuliganow, co calkiem mozliwe na jedno wychodzi... niestety Big Benem nie dysponuje, wiec nie pomoge.
Mamy tez milosniczke szpachlowania twarzy... i to jak widac nie jedna. Widocznie nikt im nie powiedzial, ze co za duzo to niezdrowo.
Kibicow tez mamy... tak sie zastanawiam czy to kibic minionych mistrzostw europy czy obecnej olimpiady. Zwazywszy, ze to wyszukiwanie sprzed dobrego tygodnia, to wydaje mi sie... ze to zblakana duszyczka ale wazne, ze kibicuje :) ... bo ja nie :P
Tu daloby sie cos zalatwic, elementy oswietlenia miasta sa mi blizsze (geograficznie) jak wieze z zegarem, aczkolwiek nie wiem czy to tez nie jakis chuligan i potem beda tylko problemy.
Milosnik rogacizny... tak sie zastanawiam czy ta koza miala miec makijaz z Kiko, czy moze maja takie w ofercie, doprawdy prosilabym o wieksza precyzje w formulowaniu, wtedy mozne google naprawde by trafily i przekierowaly na odpowiednia strone, bo ja kozy na stanie nie mam. Za to mam osla i dwa koty ;)
Brrrr... czasami mam za bujna wyobraznie... chyba, ze ten nalot na oczach to makijaz ale nalot na calych paletkach, to juz troche podpada...
jane... bo wszystko musi powalac, urywac tylek, robic szal i miec unikane pigmenty... ja nie wiem co to za fanaberie... pamietam czasy gdzie hologram byl unikatem samym w sobie a teraz jak nie ma wyskoku z kapci to zaraz sie towarzystwo krzywi...
do tego chyba potrzebne sa % ... intus, znaczy sie "do wewnetrznie" :P
nic dodac.. nic ujac...
swoja droga sama bym chetnie kupila... te wlosy, najchetniej od razu ze skalpem, bo ten tez mam fanaberyjny ;)