Seiten

wtorek, 21 lutego 2012

walentynkowa niespodzianka... goes to...

Dzis o 12 w poludnie zakonczyla sie moja akcja powiedzmy Walentynkowa i jakby nie bylo czas oglosic wyniki. Zwyciezczyni dostanie pomadke Kiko i rozswietlacz Essence, szczegoly mozna przeczytac w poscie -> klik.



Przeczytalam wasze komentarze po pare razy, wiele bylo bardzo ciekawych i mysle, ze dobrze oddaja to co wiekszosc z nas mysli o Walentynkach. Zdania sa podzielone ale w koncu nie istotne bylo czy ktos jest za czy przeciw, tylko sam udzial. Ja oczywiscie nie potrafilam sie zdecydowac komu przyznac nagrode... wiec postanowilam skorzystac z niezawodnej futrzanej maszyny losujacej. Wszystko odbylo sie pod kontrola mniejszego futerkowego.

Przygotowanie "finalistek".



Maszyna losujaca wyrwana z glebokiej drzemki, natychmiast ochoczo przystapila do pracy.
Wiadomo papier w kazdej postaci przyciaga koty, jak czarne meble kurz.



Po chwili maszyna losujaca zdecydowala sie na jedna z finalistek, zapewniam was ze futra czytac nie potrafia i na zadne moje persfazje nie reaguja, wiec cala odpowiedzialosc lezy po stronie maszyny losujacej :P



Jak widac po uszach sterczacych po prawej stronie na zdjeciu ponizej, wszystko odbylo sie pod kontrola.



Zwyciezczyni zostala wypluta na wykladzine :)



Losowanie mozna uznac za zakonczone...



and the winner is... Magdalijena



Gratuluje !!!

Zwyciezczyni ma czas do przyszlego wtroku, czyli do 28.02.12 na przeslanie mi adresu. W przypadku gdy adresu nie dostane, maszyna losujaca na pewno z radoscia jeszcze raz wsadzi paszcze do miski.

Wszystkim dziekuje za udzial, komentarzy bylo bardzo duzo i bardzo mnie to cieszy, bo fajnie jest poznac wasze zdanie, w ten sposob mozna tez troszke blizej sie poznac.

ps. ciasto bylo bardzo dobre :D