Seiten

piątek, 1 kwietnia 2011

NYX blush... moje wrazenia

Z ostatnich NYXowych zakupow, o ktorych pisalam tutaj... pozostal mi tylko jeszcze roz do opisania. Potestowalam go troche dluzej, bo jakos ciagle sie waham. Jakby nie bylo szalu jak dla mnie nie ma. I jakbym miala wybrac to wolalabym roze Catrice. Ale wracajac do rzeczy.

Ogolnie prezentuje sie calkiem sympatycznie. Typowe nyxowe opakowanie z 4 g produktu. Roz jest bezzapachowy. Wybralam kolor 02 Dusty Rose.

Jak widac jest mocno napigmentowany i dosc sypki, wiec nadmiar lepiej zdmuchnac z pedzla... inaczej mozna sobie zrobic kuku. Co tez oczywiscie uczynilam w fazie testow. Wygladalam jak rosyjska matrioszka :/ ... i to jest to co mnie glownie irytuje. Musze uwazac przy nakladaniu, bo potem jak naloze za duzo to nie potrafie porzadnie rozprowadzic.

Jak widac na pedzlu kolor jest bardzo intensywny i wyglada na ciemniejszy niz jest w rzeczywistosci. Kolor sam w sobie bardzo fajny... nie mam mu nic do zarzucenia.

Wyglad na skorze przy odpowiednim dawkowaniu i roztarciu.

I pewnie go pouzywam ale milosci z tego nie bedzie ;)