Do tej pory uzywalam YSL Easy Liner For Eyes... liner w pisaczku, ktory bardzo lubie... dzieki ktoremu maluje ladne, proste kreski... jedynym minusem jest to, ze z czasem wysycha... i robi sie coraz jasniejszy... przez co gorzej sie naklada i z czasem trzeba go wyrzucic choc nie wiadomo czy jest faktycznie pusty... czy po prostu wysechl. Ma ladny czarny kolor... mi w kazdym razie odpowiada, choc zdazaja sie, ze dla niektorych jest on za malo czarny. Polubilam go glownie ze wzgledu na latwosc obslugi, nawet dla takich sierot kreskowych jak ja ;) ... od wiekow uzywam kredek i takim pisaczkiem maluje sie w sumie tak samo a jest zdecydowanie trwalszy jak kredki.
Dwa tygodnie temu zachcialo mi sie prawdziwego linera ;) ... i zdecydowalam sie na MAC Liquidlast Liner... i tu zaczely sie schody :/ ... fakt ma piekny czleboki czarny kolor... o wiele ciemniejszy jak pisaczek YSL... ale o wiele trudniej sie z niego korzysta. Przez to, ze pedzelek jest w linerze... to znajduje sie on potem nie tylko na koncu pedzleka ale na calosci plastiku... a co za tym idzie laduje na moich rzesach... i zdazalo mi sie nim ubrudzic. Plusem jest i to duzym... trwalosc... jak sie pomaluje i liner zaschnie to trzyma sie caly dzien niewzruszony. Problem i to jest wlasnie moj najwiekszy problem to potem go zmyc. Tak jakbym sobie namalowala farba olejna... bez rozpuszczalinka nie ma co startowac ;)) . I troche mnie to denerwuje... bo ani dwufazowka do demakijazu... ani plyn micelarny... nic sobie nie radzi. Najgorzej jest na calej lini rzes... nie potrafie sie tej czarnej smoly pozbyc... trzyma sie zawziecie bez wzgledu na to co robie... i naprawde nie jest prosto miedzy rzesami manewrowac... wacikiem do uszu... tak zeby naprawde dokladnie wszystkiego sie pozbyc.
Macie moze jakies pomysly jak go zmywac... czy musze do niego dokupic sobie plyn z MACa... bo zaden inny sobie z tym nie poradzi ;] ...