Kosmetyki Rituals zaczely sie pojawiac w sklepach juz jakis czas temu. Pare razy do nich podchodzilam ale przewaznie nie bylo testerow a trudno po samym opisie odgadnac zapach, szczegolnie jak sie jest takim dziwadlem zapachowym jak ja. Dlatego tez po chwili zadumy odchodzilam z pustym koszykiem, ceny nie sa najnizsze a nie mialam ochoty na zakupy w ciemo. Pojawil sie tez w Norymberdze sklep stacjonarny ale na poczatku bylo w nim dosc pusto i nie bylo to zbyt zachecajace. Panie ktore tam pracuja sa bardzo mile ale ja lubie miec czas i wzrok wiszacy mi na plecach powoduje moja natychmiastowa ewakuacje.
I tak pewnie dlugo bym sie czaila gdyby nie Marzena vel @marcepanek123, ktora obdarowala mnie maselkiem do ciala z serii Laughing Buddha o uroczej nazwie Touch of Happiness.
Wyprodukowane w niemczech, zamkniete w plastikowym sloiku 200 ml maselka o cudownym zapachu, ktory mnie do tego stopnia oczarowal, ze zamowilam ine produkty z tej serii. Bogate w przeciwutleniacze i witamine E, otula skore zapachem slodkiej pomaranczy i cedru. Kolejny cytrusowy zapach, ktory mnie do siebie przekonal.
Maselko jest zabezpieczone i mamy pewnosc, ze nikt w nim paluchow nie maczal. Samo w sobie dosc lekkie i przyjemne w uzyciu. Dosc szybko i bezproblemowo sie wchlania a zapach utrzymuje sie na skorze dosc dlugo.
Wydajnosc zalezy od tego jak czesto je uzywamy. Ja po nie siegalam po kazdej kapieli. Mogloby troche lepiej nawilzac, bo prawde mowiac maselka z Organique lepiej sie spisuja ale dla tego zapachu jestem w stanie mu to wybaczyc. Zima skora i tak jest bardziej wymagajaca. A po produkty o takim zapachu chetnie tez siegne latem.
Na swoja kolej czekaja inne produkty Rituals... z innych serii... w koncu weszlam do sklepu w Norymbedze (korzystajac z tego, ze bylo w nim pare osob) i wybralam sobie co nieco. Wrazeniami na pewno sie z wami podziele :)




